Przedświątecznie, multikulti w PROM-ie

Skrawek Polski, okolice Białegostoku, to niezwykły etniczno-religijny tygiel, w którym splatają się różnorodne wpływy, znajdując wciąż żywy wyraz w kulturze regionu.

Karolina Cicha w PROM-ie, fot. Paweł Wroński

Fascynacja spuścizną dawnej Polski, która w tym zakątku kraju jest wciąż żywa doprowadziło do nagrania płyty zatytułowanej „Jeden – Wiele”. Jak czytamy we wprowadzeniu na okładce krążka: „Wspólną cechą pieśni tu zebranych jest chwalba. Chwalba cicha, chwalba gwałtowna, chwalba skierowana na zewnątrz i do wewnątrz, mierzenie się człowieka z Sacrum, wyjście poza rzeczywistość świata przyrodzonego i próba ułożenia swojej relacji ze światem nadprzyrodzonym”.

Jako ilustracja i zachęta do słuchania płyty – nagranie z koncertu promującego krążek, jaki odbył się 9 grudnia 2018 roku w PROM-ie na Saskiej Kępie w Warszawie. A ponieważ to czas przedświąteczny – pieśń chrześcijańska „Kiedy ranne wstają zorze”, śpiewana także podczas szabasu przez Żydów na zapożyczoną od katolików melodię, pod tytułem „Lecha dodi” (co znaczy po hebrajsku (לכה דודי): „Przybywaj oblubienico”). Słowa XVIII-wiecznego poety Franciszka Karpińskiego, muzyka nieznanego z nazwiska kompozytora (na płycie przypisana błędnie Stanisławowi Moniuszce; w portalu staremelodie.pl jako autora muzyki podano Karola Kurpińskiego); pierwsze wykonanie pieśni miało miejsce w białostockiej farze w 1792 roku; na płycie oraz na koncercie grają i śpiewają: Karolina Cicha, Elżbieta Rojek, Karolina Matuszkiewicz i Mateusz Szemraj.

Słowa pieśni (za twórcami płyty „Jeden – Wiele”):

Kiedy ranne wstają zorze
Tobie ziemia, Tobie morze
Tobie śpiewa żywioł wszelki
Bądź pochwalon, Boże wielki.

A człowiek, który bez miary,
Obsypany Twémi dary,
Coś go stworzył i ocalił,
A czemużby Cię nie chwalił?

Ledwie oczy przetrzeć zdołam,
Wnet do mego Pana wołam,
Do mego Boga na Niebie,
I szukam Go wkoło siebie.

Wielu snem śmierci upadli,
Co się wczoraj spać pokładli,
My się jeszcze obudzili,
Byśmy Cię, Boże, chwalili.

W portalu www.staremelodie.pl cytowana jest jeszcze jedna zwrotka:

Boże, w Trójcy niepojęty,
Ojcze, Synu, Duchu święty, 
Tobie chwałę oddajemy, 
Byś nas poświęcił prosiémy.


www.karolinacicha.eu

Karolina Cicha w PROM-ie, z płytą „Jeden – Wiele”,  fot. Paweł Wroński

Reklamy

Saska Kępa i pierogi z „Pikanterii”

„Pikanteria”, choć z zewnątrz prezentuje się niepozornie, ma na Saskiej Kępie rzesze wielbicieli – od dawna. Porcje bowiem, są – rownież od dawna – smaczne i obfite.

Ja na prywatny użytek testuję walory knajp objadając się pierogami. A tych w „Pikanterii” serwują aż 7 rodzajów, nie mówiąc już o tym, że mogą być gotowane, bądź z pieca, a do tego – niezależnie od sposobu przyrządzenia – z omastą! Ponadto można zamówić porcję różnorodnych smaków, i nie wpływa to na cenę (!).

 

Pierogi z „Pikanterii”: z mięsem, z kapustą i grzybami, ze szpinakiem, ruskie, z soczewicą, z kaszanką i staropolskie czyli z kaszą gryczaną (cena porcji z czerwca 2018 – 18 zł; aktualne menu w Internecie na stronach oraz fanpage’u lokalu na FB).

 

Oczywiście, to nie wszystko. Menu jest wypełnione równie obficie jak talerze. Ponadto, mimo, że gospodarze odwołują się do tradycji kuchni polskiej, dań dla wegetarian, a nawet wegan – nie brakuje.


