Argentyna – tango z comandante

Mocarstwowy wizerunek Argentyny, przodującego kraju Ameryki Łacińskiej uosabia Cristina Fernández de Kirchner. Pani prezydent piastuje już drugą kadencję najwyższy urząd w państwie. *

Z oficjalnych zdjęć spogląda na świat kobieta o oczach lśniących niczym słońce na narodowej niebiesko-biało-niebieskiej fladze, służącej zazwyczaj za tło jej publicznych wystąpień. Stylizacja tak podkreśla niezwykłą urodę Cristiny Fernández, że łatwo zapomnieć, iż oszałamiające wizerunki nie powstają przypadkowo. W 2010 roku przedstawiono równie uwodzicielski obraz krajowej farmacji. Argentyna znalazła się bowiem w gronie 13 krajów, których ministerstwa zdrowia przedstawiły kompleksowe raporty o problemach i stanie tej właśnie dziedziny – „Pharmaceutical Country Profile”. Intencją WHO, która zainicjowała raporty, jest stworzenie na ich wzór podobnych dokumentów w innych krajach i systematyczne ich uaktualnianie. Aby zawarte w nich dane i informacje mogły służyć porównaniom, eksperci WHO wspomagali urzędników w komponowaniu raportów o ujednoliconym schemacie.

Junta na wysokich obcasach
Żona poprzedniego prezydenta przejęła po nim pałeczkę w 2007 roku. Przedwyborczą kampanią zajmowała się zaledwie 3 miesiące, a w jesiennych wyborach uzyskała 44,9% głosów, zwyciężając zdecydowanie już w I turze. W wyborach 2011, które przyniosły jej reelekcję, zdobyła aż 54,1% głosów. Ponownie, rozstrzygnięcie zapadło w I turze. Jej popularność wzrasta, pomimo pełnych demagogii przemówień i autorytarnego, niemal dyktatorskiego stylu sprawowania władzy. Jako prezydent, Cristina Fernández de Kirchner jest głową państwa, szefową rządu i zwierzchnikiem sił zbrojnych Argentyny.

20-12-07 Colegio Militar

W odróżnieniu od pozostałych na moich stronach, zdjęcie pani Prezydent zaczerpnąłem z zasobów Wikipedii. Nie mogłem się oprzeć. Patrzę, i rozumiem dlaczego rój wybacza królowej 🙂

 

Blaski…
Z raportu argentyńskiego dowiadujemy się, że w kraju jest zarejestrowanych 20.074 farmaceutów. Przy 42-milionowej populacji oznacza to średnią około 5 specjalistów na 10 tys. mieszkańców. Dla porównania, średnia dla lekarzy (zarejestrowanych jest 212.076) wynosi około 30, a dla pielęgniarek i położnych (zarejestrowanych jest 85.489) 21 na 10 tys. mieszkańców. Rocznie dyplom w dziedzinie farmacji uzyskuje około 650 osób, kształconych na wiodących uczelniach kraju, na poziomie nie odbiegającym od światowego.

W 2003 roku, u progu rządów rodziny de Kirchner, eksperci Banku Światowego w raporcie o stanie systemu ochrony zdrowia pisali: „Głównym powodem niedostępności usług zdrowotnych jest brak pieniędzy na zakup leków, niemożność płacenia lub współpłacenia za niezbędne konsultacje medyczne”. Złą sytuację pogłębiały skutki kryzysu 2001 roku. Publicznym systemem ubezpieczeń zdrowotnych objętych było około 45% społeczeństwa. Dziś, wydatki państwa na system ochrony zdrowia wynoszą średnio około 13,2 mld USD, co oznacza, że stanowią około 14% krajowych wydatków publicznych. Systemem ochrony zdrowia (mierzonym dostępnością podstawowej opieki zdrowotnej, szpitali i niekomercyjnych ubezpieczeń), objętych jest 100% populacji. Z centralnego budżetu finansowane są leki dla dzieci do 5 roku życia, kobiet w ciąży i osób w podeszłym wieku. Rządowymi programami objęte są szczepienia dzieci i walka z chorobami takimi jak malaria, gruźlica, HIV czy rak (którego zwalczaniem i zapobieganiem zajmuje się powołany specjalnie instytut – Instituto Nacional de Cáncer; INC).

