Słowackie jarmarki bożonarodzeniowe

Jarmarki świąteczne rozpowszechniły się wzorem krajów niemieckojęzycznych w całej niemal Europie. Dodają więc także uroku miastom i miasteczkom Słowacji, bo na ich malowniczych starówkach wyrastają emanujące ciepłem stragany ze smakołykami i upominkami rzemieślniczej oraz artystycznej roboty.

Vianočné trhy, jak je nazywają nasi południowi sąsiedzi, sięgają genezą XIV-XV wieku, a więc czasów gdy Słowacja jako Górne Węgry tkwiła już głęboko w sferze kulturowych wpływów niemieckojęzycznej Europy. Najhuczniejsze ze współczesnych odbywają się w Bańskiej Bystrzycy, Bratysławie, Koszycach, Nitrze, Preszowie, Trnawie i Żylinie. Do ciekawszych zalicza się także jarmark w Pesztianach (Piešťany) – uroczym zdroju z termalnym kąpieliskiem. Na Słowacji rzecz jasna, jarmarków jest znacznie więcej. Od kilku lat, w dniu 12 grudnia, o godzinie 18:00, wszystkie miejscowości w kraju, w których są organizowane, przyłączają się do ogólnokrajowej akcji „Słowacja śpiewa kolędy”.

Z noworocznym akcentem w Bańskiej Bystrzycy
Miasto o górniczych tradycjach w sercu Słowacji zaprasza na świąteczne zakupy i degustacje regionalnych specjałów od 29 listopada 2018 do 2 stycznia 2019 roku, z tym, że stragany z ozdobami choinkowymi pojawią się dopiero 6 grudnia, kończąc działalność w przedświąteczną sobotę. Dzień 6 grudnia będzie bodaj najbogatszy, jeśli chodzi o różnorodne wydarzenia. Zapłoną wówczas lampki na miejskiej choince i pojawi się św. Mikołaj na saniach pobrzękujących dzwoneczkami. Od tego też dnia inscenizowane będą świąteczne bajki i uruchomiona zostanie żywa szopka – živý Betlehem, jak mówią Słowacy. W trakcie jarmarku, burmistrz Bańskiej Bystrzycy będzie serwować rozgrzewający poncz, przeznaczając uzyskane dochody na cele charytatywne. Barwnym uzupełnieniem programu będzie parada z lampionami, zaś kontynuacja jarmarku po Świętach Bożego Narodzenia stanie się zapowiedzią karnawału. W Sylwestra bowiem, główne miejskie place – SNP (Słowackiego Powstania Narodowego) oraz Štefana Moyzesa zamienią się w balowe sale. Powitanie Nowego Roku i zakończenie jarmarku uświetnią barwne pokazy sztucznych ogni.

Nieco konkurencyjnie w największych miastach
Z metropolią zachodniej Słowacji, a zarazem stolicą kraju – Bratysławą, w naturalny sposób konkurują Koszyce. Metropolia wschodniej Słowacji szczyci się bowiem bogatą, sięgającą średniowiecza historią, współcześnie natomiast – najdłuższą w kraju ulicą zamkniętą dla ruchu samochodowego. Hlavná ulica tworzy dzięki temu atrakcyjny miejski deptak. W Bratysławie na gości będzie czekać w tym roku 100 straganów rozrzuconych po zaułkach starego miasta. Najdłużej czynne będą stoiska na Głównym Rynku (Hlavné námestie) – od 23 listopada do 22 grudnia. Niczym sygnał do rozpoczęcia świątecznego jarmarku, na wystawionej tam, najwyższej w kraju, 30-metrowej choince zapłoną kolorowe lampki. Hlavná ulica w Koszycach zamieni się także w iście bajkową krainę, dzięki ciepłemu oświetleniu i bogatym dekoracjom. Atmosferę podgrzeją dodatkowo Burmistrzowski poncz (Primátorský punč) i Anielski kapuśniak(Anjelská kapustnica), serwowane na rozstawionych wzdłuż koszyckiego deptaku straganach. Największy jarmark we wschodniej Słowacji rozpocznie się 5 grudnia 2018 roku, z zakończy 6 stycznia 2019. Zwyczajowo – sprzedawcy będą mieć przerwę od 23 do 26 grudnia, aby i oni mogli cieszyć się świętami w rodzinnym gronie.