„Pikanteria” Restauracja Drinkbar (Warszawa, ul. Walecznych 68a):
www.pikanteria.waw.pl
www.facebook.com/Pikanteria

Stanisław Barylski, mistrz Saskiej Kępy

Gdy w czyjejś charakterystyce  pada określenie „płodny twórca”, czuć nutkę ironii, ba – niechęci nawet. O Stanisławie Barylskim (1904-1974), który w latach 30. XX wieku zaprojektował najwięcej domów na Saskiej Kępie, można tak powiedzieć bez owego pejoratywnego cienia. Jego dorobek sięga tam bowiem 30 realizacji!

Są w tej puli: jego własny dom przy Dąbrowieckiej 8, reprezentatywna dla dojrzałego warszawskiego modernizmu elegancka willa wzniesiona dla Alfreda Klimaszewskiego przy Berezyńskiej 10, dom przy Berezyńskiej 16 – podawany jako przykład interpretacji międzynarodowego kierunku określanego mianem „malowniczego funkcjonalizmu”, dom Avenariusów (Lecha Niemojewskiego) przy Katowickiej 7A z oryginalną, kwadratową wieżą klatki schodowej przeszklonej ukośnymi pasami okien, czy dom Zbigniewa Przybytkowskiego przy Gruzińskiej 3 (obecnie zajmuje go Ambasada Malezji), zręcznie wkomponowany w narożną działkę przy zbiegu z ulicą Czeską.

Jego modernistyczne realizacje – powściągliwe w formie budynki mieszkalne, często z charakterystycznymi, zaokrąglonymi narożnikami, kształtują po dziś dzień pejzaż Saskiej Kępy, prestiżowej dzielnicy warszawskiej powstałej w dwudziestoleciu międzywojennym minionego stulecia. I choć są tutaj dzieła Lacherta, Syrkusów, Korngolda czy Szanajcy oraz wielu innych wysoko cenionych wtedy architektów, budynki Barylskiego bronią swojej pozycji nie tylko imponującą liczbą.

Rozmieszczenie domów na Saskiej Kępie, projektowanych przez Stanisława Barylskiego (plansza towarzyszyła wystawie zorganizowanej z okazji dorocznego Święta Saskiej Kępy w maju 2018 roku), fot. Paweł Wroński

Postać Stanisława Barylskiego zainteresowała mnie dlatego, że przez długie lata mieszkałem w jednym z zaprojektowanych przez niego domów. Konkretnie w L-kształtnej kamienicy na rogu Walecznych i Wału Miedzeszyńskiego. I co jak co, ale właśnie spokojny rytm kondygnacji i tak dla niego charakterystyczny, zaokrąglony narożnik podkreślony opaskami balkonów, podobają mi się bardzo. (Biogram i kilka wybitnych realizacji St. Barylskiego: www.pamiecmiasta.pl).

Plansza z wystawy „Architekci Saskiej Kępy”, fot. Paweł Wroński

Przedwiośnie w Skaryszewskim

Ciekawe, czy Ignacy Jan Paderewski (1860-1941) był dumny z tego, że jego imię nosi tak wspaniały park, jak Skaryszewski. Bo, że na to zasłużył, ja przynajmniej, wątpliwości nie mam.

Wybitny pianista, mąż stanu z przypadku, przystojny mężczyzna, który robił wrażenie na kobietach i wielkoduszny, życzliwy dla otoczenia człowiek. Jego skromne popiersie wita wchodzących na teren Parku Skaryszewskiego od strony Ronda Waszyngtona. Bujna czupryna, taka jak na archiwalnych zdjęciach, znajduje rozwinięcie w konarach drzew. Popiersie pianisty zapowiada więc zarówno przyjemność ze spaceru wśród zieleni, jak z odkrywania ukrytych wśród niej skarbów sztuki. Park, w którego nazwie uczczono pamięć Paderewskiego jest oryginalną plenerową galerią rzeźby z okresu międzywojennego XX w. Tym ciekawszą, że usytuowane w kulminacyjnych punktach sieci alejek rzeźby oraz inne pomniki i tablice pamiątkowe, tworzą ciekawą kronikę niemal 100 minionych lat.

Alejki Parku Skaryszewskiego (im. Ignacego Jana Paderewskiego) przemierzam od dziecka. Biegałem tu jako berbeć, taplałem w wodzie pod wodospadem w grocie na porośniętej świerkami górce, jeździłem na łyżwach na lodowisku wylewanym niegdyś zimą na kortach, a jeszcze chętniej po taflach naturalnego lodu jaki skuwa zimą miejscowe stawy niemal do dna. Bawiły się tu także moje dzieci, a „społeczne towarzystwo ochrony wiewiórek” niejednokrotnie donosiło konnym patrolom policji, że mój pies… goni rudych mieszkańców parkowego gąszczu. Ma więc to miejsce dla mnie wartość nie tylko zabytkową, ale i sentymentalną. Z tym większą więc satysfakcją uczestniczyłem w marcowej wycieczce poprowadzonej przez Rafała Dąbrowieckiego „Park Skaryszewski od deski do deski”; zdjęcia powstały podczas tego właśnie spaceru (www.butempowawie.pl).

