Ötztal niemal szekspirowskie

Przez długie lata właściciele wyciągów w Sölden oraz w Obergurgl-Hochgurgl nie mogli się dogadać. Jak u Szekspira: dwa zwaśnione rody, nienawiść, miłość… sami wiecie.

Dopiero gdy interesy przejęło młode pokolenia, konflikty ustały. Inaczej jednak niż w słynnym dramacie, bo z happy endem. I dziś już jest… wspólny karnet! Pow(d)er Card na 256 km perfekcyjnie przygotowanych tras i niezrównane tereny off-pist.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Ötztal słynie z wyjątkowo długiej zimy, 350 km tras łącznie oraz widoków na 250 trzytysięczników z najwyższym w austriackim Tyrolu Wildspitze (3774 m wysokości). Ozdobą doliny jest Ötz – stare miasteczko z domami malowanymi tak pięknie, jak tylko w Tyrolu potrafią. Idealne na rodzinny wypoczynek jest natomiast Vent. Do wioski biegnie droga w bajecznej scenerii, a na miejscu jest kameralnie, cicho, pięknie. Konkuruje z nią także stworzony dla rodzin region Hochötz-Kühtai, z najwyżej położoną w Austrii wioską, wyrosłą w sąsiedztwie pałacyku myśliwskiego Habsburgów. Obergurgl-Hochgurgl nie mają wprawdzie lodowców, ale trasy poprowadzone tak wysoko, że zbiegają w dolinę z niemal 3 tys. metrów w dziewiczej alpejskiej scenerii. A jeszcze możecie tam zajrzeć do najwyżej na świecie położonego muzeum motocykli! Po dniu spędzonym aktywnie na śniegu, relaks znajdziecie kąpiąc się i poddając zabiegom wellness w termach Aqua-Dome w Längenfeld. Bez trudu, bo tak jak do kolejek dojeżdża się Skibusami, tak do Aquaprku kursują Aquabusy!

AquaDome w Längenfeld – wymarzone miejsce po nartach, fot. Paweł Wroński

Zimą w Ötztal odbywają się wyjątkowe imprezy. Sezon zaczyna się hucznym otwarciem Narciarskiego Pucharu Świata. Po górach niesie się echem muzyka podczas Festiwalu Electric Mountain, a na zakończenie sezonu, na lodowcu Rettenbach tańczą w światłach reflektorów ratraki, opowiadając historię przemarszu przez Alpy wojsk i słoni Hannibala.


O szczegółach zimowej oferty Ötztal dowiecie się ze stron www.austria.info


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Mr Ski Amadé przedstawia

Christoph Eisinger jest człowiekiem znanym w całej Austrii, bynajmniej nie pod własnym nazwiskiem, ale jako… Mr Ski Amadé!

Przezwisko przylgnęło do niego ponieważ reprezentuje największe narciarskie konsorcjum w Austrii, zrzeszające pięć rozległych ośrodków z Kraju Salzburskiego i jego pogranicza ze Styrią (do konsorcjum należą: Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, GasteinGroßarltalHochkönig). Ski amadé oferuje łącznie 760 km tras zjazdowych, dostępnych z tym samym karnetem (nie tak jak w DolomitiSuperski gdzie funkcjonują karnety lokalne w różnych cenach i ogólny, nieco droższy od pozostałych). Zrzeszenie jest nie tylko liderem austriackich rankingów, ale również wzorem dla innych stacji we wszystkich austriackich landach. Inwestuje każdego roku około 80 mln euro, stawia na nowości, oferując program wypoczynkowy szerszy aniżeli sama jazda na nartach lub desce.

Scenariusze na każdy dzień
Oferowanie bogatych programów stało się już normą w alpejskim świecie, a podobnym tropem podążają również stacje w Karpatach czy na Półwyspie Iberyjskim. Granica między dobrą zabawą a zamianą stacji w lunapark jest w tej działalności łatwa do przekroczenia. Ski amadé uniknęło jak dotąd tego niebezpieczeństwa. Ponadto, jako pierwsze pojawiło się na polskim rynku z promocją swoich zimowych propozycji, zaś program zaprezentowany przez Mr’a Ski Amadé rysuje się naprawdę kusząco.

