Naleśniki nie muszą…

Jak mówi Edyta – naleśniki nie muszą być daniem banalnym! Święte słowa! Mogą natomiast być smaczne, zdrowe i całkiem tanie, mimo, że wyrafinowane. A ile przy ich robieniu zabawy?! Niemniej niż przy zwykłych 🙂

Naleśniki z konfiturą owocową wewnątrz i owocami karmelizowanymi miodem z wierzchu, fot. Paweł Wroński

To przede wszystkim kwestia składników i wyważenia proporcji. Na naszym kuchennym blacie pojawiło się ich nawet sporo. Mimo to, przygotowania trwały nieco ponad pół godziny, nie licząc krótkiego smażenia w zasadzie bez tłuszczu.

Co do niezbędnego czasu, głowy nie postawię dla wspomnianych 30 minut, bo Edyta robi wszystko bardzo szybko, więc i jej naleśniki pojawiły się na stole w zaskakująco krótkim czasie.

Smacznego!


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Kukły nabierają wyrazu

Jak postacie z ludowych słowiańskich wierzeń nabierają charakteru? Niczym koncepcja heliocyntrycznego układu naszych planet – niespiesznie i spontanicznie – od twarzy naszkicowanej na tekturze. Zabawa się uda, o ile tylko postać przestanie być płaska.

Wszystko zaczyna się od projektu twarzy – reszta nasuwa się w naturalny sposób – wystarczy się wciągnąć i zżyć z postacią. Czy Gosia ma rację? Zobaczymy.


Warsztaty plastyczne pod kierunkiem Małgorzaty Bockenheim: www.opp1.waw.pl
Projekt OPP1 „Jordanek” i Muzeum Pragi w Warszawie, zatytułowany „Strachy na Lachy”: www.pawelwronski.blog


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Jak demony spędzają weekend

Czy wiecie jak demony spędzają weekend? My nie wiedzieliśmy, ale – zgodnie z porzekadłem koniec języka za przewodnika, zapytaliśmy, zaś wyniki naszych obserwacji pieczołowicie zarejestrowaliśmy.

Obserwacji, bo demony nie mówią, czasem pohukują, pojękują, dźwiękonaśladowcze jakieś wydają odgłosy. Ale nie mówią – nic, a nic! Na szczęście mamy eksperta. Nieoceniona profesor fantazji i fantasmagorii, Małgorzata Bockenheim z Jordanka, pomagała wyjaśniać wszelkie niejasności.

 

Nie muszę chyba dodawać, że spacery po podmokłej brzezinie i buszowanie po piwnicach na pogorzelisku stanowią względnie konwencjonalną receptę na demoniczny weekend. Ale zapewniam, że nie jedyną. Tylko, że to już inna historia, więc opowiem ją kiedy indziej. A teraz wspomnę jeszcze, że mamy tytuł projektu: „Strachy na Lachy”.

Demony w plenerze, fot. Paweł Wroński

Powstały na spacerze filmik jest dostepny na youtube’owskim kanale OPP1 Jordanek, gdzie otwiera zgodną z tytułem projektu playlistę „Strachy na Lachy”.


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


UNESCO, muzyka i paella

61 obiektów wpisanych na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO, stawia Hiszpanię pod względem ich liczby na trzecim miejscu w świecie – po Włoszech i Chinach.

Wśród hiszpańskich obiektów UNESCO jest aż 15 miast (ciudades). Ich ogromne zróżnicowanie, wynikające z usytuowania i tradycji sprawia, że stanowią wizytówkę kultury niemal wszystkich regionów kraju. Celebrując ten fakt, Ambasada Hiszpanii zorganizowała w swej siedzibie we wrześniu 2017 roku skromną wystawę fotograficzną.

Hiszpańskie miasta z listy UNESCO tworzą Grupo de Ciudades Patrimonio de la Humanidad de España, której przewodniczy burmistrz Kordoby. Do zrzeszenia należą: Alcalá de Henares, Ávila, Baeza, Cáceres, Córdoba, Cuenca, Ibiza/Eivissa, Mérida, Salamanca, San Cristóbal de la Laguna, Santiago de Compostela, Segovia, Tarragona, Toledo i Úbeda (www.ciudadespatrimonio.org).

Konferencję poświęconą tym 15 miastom uświetniła młoda hiszpańska pianistka, Maria Márquez Torres. Urodziła się w Maladze, ale studiowała nad Wisłą i jest absolwentką Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Zagrała kilka utworów kompozytorów hiszpańskich, m.in. poniższą malagenię.

