Mr Ski Amadé przedstawia

Christoph Eisinger jest człowiekiem znanym w całej Austrii, bynajmniej nie pod własnym nazwiskiem, ale jako… Mr Ski Amadé!

Przezwisko przylgnęło do niego ponieważ reprezentuje największe narciarskie konsorcjum w Austrii, zrzeszające pięć rozległych ośrodków z Kraju Salzburskiego i jego pogranicza ze Styrią (do konsorcjum należą: Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, GasteinGroßarltalHochkönig). Ski amadé oferuje łącznie 760 km tras zjazdowych, dostępnych z tym samym karnetem (nie tak jak w DolomitiSuperski gdzie funkcjonują karnety lokalne w różnych cenach i ogólny, nieco droższy od pozostałych). Zrzeszenie jest nie tylko liderem austriackich rankingów, ale również wzorem dla innych stacji we wszystkich austriackich landach. Inwestuje każdego roku około 80 mln euro, stawia na nowości, oferując program wypoczynkowy szerszy aniżeli sama jazda na nartach lub desce.

Scenariusze na każdy dzień
Oferowanie bogatych programów stało się już normą w alpejskim świecie, a podobnym tropem podążają również stacje w Karpatach czy na Półwyspie Iberyjskim. Granica między dobrą zabawą a zamianą stacji w lunapark jest w tej działalności łatwa do przekroczenia. Ski amadé uniknęło jak dotąd tego niebezpieczeństwa. Ponadto, jako pierwsze pojawiło się na polskim rynku z promocją swoich zimowych propozycji, zaś program zaprezentowany przez Mr’a Ski Amadé rysuje się naprawdę kusząco.

Flagowym pomysłem na sezon 2017/2018 jest akcja „Ski amadé – made my day“. To propozycja programowa obejmująca całe dnie pod profesjonalną opieką (w cenie zależnej od rodzaju wybranych atrakcji i poziomu luksusu). Jest skierowana zarówno do wytrawnych narciarzy poszukujących wyzwań poza trasami, jak dla początkujących, którzy w towarzystwie instruktora-przewodnika poczują się pewniej, szybciej i komfortowo doszlifują technikę jazdy na nartach lub desce. W oferowanych programach nie brak propozycji dostosowanych do wieku i kondycji klientów, nie zapomniano także o osobach, które pragną zakosztować uroków zimy ale narciarzami lub deskarzami nie są. Są w proponowanych programach wątki kulinarne, wykraczające zdecydowanie poza niezbędne przy aktywnym trybie życia posiłki – degustacje przysmaków austriackiej kuchni oraz win, z których produkcji kraj Mozarta także słynie. Pakiety typu „Dzień atrakcji“ należą do kategorii action, cuisine/indulgence, fun, nature, recreationsport. Są także miksowane, a dzięki wyszukiwarce znajdziemy odpowiedni dla siebie w najdogodniejszym terminie i wybranym ośrodku zrzeszenia (www.skiamade.com/pl/mademyday).

W ramach akcji „Ski amadé – made my day“ gospodarze przygotowali kilkanaście scenariuszy. Można je realizować w każdym z 5 członkowskich ośrodków zrzeszenia.

Inteligentne gogle i sieć W-LAN
Przed dwoma laty, punkty Intersportu w Ski amadé zaproponowały wypożyczanie interaktywnych gogli – Smart Ski Goggles. Pojawiło się wówczas pytanie, czy będzie w nie wmontowany GPS. Wówczas nie było jeszcze takiej możliwości, ale dziś, zaledwie dwa lata później, odpowiedź brzmi: TAK! Teraz gogle są wyposażone w aplikację, dzięki której „podpowiadają trasę“, i to dostosowując ją do poziomu zadeklarowanych we wstępnym formularzu umiejętności! W ogóle, w zrzeszeniu stawia się na rozwój multimediów i wykorzystanie możliwości Internetu, bo jak mówi Mr Ski Amdé, przywiązuje się ogromną wagę do potrzeb i oczekiwań gości, by w przyjmowanych rozwiązaniach wychodzić im na przeciw.

Na stronach konsorcjum jet dostępna mapa 3D terenów narciarskich (www.skiamade.com), a w całym obszarze nie ma problemów z łącznością i dostępem do Internetu bo przy trasach zorganizowano 400 punktów Free WiFi (www.skiamade.com).