Od 2004 roku argentyńskie władze prowadzą zdecentralizowaną politykę zdrowotną, bazując na koordynowanych przez rządową agencję kilkuletnich planach. Mieszczą się w nich kwestie leków – od procedur rejestracji i dopuszczenia na rynek po dystrybucję. W tej dziedzinie Cristina Fernández zmierza w tym samym kierunku co gabinet jej poprzednika i męża, Néstora Kirchnera. Realizacją polityki zdrowotnej państwa zajmuje się Consejo Federal de Salud (Federacyjna Rada Zdrowia; CO.FE.SA), w której reprezentowane są prowincje. Przy ministerstwie zdrowia (Ministerio de Salud de La Nacion) funkcjonuje także specjalny komitet odpowiedzialny za sprawy leków. Argentyna dzieli się administracyjnie na 23 prowincje i dystrykt federalny (taki status ma stolica, Buenos Aires). Prowincje cieszą się swobodą w zakresie władzy wykonawczej, w tym kreowania wymaganych prawem procedur. Na poziomie centralnym, kontrolę nad rynkiem farmaceutycznym (a jednocześnie żywnością i technologiami medycznymi), sprawuje powołana w 1992 roku La Administración Nacional de Medicamentos, Alimentos y Tecnología Médica (ANMAT; www.anmat.gov.ar). Obecnie, kluczowym zadaniem agencji jest harmonizowanie prawa federacyjnego z przepisami poszczególnych prowincji oraz ze standardami międzynarodowymi. Agencja gwarantuje, że leki, żywność i wyroby medyczne dopuszczone do publicznego obrotu są bezpieczne i skuteczne, mają odpowiednie właściwości odżywcze, a ich jakość spełnia oczekiwania obywateli.

Pod auspicjami ANMAT powstała uaktualniana systematycznie lista zalegalizowanych i zarejestrowanych w kraju leków. W 2010 roku były na niej 55.664 pozycje. Nazwy preparatów odpowiadają standardowi INN (International Non-proprietary Names). Rejestrowanym pod marką producenta (Brand name) dodaje się nazwę typu INN. Spośród powołanych przez rząd inspektorów, 45 nadzoruje proces powstawania preparatów medycznych w kraju i import farmaceutyków zza granicy. Przed wprowadzeniem leku na rynek wymagane jest w Argentynie poddanie go testom w Narodowym Instytucie Leków INAME. Argentyna przyjęła standardy dobrej praktyki wytwarzania – Good Manufacturing Practices (GMP). Podobnie, odwołując się do norm Good Distribution Practices (GDP), 3 inspektorów zajmuje się kontrolą procedur związanych z dystrybucją (w tym również inspekcją pomieszczeń aptecznych i laboratoryjnych), a 10 praktykami marketingowymi stosowanymi przez producentów, hurtowników i prowadzących sprzedaż detaliczną. Nadzorowi podlegają kampanie promocyjne i reklamowe leków. Przepisy prawne zakazują bezpośredniej reklamy leków na receptę. W stosunku do promocji leków bez recepty istnieją jedynie wytyczne i nie jest wymagana wcześniejsza zgoda na publikację materiałów czy emisję reklam. Jednak na właścicieli materiałów, które nie są zgodne z wytycznymi, nakładane są surowe kary (lista ukaranych nie jest dostępna publicznie). Ponadto, wstępna pozytywna opinia inspektorów jest warunkiem uzyskania każdej licencji, w tym także na prowadzenie aptek.