 

Smaku dodały tapas i widoczna na zdjęciach paella marinera (czyli paella z owocami morza). Potrawy przygotowali kucharze ze stołecznej restauracji „Casa Pablo”, serwującej dania kreatywnej kuchni opartej jednak o kulinarne tradycje Półwyspu Iberyjskiego (www.casapablo.pl).

 


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Za kulisami Jordanka

Rok szkolny czas zacząć! Tak to robią w Jordanku – ognisku pracy pozaszkolnej nr 1 z Gocławka w Warszawie.

Pomijam oczywiście kwestie techniczne, np. nieciekawe dla osób postronnych rady pedagogiczne, przechodząc od razu do meritum, czyli podglądając co się dzieje za kulisami Jordanka. A zatem, na początek: „Koncepcja Gosi” – pierwszy odcinek serialu „Za kulisami Jordanka”, przygotowywanego w modnej na świecie konwencji Reality Show.

Odcinek 1 mógłby być z powodzeniem zatytułowany „Początek wielkiego przedsięwzięcia”. – A będzie nim połączenie biustu z zaskrońcem, opasane choinkowym łańcuchem! – skonkludowała, nie uchylając ani na milimetr rąbka tajemnicy, autorka koncepcji.

Jedyne co można powiedzieć, to że koncepcja Gosi nawiązuje – podobnie zresztą jak prowadzone przez nią zajęcia plastyczne dla dzieci – do nieco mrocznej i tajemniczej mitologii słowiańskiej, fot. Paweł Wroński

OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl


„K…a” aria ze starego Grochowa

Spaceruję ci ja sobie któregoś dnia po Grochowie, i na całkiem przyzwoicie urządzonym skwerze, taką oto obserwuję scenę.

Na ławeczce dwóch facetów. Siedzą zasłuchani, gapiąc się na budynek vis à vis. Z otwartych okien mieszkania na piętrze dobiegają odgłosy kłótni małżeńskiej. I nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że mezzosopran z barytonem używają właściwie jednego tylko słowa – na „k”. Intonują je jednak tak ekspresyjnie, i tak różnorodnie, że Chopin gdyby żył, zamiast stać pod karczmą przycupnąłby na ławeczce obok tamtych dwóch facetów, i miałby utwór gotowy. Tym ciekawszy, że z rzadka, ale jednak, dla podkreślenia szczególnie wybujałych emocji, bohaterowie spektaklu wspierają się słowami na „j” i „ch”, pokazując jednocześnie niebywałą skalę i donośność swych głosów.

Nie miałem akurat czym nagrać owej live music, ale zainspirowany całym wydarzeniem, zacząłem na spacerach fotografować okoliczne kamieniczki. Zwłaszcza te z lat 30. minionego stulecia, które popadając w ruinę ustępują miejsca nowym budynkom, zmieniającym w nieunikniony sposób oblicze warszawskiego Grochowa. A myślę, że w nowoczesnym anturażu, aria, nawet do tej podobna, nie wywrze już na mnie takiego wrażenia.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Spacerująca kontrrewolucja

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

Na naszych oczach dokonuje się polityczny przełom. Do przeszłości przechodzi sposób kreowania państwa oparty o wzorce minionej dawno komunistycznej epoki, już chociażby dlatego, że dla młodszych pokoleń to historia, i chcą żeby historią pozostała.

Samo pojęcie system to dla ich przedstawicieli przede wszystkim system operacyjny komputerów, tabletów, bądź smartfonów, a pojęcia komunizm i komunista, którymi tak chętnie obrzucają się starszej generacji politycy, dla młodszych jest treścią z Wikipedii. Inna rzecz, że „stare” odchodzi w nieestetycznych konwulsjach, tocząc pianę nienawiści, bluzgając wyzwiskami, manipulując informacją, przy akompaniamencie gróźb, obelg i kłamstw. Tyle, że „młodszy świat” tego nie kupuje. Dowodem demonstracje prowadzone w fantastycznym stylu (zarówno te z udziałem, jak i „bez politycznych liderów”), mimo, że PiS robi co może, żeby je bagatelizować i dyskredytować. Lipiec 2017 należy do spacerowiczów!

Bez politycznych liderów (24 lipca 2017 na Krakowskim Przedmieściu, pod Pałacem Prezydenta RP; na scenie Maciek Maleńczuk), fot. Paweł Wroński

Otwarte pozostaje wszakże pytanie: czy 2-krotne veto (z 3 żądanych), Prezydenta RP Andrzeja Dudy okaże się rzeczywiście przełomem? Czy dla obrony demokracji nie trzeba będzie więcej „spacerować”? Zdecydowanie przeważa pogląd, że jeszcze długo!