Flagowym pomysłem na sezon 2017/2018 jest akcja „Ski amadé – made my day“. To propozycja programowa obejmująca całe dnie pod profesjonalną opieką (w cenie zależnej od rodzaju wybranych atrakcji i poziomu luksusu). Jest skierowana zarówno do wytrawnych narciarzy poszukujących wyzwań poza trasami, jak dla początkujących, którzy w towarzystwie instruktora-przewodnika poczują się pewniej, szybciej i komfortowo doszlifują technikę jazdy na nartach lub desce. W oferowanych programach nie brak propozycji dostosowanych do wieku i kondycji klientów, nie zapomniano także o osobach, które pragną zakosztować uroków zimy ale narciarzami lub deskarzami nie są. Są w proponowanych programach wątki kulinarne, wykraczające zdecydowanie poza niezbędne przy aktywnym trybie życia posiłki – degustacje przysmaków austriackiej kuchni oraz win, z których produkcji kraj Mozarta także słynie. Pakiety typu „Dzień atrakcji“ należą do kategorii action, cuisine/indulgence, fun, nature, recreationsport. Są także miksowane, a dzięki wyszukiwarce znajdziemy odpowiedni dla siebie w najdogodniejszym terminie i wybranym ośrodku zrzeszenia (www.skiamade.com/pl/mademyday).

W ramach akcji „Ski amadé – made my day“ gospodarze przygotowali kilkanaście scenariuszy. Można je realizować w każdym z 5 członkowskich ośrodków zrzeszenia.

Inteligentne gogle i sieć W-LAN
Przed dwoma laty, punkty Intersportu w Ski amadé zaproponowały wypożyczanie interaktywnych gogli – Smart Ski Goggles. Pojawiło się wówczas pytanie, czy będzie w nie wmontowany GPS. Wówczas nie było jeszcze takiej możliwości, ale dziś, zaledwie dwa lata później, odpowiedź brzmi: TAK! Teraz gogle są wyposażone w aplikację, dzięki której „podpowiadają trasę“, i to dostosowując ją do poziomu zadeklarowanych we wstępnym formularzu umiejętności! W ogóle, w zrzeszeniu stawia się na rozwój multimediów i wykorzystanie możliwości Internetu, bo jak mówi Mr Ski Amdé, przywiązuje się ogromną wagę do potrzeb i oczekiwań gości, by w przyjmowanych rozwiązaniach wychodzić im na przeciw.

Na stronach konsorcjum jet dostępna mapa 3D terenów narciarskich (www.skiamade.com), a w całym obszarze nie ma problemów z łącznością i dostępem do Internetu bo przy trasach zorganizowano 400 punktów Free WiFi (www.skiamade.com).

Winne Eldorado
Poza flagowym programem i typowymi dla całego systemu rozwiązaniami technicznymi, każdy z ośrodków ma własne pomysły. Thomas Wirnsperger, reprezentujący Großarltal (www.grossarltal.info), wspomniał na przykład o zabawie z winem ukrytym w śniegu. Gospodarze doliny zakopują na wybranych stokach duże butelki wina, a uczestnicy zabawy dostają oprócz karnetu łopatę. Wyruszają więc nie tylko na narty, ale także na poszukiwania szlachetnego trunku.

Na marginesie, produkcja alkoholi w dużych butelkach wywodzi się z tradycji francuskiej, z Szampanii, gdzie najsłynniejszy trunek świata rozlewa się do naczyń o różnych pojemnościach. Każda butelka ma swoją nazwę i określoną pojemność, dzięki czemu łatwo ją przyrównać do butelki tradycyjnej.
Split – 0,187 l (1/4 tradycyjnej butelki)
Pint – 0,375 l (1/2 butelki)
Quart – 0,75 l (tradycyjna butelka)
Magnum – 1,5 l (2 butelki)
Jeroboam – 3 l (4 butelki)
Rehoboam – 4,5 l (6 butelek)
Methuselah – 6 l (8 butelek)
Salamanzar – 7,5 l lub 9 l (10 lub 12 butelek)
Balthazar – 12 l (16 butelek)
Nebuchadnezzar – 15 l (20 butelek)

Wyobraźmy to sobie – co za frajda. Kilka godzin jazdy na nartach lub desce i kopanie w śniegu w podejrzanych miejscach. A jeśli szczęście dopisze, nagrodą stanie się Matuzalem białego Grüner Veltlinera, czerwonego Zweigelta, albo musującego niczym szampan Sekta.  To doskonała zabawa z cenną nagrodą, więc o mobilizację do wysiłku nie trudno.


