Guten Appetit & Vollgas!

Być w Styrii i nie usiąść za stołem to po prostu grzech. Z drugiej strony – macie rację – biesiadowanie może się kłócić z aktywnym wypoczynkiem. Jednak gospodarze Schladming-Dachstein komponują owe sprzeczności po mistrzowsku, w spójną – sportową i smaczną całość.

Ba, z regionalnej kuchni uczynili główny wątek programu „Ski amadé made my day”, jaki będzie przebojem nadchodzącego sezonu w Ski amadé – największym zrzeszeniu narciarskim Austrii. Dzień pod okiem instruktora na huśtawce w Schladming wyznaczy liczba „4”: 4 szczyty, 4 schroniska, 4 potrawy. Dzień zacznie się pożywnym śniadaniem w gospodzie Schnepf’n Alm. W schronisku Hochwurzen (Hochwurzenhütte), przyjdzie czas na smakowitą przekąskę -zupę z knedlami z serem. Na obiad w gospodzie Schafalm podadzą jagnięcinę z odpowiednio dobranym winem. Kolacja w kompleksie Alm-Arena u podnóża góry Hauser Kaibling i pożegnalna paczka z delikatesami z regionu Schladming-Dachstein zakończą przygodę.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Dla wyjaśnienia: wspomniana Alm-Arena to wzniesiony właśnie nakładem 5,5 mln euro kompleks gastronomiczny. Po cóż w regionie pełnym gospód (56 górskich schronisk z wyszynkiem, a licząc z lodowcem… 98!), wydawać fortunę? Ano, dla przyjemności gości, by w na wskroś nowoczesnym obiekcie zwieńczonym szklaną kopułą otwieraną przy ładnej pogodzie, serwować potrawy na najwyższym poziomie.

Smaczne fakty i akty wyznaczają narciarski dzień w Schladming-Dachstein. Na marzec zaś przypadną wielkie plenerowe imprezy z produktami spożywczymi w roli głównej. Od 10 do 17 marca 2018, rolnicy będą sprzedawać swoje specjały w górach, zamieniając schroniska w najwyżej położone w Alpach targowisko. Restauracje uczestniczące w marcowym festiwalu „Snow & Beef” zaserwują dania z najwyższej jakości wołowiny, legitymującej się austriackim certyfikatem jakości AMA. 25 marca na Planai odbędzie się największe grillparty w Austrii, a słynny kucharz Johann Lafer i wykładowcy z Akademii Grillowania Weber udzielą wskazówek na temat perfekcyjnego przyrządzania potraw na ruszcie. Smacznego!


Festiwal „Snow & Beef” odbywa się w kilku regionach narciarskich w róznych terminach; w Schladming-Dachstein w I połowie marca (link do galerii z edycji 2017 roku): www.snowandbeef.at

AMA: www.amainfo.at oraz www.tasteofaustria.org

Johann Lafer (z pochodzenia Styryjczyk, gwiazda niemieckojęzycznej telewizji kulinarnej; prowadzi też własną restaurację „Val d’Or” w Stromburgu w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech): www.johannlafer.de oraz www.lafer.de (w portalu, w zakładce Rezepte zamieszcza ciekawe przepisy)


O szczegółach zimowej oferty Schladming-Dachstein dowiecie się ze stron www.austria.info

Na youtube’owskim kanale ośrodka, zamieszczono w 2017 roku poniższą produkcję

Albo starsze ujęcie – film z 2013 roku, przygotowany na potrzeby promocji sezonu zimowego 2013/2014.

Schladming-Dachstein: www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu radiowego, reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Biała huśtawka i dach Styrii

Zapamiętajcie dobrze słowa: Schladming-Dachstein, huśtawka narciarska i lodowiec, położony zresztą najbliżej od polskich granic. Po co? Żeby dobrze kojarzyć tę perełkę wśród zimowych stacji Styrii i całej Austrii.

Zwróćcie uwagę, że nad Schladming górują 4 kopce. Zimą łączą je wyciągi i oplata 123 km tras, dzięki którym można przenosić się z jednego na drugi bez odpinania nart – na tym właśnie polega narciarska huśtawka! Jazda po niej ekscytuje, a widoki na pobliski Dachstein oszałamiają. Niezwykłe jest też to, że tuż obok siebie trenują zawodnicy i dzieci, które stawiają pierwsze kroki na nartach. Fabryka mistrzów, jako żywo (albo, inaczej mówiąc – tak się wychowuje mistrzów)!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Jeśli nie sprawdzicie na własnej skórze, to pewnie nie uwierzycie, że slogany nie kłamią. Walory kopca Hauser Kaibling oddaje hasło „Najpiękniejsze stoki”. Nie tylko ze względu na rozciągające się stamtąd widoki, ale również na nienaganne przygotowanie tras. Planai to „Mistrzowska góra”, bo odbywały się na niej najwyższej rangi zawody w narciarstwie alpejskim i obrosła najgęściej nowoczesną infrastrukturą. Hochwurzen ma charakter rodzinny, bo można tu szaleć w dzień i po zmierzchu, na nartach, desce i sankach, na zdobywających szybko popularność tzw. „zabawnych stokach”, czyli trasach z przeszkodami. Ostatni z kopców, Reiteralm jest już dobrze znaną „górą treningową światowej elity narciarstwa”.