Ze szczególną pieczołowitością kontrolowany jest obieg substancji psychoaktywnych. Ten problem skwitował w czerwcu 2012 roku Reuters, publikując artykuł pt. „Narkotykowa wojna przechodzi z lasu do aptek” („War on drugs moves to pharmacy from jungle”). W naszych mediach pojawiały się także artykuły o konieczności kontrolowania tego dochodowego interesu. Dla Argentyny, położonej w Południowej Ameryce, kwestie związane z obrotem narkotykami i substancjami aktywnymi zarówno w szarej jak i kontrolowanej strefie należą do priorytetowych. Jest więc sygnatariuszem kluczowych międzynarodowych aktów, które pozwoliły stworzyć dość skuteczny w skali światowej mechanizm kontroli legalnego obrotu takimi substancjami: Jednolitej Konwencji o Środkach Odurzających, Konwencji o Substancjach Psychotropowych i Konwencji Narodów Zjednoczonych Przeciwko Nielegalnemu Handlowi Środkami Odurzającymi i Substancjami Psychotropowymi. Monitorowaniem działań niepożądanych leków (ADR) zajmuje się w Argentynie krajowe centrum monitorowania bezpieczeństwa. Wśród 14 etatowych pracowników tej instytucji jest 7 farmaceutów i 4 lekarzy. Prowadzą rejestry, publikują na bieżąco krajowe raporty i przesyłają informacje do bazy danych WHO w Uppsali.

…i cienie
Pod względem wyposażenia i zaopatrzenia, argentyńska apteka bliska jest przybyszom z USA i krajów europejskich. Półki z lekami uzupełnia szeroki asortyment suplementów diety, kosmetyków a nawet zdrowej żywności. Hasło „Health and Beauty” nie jest jedynie sloganem reklamowym. Na aptecznym rynku prym wiodą dynamicznie rozwijające się sieci. Jednak sieci reprezentowane są w największych miastach, w rejonach rozwijających się gospodarczo i interesujących z turystycznego punktu widzenia (a więc głównie w stolicy oraz prowincjach Cordoba i Santa Fe). Wystarczy porównać wyniki wyszukiwania aptecznych adresów w Internecie na żółtych stronach (paginas amarillas), by zauważyć, że największe zagęszczenie placówek ma Buenos Aires – 3448 aptek. W samym mieście, centrum ludnej aglomeracji (13 mln mieszkańców) – Ciudad De Buenos Aires można znaleźć bez trudu adresy 999. W innych prowincjach (poza Cordobą i Santa Fe), liczba aptek nie jest tak imponująca: Catamarca (62), Chaco (208), Chubut (111), Cordoba (1036), Corrientes (164), Entre Rios (429), Formosa (62), Jujuy (93), La Pampa (178), La Rioja (93), Mendoza (443), Misiones (185), Neuquen (73), Rio Negro (136), Salta (208), San Juan (171), San Luis (103), Santa Cruz (50), Santa Fe (1344), Santiago Del Estero (136), Tierra Del Fuego (35), Tucuman (357).

Nierównomierność rozkładu aptek odzwierciedla zjawiska demograficzne i ekonomiczne. Kraj jest bardzo zróżnicowany pod względem rzeźby terenu i rozległy. Z powierzchnią niemal 2,77 mln km2 (z Falklandami i terytorium antarktycznym jeszcze więcej – aż 3,62 mln km2), zajmuje na świecie 8 pozycję. W kontynentalnej Argentynie kontrastują: nizinna i żyzna Pampa oraz ciągnące się potężnym murem Andy, z najwyższym szczytem łańcucha – Aconcaguą (6962 m n.p.m.). Najniższy punkt stanowi Laguna del Carbón w Santa Cruz (105 m p.p.m.). Nic więc dziwnego, że spore obszary są rzadko zaludnione albo zgoła bezludne.

Istotniejsza od geografii jest jednak ekonomia. Apteki są przecież w rękach prywatnych, i jako przedsiębiorstwa handlowe nastawiają się na zysk. A ten uzależniony jest od ekonomicznej kondycji argentyńskiego społeczeństwa. Według obowiązującej w kraju definicji biedy, dotyka ona 13,2% argentyńskich obywateli. CIA Factbook opierając się na własnych szacunkach, liczbę tę zwiększa jednak do 30%. Z danych zgromadzonych przez ONZ wynika, że 4,5% argentyńskiej populacji żyje za mniej niż 1 dolara dziennie. Zdaniem ekspertów z Banku Światowego 20% najbiedniejszej części społeczeństwa uczestniczy w podziale zaledwie 3,4% ogólnych dochodów, zaś 10% najbogatszych obywateli gromadzi w swoich rękach 32,3%.