Więcej informacji o Ski amadé zimą: www.skiamade.com

Scenariusze „Ski amadé – made my day“ po polsku: www.skiamade.com/pl/mademyday

Österreich Werbung Warschau czyli Narodowe Biuro Promocji Austrii w Polsce: www.austria.info

Katalogi i prospekty austriackie do pobrania w formacie PDF: www.brochures.austria.info

Materiał jest relacją z prezentacji jaka odbyła się 7 września 2017, podczas pierwszej w tym roku konferencji poświęconej atrakcjom odległej zdawałoby się zimy – Austria liderem promocyjnego wyścigu.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


100 lat promocji szwajcarskich atrakcji

Szwajcarzy dostrzegli potrzebę promowania krajowych atrakcji wśród podróżnych już na początku XX wieku. Powstałe w Bernie w 1917 roku Nationale Vereinigung zur Förderung des Reiseverkehrs, podjęło misję.

W 1955 roku, jako Schweizerische Verkehrszentrale (SVZ) z siedzibą w Zurychu, zyskało niezbędne umocowanie prawne i stało się agendą centralną Federacji. Od 1995 roku działa pod nazwą Schweiz Tourismus, cyzelując stale strukturę i podsycając zainteresowanie wypoczynkiem w Szwajcarii.

Walentynka po szwajcarsku, fot. Paweł Wroński
Walentynka po szwajcarsku, fot. Paweł Wroński

Początki promocji turystyki w Europie wiążą się z działalnością takich stowarzyszeń jak British Alpine Club z 1857 roku, Österreichischer Alpenverein (1862), Schweizer Alpen Club (1863) czy Club Alpino Italiano (1863). Powstały by zrzeszać ludzi o podobnych zainteresowaniach. Były forami wymiany doświadczeń, stymulowały honorowe i eleganckie współzawodnictwo w poznawaniu świata.

Na początku XIX wieku podróżowanie dla sportu i przyjemności stało się równoprawnym powodem podróżowania w stosunku do cenionego wcześniej jedynie naukowego poznania. XIX wiek przyniósł też dynamiczny rozwój publicznej komunikacji. Koszty podróżowania spadły. Turystyka stała się więc rozrywką egalitarną, a w konsekwencji – masową. Pierwsze skrzypce na rynku podróżniczym grali w owym czasie Brytyjczycy, nic więc dziwnego, że pionierem komercyjnych usług stał się Thomas Cook, który w 1841 roku założył w Anglii pierwsze biuro podróży.

Prekursorami szerszego spojrzenia na turystykę od strony usługodawcy, byli natomiast szwajcarscy hotelarze, którzy zaczęli się zrzeszać już w 1882 roku. Agenda promująca atrakcje przyrodnicze i kulturalne oraz infrastrukturę turystyczną była kolejnym krokiem na drodze do turystyki jako zjawiska masowego. Dziś turystyka jest jedną z istotnych gałęzi gospodarki wielu krajów. Usługi, miejsca, a nawet formy spędzania czasu są określane mianem „produktu turystycznego”, w związku z czym promocja jest i w tej dziedzinie – po staremu – „dźwignią handlu”.

W 1923 roku, czyli 6 lat od założenia, Szwajcarskie Narodowe Biuro Turystyczne otworzyło swoją pierwszą zagraniczną filię, w Nicei.

W 1935 roku promocji towarzyszył plakat, stworzony specjalnie na potrzeby kampanii. Wiła się na nim śmiałymi serpentynami górska drogi, ponieważ motywem przewodnim kampanii były „Piękne podróże samochodem”. W roku jubileuszowym ten temat także jest obecny. Trwa bowiem promocja Grand Tour Switzerland, pętli dla zmotoryzowanych długości 1600 km, prowadzącej do najważniejszych pamiątek historycznych i w najpiękniejsze zakątki kraju (m. in. do 11 obiektów z listy UNESCO i nad 22 najsłynniejsze jeziora). W 2017 roku Szwajcarzy będą udowadniać, że można po niej podróżować ekologicznie i nader nowocześnie, czyli pojazdami elektrycznymi. Przy Grand Tour zainstalowano 200 punktów ładowania samochodowych baterii.

Rok 1966 zapisał się w szwajcarskiej historii emisją pierwszej reklamy telewizyjnej. Powstał film poświęcony zimie!

logo-mojaszwajcariaWspółcześnie, Schweiz Tourismus prowadzi akcje posługując się logo z szarotką z godłem federacji, i pod hasłem In Love with Switzerland. Prowadzi własny portal www.myswitzerland.com (wersja w jęz. polskim: www.myswitzerland.com) i posługuje się hasztagiem: #inlovewithswitzerland.


