Combo na Urzeczu

Zielone Świątki na Urzeczu, impreza zainicjowana w 2015 roku przez Fundację „Szerokie Wody” są jak kamyk rzucony w wodę wiślanego starorzecza. Niczym koncentryczne kręgi na powierzchni, każdego roku pojawiają się w programie imprezy nowe odsłony.

Tym razem, za sprawą Wawerskiego Centrum Kultury, przy nieznanej zapewne szerszej publiczności ulicy Droga Golfowa, pojawiła się koncertowa estrada. Wisienką na torcie był wieczorny występ kapeli Janka Młynarskiego. Niby repertuar jak zwykle ten sam, ale – też jak zwykle – słuchacze dali się porwać do tańca.
Wspomnieć wypada jeszcze o kilku Foodtruckach, które umożliwiły wszystkim przetrwanie… w czas chłodu, o zmierzchu.


 

Piosenkę „Czarnoksiężnik” – tango kompozycji Zygfryda Czerniaka, wykonywali tuż po wojnie tak popularni podówczas wykonawcy jak:  Zenon Jaruga, Zbigniew Rawicz, czy Mieczysław Fogg. Co do słów, to ich autorstwo przypisywane jest poetyckiemu duetowi Edward Miedziański i Tadeusz Kuroczko, ale także Czesławowi Liberowskiemu.

 


Kilka słów o miejscu, imprezie, jej organizatorach i wybranych bohaterach

Urzecze to kulturowy fenomen – odradzający się mikroregion etnograficzny, tutaj, u nas na Mazowszu, na południowych peryferiach stolicy. Nawiązanie przez grupę pasjonatów do tradycji, życia i obyczajów XVII-wiecznych osadników zwanych Olędrami, którzy osiedlili się nad Wisłą i korzystali z możliwości jakie dawała jako ekosystem i trakt komunikacyjny, było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę (więcej: www.facebook.comwww.wislawarszawska.pl; www.mapakultury.pl; www.konstancinjeziorna.blox.pl).

Wawerskie Centrum Kultury to instytucja w budowie. Zgodnie z deklaracją na stronach tej oryginalnej, stołecznej jednostki kultury: „WCK jest otwartą przestrzenią realizacji i ekspresji potrzeb mieszkańców dzielnicy Wawer. Chcemy, żeby było centrum życia lokalnego i miejscem rozwoju zainteresowań kulturalnych mieszkańców. Miejscem rozwoju kapitału społecznego i kulturowego, które będziemy razem współtworzyć.”. Jak wiadomo, „cyrk w budowie” daje możliwości tak ogromne, jak nieposkromiona jest wyobraźnia „budowniczych”. Majowy, niedzielny wieczór przy Drodze Golfowej 1 był tego najlepszym dowodem (www.wck-wawer.pl).

Warszawskie Combo Taneczne na Urzeczu, 20 maja 2018, fot. Paweł Wroński

Warszawskie Combo Taneczne – kapela Janka Młynarskiego, specjalizująca się w aranżacji tradycyjnych piosenek warszawskich:  www.culture.pl oraz fanpage na www.facebook.com

Zielone Świątki na Urzeczu (www.facebook.com/zieloneswiatki) oraz, np. www.powiat-piaseczynski.info – doroczny piknik organizowany przez nadwiślańskie gminy i warszawskie dzielnice od Góry Kalwarii po Wilanów i Wawer, na wodach Wisły i na brzegach odbyły się w 2018 roku już po raz czwarty.

Reklamy

Polska / Mazowsze – w Czersku, na Urzeczu

Dopóki są ludzie, którzy chcą o jakimś regionie opowiadać, zakładać ludowe stroje, tańczyć w nich, śpiewać i przygotowywać lokalne potrawy, dopóty nie zamieni się on w etnograficzne wspomnienie.

Dzięki nim właśnie podwarszawskie Urzecze przeżywa od paru lat renesans. I dlatego, XVIII Europejskie Dni Dziedzictwa – impreza, która odbyła się 19 września 2015 na zamku w Czersku, przebiegała zdecydowanie pod dyktando Łurzycoków 🙂

Sceneria – zamek w Czersku
Zbudowano go za panowania księcia Janusza I w latach 1388-1410, a raczej przebudowano z drewniano-ziemnego grodu w murowaną fortalicję. Podobnie jak niemal wszystkie mazowieckie zamki, dzięki czemu – parafrazując porzekadło dotyczące Kazimierza Wielkiego – o Januszu I Mazowieckim można powiedzieć, że „zastał swoje dziedziny drewniane, a zostawił murowane”. Jednym z punktów programu tegorocznych Dni Dziedzictwa było otwarcie w wieży bramnej Komnaty Kasztelana. W efekcie przybyło jeszcze jedno wnętrze do zwiedzania podczas wizyty na zamku, stając się kolejnym obok wspaniałych widoków z baszt turystycznym atutem zabytkowego obiektu.