Dachstein, któremu do 3 tysięcy brakuje zaledwie 4 m, to po prostu dach Styrii. Wieńczy go skalny grzebień, spod którego opadają trasy zjazdowe. Położone u stóp masywu Ramsau stanowi alpejską Mekkę narciarzy-biegaczy, bo w całym regionie przygotowano im 435 km tras, a na lodowcu znajdują się te najwyżej położone i widokowo najatrakcyjniejsze! A czy wy, często biegacie na nartach po dachu? 🙂


Zima w Schladming-Dachstein: 
www.austria.info
www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Austria bez morza, a jednak na lato

Niemal 80 procent Polaków deklaruje, że latem najbardziej pragnie wypoczywać nad wodą. Nie przesądzają przy tym, że tylko morską wodę mają na myśli. A zatem – czy jeziora i rzeki mogą konkurować z morzem? Albo czy ekskluzywne spa z basenami wypełnionymi termalną wodą nie jest wystarczająco pociągającą alternatywą plaży?

Tego typu pytania zadają sobie z pewnością Austriacy. O ile bowiem ich kraj utrzymuje się w ścisłej czołówce ulubionych zimowych destynacji Polaków, o tyle latem o Austrię się jedynie ocieramy, podróżując samochodem na północne wybrzeże Adriatyku. Może więc omijamy Austrię, bo nie ma tam morza? Ale przecież jesteśmy znani z tego, że lubimy wciąż poznawać nowe miejsca, że kochamy także góry i jeziora, uwielbiamy muzykę i dobrą kuchnię. Może więc po prostu wydaje nam się, że po zimowych urlopach w Bad Kleinkirchheim, Sölden, Mayrhofen, Kaprun czy Schladming wiemy już wszystko o kraju Mozarta i dlatego jedziemy dalej. A może nie zdajemy sobie w pełni sprawy z tego, że wspaniale jest w Austrii latem!

Austria w miniaturze
Niemal wszystkie, zwłaszcza przyrodnicze atuty Austrii, skupiają się jak w soczewce w Salzkammergut, rozległym pojezierzu z pogranicza Górnej Austrii, Kraju Salzburskiego i Styrii. Tamtejsze jeziora zdecydowanie różnią się jednak od tych z polskiego niżu, bo leżą wśród gór, miejscami łagodnie falujących i niewysokich, gdzie indziej wyższych i skalistych, z wyrastającym na południu potężnym lodowcem Dachstein (2995 m).

W tym właśnie regionie, w Bad Aussee, odbywa się pod koniec maja Święto Narcyzów, które zakwitając na łąkach zwiastują nadejście lata. W Boże Ciało na wody Jeziora Halsztackiego wypływają ozdobione kwiatami łodzie zwane „Fuhren”, bo góry opadają tam tak stromo do jeziora, że na lądzie brak miejsca na procesję. Tak dzieje się od niemal 400 lat. Nad Attersee, największym w regionie akwenem, bywali artyści tej miary co Klimt i Mahler. Współcześnie ściągają tam wielbiciele kryminałów, by podczas festiwalu „Mordercze Attersee” słuchać ekscytujących fragmentów książek czytanych osobiście przez zaproszonych na imprezę autorów.

Dla rodziny i ekstremalistów
Kultywowane pieczołowicie obyczaje, autentyczny folklor oraz cykliczne festiwale sprawiły, że region Hallstatt-Dachstein-Salzkammergut wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cenne przyrodniczo obszary chroni się w ograniczonym dwoma jeziorami Parku Narodowym Attersee-Traunsee, zaś cała kraina jest rozległą areną sportu i rekreacji. Głębiny Attersee cieszą się uznaniem nurków, a na brzegach jeziora działa 26 świetnie wyposażonych stacji. Po rozległej tafli Traunsee ślizgają się miłośnicy nart wodnych, wind- i kitesurfingu, wspinacze zaś podpływają wiosłowymi łodziami do niemal pionowej skalnej ściany, jaką opada wprost do wody północny filar Traunkirchnerkogela (1575 m). Żądni adrenaliny goście bez alpinistycznego doświadczenia doznają w Salzkammergut mocnych wrażeń na ekscytujących drogach ze stalowymi zabezpieczeniami, znanych nam raczej pod włoską nazwą via ferrata aniżeli niemiecką Klettersteig, bo rozpowszechniły się w XX w. w Dolomitach. Warto jednak pamiętać, że to tutaj narodziła się ich idea – pierwsze zabezpieczenia założył na skałach Dachsteinu prowadzący badania w 1843 r. Friedrich Simony. Zaś zaledwie 26 lat później poprowadzono pionierski, służący jedynie rozrywce Klettersteig na najwyższym dziś w Austrii Großglocknerze (3798 m).

Współcześnie, w styryjskim regionie Schladming-Dachstein jest wiele ubezpieczonych dróg, a najnowszą via ferrata Rosina w wąwozie Silberkarklamm. Dzięki stalowej linie umożliwiającej asekurację non-stop pokonuje się bezpiecznie pionowe ściany, podziwiając wąwóz i otaczające go góry. Przejście Rosiną można łączyć z sąsiednimi trasami Hias i Siega, docierając na wypoczynek do Silberkarhütte, schroniska malowniczo usytuowanego na wysokości 1223 m. Inną emocjonującą atrakcją regionu jest największa alpejska tyrolka Zipline Stoderzinken, na której podczas zjazdu długości 2,5 km, szybując do 120 m nad ziemią, osiąga się prędkość 115 km/h.

Z kolei w należącym do Kraju Salzburskiego rejonie Zell am See-Kaprun fragment tamy kompleksu jezior zaporowych Hochgebirgsstauseen zamieniono na ściankę wspinaczkową. W efekcie, podziwiając arcydzieło hydroinżynierii można też zasmakować emocji.