Pod auspicjami Schweizerische Verkehrszentrale (SVZ) nakręcono w 1952 roku krótki film animowany poświęcony urokom szwajcarskiej zimy, „Chumm mit i d’ Winterferie!” w reżyserii Juliusa Pintschewera.

W tytule użyto szwajcarskiego dialektu języka niemieckiego (tzw. Schwiizerdütsch, literacko: Schweizerdeutsch), w którym „chumm” znaczy „komm (hier)” (www.schweizerdeutsch-lernen.ch).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Austria na sezon zimowy

Jako klienci, należymy do pięciu najważniejszych dla Austriaków nacji, gdyż każdego roku ćwierć miliona Polaków wybiera na zimowy wypoczynek ich kraj.

Na narty do Austrii jeździmy przede wszystkim indywidualnie, wzbudzając u gospodarzy zmieszane z odrobiną podziwu zdziwienie. Z ich rozeznania wynika, że najchętniej podróżujemy własnym samochodem, a do tego nocą. Zaraz zaś po przyjeździe, ruszamy na stoki. Podróż do austriackich stacji z Polski zajmuje przeciętnie 10 godzin. Czyżbyśmy nie potrzebowali wypoczynku? Nie. Nam szkoda każdej chwili, którą możemy spędzić na śniegu. Tak będzie również w sezonie 2016/2017.

Oblicza krajów związkowych
60% z podróżujących zimą do Austrii Polaków wybiera Tyrol. Wachlarz tamtejszych ośrodków jest ogromnie zróżnicowany, ale ze wszystkich łatwo dotrzeć do stolicy landu, zimowej stolicy Alp, Innsbrucku. Nas jednak najbardziej pociągają zagospodarowane narciarsko lodowce, których jest tam pięć. W efekcie, w rankingu popularności austriackich stacji narciarskich, pierwsze miejsce zajmuje Sölden. Zmieniło na pozycji lidera, królującą tam wcześniej dolinę Stubai.

W słonecznej Karyntii, gospodarze notują rok rocznie wzrost zainteresowania z naszej strony na poziomie 10-12% noclegów. Tam także jest jeden teren narciarski na lodowcu – Mölltaler Gletscher, widać malownicze Dolomity przy granicy z Włochami, a w powietrzu czuć wpływy śródziemnomorskiego klimatu. W odróżnieniu od Tyrolu, w którym stawia się przede wszystkim na nowoczesną infrastrukturę, w Karyntii cyzeluje się sprawdzone rozwiązania. Przykłada ogromną wagę do wypoczynku rodzinnego. Eksploatuje wielki skarb jakim jest woda – jeziora, termalne źródła oraz hotelowe aneksy wellness i SPA.

Kraj Salzburski z lodowcem Kitzsteinhorn odkryliśmy bodaj jako pierwszy narciarski teren w Austrii już w latach 90. XX w. I być może dlatego, żądni wciąż czegoś nowego, jeździmy tam teraz – statystycznie – nieco rzadziej. Nie zatrzymujemy się raczej w stacjach położonych niespełna 100 km od Wiednia, choćby na Semmeringu w Dolnej Austrii. Zapewne dlatego, że licząc niewiele ponad 10 km tras, tamtejsze ośrodki nie odbiegają rozległością od polskich.

Sporadycznie odwiedzamy stacje Vorarlbergu (Przedarulanii, jak niegdyś u nas mówiono). Może dlatego, że land leży najdalej, a może dlatego, że sztandarowym ośrodkiem jest luksusowe Lech i przez jego pryzmat postrzegamy cały kraj. Owszem, tamtejsze trasy są marzeniem niejednego narciarza, ale ceny w hotelach i pensjonatach są znacznie wyższe niż w stacjach sąsiedniego Tyrolu. Austriacy zwracają uwagę, że na Lech nie kończy się oferta Vorarlbergu, i polecają naszej uwadze bardziej egalitarną, malowniczą dolinę – Montafon ze 170 km tras. Organizowane są tam także ekscytujące nocne spacery po górach z pochodniami.