 

Park Skaryszewski powstał w 1905 roku na polach i łąkach dawnego majątku Skaryszew, według planów Franciszka Szaniora, architekta krajobrazu, projektanta wielu założeń parkowych w Warszawie przełomu XIX i XX wieku. Park Skaryszewski, zgodnie z założeniami twórcy, był wielkomiejską strefą zieleni służącą rekreacji i wypoczynkowi, z rozwiniętą siecią komunikacyjną, przystosowaną do ówczesnego ruchu pojazdów konnych. Zaprojektowane przez Szaniora stawy komponowały się z oprawą bogatej zieleni. Z inicjatywy autora nasypano wzgórza, utworzono sztuczny wodospad i rozarium. W 1929 nadano parkowi imię Jana Ignacego Paderewskiego. Ponieważ nie propagowano tego faktu w okresie PRL, w potocznym obiegu utrwaliła się pierwotna nazwa, nawiązująca do lokalizacji na terenie dóbr skaryszewskich. Dziś, Park Skaryszewski wraz z Kamionkowskimi Błoniami Elekcyjnymi (ta nazwa obowiązuje od 2012 roku; nawiązuje do faktu, że właśnie tu w 1573 roku odbyła się pierwsza wolna elekcja Rzeczypospolitej Szlacheckiej – szlachta obwołała królem Henryka Walezego) i Kanałem Wystawowym, łączącym je z Jeziorkami Gocławskimi, tworzy rozległą i zróżnicowaną krajobrazowo strefę zieleni w stolicy.

 

Ciekawostki, związane z parkowymi rzeźbami okresu międzywojennego XX wieku

Popiersie Paderewskiego witające od strony Ronda Waszyngtona wchodzących do Parku ufundowali Janina i Zbigniew Porczyńscy w 1988 roku. Odlew z brązu wykonał Stanisław Sikora (1911-2000; notka poświęcona artyście: www.desa.pl). Postument wykonano z szarego granitu. W latach 30. XX wieku planowano ustawienie pomnika Ignacego Jana Paderewskiego w parku jego imienia, lecz zniweczyła projekt, i – ostatecznie – pomnik słynnego pianisty ozdobił Park Ujazdowski. Powrót do przedwojennej koncepcji był możliwy dopiero w czasach głębokiej odwilży politycznej, pod koniec lat 80. XX wieku (biografia Ignacego Jana Paderewskiego w kategorii ‘muzyka’: www.culture.pl).

Modelką, którą uwiecznił Stefan Stanisław Jackowski (1887-1951) widoczną na otwierającym zdjęciu rzeźba „Tancerka”, była mieszkanka Saskiej Kępy, znana w dwudziestoleciu międzywojennym primabalerina, Halina Szmolcówna. Zajmowała z mężem, Grzegorzem Fitelbergiem (skrzypkiem, kompozytorem i dyrygentem), willę na Saskiej Kępie, przy Elsterskiej. Nad wejściem domu pod numerem 3. są wciąż amorki trzymające tarczę z jej monogramem H.S., ale na tablicy pamiątkowej wspomniano jedynie małżonka (więcej o jej biografii w wortalu teatralnym: www.e-teatr.pl; artykuł o Stefanie Stanisławie Jackowskim (1887-1951) w portalu: www.culture.pl).

Twórczość Olgi Niewskiej (1898-1943), autorki przepięknej rzeźby „Kapiąca się”, była bardzo zróżnicowana pod względem tematyki, skali, rodzaju i używanego materiału. Artystka sięgała po glinę, gips, brąz i inne metale, różnorodne gatunki kamienia, drewno, ceramikę, a nawet beton (obszerniejszy wpis poświęcono jej w portaluwww.culture.pl).