Ekologicznie w Trnawie
Trnawa leży zaledwie 45 km na wschód od Bratysławy, u stóp Małych Karpat. Szczyci się tym, że jako pierwsza na terytorium Słowacji, otrzymała prawa miejskie – w 1238 roku, za panowania Beli IV. Ba, w1635 roku powstał nawet w Trnawie uniwersytet, który jednak podupadł, a po odnowieniu przywileju, w 1777 roku przeniesiono go do Budy. Dziś, zamieszkałe przez niespełna 70 tys. mieszkańców miasto wyznacza przeciwległy w stosunku do Bratysławy, kraniec największego regionu winiarskiego, a zarazem żyznego, rolniczego zaplecza stolicy Słowacji. Z tych zapewne powodów, w Trnawie stawia się mocno na ekologię. Konsekwentnie – wszystkie potrawy oraz napoje podczas jarmarku będą serwowane w biodegradowalnych naczyniach. Stragany w Trnawie rozgoszczą się w trzech skupiskach: na Placu Świętej Trójcy (Trojičné námestie), wzdłuż Głównej ulicy (Hlavná ulica) oraz na Placu św. Mikołaja (Námestie sv. Mikuláša). Jarmark rozpocznie się 30 listopada, a zakończy – 22 grudnia 2018 roku.


Tekst publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” (www.magazynswiat.pl), w zeszycie „Zima 2018/19”, pod tytułem: „Słowacja w adwencie”

Narodowe Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce (Boże Narodzenie i Sylwester): www.slovakia.travel

Reklamy

Podhale w świątecznej szacie

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok to okres zimowego wypoczynku z mocno eksponowaną kulturą ludową w tle. Zwłaszcza na Podhalu, w regionie, w którym tradycje są podtrzymywane zarówno ze względów komercyjnych jak i autentycznego przywiązania górali do ich stroju, muzyki, obyczajów.

Być może nikt już nie kąpie się w pieniądzach – jak to drzewiej bywało u hrubych gazdów – dla podtrzymania dobrego losu i pomnożenia bogactwa, a jeśli nawet, to dopiero, podczas liczenia ‘dutków’, po odjeździe gości. Być może panny nie oczekują po wróżbach rychłego zamążpójścia. Być może odszedł też w niepamięć zwyczaj (albo z obrzędowości niewiele w nim zostało), magicznych kradzieży. Powszechnych na Podhalu i Orawie kradzieży drzewa z lasów należących do kogo innego przez młodych chłopców, co miało u nich zaowocować sprytem i – ujmując rzecz współcześnie – przedsiębiorczością.

Niemniej jednak świąteczny czas jest świetnym pretekstem do eksponowania tradycyjnych potraw, do przywdziewania uroczystych strojów, przebierania się za kolędników i ozdabiania domów – ciepło, kolorowo, pachnąco i świetliście. Poczesne miejsce w dekoracjach zajmują wciąż podłaźniczki – dziś jodłowe gałązki, najchętniej ‘krzyżowate’, jak je określano, czyli takie, których odrosty układały się w formie krzyża. Były bowiem zarówno znakiem religijnym jak i magicznym, jedną z wielu form zaskarbienia sobie przychylności Niebios. A zanim jeszcze w naszej obyczajowości zadomowiła się choinka pod nazwą tą krył się wierzchołek jodły zawieszany u powały, szczytem na dół, dekorowany jabłkami i światami czyli ozdobami z opłatków. Na Podhalu wykorzystywano je do celów medycznych, okadzając dymem z palonych gałązek podłaźnika chore zwierzęta. Tym sposobem odczyniano także uroki.