Styria, ze względu na rozległe tereny leśne, nazywana zielonymi płuca Austrii, kojarzy nam się przede wszystkim z lodowcem Dachstein i huśtawką narciarską w Schladming. Huśtawkę doceniamy, być może dlatego, że należy do promującej się aktywnie w Polsce areny Ski amadé. Dachstein natomiast, jeden z 8 austriackich lodowców, zawdzięcza swoją sławę przede wszystkim wytyczonym wysoko trasom dla narciarzy-biegaczy. A chociaż cała Polska kibicuje Justynie Kowalczyk, rzadko kto uprawia u nas ten rodzaj narciarstwa. Wybierając Dachstein będziemy mogli go zakosztować w fantastycznej wysokogórskiej scenerii.

Bezpieczeństwo i komfort priorytetem
Szef promocji Lech stwierdził swojego czasu, że każde zainwestowane euro przynosi 2 euro zysku. Skuteczności tej strategii dowodzą też poczynania Kitzbühel. W latach 2000-2014 w infrastrukturę narciarską zainwestowano tam 225 mln euro. W efekcie, liczący 170 km tras teren, należy dziś do najlepiej zagospodarowanych na świecie. Gospodarze nie spoczywają mimo to na laurach. Unowocześniają infrastrukturę i doskonalą rozwiązania organizacyjne.

Sygnały o nowościach docierają każdego roku ze wszystkich niemal austriackich stacji. Zmianom przyświeca staranie o zwiększenie komfortu i bezpieczeństwa. Tak jak w tyrolskim Sölden gdzie rusza właśnie nowa gondola Giggijochbahn o rekordowej przepustowości 4500 osób na godzinę. To nie jedyny powód do dumy. Dolna i górna stacja zwracają uwagę wyjątkową architekturą. W tym tunelem, łączącym górną stację z odległą o 200 m restauracją na Giggijoch (2284 m). Spektakularne rozwiązanie uniezależnia gości od kaprysów aury. Przykładem dynamicznego działania jest zastąpienie orczykowych wyciągów na lodowcu Schmiedinger w Kaprun 8-osobową kolejką krzesełkową z podgrzewanymi siedzeniami. Tam gdzie pracowały dawniej orczyki będzie się teraz swobodnie zjeżdżać. Przy okazji pobito rekord. Kolejka dociera na wysokość 3000 m – najwyżej w Kraju Salzburskim.

W Austrii cenimy rozległość terenów narciarskich, komfort i przyjemność z jazdy. Jeśli tylko się da, świadomi tego Austriacy łączą w logiczny sposób sąsiednie stacje. Tak jak w przypadku Pillerseetal, tyrolskiej doliny znanej z pięknych krajobrazów, dedykowanych głównie rodzinnemu wypoczynkowi stacji oraz niezbyt wygórowanych cen z rozległym terenem narciarskim Saalbach Hinterglemm Leogang w Kraju Salzburskim. Przykładem spektakularnego połączenia natury organizacyjnej, pozostaje wciąż 5 regionów narciarskich tworzących dziś dostępne z jednym karnetem Ski amadé.

Austriackie obyczaje
Chociaż na Austrię patrzymy najczęściej jak na wielką narciarską (i snowboardową) arenę, nie zapominajmy, że to kraj o bogatej kulturze. Przeplatają się w niej wątki ludowe z obyczajami cesarskiego dworu. Dostrzeżemy to zarówno za stołem, jak w klimacie lokalnych imprez. Z habsburskiej tradycji wywodzi się na przykład słynny Tafelspitze, czyli sztuka mięs, ulubiona potrawa Franciszka Józefa I. Kaiserschmarrn, w wolnym tłumaczeniu przysmak cesarski, czyli puszysty omlet postrzępiony na kawałki, posypany cukrem pudrem z konfiturami bądź musem jabłkowym konkuruje z zawijańcem z ciasta francuskiego, wypełnionym jabłkami z orzechami i rodzynkami polanym sosem waniliowym – Apfelstrudel.

Z tradycji dworskiej wywodzą się wiedeńskie bale, a z ludowej – parady diabolicznych postaci w strasznych maskach, zwanych Krampusami i Perchtami. Pojedynczo lub w grupach towarzyszyły dawniej dobrotliwemu brodatemu świętemu w wigilię dnia św. Mikołaja, tj. 5 grudnia. Z czasem zwyczaj okrzepł i zamienił się w popularne w całej Austrii pochody i spektakle z rockową muzyką w tle. W największych Krampuslaufach biorą dziś udział setki osób. Ponadto, Krampusy i Perchty pojawiają się we wsiach i miasteczkach w adwencie, a nawet później – w karnawale.