Adrenalina vs. slow
Rozmieszczone w plenerze atrakcje tego typu są w Austrii dostępne od maja do października. Nie mniejszych emocji niż podczas wspinaczki doznają również amatorzy innych sportów, na przykład odwiedzając Österreichischer Moto-Bike Ring w Styrii. Uruchomiono tam trasę-pętlę, którą pokonuje się na elektrycznych maszynach o mocy dziesięciokrotnie wyższej od standardowych e-bike’ów. Choć pozostają rowerami, przypominają crossowe motocykle i osiągają prędkość 80 km/h. Proekologiczny napęd sprawia jednak, że są bardziej przyjazne środowisku i ciche. Kogo bardziej niż uczestnika zadowala pozycja kibica, powinien odwiedzić atrakcyjnie położony Red Bull Ring w Spielbergu – tor Formuły 1 w Styrii, któremu patronuje producent dodających skrzydeł napojów energetyzujących i sponsor wielu sportowców ekstremalnych. W sezonie letnim odbywają się tam wyścigi nie tylko bolidów, ale również samochodów turystycznych i motocykli.

Emocje i slow life są w Austrii doskonale wyważone, dowodem największy w Europie zlot motocyklistów nad malowniczym Faaker See. Kilkadziesiąt tysięcy miłośników kultowych Harley-Davidsonów ściąga wówczas do Karyntii. Bez pośpiechu, dostojnie, epatując widzów sylwetkami motorów i pomrukami silników, suną drogami wśród jezior i gór. Szaleństwa bowiem muszą mieć swój czas i swoje miejsce, Austriacy wiedzą o tym doskonale i propagują ten styl. Kiedy przed kilku laty, wraz z motocyklowym boomem zwiększyła się na drogach liczba wypadków, policja wzmogła kontrole, w wielu miejscach ograniczono prędkość, a formalnym krokom towarzyszyła poruszająca kampania. Z plakatów rozmieszczonych przy drogach szybkiego ruchu i autostradach spoglądały łakomie sępy, a napis „Hallo Raser, wir warten” (Cześć ścigancie, czekamy) stał się współczesnym memento.

Wyprawy z kluczem
W gęstej sieci turystycznych szlaków w Austrii dominują spacerowe ścieżki, podobnie jest z trasami rowerowymi czy konnymi, bo oferta urlopowa skierowana jest do wszystkich bez różnicy wieku i kondycji. Z tego też powodu na poprowadzeniu szlaków gospodarze nie kończą, ale oferują opiekę przewodników i tematyczne programy, które spacer zamieniają w przygodę. Przykładem takiej propozycji jest wyprawa „Kitzsteinhorn Explorer Tour” w regionie Zell am See-Kaprun, podczas której pod opieką przewodnika poznaje się roślinne i klimatyczne piętra Alp. Trasa prowadzi bowiem od podnóży w szczytowe partie Kitzsteinhornu, do stacji Gipfelwelt 3000 oraz na platformę widokową Top of Salzburg, z której roztacza się panorama Wysokich Taurów.

Zgodnie z nazwą poprowadzonej w styryjskim regionie Schladming-Dachstein trasy „Dzikie wody” są na niej zarówno spokojne jeziora i źródła, w których delikatnie szemrze woda, jak huczące w wąwozach strumienie i opadające z łoskotem wodospady, między innymi Riesachfällen – największy w Styrii z kaskadami wysokości 140 m. A że nie wszyscy poszukujemy adrenaliny, wokół Dachsteinu poprowadzono okrężny szlak długości 121 km, z którego masyw i jego lodowce podziwia się ze wszystkich stron. To doskonała propozycja na dłuższą wędrówkę, bo dzięki rozlokowanym przy trasie schroniskom łatwo podzielić ją na 8 jednodniowych etapów, którym podołają nawet najmłodsi. Tego typu ofert dla przedkładających relaks i pejzaże nad emocje i wysiłek jest w całej Austrii mnóstwo. Choćby na znanym nam doskonale z zimowych wojaży Schmittenhöhe, masywie górującym nad eleganckim kurortem Zell am See, gdzie latem odbywają się spotkania „ziołowych czarownic”.

Kąpiele i smaki
Dbałość o różnorodność doznań jest typowa dla wszystkich austriackich regionów. W każdym wykorzystuje się lokalne atuty, tak jak jeziora w Karyntii. Nie tworzą wprawdzie jednej rozległej krainy jak w Salzkammergut, ale jest ich wiele i słyną ze stabilnej temperatury wody, sięgającej latem nawet 28 st. C, więc można się w nich kąpać przez cały sezon. To symptomatyczne dla landu, w którego klimacie i kulturze widoczne są wyraźnie wpływy śródziemnomorskie.

Postępując zgodnie z zasadą „próbować, smakować, odkrywać”, Herwig Ertl, właściciel usytuowanego na peryferiach Klagenfurtu sklepu-lokalu z regionalnymi delikatesami i prezes organizacji „Slow Food Convivium Alpe Adria”, tworzy okazje do poznawania Karyntii bez pośpiechu i z przyjemnością – poprzez kulinarne specjały, którym trudno się oprzeć. Uczestnicząc zaś w karynckich programach Slow Food Travel, można jeszcze podpatrywać, jak powstają sery na halach, kosztować ziół w dolinach, uczestniczyć w warzeniu piwa, miodobraniu bądź wytwarzaniu Specku.