W XIX, a nawet do połowy XX wieku silniej widoczne były odrębności obyczajów między Podhalem, a sąsiednimi podtatrzańskimi dziedzinami. Na przykład – na Spiszu sąsiadującym od wschodu z Tatrami, święte obrazy dekorowano gałązkami jodły i kolorowymi kwiatami z bibuły. Na położonej po zachodniej stronie Tatr Orawie wykonywano natomiast ze słomek pająki i zawieszano u powały. Dziś te wątki splatają się ze sobą, zwłaszcza w dekoracjach stylizowanych restauracyjnych wnętrz. Po dziś dzień hołduje się – tak jak wszędzie – zwyczajowi dzielenia opłatkiem, ale zrezygnowano z popularnego na dawnej Orawie dzielenia się również czosnkiem. A może szkoda, bo to miało zapewnić domownikom siły.

W miejscowościach, takich jak Murzasichle, Małe Ciche, Chochołowie, słynnym z maryjnego sanktuarium Ludźmierzu, w Dębnie Podhalańskim, Bukowinie Tatrzańskiej, czy w Białce odbywają się w tym czasie liczne koncerty ludowej muzyki i rekonstrukcje dawnych obyczajów. Nierzadko w scenerii zabytkowych kościelnych wnętrz, wśród starych obrazów zawieszonych na ścianach z modrzewiowych bierwion. To wszystko tworzy atmosferę niezapomnianego spektaklu. Liczne okazje tego typu tworzy Związek Podhalan, organizacja z siedzibą w Ludźmierzu.

Największą doroczną imprezą folklorystyczną inspirowaną świąteczną obrzędowością jest zakopiański Festiwal Kolęd, Pastorałek i Pieśni Bożonarodzeniowych, w którym udział biorą także znane zespoły i soliści, nawiązujący swoim repertuarem do góralskiej tradycji, choćby Zakopower, Trebunie-Tutki, Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna, czy Jan Karpiel Bułecka.

Nie potrzeba jednak wyreżyserowanych okazji, żeby zobaczyć tradycyjne stroje, posłuchać dźwięków krzesanych ze skrzypiec oraz zaśpiewów charakterystycznym dla naszej góralszczyzny białym głosem. Świetną po temu okazję znajdziemy w Noc Wigilijną, podczas pasterki. A nawet podczas zwykłych mszy, odbywających się po kościołach Podhala w okresie Świąt i Nowego Roku, a nawet później, przynajmniej do 6 stycznia, czyli do Trzech Króli. Ba, nawet na falach eteru, gdzie emituje je skwapliwie popularne i dobrze słyszalne w regionie radio Alex – „najwyższe radio w Polsce” – tak się reklamuje.

W tym okresie najsłynniejszy deptak południowej Polski – zakopiańskie Krupówki jarzą się od świątecznych dekoracji. Górale ubrani w grube filcowe, ozdobione parzenicami portki, w kożuszkach i baranicach, w osławionych ‘kapelusach’ na głowach, zapraszają na przejażdżki saniami – pod Gubałówką, po Kościelisku, po Kuźnicach…

W Sylwestrową Noc tatrzańskie szczyty rysują się na niebie w kolorowych rozbłyskach fajerwerków. Huk budzi co prawda kontrowersje i sprzeciwy zarówno służb Tatrzańskiego Parku Narodowego jak i różnych środowisk miłośników przyrody, ale obyczaj – bynajmniej nie ludowy – trudno przełamać. Tym bardziej, że widok na Zakopane rozświetlane fontannami barwnych świateł należy do niepowtarzalnych przeżyć.

Odkąd na Podhalu uruchamia się baseny z termalną wodą okres świąteczny stał się jeszcze bardziej atrakcyjnym czasem urlopów. Ciepłe kąpiele oferują już Bukowina, Białka, Szaflary, Ludźmierz i zakopiański hotel Kasprowy. Tak do połowy stycznia to czysta przyjemność, bo potem zaczyna się nawała związana ze szkolnymi feriami i robi się na prawdę tłoczno.