Austria w pakietach
Austriacy podkreślają z dumą, że przeciętna wysokość, na której są ich stacje narciarskie jest idealna dla zdrowia. Istnieją medyczne dowody na to, że przebywanie na wysokości 1500-2000 m sprzyja wzrostowi odporności organizmu. W połączeniu z dobrą organizacją ośrodków i ich atrakcyjną ofertą programową, zimowy urlop w Austrii powinien być udany.

Austria jest przodującym krajem jeśli chodzi o bogate oferty pakietowe. Prym wiodą wśród nich propozycje aktywnego wypoczynku połączone z relaksem w SPA i programami wellness. Popularne są pakiety adresowane rodzinom, obejmujące nie tylko jazdę na nartach, ale na przykład spacery na rakietach śnieżnych, z pochodniami, czy jazdę na sankach po wieczornym posiłku w atrakcyjnie usytuowanej gospodzie. Warto pamiętać, że liczne atrakcje wypadają taniej jeśli są elementami pakietów, niż gdy korzystamy z nich fakultatywnie.

Analizując zachowania klientów z Polski i poziom ponoszonych przez nas wydatków, Austriacy jako pierwsi stworzyli dostosowaną do naszych możliwości i oczekiwań ofertę. Dostrzegli też potencjał związany z majowymi weekendami. Odczuwających niedosyt białego szaleństwa zapraszają wówczas na lodowce, gdzie jest wystarczająco dużo śniegu by się jeszcze wyjeździć, opalając w wiosennym słońcu. A tych, którzy niecierpliwie wypatrują lata – do kąpielisk termalnych i nad jeziora, bo zauważyli, że owszem 50-60% Polaków deklaruje chęć kąpieli, ale tylko 30% z nas upiera się, że musi to być kąpiel morska. Nad morze wprawdzie z Austrii daleko, ale jezior z krystalicznie czystą wodą oraz fantastycznych kąpielisk i SPA nie brakuje.


INFO
Więcej informacji pod hasłem „Złap oddech w Austrii” na stronach www.austria.info/pl. Jest tam m.in. zamieszczona aktualna lista szkółek narciarskich, w których instruktorzy posługują się językiem polskim.
Terminy parad Krampusów i Perchtów (Krampusläufe und Perchtenläufe) w całej Austrii można sprawdzić na stronach www.wissenswertes.at.


Tekst wprowadzający do dodatku „Austria zimą” przygotowanego przez Rzeczpospolitą i wydanego z drobnymi zmianami redakcyjnymi w listopadzie 2016 (–> robocze pdf-y stron tekstowych; str. 1, str. 2-3; powiązany materiał w tym archiwum Wiedeń tańczy zimą walca:  https://pawelwronski.wordpress.com/).

Szwajcaria / Vaud, Leysin – Kuklos a konkurenci

Szwajcaria to przedziwny kraj, w którym tradycja przenika się z nowoczesnością. Szczytem techniki są obrotowe restauracje. Aż trzy kręcą się w popularnych centrach narciarskich. Mimo wysokogórskich warunków i licznej klienteli serwują potrawy – tradycyjnie – wysokiej jakości.

Pierwszą obiadową karuzelę rozsławił James Bond ratując świat „W służbie Jej Królewskiej Mości”. Podczas jego misji była to wprawdzie luksusowa klinika, a nie obiekt gastronomiczny, ale filmowa nazwa „Piz Gloria” przylgnęła na stałe nie tylko do obiektu, ale również do szczytu Schilthornu, na którym ją zbudowano, na wysokości 2969 m. Drugą wznieśli Szwajcarzy nad Saas Fee, na wysokości 3500 m, na siodle Mittelallain (po modernizacji i zmianach wystroju nosi nazwę „Threes!xty”). Ustanowili w ten sposób światowy rekord wysokości, na której można cieszyć się posiłkiem, oglądając panoramę 360 stopni bez odchodzenia od stolika. A panorama jest rzeczywiście wspaniała, bo w ciągu godziny przed oknem przesuwa się kilkanaście czterotysięczników i można dostrzec jęzor najdłuższego alpejskiego lodowca (Aletschgletscher). Trzecią zaprojektował znany na świecie i wysoce ceniony w Szwajcarii architekt Mario Botta. Projektował między innymi Centrum Dürrenmatta w Neuchâtel, Galerię Sztuki Watari w Tokio, czy Muzeum Sztuki w Seulu ufundowane przez firmę Samsung, a z gastronomicznej branży – restaurację w słynnej mediolańskiej La Scali. Nazwę Kuklos zaczerpnął z greki, co oznacza po prostu obracanie się. Położenie obiektu nie imponuje wysokością bo to zaledwie 2048 m. Obraca się dłużej od poprzednich. Półtorej godziny, niemal niezauważenie. W tym czasie można podziwiać zarówno słynną ścianę Eigeru (gdy znajdziemy się po północnej stronie zataczanego koła), Mont Blanc (gdy będziemy po południowej), a między nimi wzrok poniesie ponad doliną Rodanu aż nad Jezioro Genewskie (to z kolei kierunek zachodni). Wierzę na słowo, że tak jest, bo gdy tam byłem kłębiły się wokół chmury. Mimo walorów krajobrazu i nazwiska architekta, Kuklos zajmowałby dopiero trzecią pozycję. Jednak wszystkie systemy obiektu są zasilane z 12 baterii słonecznych, w związku z czym, Szwajcarzy odnotowują na swoim koncie kolejny rekord. To pierwsza na świecie obrotowa restauracja zasilana energią słoneczną.