Nie bez przyczyny Karyntię uhonorowano tytułem „Slow Food Travel Destination”, choć na klimacie miejsc i smakach budują swój wizerunek także inne landy, na przykład Styria. Od podnóży Dachsteinu przez winnice po termalne uzdrowiska i granicę ze Słowenią, wiodą przez nią przekrojowe szlaki. Pozwalają odkrywać tajemnice landu niezależnie od tego, czym się podróżuje, w ramach jednej wyprawy czy w czasie wolnym od zabiegów w którymś z ośrodków spa. Chociaż sąsiednia Styria słynie przede wszystkim z lasów, przez co nazywa się ją nawet „zielonymi płucami Austrii”, nie brak tam również wody. W regionie Schladming-Dachstein jest ponad 300 górskich jezior, woda tryska z tysiąca źródeł i huczą kaskady ponad setki wodospadów. Region jest więc jednym z najbardziej zasobnych w wodę w Austrii, a właśnie tam, jakby Styryjczykom było jej wciąż mało, przy górnej stacji kolejki Riesneralm, na wysokości 1820 m otwarto oryginalny basen „Gipfelbad anno dazumal“. Wyłożono go drzewem i otoczono szklanymi ścianami, które chronią przed podmuchami wiatru nie przesłaniając panoramy Niskich Taurów, a że woda jest podgrzewana, można się kąpać bez względu na temperaturę powietrza.

* * * * *

Przykłady można mnożyć. Niezależnie jednak, na co zwrócimy uwagę, możemy być pewni, że usługi będą na najwyższym poziomie. Nie bez znaczenia jest tu czystość środowiska, o które w Austrii dba się niemal obsesyjnie. Dlatego z kranów leci czysta i smaczna woda, we wsiach i miasteczkach czy na górskich szlakach nie walają się śmieci, a w zróżnicowanych co do profilu gospodarstwach agroturystycznych zrzeszonych w organizacji Urlaub am Bauernhof kontakt z przyrodą jest autentyczny. W takich warunkach potrawy i wino smakują lepiej, oddycha się swobodniej i rzeczywiście wypoczywa. Gospodarstwa agroturystyczne to zresztą temat na osobną opowieść – rozrzucone po całym kraju kuszą propozycjami dla każdego – na rodziny z nawet maleńkimi dziećmi czekają miejsca specjalnie dla nich przystosowane, zestresowani odnajdą ukojenie w drewnianym spa i kąpieli w sianie, miłośnicy winnego trunku wypoczną wśród winorośli… Można też na wyłączność wynająć chatę na hali i spędzić wakacje na alpejskiej hali w kompletnym odosobnieniu, ale za to z jakimi widokami… Po prostu czas na oddech.


Materiał publikowany w internetowym wydaniu Polityki 29 maja 2017 w dziale „Czas na oddech” (www.polityka.pl), powstał przy współpracy z www.austria.info.

Austria na sezon zimowy

Jako klienci, należymy do pięciu najważniejszych dla Austriaków nacji, gdyż każdego roku ćwierć miliona Polaków wybiera na zimowy wypoczynek ich kraj.

Na narty do Austrii jeździmy przede wszystkim indywidualnie, wzbudzając u gospodarzy zmieszane z odrobiną podziwu zdziwienie. Z ich rozeznania wynika, że najchętniej podróżujemy własnym samochodem, a do tego nocą. Zaraz zaś po przyjeździe, ruszamy na stoki. Podróż do austriackich stacji z Polski zajmuje przeciętnie 10 godzin. Czyżbyśmy nie potrzebowali wypoczynku? Nie. Nam szkoda każdej chwili, którą możemy spędzić na śniegu. Tak będzie również w sezonie 2016/2017.

Oblicza krajów związkowych
60% z podróżujących zimą do Austrii Polaków wybiera Tyrol. Wachlarz tamtejszych ośrodków jest ogromnie zróżnicowany, ale ze wszystkich łatwo dotrzeć do stolicy landu, zimowej stolicy Alp, Innsbrucku. Nas jednak najbardziej pociągają zagospodarowane narciarsko lodowce, których jest tam pięć. W efekcie, w rankingu popularności austriackich stacji narciarskich, pierwsze miejsce zajmuje Sölden. Zmieniło na pozycji lidera, królującą tam wcześniej dolinę Stubai.

W słonecznej Karyntii, gospodarze notują rok rocznie wzrost zainteresowania z naszej strony na poziomie 10-12% noclegów. Tam także jest jeden teren narciarski na lodowcu – Mölltaler Gletscher, widać malownicze Dolomity przy granicy z Włochami, a w powietrzu czuć wpływy śródziemnomorskiego klimatu. W odróżnieniu od Tyrolu, w którym stawia się przede wszystkim na nowoczesną infrastrukturę, w Karyntii cyzeluje się sprawdzone rozwiązania. Przykłada ogromną wagę do wypoczynku rodzinnego. Eksploatuje wielki skarb jakim jest woda – jeziora, termalne źródła oraz hotelowe aneksy wellness i SPA.

Kraj Salzburski z lodowcem Kitzsteinhorn odkryliśmy bodaj jako pierwszy narciarski teren w Austrii już w latach 90. XX w. I być może dlatego, żądni wciąż czegoś nowego, jeździmy tam teraz – statystycznie – nieco rzadziej. Nie zatrzymujemy się raczej w stacjach położonych niespełna 100 km od Wiednia, choćby na Semmeringu w Dolnej Austrii. Zapewne dlatego, że licząc niewiele ponad 10 km tras, tamtejsze ośrodki nie odbiegają rozległością od polskich.

