Nagroda WPEK 2018 dla ekipy Jordanka

Jak mawiano przed wiekami w Sparcie – wróciliśmy dziś z tarczą. Ba, …z dyplomem za I miejsce w kategorii Instytucji Animacji Kultury. Za co nam ją przyznano? Za „Strachy na Lachy” – projekt edukacyjny, którego finałem była instalacja w Muzeum Warszawskiej Pragi, wystawiona od maja do czerwca 2018 na widok publiczny.

Najpiękniejsze jest to, że takiego finału, ba – w ogóle żadnego finału – nie planowaliśmy. Świetny pomysł Małgosi Bockenheim na zajęcia plastyczne, rosnące zaangażowanie dzieci i ich fascynacja tworzonymi kukłami, tytuł wymyślony przez Edytę, zdjęcia z zajęć i filmiki kręcone na pamiątkę i jako materiały na Youtube’owski kanał Jordanka – zaprowadziły nas niespodziewanie do Muzeum Warszawskiej Pragi, gdzie – podobnie jak same Strachy, całą instalację wykonaliśmy wykorzystując… śmieci (formułując rzecz bardziej nobliwie: surowce wtórne).

Nagroda przyznana przez kapitułę Warszawskiej Nagrody Kulturalnej cieszy niezwykle naszą całą trójkę, a także naszą macierzystą placówkę, czyli OPP1 Jordanek. Tym bardziej, że w konfrontacji z wieloma fantastycznymi pomysłami, nasza skromna podróż do świata lęków dawnych Słowian i niemniej fascynującego świata lęków współczesnych, dała się zauważyć.

Gratulujemy więc wszystkim uczestnikom projektu, zwłaszcza dzieciakom, które i bez nagrody wspominają bardzo ciepło całe to przedsięwzięcie, i – mam nadzieję – zapamiętają je na długo!


Warszawski Program Edukacji Kulturalnejwww.edukacjakulturalna.pl oraz fanpage Programu na FB: www.facebook.com
OPP1 Jordanek (fanpage): www.facebook.com
Muzeum Warszawskiej Pragi: www.muzeumpragi.pl

Reklamy

Cis – drzewo sprężyste i trujące

Cisy są ozdobą parków i ogrodów, a ich dość rzadkie naturalne stanowiska otacza się pieczołowicie ochroną.

Mimo niezbyt imponującej sylwetki, to właśnie cis, a nie żaden z potężnych, otoczonych legendami dębów jest najstarszym drzewem w Polsce. Wiek okazu z Henrykowa na Dolnym Śląsku szacuje się na 1300 lat.

Szczególnie pięknie, te przez długi czas krzewiaste rośliny, wyglądają u progu jesieni, gdy obsypują się jagodami owoców w jaskrawo czerwonych otoczkach. Cis jest dowodem na to, że piękno bywa zgubne. Czerwona barwa jest bowiem niczym innym jak ostrzeżeniem dla zwierząt i ptaków, by jagód nie jeść, gdyż są trujące.

Cis, który jest ozdobą jordankowego ogródka w Warszawie na Gocławku, natchnął nas do stworzenia na zielonym terenie wokół placówki czegoś w rodzaju ścieżki przyrodniczej z opisem roślin, które tam się znajdują. Slajdowisko zaprezentowane wyżej otwiera ten projekt, zaś cisowa tablica będzie pierwszą jaką już wkrótce postawimy.


OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl
Park im. płk. Jana Szypowskiego „Leśnika”www.parki.org.pl oraz www.twoja-praga.pl

Dzieci z Jordanka w Muzeum Pragi

W roku szkolnym 2017/2018 Jordanek zagościł dwukrotnie w prawdziwym muzeum. Po udanym debiucie wystawowym, sukcesem zakończył się także koncert chóru Mille Voci na dziedzińcu Muzeum Warszawskiej Pragi.

Koncert zakończył cykl wydarzeń wakacyjnych organizowanych przez Muzeum oraz akcję wypoczynkową Lato w Mieście 2018. Brawa dla chórzystów, tym większe, że na próby było naprawdę niewiele czasu!

Utwór wykorzystany w tym video to „Piosenka drewnianych lalek” ze słowami Cezarego Domagały i muzyką Tomasza Bajerskiego. Chór dziecięcy Mille Voci zaśpiewał ją w Muzeum Warszawskiej Pragi, 30 sierpnia 2018. Wcześniejsza sekwencja z próby w sali OPP1 Jordanek miała miejsce zaledwie 2 dni wcześniej.