Polonusem na zimowy wypoczynek

Zdaniem niektórych synoptyków, zima 2016-2017 będzie długa i śnieżna. Zacierając z radości ręce, planujemy wymarzone urlopy i weekendy. Również do polskich kurortów na południu kraju. Połączenia Polonusa pomogą zrealizować niejedno z tych marzeń.

Polonus oferuje regularne kursy autobusowe z Warszawy do Szklarskiej Poręby, Kudowy Zdroju, Zakopanego, Krynicy Zdroju i Ustrzyk Dolnych. Dzięki przystankom we Wrocławiu, Jeleniej Górze, Kłodzku, Krakowie czy Rzeszowie dojedziemy nimi niezbyt drogo i wygodnie w każdy niemal zakątek Sudetów i Karpat. Nie tylko na kilka dni urlopu, ale również na weekend, czy wybraną imprezę. Przecież zima to nie tylko białe szaleństwo, ale również szereg wydarzeń kulturalnych i sportowych, w których warto wziąć udział.

 

  1. Trasa: Warszawa – Szklarska Poręba

Kursy – tam: 22:00 -> 08:10; z powrotem: 20:30 -> 06:50
Na trasie Wrocław i Jelenia Góra

Malownicza Szklarska Poręba jest bramą do Karkonoszy i Gór Izerskich. Na stokach widokowej Szrenicy (1362 m) kręcą się wyciągi, a wśród tras zjazdowych jest jedna z najdłuższych w Polsce nartostrad – „Lolobrygida”. Prowadzi spod odkrytego szczytu do miasteczka. Licząc 4400 m długości pokonuje 602 m różnicy poziomów. Jakby w kontraście do popularnych wśród amatorów białego szaleństwa Karkonoszy, Góry Izerskie wabią ciszą, spokojem, niemal dziewiczą naturą. Skromnie zagospodarowane, należą do rzadkich rejonów na świecie, w których światła elektryczne nie rozjaśniają nocy. Są więc idealnym miejscem do obserwowania nieba podczas romantycznych spacerów. Położona u ich podnóża Polana Jakuszycka jest Mekką miłośników narciarstwa biegowego. Na koniec sezonu odbywa się tam słynny, otwarty dla amatorów, międzynarodowy Bieg Piastów. Zdobyte punkty liczą się do klasyfikacji Worldloppet, przyciągając do wyścigu sportową czołówkę narciarzy-biegaczy (najbliższa edycja: 3-5 marca 2017; www.bieg-piastow.pl). Korzystając z połączeń z Jeleniej Góry, dotrzemy do konkurenta Szklarskiej Poręby, Karpacza oraz do wielu innych stacji w Kotlinie Jeleniogórskiej. Zaś w Cieplicach, usytuowanych na peryferiach Jeleniej Góry, połączymy wypoczynek z zabiegami dla zdrowia i urody.

 

  1. Trasa: Warszawa – Kudowa Zdrój

Kursy – tam: 8:15 -> 18:35; z powrotem: 8:35 -> 19:05
Na trasie Wrocław, Kłodzko, Duszniki Zdrój i Polanica Zdrój