Sporadycznie odwiedzamy stacje Vorarlbergu (Przedarulanii, jak niegdyś u nas mówiono). Może dlatego, że land leży najdalej, a może dlatego, że sztandarowym ośrodkiem jest luksusowe Lech i przez jego pryzmat postrzegamy cały kraj. Owszem, tamtejsze trasy są marzeniem niejednego narciarza, ale ceny w hotelach i pensjonatach są znacznie wyższe niż w stacjach sąsiedniego Tyrolu. Austriacy zwracają uwagę, że na Lech nie kończy się oferta Vorarlbergu, i polecają naszej uwadze bardziej egalitarną, malowniczą dolinę – Montafon ze 170 km tras. Organizowane są tam także ekscytujące nocne spacery po górach z pochodniami.

Styria, ze względu na rozległe tereny leśne, nazywana zielonymi płuca Austrii, kojarzy nam się przede wszystkim z lodowcem Dachstein i huśtawką narciarską w Schladming. Huśtawkę doceniamy, być może dlatego, że należy do promującej się aktywnie w Polsce areny Ski amadé. Dachstein natomiast, jeden z 8 austriackich lodowców, zawdzięcza swoją sławę przede wszystkim wytyczonym wysoko trasom dla narciarzy-biegaczy. A chociaż cała Polska kibicuje Justynie Kowalczyk, rzadko kto uprawia u nas ten rodzaj narciarstwa. Wybierając Dachstein będziemy mogli go zakosztować w fantastycznej wysokogórskiej scenerii.

Bezpieczeństwo i komfort priorytetem
Szef promocji Lech stwierdził swojego czasu, że każde zainwestowane euro przynosi 2 euro zysku. Skuteczności tej strategii dowodzą też poczynania Kitzbühel. W latach 2000-2014 w infrastrukturę narciarską zainwestowano tam 225 mln euro. W efekcie, liczący 170 km tras teren, należy dziś do najlepiej zagospodarowanych na świecie. Gospodarze nie spoczywają mimo to na laurach. Unowocześniają infrastrukturę i doskonalą rozwiązania organizacyjne.

Sygnały o nowościach docierają każdego roku ze wszystkich niemal austriackich stacji. Zmianom przyświeca staranie o zwiększenie komfortu i bezpieczeństwa. Tak jak w tyrolskim Sölden gdzie rusza właśnie nowa gondola Giggijochbahn o rekordowej przepustowości 4500 osób na godzinę. To nie jedyny powód do dumy. Dolna i górna stacja zwracają uwagę wyjątkową architekturą. W tym tunelem, łączącym górną stację z odległą o 200 m restauracją na Giggijoch (2284 m). Spektakularne rozwiązanie uniezależnia gości od kaprysów aury. Przykładem dynamicznego działania jest zastąpienie orczykowych wyciągów na lodowcu Schmiedinger w Kaprun 8-osobową kolejką krzesełkową z podgrzewanymi siedzeniami. Tam gdzie pracowały dawniej orczyki będzie się teraz swobodnie zjeżdżać. Przy okazji pobito rekord. Kolejka dociera na wysokość 3000 m – najwyżej w Kraju Salzburskim.

W Austrii cenimy rozległość terenów narciarskich, komfort i przyjemność z jazdy. Jeśli tylko się da, świadomi tego Austriacy łączą w logiczny sposób sąsiednie stacje. Tak jak w przypadku Pillerseetal, tyrolskiej doliny znanej z pięknych krajobrazów, dedykowanych głównie rodzinnemu wypoczynkowi stacji oraz niezbyt wygórowanych cen z rozległym terenem narciarskim Saalbach Hinterglemm Leogang w Kraju Salzburskim. Przykładem spektakularnego połączenia natury organizacyjnej, pozostaje wciąż 5 regionów narciarskich tworzących dziś dostępne z jednym karnetem Ski amadé.

Austriackie obyczaje
Chociaż na Austrię patrzymy najczęściej jak na wielką narciarską (i snowboardową) arenę, nie zapominajmy, że to kraj o bogatej kulturze. Przeplatają się w niej wątki ludowe z obyczajami cesarskiego dworu. Dostrzeżemy to zarówno za stołem, jak w klimacie lokalnych imprez. Z habsburskiej tradycji wywodzi się na przykład słynny Tafelspitze, czyli sztuka mięs, ulubiona potrawa Franciszka Józefa I. Kaiserschmarrn, w wolnym tłumaczeniu przysmak cesarski, czyli puszysty omlet postrzępiony na kawałki, posypany cukrem pudrem z konfiturami bądź musem jabłkowym konkuruje z zawijańcem z ciasta francuskiego, wypełnionym jabłkami z orzechami i rodzynkami polanym sosem waniliowym – Apfelstrudel.

Z tradycji dworskiej wywodzą się wiedeńskie bale, a z ludowej – parady diabolicznych postaci w strasznych maskach, zwanych Krampusami i Perchtami. Pojedynczo lub w grupach towarzyszyły dawniej dobrotliwemu brodatemu świętemu w wigilię dnia św. Mikołaja, tj. 5 grudnia. Z czasem zwyczaj okrzepł i zamienił się w popularne w całej Austrii pochody i spektakle z rockową muzyką w tle. W największych Krampuslaufach biorą dziś udział setki osób. Ponadto, Krampusy i Perchty pojawiają się we wsiach i miasteczkach w adwencie, a nawet później – w karnawale.

Austria w pakietach
Austriacy podkreślają z dumą, że przeciętna wysokość, na której są ich stacje narciarskie jest idealna dla zdrowia. Istnieją medyczne dowody na to, że przebywanie na wysokości 1500-2000 m sprzyja wzrostowi odporności organizmu. W połączeniu z dobrą organizacją ośrodków i ich atrakcyjną ofertą programową, zimowy urlop w Austrii powinien być udany.