Kuklos_9168-male

INFO
Ze względów technicznych „Le Kuklos” jest zamknięty w maju. Śniegu już nie ma, lato też dopiero nadciąga, więc okoliczne wyciągi poddawane są renowacji. www.tele-leysin-lesmosses.ch

Tekst publikowany w portalu www.smakizycia.pl.

Czechy – zimą, ale inaczej

Trasy narciarskie i snowparki nie wyczerpują możliwości spędzania zimą czasu u naszych południowo-zachodnich sąsiadów.

W malowniczy krajobraz czeskich gór wkomponowane są liczne zamki i pałace. Chętnie odwiedzane są także uzdrowiska ze źródłami ciepłych wód, a także naturalne tory lodowe na stawach południowych Czech. Zasłużoną sławą cieszą się również miasteczka, w których pełną parą pracują znane w świecie browary oraz wyrastające od kilkunastu lat niczym grzyby po deszczu w każdej niemal miejscowości minibrowary. Korzystając w pełni z atutów Czech, spędzimy zimowy urlop pod znakiem relaksujących kąpieli, adrenaliny i niezapomnianych smaków.

Kąpieliska w zimowej szacie
Basen na odkrytym widokowym tarasie hotelu „Thermal” wypełnia woda o temperaturze 30 st. C. Nad błękitną taflą unosi się więc zimą mgiełka białej pary. Nie tak jednak gęsta, by przesłonić wspaniałą panoramę legendarnego zachodnioczeskiego kurortu – Karlowych Warów. W stłoczonych w dolinie rzeczki Ciepłej zabudowaniach kurortu wyróżniają się słynne kolonády, czyli pijalnie wód, w których tryska 13 źródeł leczniczych wód. Pośród hoteli i zakładów zdrojowych położona jest wytwórnia Becherovki, słynnego likieru ziołowego, który jako panaceum na różne dolegliwości zaczął przed ponad 160 laty serwować pacjentom doktor Jan Becher. Goście tak się w nim rozsmakowali, że pomysłodawca musiał uruchomić fabrykę, by sprostać sypiącym się zewsząd zamówieniom. Architekturą i rozmiarami przyćmiewa inne gmachy „Grandhotel Pupp”. Ma ponad 300 lat historii, a jego XIX-wieczna neobarokowa sylwetka jest wizytówką kurortu. Z jego apartamentów korzystają od lat najsłynniejsi kuracjusze. Latem, podczas festiwalu filmowego, goszczą w nim gwiazdy światowego kina, a wiosną uczestnicy kwietniowego zjazdu arystokratycznych rodzin europejskich. We wnętrzach hotelu kręcono sceny filmów „Kowboj z Szanaghaju” z Jackie Chanem i 21. odcinek bondowskiej sagi „Casino Royale” z Danielem Craigem w roli agenta 007. Kurort otulają zalesione grzbiety Krušnych hor, tworząc z zabytkową zabudową Karlowych Warów jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Sąsiednie Mariańskie i Franciszkańskie Łaźnie niewiele ustępują urokiem perle czeskich uzdrowisk.