Winne Eldorado
Poza flagowym programem i typowymi dla całego systemu rozwiązaniami technicznymi, każdy z ośrodków ma własne pomysły. Thomas Wirnsperger, reprezentujący Großarltal (www.grossarltal.info), wspomniał na przykład o zabawie z winem ukrytym w śniegu. Gospodarze doliny zakopują na wybranych stokach duże butelki wina, a uczestnicy zabawy dostają oprócz karnetu łopatę. Wyruszają więc nie tylko na narty, ale także na poszukiwania szlachetnego trunku.

Na marginesie, produkcja alkoholi w dużych butelkach wywodzi się z tradycji francuskiej, z Szampanii, gdzie najsłynniejszy trunek świata rozlewa się do naczyń o różnych pojemnościach. Każda butelka ma swoją nazwę i określoną pojemność, dzięki czemu łatwo ją przyrównać do butelki tradycyjnej.
Split – 0,187 l (1/4 tradycyjnej butelki)
Pint – 0,375 l (1/2 butelki)
Quart – 0,75 l (tradycyjna butelka)
Magnum – 1,5 l (2 butelki)
Jeroboam – 3 l (4 butelki)
Rehoboam – 4,5 l (6 butelek)
Methuselah – 6 l (8 butelek)
Salamanzar – 7,5 l lub 9 l (10 lub 12 butelek)
Balthazar – 12 l (16 butelek)
Nebuchadnezzar – 15 l (20 butelek)

Wyobraźmy to sobie – co za frajda. Kilka godzin jazdy na nartach lub desce i kopanie w śniegu w podejrzanych miejscach. A jeśli szczęście dopisze, nagrodą stanie się Matuzalem białego Grüner Veltlinera, czerwonego Zweigelta, albo musującego niczym szampan Sekta.  To doskonała zabawa z cenną nagrodą, więc o mobilizację do wysiłku nie trudno.


Więcej informacji o Ski amadé zimą: www.skiamade.com

Scenariusze „Ski amadé – made my day“ po polsku: www.skiamade.com/pl/mademyday

Österreich Werbung Warschau czyli Narodowe Biuro Promocji Austrii w Polsce: www.austria.info

Katalogi i prospekty austriackie do pobrania w formacie PDF: www.brochures.austria.info

Materiał jest relacją z prezentacji jaka odbyła się 7 września 2017, podczas pierwszej w tym roku konferencji poświęconej atrakcjom odległej zdawałoby się zimy – Austria liderem promocyjnego wyścigu.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Liczne są rodzaje narciarstwa

Narciarstwo narodziło się jako praktyczny sposób poruszania po głębokim śniegu. Posuwisty krok na deskach sprawiał, że myśliwi przemieszczali się szybko i sprawnie w ślad za zwierzyną, nie zapadając w śnieg. Oszczędzali siły i zwiększali szanse na sukces w łowach. Dziś to masowy sport i feria mody z przemysłem oraz usługami o niebotycznych obrotach kapitałowych w tle.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

1. NARCIARSTWO ALPEJSKIE

Masowa rozrywka i ekscytujący sport – oto dwa oblicza najbardziej ropowszechnionego obecnie sposobu wykorzystania dwóch desek. Narciarstwo alpejskie rozwija się od ponad 120 lat. Jego prekursorem był poddany habsburskiego imperium Mathias Zdarsky. Zapożyczoną od Norwegów technikę telemarku przekształcił w zjazd na równolegle prowadzonych deskach, a około roku 1890 skonstruował pierwsze wiązanie (Lilienfelder Stahlsohlenbindung) umożliwiające poruszanie się na nartach na stromych alpejskich stokach. Od czasów Zdarsky’ego po dziś dzień trwa ewolucja narciarstwa alpejskiego. Zmieniają się techniki jazdy i nieustannie doskonali sprzęt. Ostatnie rewolucyjne zmiany spowodowało przed kilkunastu laty pojawienie się carvingu. Bardzo naturalny styl jazdy z wykorzystaniem podczas skrętu krawędzi równomiernie obciążonych desek, zmienił nie tylko sylwetkę narciarzy, ale nawet profil nart, odtad wyraźnie zwężonych w talii, Parametrem, decydującym o zastosowaniu konkretnego modelu nart, stał się promień skrętu, a pozycja narciarzy obniżyła się. Przy sportowym stylu jazdy niemal dotykamy biodrem śniegu (od wewnętrznej strony skrętu). Z kolei przy jeździe carvingowej w ekstremalnym wydaniu (funcarving), niemal kładziemy się na boku, szorując po powierzchni śniegu dłonią. Rekreacyjne narciarstwo alpejskie kojarzymy przede wzystkim z jazdą po przygotowanych trasach. Stacje narciarskie na świecie prześcigają się więc w tworzeniu zintegrowanych systemów wyciagów obsługujących wielokilometrowe huśtawki i karulzele ze zjazdami o zróżnicowanym stopniu trudności. Największy tego typu system działa we Włoszech. Dolomiti Superski oferuje miłośnikom białego szaleństwa dostęp do 1220 km tras (w ramach jednego karnetu), poprowadzonych w bajecznej skalnej scenerii Dolomitów (www.dolomitisuperski.com).