Austria jest przodującym krajem jeśli chodzi o bogate oferty pakietowe. Prym wiodą wśród nich propozycje aktywnego wypoczynku połączone z relaksem w SPA i programami wellness. Popularne są pakiety adresowane rodzinom, obejmujące nie tylko jazdę na nartach, ale na przykład spacery na rakietach śnieżnych, z pochodniami, czy jazdę na sankach po wieczornym posiłku w atrakcyjnie usytuowanej gospodzie. Warto pamiętać, że liczne atrakcje wypadają taniej jeśli są elementami pakietów, niż gdy korzystamy z nich fakultatywnie.

Analizując zachowania klientów z Polski i poziom ponoszonych przez nas wydatków, Austriacy jako pierwsi stworzyli dostosowaną do naszych możliwości i oczekiwań ofertę. Dostrzegli też potencjał związany z majowymi weekendami. Odczuwających niedosyt białego szaleństwa zapraszają wówczas na lodowce, gdzie jest wystarczająco dużo śniegu by się jeszcze wyjeździć, opalając w wiosennym słońcu. A tych, którzy niecierpliwie wypatrują lata – do kąpielisk termalnych i nad jeziora, bo zauważyli, że owszem 50-60% Polaków deklaruje chęć kąpieli, ale tylko 30% z nas upiera się, że musi to być kąpiel morska. Nad morze wprawdzie z Austrii daleko, ale jezior z krystalicznie czystą wodą oraz fantastycznych kąpielisk i SPA nie brakuje.


INFO
Więcej informacji pod hasłem „Złap oddech w Austrii” na stronach www.austria.info/pl. Jest tam m.in. zamieszczona aktualna lista szkółek narciarskich, w których instruktorzy posługują się językiem polskim.
Terminy parad Krampusów i Perchtów (Krampusläufe und Perchtenläufe) w całej Austrii można sprawdzić na stronach www.wissenswertes.at.


Tekst wprowadzający do dodatku „Austria zimą” przygotowanego przez Rzeczpospolitą i wydanego z drobnymi zmianami redakcyjnymi w listopadzie 2016 (–> robocze pdf-y stron tekstowych; str. 1, str. 2-3; powiązany materiał w tym archiwum Wiedeń tańczy zimą walca:  https://pawelwronski.wordpress.com/).

Dynia w naszej kulturze

W kwestii dyni możemy śmiało sparafrazować słowa Jagiełły spod Grunwaldu: „obyczajów ci u nas dostatek, ale i ten przyjmiemy jako zapowiedź dobrej zabawy”.

Jesienią, w wielu krajach europejskich, zwłaszcza tych z kręgu kultury niemieckiej, dynie pojawiają się dosłownie wszędzie. Zdobią ogrodowe furtki, sklepowe witryny, hotelowe halle i sale restauracyjne. Kupić można je nawet na przydrożnych, wystawianych okazjonalnie straganach. Kürbiszeit kojarzy się również z daniami z dyni. Szczególnie popularna jest zupa dyniowa. Zazwyczaj przygotowywana jako krem, intensywnie żółta i przyprawiona dla nadania bardziej wyrazistego smaku.

W Styrii, landzie słynącym w Austrii z kuchni ludowej proweniencji oraz energicznej ekspansji miejscowych winiarzy, wyspecjalizowano się w produkcji oleju z pestek dyni. Tamtejszy Kürbiskernöl jest intensywnie brązowy, niemal czarny. Stosowany jako przyprawa nie tylko do zup czy wytrawnych dań drugich, ale również do ozdoby i wzbogacenia smaku deserów, na przykład lodowych, stał się jednym ze sztandarowych styryjskich produktów spożywczych.

Kulinarne tradycje nie budzą większych emocji, bo od początku lat 90. adaptujemy je niemal hurtowo, i to z całego niemal świata. Natomiast Halloween tak. Ekscytują się nim głównie najmłodsi, bo czyż nie jest przyjemne bieganie od domu do domu. Robienie psikusów i dostawanie w zamian smakołyków? Jednak Halloween prowokuje także napuszone, ocierające się o granice absurdu dyskusje, bo dotyczące kwestii wiary, moralności i czystości narodowych tradycji. Obyczaj przyszedł bowiem zza oceanu i wzorem amerykańskiego Trick or Treat, przyjął się jesienią równie szybko, jak zimą walentynki. Nie tylko zresztą u nas.

W Wielkiej Brytanii, antropologowie przyznają, że jest jednym z przejawów globalizacji masowej kultury, bo do jego popularyzacji przyczyniły się przede wszystkim amerykańskie programy rozrywkowe i filmy, zwłaszcza słynny „ET”, z 1982 r. Rozpowszechniło się przy tym przekonanie, że Halloween jest reminiscencją praktyk religijnych o pogańskim rodowodzie. Być może, gdyż Beda Czcigodny, mnich benedyktyński żyjący w Anglii w VIII w. wielki uczony i erudyta, wspominał październik jako miesiąc krwi – czas zarzynania bydła, zabaw kończących lato i przygotowań do nadchodzącej zimy. W swej jednak istocie, Halloween ma tak na prawdę konotacje religijne, związane z ludowymi zabawami w wigilię dnia Wszystkich Świętych, ustanowionego przez Kościół – tu zdania są podzielone – albo w VII, albo IX stuleciu.