Kudowa, Duszniki i Polanica są gwiazdami pierwszej wielkości w konstelacji kurortów Kotliny Kłodzkiej. Nie oznacza to wcale, że pobyt w nich ogranicza się jedynie do popijania wód mineralnych i leczenia dolegliwości. Te piękne miejscowości z zabytkowymi obiektami i długimi tradycjami leczniczymi, tętnią życiem. Są w nich restauracje, kawiarnie, dyskoteki i SPA. W pobliżu działają niewielkie acz dobrze znane amatorom białego szaleństwa stacje narciarskie, choćby w Zieleńcu czy na stokach Czarnej Góry. Ba, można stąd wyruszyć na długie zimowe wycieczki i zdobyć potężny Śnieżnik, albo przejść się spacerem na Wielką Sowę, by ze zbudowanej niegdyś ku czci Bismarcka kamiennej wieży popatrzeć na zasypany śniegiem świat. Zajrzeć do Jaskini Niedźwiedziej, albo zwiedzać imponujące bastionowe twierdze wzniesione w czasach pruskich w Kłodzku i Srebrnej Górze. Korzystając z autobusów Polonusa, dotrzemy do stolicy Dolnego Śląska – Wrocławia. Obejrzymy słynną Panoramę Racławicką, albo udamy się na koncert do Hali Stulecia, która w Sylwestra zamieni się w największy w Polsce klub disco. Pod jej kopułą odbędzie się bodaj najhuczniejsza w Polsce noworoczna zabawa. Przy muzyce z lat 80. i 90., w imponującej świetlnej scenografii z efektami laserowymi i teledyskami gwiazd muzyki pop z niezwykłymi wizualizacjami, wyświetlanymi na największym w kraju multimedialnym ekranie (początek: 31. grudnia, godz. 20:00; www.halastulecia.pl).

 

  1. Trasa: Warszawa – Zakopane

Kursy – tam: 7.30 -> 15:45; z powrotem: 8:30 -> 17:00
Na trasie Kraków, Myślenice, Nowy Targ, Białka Tatrzańska i Bukowina Tatrzańska

Dojazd do Zakopanego otwiera przed mieszkańcami centralnej Polski bajeczny podtatrzański świat. Nie tylko otoczone legendą, więc siłą rzeczy zatłoczone Zakopane, ale również cieszące się nie mniejszą popularnością Białkę i Bukowinę Tatrzańską, kameralne Murzasichle, Małe Ciche, czy niezbyt odległe od Zakopanego wioski rozsiane u stóp Gorców i Pienin. Otwarcie kąpielisk termalnych w Białce, Bukowinie, Szaflarach, Ludźmierzu i przy hotelu „Kasprowy” w Zakopanem, poszerzyło możliwości après-ski, o ciepłe kąpiele, których  jeszcze niedawno mogliśmy zażyć dopiero za słowacką miedzą. Zimowy wypoczynek na Podtatrzu, to także niezapomniane wrażenia z przykrytych czapami śniegu przepięknych drewnianych kościołów gotyckich w Dębnie Podhalańskim, Harklowej, czy Łopusznej. Widoki na zamki w Niedzicy i Czorsztynie, zastygłe na brzegach skutego lodem Jeziora Czorsztyńskiego w oczekiwaniu wiosny. To także szansa na wizytę w stolicy Podhala w momencie, gdy cały świat zwraca oczy na Zakopane. Podczas kolejnej edycji prestiżowych zawodów sportowych zaliczanych do Pucharu Świata w Skokach Narciarskich (20-22 stycznia 2017; www.worldcup-zakopane.pl). To wydarzenie dużego kalibru cieszy się świetnymi recenzjami w kraju i na świecie, a towarzyszy mu liczne imprezy ze smakiem i folklorem w tle. Preferujących atrakcje kulturalne, zainteresuje zapewne Festiwal Kolęd, Pastorałek i Pieśni Bożonarodzeniowych, który odbywa się w Zakopanem na przełomie grudnia i stycznia oraz bogaty repertuar Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza. Kursy autobusów Polonusa to także alternatywa wobec kolei i własnego samochodu, by dotrzeć do Krakowa i obejrzeć misternie wykonane przez artystów i rzemieślników Szopki Bożonarodzeniowe.