„Rytm” Henryka Kuny stał się manifestem działającej w Paryżu grupy artystycznej, która przyjęła nazwę od tytułu rzeźby. Historia „Rytmu” rozpoczęła się w 1922 roku, kiedy to powstała wymodelowana w hebanie pierwsza z jej czterech wersji. Zważywszy na materiał i technikę było to dzieło snycerskie. Posąg cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że w 1923 roku Kuna stworzył dwie repliki odlane z brązu. Pierwsza ozdobiła dwa lata później polski pawilon na Wystawie Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu (ekspozycja prezentująca główny nurt ówczesnej oficjalnej sztuki polskiej, zdobyła srebrny medal). Drugi posąg, sztukowany mosiądzem, przywieziono w 1929 roku do Polski i ustawiono w Parku Skaryszewskim, nad stawem, gdzie możemy go wciąż podziwiać. Ostatnią wersję posągu, artysta wykuł w 1925 roku z marmuru. Stanęła w holu ambasady RP w Paryżu (więcej o rzeźbiarzu w portalu: www.culture.pl).

Monument poświęcony Edwardowi Mandellowi House’owi związany jest z parkiem od 1932 roku, ale ten, który możemy oglądać nie jest dziełem przedwojennym. Oryginalna praca rzeźbiarza Franciszka Blacka stała zresztą gdzie indziej – w jednej z nisz parkowego murowanego ogrodzenia przy Zielenieckiej. Monument przetrwał II wojnę światową, ale za PRL-u, na początku lat 50., zdemontowano go bez większego rozgłosu,  bo był niepoprawny politycznie. Spiżowy odlew przetopiono, wykorzystując być może pozyskany materiał przy zdobieniu Pałacu Kultury i Nauki; miniaturowy odlew z brązu dzieła Blacka znajduje się w gmachu Kongresu USA. W 1989 roku padł pomysł odtworzenia pomnika. Wykorzystując przedwojenne fotografie, replikę stworzył Marian Konieczny, autor słynnej warszawskiej „Nike” (www.konieczny.art.pl). Odsłonięto ją na jednym ze skwerów w głębi parku, ale dopiero po przewrocie ustrojowym, w 1991 roku.

Jak w słynnym filmie Kim Ki-duka „Wiosna, lato, jesień, zima, i wiosna…”, fot. Paweł Wroński

Plan i opis Parku im. Ignacego Jana Paderewskiegowww.pragapld.waw.pl
Propozycje ciekawych spacerów po różnych zakątkach stolicy na fanpage’u ‘Butem po Warszawie‘: www.facebook.com oraz na stronie Rafała Dąbrowieckiego: www.butempowawie.pl

Biała na Saskiej Kępie

Na Saskiej Kępie, przy skrzyżowaniu Francuskiej i Zwycięzców, w modernistycznym Domu Łepkowskich dzieje się. Grupa Warszawa, prowadząca kilka lokali w Warszawie uruchamia tam kolejny pod nazwą „Biała”. Póki co zagospodarowali ogród, trochę tymczasowo-plażowo, ale pomysłowo.

Jak piszą na swoich stronach założyciele Grupy Warszawa: „Biała to restauracyjny projekt oparty o współczesną kuchnię polską. Siedzibą jest awangardowa modernistyczna willa na warszawskiej Saskiej Kępie, zwana dawniej “Białą Willą”. Od czerwca 2016 dla gości dostępny jest wyposażony w pełną kuchnię i bar ogród otaczający budynek, a od jesieni 2016 działać będzie również restauracja w poddanym rewitalizacji wnętrzu budynku.„.

Co zaś się tyczy willi, to powstała w latach 1934-1935 według projektu architektów Lucjana Korngolda i Piotra Lubińskiego. „Archimapa 1918-1939”, przytacza ją jako jeden z najciekawszych przykładów architektury dwudziestolecia międzywojennego. Od frontu jest na parterze wnęka z wejściem z kolumnami, od tyłu taras wsparty na jednym filarze oplecionym spiralnymi schodami z ogrodu. Akacje i czarny bez w ogrodzie. Wokół posesji kute ogrodzenie.

Póki co, siedzi więc sobie człowiek pod baldachimem akacji. Pod nogami mlaska mu trochę błotka, pod pupą pręży się płótno granatowego leżaka. Całkiem jest fajnie. Tym bardziej, że próbują karmić wyrafinowanie. Choć to oczywiście rzecz gustu, ale podają starannie. Ceny proponowanych potraw oscylują koło 20-30 zł. Drinki po cenach sasko-kępskich.

warszawska-syrenka_72dpi INFO
Domena zarejestrowana, ale jeszcze nie wypełniona: www.bialazjedziwypij.pl
Lakoniczne info na stronach właściciela lokalu: www.grupawarszawa.com; trochę więcej na FB: www.facebook.com/bialazjedziwypij/
Menu na stronach: www.zomato.com


Materiał publikowany na stronach http://magazynswiat.pl/ w dziale <Akcje / Trochę kultury>.