Przez Bramę Wilkonia z Bułecką

Ta ekspresyjna instalacja jest dziełem Józefa Wilkonia. Oficjalnie nosi nazwę Bramy Teatru Narodowego, ale autor mówi o niej krócej – Brama Sztuki. Instalacja znajduje się w Radziejowicach, w przypałacowym parku przy stawach nad Pisią-Gągoliną.

Radziejowice – Brama Teatru Narodowego autorstwa Józefa Wilkonia, fot. Paweł Wroński

Wieczorową porą, oświetlona reflektorami Brama wygląda niesamowicie, zwłaszcza jej skrzydła, przywodzące na myśl skojarzenia z herbowym polskim orłem i dokonaniami husarii, odnoszącej niegdyś zwycięstwa na bitewnych polach Europy.

Radziejowice – Brama Teatru Narodowego autorstwa Józefa Wilkonia, fot. Paweł Wroński

Dla mnie, instalacja stała się także kapitalnym tłem dla utworu „Kac” jaki Sebastian Karpiel-Bułecka wykonał z muzykami z zespołów „Zakopower” i „Atom String Quartet”, 7 lipca 2018 roku, podczas finałowego koncertu X. Letniego Festiwalu im. J. Waldorffa.

Tak, w wywiadzie udzielonym w 2016 roku z okazji przenoszenia z Zachęty do Radziejowic „Arki”, Józef Wilkoń wspomina wykonanie tej szczególnej instalacji: „[Bogumił Mrówczyński, dyr. Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach] odezwał się do mnie i oznajmił, że w jakichś swoich zakamarkach przechował starą bramę z Teatru Narodowego. Nie pozwolił jej oddać na złom. Wymyśliliśmy, że zrobimy uskrzydloną bramę w parku przy stawach. Narysowaliśmy, zaprojektowaliśmy, znaleźliśmy kowala, który wykuł skrzydła i brama do dzisiaj dobrze się sprawuje.


Pełna treść wspomnianego wywiadu z Wilkoniem w portalu Pałacu w Radziejowicachwww.palacradziejowice.pl


Słowa utworu „Kac”

Fto nimioł kaca
nie wie co to smutek
kie kufa drewniano
łocka ropom skute

Kie koty łupiom raciami o blachy
a wróble w bybny bijom
i dziurawiom dachy

Suchość w cłowieku
od krztonia do dusy
a bolom cie pazdury i kudły i usy

Moze i som jest tacy co kaca nimieli
ale cos łoni w zyciu culi
cos łoni widzieli?

Moze i som jest tacy co kaca nimieli
ale cos łoni w zyciu culi
cos oni widzieli?


Reklamy

Radziejowice, czyli piknik z Bułecką

Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach był za PRL-u dostępny dla wybranych. W nowych czasach otworzył podwoje dla wszystkich złaknionych obcowania z różnymi gatunkami sztuki.

W parku przypałacowym w Radziejowicach, fot. Paweł Wroński

Niemała w tym zasługa Jerzego Waldorffa, wielkiego rzecznika prezentowania tutejszych wydarzeń szerokiej publiczności. Dla uczczenia wkładu  tego wybitnego pisarza, publicysty i krytyka muzycznego w promocję oraz popularyzację narodowej kultury, doroczny letni festiwal w Radziejowicach jemu zadedykowano.

Pałac w Radziejowicach od strony ogrodu, otoczony rzeźbami z Orońska (czasowo – latem 2018), fot. Paweł Wroński

Ozdobą Radziejowic jest otoczony rozległym parkiem pałac w jaki w XIX wieku Krasińscy przekształcili gotycki zamek należący dawniej do Radziejowskich. Na stronach rezydencji czytamy: „Ambicją Krasińskich było stworzenie w Radziejowicach intelektualnego i kulturalnego salonu Warszawy. Stałymi bywalcami byli m.in.: Narcyza Żmichowska, Wiktor Gomulicki, Wojciech i Juliusz Kossakowie, Lucjan Rydel, Jarosław Iwaszkiewicz, Henryk Sienkiewicz, Józef Chełmoński. W 1928 roku w radziejowickim majątku kręcono pierwszą filmową adaptację Pana Tadeusza”. Festiwal i towarzyszące mu wydarzenia nawiązują do kulturalnej misji podjętej przez dawnych właścicieli. Poniższy utwór „Niecoś” nagrałem właśnie tam, 7 lipca 2018, podczas finałowego koncertu X. edycji festiwalu (wykonanie: Sebastian Karpiel-Bułecka, „Zakopower” i „Atom String Quartet”).