 

  1. Trasa: Warszawa – Krynica Zdrój

Kursy – tam: 8:00 -> 17:00 i 20:30 -> 5:35; z powrotem: 9:10 -> 17:55 i 19:00 -> 4.20
Na trasie Tarnów, Nowy i Stary Sącz, Rytro, Piwniczna Zdrój, Żegiestów Zdrój i Muszyna (postoje w kolejnych podbeskidzkich uzdrowiskach tylko podczas kursów nocnych)

W klimacie Krynicy splata się urok starego, pełnego zabytkowych budowli uzdrowiska z nowoczesną infrastrukturą wypoczynkową. Symbolem tej dawnej Krynicy jest deptak z Muzeum Nikifora, nowej – luksusowe SPA prowadzone pod szyldem Dr Irena Eris. Spacerując po Krynicy można się raczyć pitnym miodem na gorąco z pobliskiej Kamiannej, odwiedzać kawiarnie, w których bywał niegdyś Jan Kiepura i dystyngowane gwiazdy ekranu z okresu II Rzeczypospolitej. Sportowe ambicje można realizować na stokach Jaworzyny Krynickiej, lub w pobliskich ośrodkach Dwie Doliny (bo wyciągi na grzbiet prowadzą zarówno z Wierchomli Malej jak i Szczawnika) albo na Obidzy koło Piwnicznej. W okolicy zachowało się sporo używanych dziś jako kościoły, dawnych grekokatolickich cerkwi. Na wchodzących patrzą w nich z ikon hieratyczni wschodni święci. A drewniane bryły tych świątyń komponują się doskonale z beskidzkim krajobrazem. Od nostalgicznej i sielskiej scenerii odbiega atmosferą impreza, którą rozpocznie się w tym roku krynicki grudzień. Podczas Finału Wyborów Miss Polski będzie można podziwiać dziewczęta konkurujące o tytuł najpiękniejszej (4 grudnia 2016). Huczną imprezę zapowiadają gospodarze uzdrowiska w Sylwestra. Oprócz zabawy nocnej, obiecują szeroki wachlarz imprez za dnia i w nocy. Ogniska, biesiady, zawody sportowe, bale, koncerty. Do sztandarowych pozycji sylwestrowego programu należą zabawa z DJ-em na krynickim Deptaku, Sylwester na nartach i Wycieczka na Jaworzynę z mszą na szczycie (www.atrakcjekrynicy.pl).

 

  1. Trasa: Warszawa – Ustrzyki Dolne

Kursy – tam: 8.45 -> 18:35; z powrotem: 12:15 -> 21:50
Na trasie Rzeszów, Sanok i Lesko

Kursy na tej trasie obsłużą autobusy w barwach platformy Super PKS, do której właśnie przystąpiła spółka Polonus S.A. Nie zmieni to w żadnym wypadku standardu usług Polonusa, a poszerzy jej ofertę, na przykład o nowe możliwości zakupu biletów. Pozostaje jedynie odpowiedź na pytanie – czy warto zimą pojechać w Bieszczady? Pytanie retoryczne. Należące bowiem do Beskidów Wschodnich, jedyne w Polsce pasmo górskie, odbiega krajobrazem od pozostałych fragmentów naszych Karpat. Stosunkowo niewielkie zaludnienie (poza kilku może miejscowościami nad Soliną), podsyca też i utrwala mit dzikich gór otaczający Bieszczady od lat. Nic więc dziwnego, że upodobali je sobie miłośnicy psich zaprzęgów i wielbiciele wypoczynku z dala od miejskiego gwaru. Ustrzyki Dolne są centrum jednej z najlepiej zagospodarowanych narciarsko stref Bieszczadów. Wyciągi znajdziemy też w głębi gór – w Ustrzykach Górnych i Wetlinie. Tam także trafimy na atrakcję Bieszczadów bodaj największą. Do Zachowawczej Hodowli Konia Huculskiego, działającej pod auspicjami Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Wołosatem koło Ustrzyk Górnych. Uratowanie tej oryginalnej rasy koni, wywodzących się – jak wskazuje nazwa – z terenów ukrainnych dawnej Rzeczypospolitej, jest zasługą naszych hodowców. Dziś hucuły rozprowadza się po całym świecie. Inteligentne, łagodne i wytrwałe, świetnie sprawdzają się w hipoterapii dorosłych i dzieci. Nadają do przejażdżek w siodle i furkami (www.bdpn.pl).