Charakter – średniowieczny jarmark i folklorystyczny festiwal
Impreza miała charakter średniowiecznego jarmarku. Były stragany ze smakołykami i wyroby rzemieślnicze. Można było przebrać się w dawne stroje, spróbować swoich sił w rycerskich pojedynkach (z różnych epok, nawet z czasów rzymskich), postrzelać z łuku, przekąsić coś smacznego i posłuchać muzyki – przede wszystkim średniowiecznej oraz ludowej, właśnie z Urzecza. Stroje Łurzyczanek i Łurzyczan przykuwały zdecydowanie największą uwagę. Kto zaś jeszcze o Urzeczu nie słyszał mógł się co nieco dowiedzieć o historii, geografii i etnografii regionu z ust, propagującego go od lat antropologa, dra Łukasza Maurycego Stanaszka.

A wokół… Urzecze
Oczywiście, za czasów księcia Janusza I nie było mowy o Łurzycokach, gdyż historia regionu zaczęła się dopiero w XVII wieku, gdy w dolinie środkowej Wisły pojawili się osadnicy nazwani olędrami. W ciągu następnych stuleci ich obyczaje splotły się z miejscowymi, kształtując specyficzną kulturę, związaną z zajęciami takimi jak spław drewna i rolnictwo na nadwiślańskich terenach zalewowych. Region nazwany Urzeczem od gwarowej wymowy lokalizacji – nad rzeką, czyli „u rzyki” – rozciąga się u południowych granic Warszawy, od Góry Kalwarii i Karczewa po Siekierki, Wilanów, a nawet tereny dzisiejszej Saskiej Kępy, czyli około 40-45 km po obu stronach Wisły. Nieco szerzej na ten temat, w artykule Zielone Świątki na Urzeczu, a szczegółowo w książce Łukasza Maurycego Stanaszka „Nadwiślańskie Urzecze. Podwarszawski mikroregion etnograficzny.”; bieżące informacje na www.facebook.com/urzecze.

Galeria – zamiast podsumowania

Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl 19 września 2015.

Polska / Mazowsze – Zielone Świątki na Urzeczu

Kurpiowszczyzna, Księżacy… Te nazwy jako pierwsze przychodzą mi do głowy w odzewie na hasło kultura ludowa Mazowsza. Ponieważ Urzecze, choć rozpościera się u południowych wrót rodzinnej Warszawy, jest dla mnie odkryciem.

Nie ma nic dziwnego w tym, że o regionie nie słyszałem. Przecież w niepodległej Polsce, zwłaszcza po II wojnie światowej, lansowano wizję stołecznej aglomeracji jako nowoczesnego ośrodka pracy i administracji, podkreślając wielkomiejskość wielotysięcznymi blokowiskami. Ani ludowe przyśpiewki, ani tradycje flisaków, piaskarzy, przewoźników czy rybaków z tym obrazem nie licowały. Na Urzecze, opisywane wcześniej obszernie przez etnografów z Kolbergiem na czele, spuszczono na dziesięciolecia zasłonę milczenia.

Korzenie i echa tradycji
Geneza regionu sięga XVII w., wiążąc się z falami napływających do wyludnionej wojnami Rzeczypospolitej osadników z krain niemieckich oraz z Fryzji (dzisiejsza Holandia). Nazwani u nas Olędrami, osiedli nad Wisłą, na południe od Warszawy. Rytm ich życia wyznaczyła rzeka. A zajęcia i środowisko odróżniły od sąsiadów tak dalece, że regionowi „u rzeki” („u rzyki”) nadano nazwę Urzecza (w gwarowym brzmieniu Łurzycze, bądź Łurzyce).

Mimo nieprzychylności dziejów, w nadwiślańskich częściach powiatów otwockiego, garwolińskiego, piaseczyńskiego, a nawet w granicach stolicy – w nadrzecznych rejonach Mokotowa, Wilanowa, Wawra i Pragi, ślady przeszłości przetrwały. Nawet nazwa Urzecze, która jak pisze współczesny badacz, dr Łukasz Stanaszek „nadal jest powszechna i żywa wśród starszych mieszkańców Nadwiśla. Wystarczy zresztą samemu się o tym przekonać, wybierając na spacer obojętnie czy to w okolice Siekierek, Sobieni czy Konstancina”.

W nauce, na Facebooku, w realu
W monografii regionu, dr Stanaszek opisuje dzieje i obyczaje Łurzycoków i Łurzycunek z wąskiego pasa zalewowego po obu stronach Wisły, wyznaczonego ujściami Wilgi, Pilicy i Wilanówki, sięgającego aż po Siekierki na lewym i Saską Kępę na prawym brzegu Wisły. Na tym fundamencie opierają się liczne akcje, nie tylko naukowe. Na facebooku powstały grupa „Urzecze” oraz społeczności „Na Łurzycu” i „Zielone Świątki na Urzeczu”. Akcję promocyjną wspiera Mazowiecka Organizacja Turystyczna (MROT), a renesansowi regionu patronuje Fundacja Szerokie Wody. Na „Flis Festiwalu” w 2014 r., z inicjatywy burmistrza Konstancina-Jeziornej, Kazimierza Jańczuka „Deklarację o współpracy w zakresie rozwoju turystyczno-kulturowego krainy Urzecza”, podpisali także: prezydent Otwocka i burmistrzowie Góry Kalwarii, Józefowa, Karczewa, oraz warszawskich dzielnic Wawra i Wilanowa.