Jubileuszowej (X) edycji Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa towarzyszyły wystawy malarstwa (m.in. obrazów pędzla Józefa Chełmońskiego) oraz rzeźby (liczne eksponaty udostępniło Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku).

„Pod karczmą” – braz pędzla Józefa Chełmońskiego w radziejowickiej galerii, fot. Paweł Wroński

 

Rozmowa z Henri Toulouse-Lautrec’iem autorstwa Alfonsa Karnego w Radziejowicach (dzieło artysty pochodzi z kolekcji Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku – tutaj jest więc „na gościnnych występach”), fot. Paweł Wroński

„NIECOŚ” z płyty „Drugie Pół”

zliczone nasze ciche dni
wyśnione niespełnione sny
nieśmieszny kawał czasu
przewrotny dowcip losu
zmienia wszystko w kurz
zmienia wszystko w pył

rzecz, którą chciałbyś wziąć do rąk
piękna, lecz krucha jest jak szkło
na twoich oczach niemal
jest i zaraz jej nie ma
jak na piasku ślad
jak na wodzie krąg

a jednak wiemy
jest coś na ziemi
czego nie porwie wiatr
co będzie wiecznie trwać
my dwoje wiemy
bywa na ziemi
i nie rdzewieje miłość
stara jak świat

choć myślisz nieraz, że coś masz
to tylko taki dziwny żart
coś niecoś ludzie klecą
zostanie raczej niecoś
kilka starych zdjęć
może czyjaś łza

a jednak wiemy
jest coś na ziemi…

Stałą ozdobą radziejowickiego parku jest „Arka” – fascynujące dzieło Józefa Wilkonia (notabene, artysta zaprojektował też plakat tegorocznego festiwalu), fot. Paweł Wroński

Pałac w Radziejowicach: www.palacradziejowice.pl
Zakopowerwww.zakopower.pl
Atom String Quartetwww.atomstringquartet.com

Podhale w świątecznej szacie

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok to okres zimowego wypoczynku z mocno eksponowaną kulturą ludową w tle. Zwłaszcza na Podhalu, w regionie, w którym tradycje są podtrzymywane zarówno ze względów komercyjnych jak i autentycznego przywiązania górali do ich stroju, muzyki, obyczajów.

Być może nikt już nie kąpie się w pieniądzach – jak to drzewiej bywało u hrubych gazdów – dla podtrzymania dobrego losu i pomnożenia bogactwa, a jeśli nawet, to dopiero, podczas liczenia ‘dutków’, po odjeździe gości. Być może panny nie oczekują po wróżbach rychłego zamążpójścia. Być może odszedł też w niepamięć zwyczaj (albo z obrzędowości niewiele w nim zostało), magicznych kradzieży. Powszechnych na Podhalu i Orawie kradzieży drzewa z lasów należących do kogo innego przez młodych chłopców, co miało u nich zaowocować sprytem i – ujmując rzecz współcześnie – przedsiębiorczością.

Niemniej jednak świąteczny czas jest świetnym pretekstem do eksponowania tradycyjnych potraw, do przywdziewania uroczystych strojów, przebierania się za kolędników i ozdabiania domów – ciepło, kolorowo, pachnąco i świetliście. Poczesne miejsce w dekoracjach zajmują wciąż podłaźniczki – dziś jodłowe gałązki, najchętniej ‘krzyżowate’, jak je określano, czyli takie, których odrosty układały się w formie krzyża. Były bowiem zarówno znakiem religijnym jak i magicznym, jedną z wielu form zaskarbienia sobie przychylności Niebios. A zanim jeszcze w naszej obyczajowości zadomowiła się choinka pod nazwą tą krył się wierzchołek jodły zawieszany u powały, szczytem na dół, dekorowany jabłkami i światami czyli ozdobami z opłatków. Na Podhalu wykorzystywano je do celów medycznych, okadzając dymem z palonych gałązek podłaźnika chore zwierzęta. Tym sposobem odczyniano także uroki.