2. FREERIDE

Jazda na nartach po dziewiczym, nietkniętym ratrakami śniegu. Wyzwala adrenalinę. Jest ucieczką od zatłoczonych niczym plaże narciarskich stacji, wyzwaniem i przygodą. Niezależnie od formy – od swobodnego płynnego kręcenia po rozległych zaśnieżonych stokach, po karkołomne zjazdy w żlebach i wąskich rynnach – freeride wymaga perfekcyjnej techniki jazdy, odwagi i determinacji. Wprawdzie z niczym nie da się porównać przyjemności towarzyszącej zjazdom w tumanach zmrożonego śnieżnego puchu, ale rzadko kiedy panują idealne warunki. Uprawiając freeride nie da się uciec od niebezpieczeństw jakie kryją zaśnieżone góry. A więc jest to nie tylko sentymentalny powrót do korzeni narciarstwa, gdy górskie stoki nie były jeszcze oplecione wyciągami i gdy nie było tysięcy kilometrów tras utrrzymywanych przy pomocy ratraków i armatek śnieżnych. Ekstremalne sposoby jazdy poza trasami inspirują twórców narciarskiego sprzętu do poszukiwania nowych technologii i ciągłego ich doskonalenia.

3. FREESTYLE

Efektowne ewolucje na przyrządach snowparków, na skoczniach, muldach, bądź w trudnym terenie. Uprawianie tego rodzaju narciarstwa wymaga lekkoatletycznego przygotowania. Opróćz kondycji niezbędne są też predyspozycje fizyczne oraz psychiczne do balansowania na pograniczu cyrkowej ekwilibrystyki i ekstremalnego narciarstwa. Jak żaden inny rodzaj narciarstwa, freestyle zbliża narciarzy i deskarzy. Robią niemal to samo, tyle, że nie na jednej szerokiej desce, ale na dwóch. Jest nie tylko rodzajem sportowej fascynacji. Przerodził się bowiem w subkulturę, pociągając wysportowanych młodych ludzi. Obrósł sposobami ubierania się, muzyką, a nawet specyficznym slangiem. To freestyle i freeride wyznaczają dziś kierunki rozwoju narciarstwa, wpływając coraz silniej na modę na stokach, technikę jazdy oraz walory sprzętu, używanego również na przygotowanych trasach.

4. TELEMARK

Narciarstwo w konwencji pra-pradziadków (free heel skiing), zostało odkurzone w latach 70. XX wieku na amerykańskim kontynencie. Od kilkunastu lat przeżywa też swoisty renesans na alpejskich stokach. Ta wywodząca się z Norwegii technika jazdy ma archaiczne korzenie. We współczesnym wydaniu ma przede wszystkim festiwalowe oblicze, które ubarwia używanie stylizowanych naprzełom XIX i XX wieku strojów. Jest coraz wiecej rajdów i imprez, na których spotkamy tak właśnie odzianych pasjonatów tej dyscypliny. We Włoszech, w Dolomitach Brenty, w Małej Fatrze na Słowacji czy w czeskich Karkonoszach. Oczywiście współczesnie odzianych telemarkerów też, gdyż ten styl jazdy znajduje uznanie wśród freeriderów. Technika zjazdu przypomina zbieganie długimi susami w głębokim sniegu. Tyle, że nie unosimy nóg, ale zsuwamy się na deskach w dół. Niezwykle charakterystyczny jest telemarkowy skręt, w którymjedną nartę wysuwa się do przodu, a na drugiej niemal przyklęka. W tej technice nigdy nie blokuje się wiązań, pozostawiając pietę wolną. Skręt telemarkowy jest godny polecenia miłośnikom nart śladowych. Jeżeli sprzętu telemarkowego używamy podczas zimowych wycieczek górskich, musimy – podobnie jak do skitouringu – wyposażyć się w foki. Jeden z najbarwniejszych europejskich festiwali telemarkowych odbywa się na przełomie marca i kwietnia w Livigno: http://www.skieda.com