Autokar Scania w barwach Polonusa, fot. Paweł Wroński
Autokar Scania w barwach Polonusa, fot. Paweł Wroński

INFO
Mapa połączeń PKS Polonus oraz rozkłady jazdy i zakup biletów: www.pkspolonus.pl


Materiał publikowany na łamach http://magazynswiat.pl w numerze zima 2016/2017.

Alles Walzer!

Wiedeńskie bale to tradycja, obyczaj, któremu hołdują od lat biedacy i koronowane głowy, charakterystyczny element kultury cesarskiego miasta. W sezonie, czyli od Sylwestra do końca karnawału odbywa się bez mała 300 hucznych bali.

Chociaż dla Wiedeńczyków to chleb powszedni, do sezonu balowego przygotowują się pieczołowicie, biorąc lekcje tańca, i dobierając kreacje. W przypadku panów sprawa jest stosunkowo prosta. Wystarczy bowiem garnitur, choć lepiej widziany jest smoking. W obu przypadkach musi być muszka. Kto przyjdzie w krawacie, będzie musiał zmienić go u wejścia, wnosząc relatywnie drobną opłatę. Chyba, że mowa o antybalu, bo takie też się odbywają. Kreacje dla pań wymagają więcej zachodu, choć do najlepiej prosperujących w owym czasie interesów zaliczyć trzeba wypożyczalnie strojów. Kto bowiem nie chce inwestować w kreację, na pewno coś tam sobie dobierze. Większość wiedeńskich balów otwarta jest dla osób z zewnątrz. Żeby więc się bawić wystarczy kupić bilet i pojawić na czas odpowiednio ubranym.

Taneczny sezon otwiera sylwestrowy Bal Cesarski (Kaiserball) w Hofburgu, a kończy w lutym Bal w Operze (Wiener Opernball), którego ozdobą jest zawsze gwiazda pop kultury tego pokroju co Pamela Anderson, Claudia Cardinale, czy Raquel Welch. Niezależnie jednak od tego, czy dzieje się to w Hofburgu z udziałem prominentnych gości, czy na sali gimnastycznej, bal zaczyna się tak na prawdę wtedy, gdy wodzirej podnosząc głos da hasło: „Alles Walzer!”.

Przejawem przywiązania Wiedeńczyków do tradycji jest kultywowany w wielu środowiskach obyczaj, zgodnie z którym pierwszym punktem balowego programu jest wejście na salę debiutantek – panien, które pierwszy raz w takiej uroczystości uczestniczą. Podtrzymywane elegancko przez partnerów, z rumieńcami na policzkach pojawiają się przy dźwiękach znanego nam z balów maturalnych… Poloneza Ogińskiego. Tyle, że atmosfera jest bardziej podniosła niż na 100 dni przed maturą.

Zaraz potem popisowego walca wykonują profesjonalni tancerze. Dopiero potem rozlega się gromkie „Alles Walzer!”, i walc „Nad Pięknym Modrym Dunajem” płynie przez salę. Najzabawniejszy jest przy tym fakt, że na parkiecie potrafi się pojawić wówczas nawet pięćset par. Nawet w sali tak wielkiej jak sala balowa cesarskiego pałacu – Hofburga, trudno stanąć na tyle swobodnie by nie dotykać sąsiadów. Wiedeńczycy jednak jakoś sobie radzą, i bal trwa do świtu.

Pierwsze otwarte, ale tylko dla dworskiego otoczenia bale organizowano za rządów cesarza Józefa II w latach 1765-1790. Około 1800 roku bale zmieniły charakter stając się coraz bardziej popularne w szerokich kręgach Wiedeńczyków. Po kongresie wiedeńskim (1814/15) stały się rozrywką masową.

INFO
Kalendarium wiedeńskich bali na stronach: Wiener Ballkalender 2016
Adresy szkół tańca z cennikami lekcji: www.tanzschulen.co.at


Materiał publikowany w witrynie http://magazynswiat.pl/ 1 lutego 2016.