Eksperci Banku Światowego sporządzili – nomen omen także w roku 2010 – raport o znamiennym tytule: „Niewidoczna bieda. Obraz ubóstwa wiejskiej Argentyny („The Invisible Poor. A Portrait of Rural Poverty in Argentina”). Jak wynika z dokumentu, problem dotyczy przede wszystkim obszarów wiejskich i to rozrzuconych po terenach trudno dostępnych. Jednak zjawisko biedy widoczne jest też w miejskich slumsach. Nie omija nawet stołecznej aglomeracji, gdyż powodem migracji do miast jest poszukiwanie pracy. Według CIA Factbook mieszka już w nich 92% Argentyńczyków. Dochód narodowy generowany jest w coraz większym stopniu przez sektor usług (59,2%; rolnictwo – 10%, przemysł – 30%). Struktura zatrudnienia zmieniła się tak, że w rolnictwie pracuje obecnie zaledwie 5% zatrudnionych. W przemyśle 23%, a w usługach 72%. Bezrobocie oscyluje koło 7%. Autorzy raportu twierdzą, że prawdziwy obraz ubóstwa w Argentynie wymyka się oficjalnym statystykom, i dotyka 4 mln mieszkańców wsi oraz 12 mln w małych miastach. Około 1/3 mieszkańców wsi, a więc ponad milion osób żyje w skrajnym ubóstwie.

W raporcie pokazano też zróżnicowanie regionalne. Posługując się wskaźnikiem niezaspokojonych potrzeb podstawowych (Unsatisfied Basic Need; UNB), zdiagnozowano, że najgorzej przedstawia się sytuacja we wsiach pięciu prowincji północnych: Salta, Chaco, Jujuy, Formoza i Santiago del Estero. Również mieszkańcom małych miast w wymienionych prowincjach, a także w regionie Corrientes żyje się znacznie gorzej niż mieszkańcom Buenos Aires, Santa Cruz czy Santa Fe. Korelacja między zjawiskiem ubóstwa, a rozkładem aptek w terenie rysuje się wyraźnie.

Dane statystyczne pozwalają ukrywać niekorzystne dla mocarstwowego obrazu kraju zjawiska społeczne. U progu rządów Néstora Kirchnera, akty nacjonalizacji dobrze prosperujących przedsiębiorstw pozwoliły w 2003 roku przełamać skutki kryzysu, prowadząc na jakiś czas do wzrostu PKB i obniżenia bezrobocia. Cristina de Fernandez postępuje podobnie. W maju 2012 roku doprowadziła do uchwalenia przez parlament aktu nacjonalizacji 51% akcji YPF. Naftowego potentata, w którym większościowe udziały miał hiszpański koncern petrochemiczny Repsol. Uzasadniając postępowanie władz, Cristina Fernandez mówiła płomiennie o walce z neokolonializmem i patriotyzmie. Zawładnięcie aktywami koncernu jest jednak cieniem, który firmom prywatnym przesłania blask słońca w oczach Presidente y Comandante. Również koncernom farmaceutycznym. Tym bardziej, że w związku ze światową koniunkturą wartość argentyńskiego rynku farmaceutycznego rośnie. W kraju nie istnieje żadna, poza rynkową, zasada regulacji cen leków. Owszem rząd zawiera czasem dobrowolne porozumienia cenowe z firmami farmaceutycznymi (www.sssalud.gov.ar). Na co dzień monitoruje jedynie ceny detaliczne i podaje średnie wskaźniki cen leków (IPPM) oraz – w odniesieniu do najważniejszych leków – indeks ważonych cen. Oba wskaźniki są aktualizowane co miesiąc. VAT na farmaceutyki wynosi 21%. Spośród 402 firm farmaceutycznych w kraju pod Aconcaguą (posiadających licencję ANMAT), 362 zajmują się produkcją leków, a 40 wytwarza substancje wyjściowe. Jak wynika z raportów niezależnych firm, zyski drogerii i sklepów z towarami ze sfery zdrowia i urody (w tym aptek) osiągnęły w latach 2004-2009 stopę wzrostu (Compound Annual Growth Rate; CAGR) rzędu 12,4%. W momencie sporządzenia oficjalnego farmaceutycznego profilu, sprzedaż zdrowej żywności i suplementów diety w aptekach i drogeriach generowała 24,2% ich dochodów. Uczestnicy argentyńskiego farmaceutycznego tanga mogą dziś mówić o prosperity. W tangu jednak zawsze trzeba się spodziewać zaskakujących zwrotów. A nie ulega wątpliwości, że w tańcu tym prowadzi comandante.