W XIX, a nawet do połowy XX wieku silniej widoczne były odrębności obyczajów między Podhalem, a sąsiednimi podtatrzańskimi dziedzinami. Na przykład – na Spiszu sąsiadującym od wschodu z Tatrami, święte obrazy dekorowano gałązkami jodły i kolorowymi kwiatami z bibuły. Na położonej po zachodniej stronie Tatr Orawie wykonywano natomiast ze słomek pająki i zawieszano u powały. Dziś te wątki splatają się ze sobą, zwłaszcza w dekoracjach stylizowanych restauracyjnych wnętrz. Po dziś dzień hołduje się – tak jak wszędzie – zwyczajowi dzielenia opłatkiem, ale zrezygnowano z popularnego na dawnej Orawie dzielenia się również czosnkiem. A może szkoda, bo to miało zapewnić domownikom siły.

W miejscowościach, takich jak Murzasichle, Małe Ciche, Chochołowie, słynnym z maryjnego sanktuarium Ludźmierzu, w Dębnie Podhalańskim, Bukowinie Tatrzańskiej, czy w Białce odbywają się w tym czasie liczne koncerty ludowej muzyki i rekonstrukcje dawnych obyczajów. Nierzadko w scenerii zabytkowych kościelnych wnętrz, wśród starych obrazów zawieszonych na ścianach z modrzewiowych bierwion. To wszystko tworzy atmosferę niezapomnianego spektaklu. Liczne okazje tego typu tworzy Związek Podhalan, organizacja z siedzibą w Ludźmierzu.

Największą doroczną imprezą folklorystyczną inspirowaną świąteczną obrzędowością jest zakopiański Festiwal Kolęd, Pastorałek i Pieśni Bożonarodzeniowych, w którym udział biorą także znane zespoły i soliści, nawiązujący swoim repertuarem do góralskiej tradycji, choćby Zakopower, Trebunie-Tutki, Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna, czy Jan Karpiel Bułecka.

Nie potrzeba jednak wyreżyserowanych okazji, żeby zobaczyć tradycyjne stroje, posłuchać dźwięków krzesanych ze skrzypiec oraz zaśpiewów charakterystycznym dla naszej góralszczyzny białym głosem. Świetną po temu okazję znajdziemy w Noc Wigilijną, podczas pasterki. A nawet podczas zwykłych mszy, odbywających się po kościołach Podhala w okresie Świąt i Nowego Roku, a nawet później, przynajmniej do 6 stycznia, czyli do Trzech Króli. Ba, nawet na falach eteru, gdzie emituje je skwapliwie popularne i dobrze słyszalne w regionie radio Alex – „najwyższe radio w Polsce” – tak się reklamuje.

W tym okresie najsłynniejszy deptak południowej Polski – zakopiańskie Krupówki jarzą się od świątecznych dekoracji. Górale ubrani w grube filcowe, ozdobione parzenicami portki, w kożuszkach i baranicach, w osławionych ‘kapelusach’ na głowach, zapraszają na przejażdżki saniami – pod Gubałówką, po Kościelisku, po Kuźnicach…

W Sylwestrową Noc tatrzańskie szczyty rysują się na niebie w kolorowych rozbłyskach fajerwerków. Huk budzi co prawda kontrowersje i sprzeciwy zarówno służb Tatrzańskiego Parku Narodowego jak i różnych środowisk miłośników przyrody, ale obyczaj – bynajmniej nie ludowy – trudno przełamać. Tym bardziej, że widok na Zakopane rozświetlane fontannami barwnych świateł należy do niepowtarzalnych przeżyć.

Odkąd na Podhalu uruchamia się baseny z termalną wodą okres świąteczny stał się jeszcze bardziej atrakcyjnym czasem urlopów. Ciepłe kąpiele oferują już Bukowina, Białka, Szaflary, Ludźmierz i zakopiański hotel Kasprowy. Tak do połowy stycznia to czysta przyjemność, bo potem zaczyna się nawała związana ze szkolnymi feriami i robi się na prawdę tłoczno.