Przypisywanie natomiast tej tradycji rodowodu celtyckiego, albo wywodzenie jej z obyczajowości amerykańskich Indian ma stosunkowo krótką historię, nie dawniejszą niż wiek XIX, gdyż wtedy podobne zabawy przywozili na Wyspy Brytyjskie, powracający z emigracji Irlandczycy. Teraz zainteresowanie Halloween podsycane jest w całej Europie zarówno ze względów komercyjnych, jak i estetycznych. Bo chociaż za kościotrupy lub śmierć można się przebrać samodzielnie przygotowując stroje, to jednak łatwiej te rekwizyty kupić w pierwszym z brzegu sklepie z zabawkami, zaś światełko umieszczone w powycinanej dyni ciepło migoce i ładnie wygląda. Przy okazji, warto też zwrócić uwagę, że dynia jako klosz do lampionu jest wykorzystywana raczej od niedawna. Oraz, że wyparła z tej roli, trudniejsze do powycinania warzywa z dużymi korzeniami, buraki czy rzepę. Zapewne dlatego, że jest ekonomiczniejsza. Miąższ można bowiem wykorzystać w zupie, a wysuszone pestki ze smakiem się schrupie.

Mówiąc szczerze, to właśnie gryzienie wysuszonych pestek – jeśli chodzi o dyniową kulturę – ma bodaj najdłuższą w Polsce tradycję. I akurat bardzo dobrze, bo nasiona tego właśnie warzywa są pożądanym składnikiem odżywczym. Bogate w witaminy, kwasy tłuszczowe i mikroelementy wspomagają profilaktykę i leczenie chorób układu krążenia, chronią nerki przed kamicą oraz sprzyjają podwyższaniu odporności organizmu. Na jesień – jak znalazł!

Majowe imprezy polecane przez KL

W kalendarzu wydarzeń Klubu Leniwca (KL) polecamy przede wszystkim imprezy cykliczne. Uzyskany prestiż i potwierdzana w kolejnych edycjach dobra organizacja gwarantują, że spędzimy interesująco czas i będziemy się dobrze bawić.

Feria del Caballo
przełom kwietnia i maj; aktualna edycja: 30 kwietnia – 7 maja 2016
Hiszpania / Andaluzja, Jerez de la Frontera
www.andalucia.com
www.jerez.es
www.spanish-fiestas.com

Tydzień popisów jeździeckich, parad przystrojonych powozów (enganches), konnych kawalkad w kostiumach retro, tańca, korridy i beztroskiej zabawy w festiwalowym lunaparku. Wszystko przy muzyce flamenco, która narodziła się w Andaluzji, i w strumieniach miejscowych win, zwłaszcza ciężkiej, słodkiej Sherry de Jerez. Wystawione na czas imprezy pawilony (casetas) tworzą istne miasteczko. Jest ich 200, serwują lokalne przysmaki i trunki (plan: www.jerez.es).

Film pt.: „Feria del Caballo de Jerez de la Frontera” został zamieszczony na www.youtube.com przez CadizTurismo (www.cadizturismo.com).


Festiwal czeskiego piwa (Český pivní festival)
II połowa maja; aktualna edycja: 12-28 maja 2016
Czechy / Praga
www.ceskypivnifestival.cz

Błonia Malej Strany w Pradze (Letenská pláň) zajmą na 17 dni stoiska 150 małych i średnich browarów z całego kraju. Sládek z Kruszowic uwarzy z okazji festiwalu piwa dwóch rodzajów („dziesiątkę” i „dwunastkę”), których nigdzie indziej spróbować się nie da. Bezalkoholową alternatywą są lemoniady przygotowane według tradycyjnych czeskich receptur. W głównym namiocie festiwalowym do piw z browaru w Kruszowicach (www.krusovice.cz), będą serwowane dania kuchni czeskiej, amerykańskiej i azjatyckiej, aby każdy mógł sprawdzić jak się komponują z chmielowym trunkiem. Wejściówka na wszystkie dni – 400 koron.


Concours d’Elegance
połowa maja; aktualna edycja: 13-15 maja 2016
Węgry / Balatonfüred
www.balatonfuredconcours.eu

Balatonfüred – węgierska ‚stolica sportów wodnych’, zamienia się w maju w Mekkę miłośników old- i youngtimerów. Impreza ma charakter konkursu, w którym oceniany jest stan i dopasowanie się kierowców do stylu pojazdu. Są 4 kategorie konkursowe: vintage – dla aut wyprodukowanych przez 1942 rokiem, classic – dla pojazdów z lat 1945-1985, youngtimer – dla aut z lat 1985-1995 oraz motorcycles, w której oceniane są jednoślady sprzed 1945 roku. Kluczowym punktem programu jest rajd nad Balatonem.

Zdjęcia (głównie pojazdów) z poprzednich edycji: www.balatonfuredconcours.eu


Narzissenfest
koniec maja, w okresie kwitnienia narcyzów; aktualna edycja: 26-29 maja 2016
Austria / Styria, Bad Aussee
www.narzissenfest.at

Od połowy maja do połowy czerwca, na łąkach Salzkammergut, rozciągającej się na pograniczu Kraju Salzburskiego i Styrii, zakwitają łany narcyzów. Kraina jezior i gór przywdziewa wówczas idylliczną szatę, w której dominują kolory biały, żółty i zielony. W kurorcie Bad Aussee, rodzinnej miejscowości Klausa Marii Brandauera, odbywa się doroczny festiwal kwiatów. W programie parady w tradycyjnych strojach, dużo ludowej muzyki, pokazy artystycznych instalacji z kwiatów oraz wybory Królowej Narcyzów.


Powyższe informacje uzyskało ponad 10 tys. indywidualnych klientów Elvii pocztą elektroniczną (www.elvia.pl). Notatki o imprezach będą zamieszczone w kalendarzu wydarzeń na stronach Klubu Leniwca (KL; www.klubleniwca.pl).