**************

20.047 – tylu było w 2010 roku zarejestrowanych farmaceutów w Argentynie. Około 500 z nich zajmuje się homeopatią.

650 – taka jest średnia liczba absolwentów na wydziałach farmaceutycznych argentyńskich uczelni.

Interesy aptekarzy wobec instytucji centralnych odpowiedzialnych za politykę zdrowotną w Argentynie, reprezentuje Federación Argentina de Cámaras de Farmacias (www.facaf.org.ar). Członkami FACAF są szefowie Prowincjonalnych Izb Aptekarskich (Cámaras de Farmacias Provinciales).

W lutym 2012 roku, ANMAT zaproponowała wprowadzenie krajowego systemu identyfikacji farmaceutycznej, który pozwoli śledzić obrót lekami od produkcji po sprzedaż detaliczną, ułatwiając walkę z podróbkami, kradzieżą intelektualną, sprzedażą bez zezwolenia lub recept.

**************

Uzdrowiciele z dyplomem i bez
W Andach, również na terenie Argentyny działają znani głównie z Boliwii uzdrowiciele Kallawaya. Tam tradycyjną medycynę i naturalne preparaty lecznicze podniesiono do rangi narodowego skarbu, a programowi ich upowszechniania patronuje osobiście jego inicjator, prezydent Morales. W Argentynie kwestie tradycyjnej medycyny i lecznictwa reguluje konstytucja. Z jej zapisu wynika, że tylko osoby z dyplomem szkoły medycznej mogą legalnie praktykować homeopatię. 7 krajowych szkół oferuje regularnie 3-letnie programy kształcenia w tej dziedzinie oraz kursy dla absolwentów wydziałów medycznych i farmaceutycznych. U podnoszących kwalifikacje w tym kierunku mile widziana jest przynajmniej 2-letnia praktyka kliniczna. Z drugiej strony wiadomo też, że pomimo formalnego zakazu, na prowincji pacjenci wciąż zwracają się do miejscowych uzdrowicieli (remedieras, curanderas). Często, kierując się irracjonalnym przekonaniem o skuteczności praktyk, w pewnych sprawach kierują się do lekarzy i aptekarzy, w innych – tylko do uzdrowicieli. Za ojca argentyńskiej homeopatii uchodzi generał San Martin (Libertador, wyzwoliciel Argentyny), który w 1812 roku przywiózł ze sobą z Hiszpanii skrzynkę ziołowych medykamentów. Jest przechowywana w Museo San Martiniano de Mendoza. Od 1993 roku działa stowarzyszenie na rzecz tej gałęzi wiedzy i lecznictwa: Asociación Médica Homeopática Argentina (AMHA; http://www.amha.org.ar).

__________________________________________________________

Gdy koleżanka po fachu spytała mnie czy będę pisać do prowadzonego przez nią magazynu o aptekach świata, przemknęła mi przez myśl kwestia Lindy: „…a co ty wiesz o aptekach?!” Niemniej jednak podjąłem wyzwanie. I w ciągu 4 lat, na łamach wydawanego przez Aude miesięcznika „Farmacja i Ja”, opisałem 42 kraje… z aptecznej perspektywy. Nieźle?! Powyższy tekst był opublikowany w FiJA w grudniu 2012 r. 

Reklamy