Skromną, ale pełną wdzięku konkurencję dla uzdrowiskowego trójkąta z zachodnich Czech stanowią Jańskie Łaźnie położone u stóp Černej Hory. Od czasu, gdy z okolicznych tras i pobliskiego Pecu pod Snežkou można korzystać w ramach jednego karnetu, kąpielowa oferta Jańskich Łaźni znakomicie uzupełnienia program aktywnego wypoczynku narciarzy i deskarzy spędzających urlop w zaśnieżonych Karkonoszach.

Informacje na temat czeskich uzdrowisk i ich oferty: www.czechtourism.com

Zamki pod śniegiem
Przysypane śniegiem przystrzyżone starannie szpalery krzewów i pieczołowicie kształtowane korony rzadkich gatunków drzew – pałacowe i zamkowe parki prezentują się zimą jak scenografia baśni o Królowej Śniegu. W parku otaczającym pałac Loučen rozmieszczono 11 labiryntów. Emocje towarzyszące szukaniu w nich właściwej drogi są nie mniejsze niż te, które były udziałem bohaterów słynnej baśni Andersena. Labyrintárium, jak się nazywa tę niecodzienną atrakcję, jest wyzwaniem dla małych i dużych. A przy okazji, po pałacowych wnętrzach w Loučeniu oprowadza biała dama, która po parku przechadza się zimą na nartach. Z duchami zwiedzać można także barokowy pałac Dětenice w Czeskim Raju. A z myślą o rodzinach z młodszymi dziećmi, trasę zwiedzania pałacu Radim urządzono w konwencji bajkowej (Dětský pohádkový okruh).

Gwoździem urlopowego programu będzie z pewnością wizyta w słynnym zamku Hluboka w południowych Czechach. Jego mury przeglądają się w wodach Wełtawy. Koronkową neogotycką architekturę inspirował zamek angielskich królów w Windsorze. Niezwykłe dekoracje i bajkowy pejzaż okolicy wykorzystywano przy kręceniu wielu filmów, w tym przeboju dziecięcego kina: „Opowieści z Narni”. Czeskie zamki i pałace ożyją w okresie adwentu, czyli od końca listopada do świąt Bożego Narodzenia. Na ich dziedzińcach i we wnętrzach organizowane są bowiem bożonarodzeniowe jarmarki – znakomita okazja, by kupić niebanalne upominki: wyroby artystyczne i rzemieślnicze rękodzieło, niepowtarzalne ozdoby choinkowe, niekonwencjonalne zabawki oraz tradycyjne, regionalne smakołyki.

Więcej informacji o czeskich zamkach i pałacach: www.czechtourism.com

Po lodzie na łonie natury
Fragment południowych Czech obfitujący w stawy rybne (rybniki) i niewysokie wzgórza zyskał miano Czeskiej Kanady. Właśnie tam, na zaporze w miejscowości Lipno, w pobliżu magicznego Czeskiego Krumlowa, każdego roku zimą wszyscy niecierpliwie czekają, aż lód osiągnie grubość 18 cm. Można wtedy włożyć łyżwy i śmigać bezpiecznie po naturalnym lodowisku. A raczej lodowym torze, bo na tafli jeziora wytyczane są wówczas odcinki szerokości 6-8 m. Znajdziemy je między Lipnem nad Wełtawą a Frymburkiem i wokół miasteczka Horní Planá. Przy dobrych warunkach pogodowych można nawet pokonać trasę rekordowej długości w skali naszego kontynentu, czyli 38 km, które dzieli Lipno nad Wełtawą od Perneku. Podobnego typu osobliwością staje się zimą tafla Jeziora Orlickiego, rozlewającego się u ujścia Otavy do Wełtawy w pobliżu gotyckiego zamku Zvíkov. Jeśli mroźna zima dopisze, na jeziorze dostępne są trasy o łącznej długości 200 km. Podczas jazdy na takich dystansach można się rozkoszować zmieniającymi się pejzażami, widokami na zamki Zvíkov i Orlík oraz na mosty. Pięć z nich to ciekawe zabytkowe dzieła inżynieryjno-architektoniczne. Oczywiście opisywana atrakcja uzależniona jest od kaprysów natury. Nie można więc pod żadnym pozorem bagatelizować prognoz pogody i jeżdżąc na łyżwach, trzeba się trzymać wytyczonych tras. Postępując rozsądnie, doznamy rzadkich wrażeń. A jak pokazuje doświadczenie, w tamtym rejonie Czech bezpieczny lód trzyma każdego roku od grudnia do marca.

Więcej o naturalnych torach i taflach dla łyżwiarzy: www.czechtourism.com

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” zimą 2013/2014.