2016-05-04

 


Materiał zebrany przy wsparciu Mondial Assistance / Elvia (www.elvia.pl) oraz Mercedes-Benz Polska (www.mercedes-benz.pl) przez Klub Leniwca. Podczas wyjazdów studyjnych korzystaliśmy z najnowszych modeli samochodów z oferty Mercedes-Benz Polska: GLE 350D 4Matic (grudzień 2015), CLA 45 AMG (luty 2016), Smart ForFour (kwiecień 2016). 

Austria / Styria – Graz, miasto arcyksięcia Jana

Graz ustępuje sławą Wiedniowi, Salzburgowi czy Innsbruckowi. Ma jednak romantyczną legendę, której tamte miasta mogą styryjskiej stolicy pozazdrościć.

Schlossberg w Grazu, fot. Paweł Wroński
Schlossberg w Grazu, fot. Paweł Wroński

Jej bohaterem jest Erzherzog Johann, arcyksiążę Jan Habsburg, który zrezygnował z praw do imperialnego tronu, ożenił z Anną Plöchl, córką poczmistrza z Bad Aussee, i osiadłszy w Grazu, zabrał za unowocześnianie styryjskiej gospodarki. Na stokach zamkowego wzgórza zasadził krzewy sztandarowego dla Styrii szczepu winorośli jakim jest schilcher (blauer wildbacher). Przywrócił tym samym sięgające starożytności tradycje wyrobu wina z miejscowych odmian i wyznaczył kierunek rozwoju współczesnego styryjskiego winiarstwa.

Wina Schilcher mają dość intensywną różową barwę o lśniącym połysku. Wytrawne, o dużej kwasowości i wyrazistych owocowych nurtach w smaku i bukiecie, współgrają znakomicie z potrawami z wieprzowiny, zwłaszcza w cięższym, tłustym wydaniu. Z schilchera wyrabia się też wina musujące. Przez krainę schilchera prowadzi winiarski szlak Schilcher Weinstraße, ze Steinz do Deutschlandsbergu i położonego przy granicy ze Słowenią Ebiswaldu (www.steirischerwein.at).

Arcyksiążę z upodobaniem oddawał się też górskim wędrówkom. Jego pamięć uwieczniono nadając jednej z alpejskich odmian storczyka nazwę Nigritella archiducis-joannis (inaczej Gymnadenia archiducis-joannis; niem. Erzherzog-Johann-Kohlröschen). Jego imię nosi też najwyżej położone schronisko górskie w Austrii – Erzherzog Johann Hütte w Wysokich Taurach.

Erzherzog Johann Hütte znajduje się w podszczytowych partiach Groβglocknera, na wysokości 3454 m. Zbiegają się przy nim najpopularniejsze szlaki na szczyt – z Kals we Wschodnim Tyrolu i droga pierwszych zdobywców – z Heiligenblut w Karyntii (www.erzherzog-johann-huette.at).

Kunsthaus i Altstadt w Grazu, fot. Paweł Wroński
Kunsthaus i Altstadt w Grazu, fot. Paweł Wroński

Innowacyjne i oświeceniowe działania arcyksięcia inspirowały potomnych. W połowie XIX wieku wzniesiono w Grazu Eiserne Haus. Zaprojektowany i zrealizowany przez budowniczego, a zarazem przemysłowca i wizjonera Johanna Benedikta Withalma był pierwszym budynkiem o żelaznej konstrukcji w Europie. Dziś należy do kompleksu muzeów i galerii sztuki współczesnej Joanneum, zdominowanego przez Kunsthaus. Charakterystyczną dla miasta budowlę określaną niekiedy mianem „przyjaznego kosmity”, zaprojketowali Brytyjczycy – Peter Cook i Colin Fournier. Co najzabawniejsze, tym nagradzanym wielokrotnie na światowych konkursach projektantom udało się zrealizować tylko jedno dzieło. Właśnie to – Kunhaust w Grazu. A i to, nie do końca. W ich projekcie, pokrywająca budynek „skóra” miała być jak żywa, elastycznie reagować na zmiany temperatury i światła. Niestety, wyprzedzili zanadto swoją epokę… Istniejące technologie nie pozwoliły zrealizować tego śmiałego zamysłu. Ostatecznie pokrycie betonowego Kunsthausu składa się z szeregu polimerowych płyt, zaś w charakterystycznych, skierowanych ku północy wypustkach umieszczone są okna-świetliki (www.museum-joanneum.at).

Murinsel w Grazu, fot. Paweł Wroński
Murinsel w Grazu, fot. Paweł Wroński

Ostatnim nowoczesnym akcentem architektonicznym jest Murinsel, czyli sztuczna wyspa na rzece Mur. Mieści się w niej kawiarnia Insel Café, amfiteatr na świeżym powietrzu oraz plac zabaw dla dzieci. Otwarcie kawiarni w zainstalowanej na rzece budowli było kulminacyjnym punktem uroczystości w 2003 roku, gdy Graz pełnił rolę europejskiej stolicy kultury. To dzieło nowojorskiego artysty Vito Hannibala Acconciego. Murinsel jest dostępna z obu brzegów rzeki. Prowadzą do niej kładki na rampach. Zainstalowana na pontonach konstrukcja reaguje na zmiany stanu wody. Długość wyspy wynosi 46,60 m, szerokość 16,60 m, a wysokość dochodzi do 6,00 m. Kawiarnia czynna w godz. 9.00-24.00 jest doskonałym miejscem na śniadanie i wszelkiego rodzaju spotkania (www.inselindermur.at).

Schilcherland w Styrii, fot. Paweł Wroński
Schilcherland w Styrii, fot. Paweł Wroński

INFO
www.graztourismus.at


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl/ w lutym 2016.