− Trzymamy ich teraz za słowo, licząc że wesprą największą naszą imprezę regionalną, Zielone Świątki na Urzeczu − mówi, reprezentująca Fundację Grażyna Leśniak. − Pomysł narodził się spontanicznie. W ubiegłym roku, gdy ludowe zespoły Łurzycanki i Kalwarki zaproszono na festyn po drugiej stronie rzeki. Okazało się, że najszybciej i bardziej ekonomicznie będzie przeprawić się z nimi łodziami przez Wisłę, niż jechać dookoła przez Górę Kalwarię. Na umajonych galarach 90 osób popłynęło do sąsiadów ze śpiewem na ustach. Wyszła fantastyczna impreza − wspomina pani Grażyna − pragniemy ją powtórzyć w poszerzonej formule.

Zielone Świątki na Urzeczu
Zesłanie Ducha Świętego jest głęboko zakorzenionym w ludowej tradycji świętem religijnym, obfitującym w ciekawe obrzędy. Na Urzeczu – rzecz jasna – związane z Wisłą. W Zielone Świątki, w niedzielę 24 maja wyruszy więc rzeką orszak 15 umajonych łodzi. Z Góry Kalwarii przez Nadbrzeż, Gassy i Ciszycę do Wawra. Na pokładach galarów, kryp i batów wiślanych popłyną członkowie 9 zespołów w strojach z Urzecza (wilanowskich jak nazywają je etnografowie). Nie zabraknie też łodzi o żaglach rozprzowych, specyficznych dla historycznej żeglugi wiślanej. Będzie też specjalny statek dla widzów, ale tylko z 80 miejscami. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby do orszaku dołączyć na własnej łodzi.

Ponadto,  ponieważ nie wszyscy mamy wodę we krwi, organizatorzy adresują imprezę do rowerzystów, przygotowując rajd na orientację oraz kilkanaście tras. „Rowery na Urzeczu” będą lądową odsłoną imprezy na obu brzegach, połączonych zresztą reaktywowaną przeprawą promową z Gassów do Karczewa. Będzie maj i będzie pachniało bzem. Zostaną umajone krzyże i kapliczki przydrożne. Pojawią się nad rzeką majowe bramy. A jedna od drugiej piękniejsza, bo budowane w ramach konkursu. Łodzie zawiną do brzegów kilka razy. Na zabawach w Nadbrzeżu, Ciszycy i Wawrze spotkają się płynący rzeką z rowerzystami, uczestnikami 5-kilometrowego biegu oraz piechurami i zmotoryzowaną publicznością. Śpiew i regionalne potrawy stworzą klimat ludowego festynu jakiego Wisła pod Warszawą dawno nie była świadkiem.

Urzycefest w Wilanowie
Na tym nie koniec, bo w poniedziałek, 25 maja wyruszą z Powsina do Wilanowa umajone wozy i bryczki. Banderia Konna poprzedzi wieczorny Urzycefest w Wilanowie. A, że to dalszy ciąg ludowej imprezy, zespoły śpiewacze, widzowie i goście zasiądą wspólnie pod wielkim namiotem przy stołach. Śpiew będzie naturalnym spoiwem spotkania. A za stołami będzie można skosztować potraw z Urzecza. Zupy rybnej, czyli siuforki, ziemniaczanego budyniu z okrasą – sytochy, chrzanowo-buraczanego barszczu, a wreszcie grzany – spirytu z karmelem na gorąco.

Na zielonoświątkowy festiwal zapowiedzieli się goście z Niemiec. Ba, przywiozą ze sobą ekipę telewizyjną, bo świąteczny rzeczny orszak na łodziach nie ma analogii w Europie. Trzymam więc kciuki i rezerwuję sobie termin Zielonych Świątek na Urzeczu (24-25 maja 2015). Bo chociaż o regionie już usłyszałem, jestem przekonany, że lepiej raz zobaczyć niż sto razy usłyszeć!

Tekst przygotowany do publikacji na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura” (2015 – w przygotowaniu). Magazyn jest dostępny w bezpłatnej dystrybucji w autobusach i na dworcach PKS Polonus.

INFO
www.zieloneswiatki.pl
A tutaj przedsmak – na zdjęciach Jakuba Chmielewskiego
O Urzeczu (Łurzycu) na stronach gminy Konstancin-Jeziorna
O stroju wilanowskim na stronach: Stowarzyszenia Pracownia Etnograficzna