5. SKITOURING / SKIALPINIZM

Skitouring to typowe „dwa w jednym”. Uprawiając go, łączymy w naturalny sposób przyjemności towarzyszące zimą górskim wędrówkom z emocjami odczuwanymi podczas jazdy na nartach. I to jazdy poza trasami, w dziewiczym, nietkniętym ratrakami śniegu. Jednak pod nazwą tej dyscypliny kryją się równie dobrze kilkugodzinne narciarskie spacery po niewysokich wierchach jak i poważne wyprawy na oblodzone granie gór wysokich. Najbardziej ekstremalne wycieczki połączone ze wspinaczką zwykło się nawet określać mianem skialpinizmu, nie pozostawiając wątpliwości co do stopnia ich trudności i charakteru. Każda skitourowa wycieczka składa się z wędrówki na nartach i zjazdów, a proporcje tych elementów w połączeniu z ukształtowaniem terenu, warunkami śniegowymi i wysokością, decydują o stopniu jej trudności. Wpływają też na dobór odpowiedniego sprzętu. Nie wdając się w techniczne detale, kluczowe znaczenie mają wiązania, dzięki którym uwalnia się piętę na podejściach, a blokuje do zjazdu. Niezbędne są też foki, pasy wykonywane niegdyś z foczej skóry. Dziś zrobione z syntetyków lub koziej skóry ze sztywną sierścią, naklejone na ślizgi desek, umożliwiają podejście bez zsuwania się nawet na stromych stokach.

6. NARCIARSTWO BIEGOWE

Są dwa rodzaje nart umożliwiających bieg. Oba zupełnie inne niż narty zjazdowe. Z innymi wiązaniami i butami. Innych się także w klasycznym, albo jeśli ktoś woli, norweskim narciarstwie używa kijów. Główna jednak rzecz to narty. Są wąskie i długie. W wersji sportowej nazywa się je biegówkami. Nieco tylko szersze i mniej podwinięte z przodu przeznaczone są dla turystów. Określa się je jako śladówki. Biegówki wymagają przygotowanego toru, z założonym śladem (dwa rowki w odległości około 15 cm od siebie) do biegu krokiem klasycznym, albo bieżni mniej więcej szerokości polnej drogi do biegu stylem łyżwowym. Natomiast nart śladowych używa się w terenie, w nieprzetartym śniegu. Wcale przy tym honorowi nie ujmuje jeśli sobie na nich po prostu człapiemy, ciesząc się lasami i łąkami w zimowej szacie, czy zwiedzając bliższe lub dalsze zabytkowe obiekty. Do zimowej turystyki, zwłaszcza na nizinach i wśród niewysokich pagórków – jak znalazł! Najszersze wersje śladówek noszą odrębną nazwę „back country” i są dedykowane wędrowcom, którzy lubią przedzierać się przez rzeczywiście obfite śniegi, po bezdrożach i odludziach, a więc często z plecakiem. Modele takie wyposażono w metalowe krawędzie, ktore chronią narty przed uderzeniami o kamienie czy pniaki. Krawędzie mają ułatwiać skręcanie, a nawet zachęcać do stosowania nart do biegów i turystyki nizinnej w terenie górzystym. Pomimo takich patentów oraz faktu, że współczesne wiązania do nart biegowych mają specjalne wypustki, a buty szczelinki, w które owe wypustki wchodzą i całe to ustrojstwo zachowuje się dość stabilnie podczas zjazdu czy skrętu, używania nart śladowych czy biegowych w terenie górskim można jedynie odradzić. To po prostu niebezpieczne!

7. ZABAWY NARCIARSKOPODOBNE

Wielkie stopy czyli Bigfooty, krótkie narty zwane Snowblade, czy karkołomna jazda na nartach za koniem, albo rowery, a może raczej hulajnogi z płozami… Patentów jest wiele, a w ośrodkach narciarskich w ramach apres ski poleca się coraz to nowe mutacje sprzętu do jazdy i zjeżdżania. Fun to jest z pewnością, ale czy to wciąż narciarstwo? Zdania są podzielone!