Mille Vociwww.pracownia-piosenki.blogspot.com
„Piosenka drewnianych lalek” znajduje się od 1 września na kanale Mille Voci: www.youtube.com (Chór Dziecięcy Mille Voci: www.youtube.com)
OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl
Muzeum Warszawskiej Pragiwww.muzeumpragi.pl

Między fabułą a dokumentem

Jordankowy projekt „Strachy na Lachy” dobiega końca. Jeszcze tylko finisaż wystawy w Muzeum Warszawskiej Pragi, a potem? Potem możliwości wprost nieograniczone – od zaniechania (by zająć się czymś innym), po kontynuację, bo w końcowej fazie okazało się, że szlakiem obaw i zagrożeń historycznych i współczesnych, da się powędrować we wszystkie niemal zakątki świata – realnego i wyimaginowanego.

Dla dzieci uczestniczących w zajęciach plastycznych i teatralnych prowadzonych w Jordanku przez Małgosię Bockenheim projekt „Strachy na Lachy” był fascynującą przygodą. Podróżą przez świat wyobraźni, emocji i twórczych impulsów.

Zebrane tutaj filmiki i slajdowiska (łącznie 10 pozycji), pokazują to co się działo na zajęciach, towarzyszące tworzeniu kukieł emocje, skupienie i chaos, z którego – ostatecznie – powstała w maju muzealna instalacja, która będzie obecna w Muzeum Warszawskiej Pragi (Targowa 50/52, II piętro – warszawski penthouse; we czwartki wstęp wolny), do 23 czerwca 2018. Finisaż wystawy – 14 czerwca, w godz. 18:00-20:00.

Film z wernisażu wystawy, puentujący projekt jest dostępny w tym archiwum (www.pawelwronski.blog) oraz na filmowym kanale OPP1 Jordanek na Youtube (www.youtube.com).


www.opp1.waw.pl
www.muzeumpragi.pl

Park imienia płk. Jana Szypowskiego

Park na Gocławku, ze skrytym wśród drzew pałacykiem mają ciekawą historię. Przez ten niewielki obszar, chętnie dziś odwiedzany przez rodziny z dziećmi i właścicieli psów, przetaczały się wielokrotnie działania wojenne. Istniejące obiekty popadały w ruinę, ale je odnawiano bądź wznoszono nowe, dzięki czemu wciąż stanowią dzielnicową atrakcję.

We wschodniej części znajduje się Dworek Grochowski. Dziś mieści się w nim szkoła muzyczna. Obiekt wznosi się być może na miejscu pałacyku, zbudowanego około 1780 roku przez Prymasa Polski, biskupa Michała Poniatowskiego. Początki założenia parkowego sięgają więc epoki stanisławowskiej. Wokół dziejów tego obiektu narosło sporo nieporozumień za sprawą Stanisława Wyspiańskiego, który w dramacie „Warszawianka” umieścił w pałagcyku sceny z powstania listopadowego. W jego artystycznej wizji, pałacyk mieścił sztab generała Józefa Chłopickiego, dowodzącego wojskami polskimi podczas lutowej bitwy o Olszynkę Grochowską. Ideę tę utrwaliła w społecznej świadomości nazwa ulicy, z której wchodzi się na teren szkolny – Kwatery Głównej.

Dworek Grochowski na Gocławku, fot. Paweł Wroński

Nie ma jednak dowodów na istnienie pałacyku ani żadnych wzmianek o roli jaką jakoby odgrywał pod koniec lutego 1831 roku. Nie wiadomo nawet czy jeszcze wtedy istniał, czy był już opuszczony, czy dopiero w wyniku artyleryjskiego ostrzału popadł w ruinę. Dworek Grochowski pojawia się na kartach historii dopiero w całkowicie nowej szacie w roku 1835, jako własność fabrykanta Karola Augusta Osterloffa. Luteranin pochodzenia szwedzkiego,  przedsiębiorca nabył w połowie lat 30. XIX wieku majątek Grochów i wykorzystując – być może – pozostałości prymasowskiego założenia wzniósł rezydencję otoczoną ogrodem.

Osterloffowie inwestowali w przemysł browarniczy i gorzelniczy w okolicach Częstochowy oraz na Mazowszu. Na peryferiach dzisiejszej prawobrzeżnej Warszawy, jak wówczas mówiono – w Miedzyszynie, założyli wytwórnię win szampańskich („Oprócz browaru Osterloff założył też w Grochowie fabrykę wódek i likworów, ale najbardziej znane i prestiżowe było jego wino szampańskie. Fabryka ta początkowo zatrudniała 8-10 robotników, a następnie ponad 20.”; za: www.dzielnica.pragapld.waw.pl), a nieopodal rezydencji browar parowy Royal („Browar na Grochowie działał do lat 20. XX w i przechodził przez kilka rąk. Gdy nazwa została zmieniona na Browar Parowy Royal w Grochowie, do asortymentu dołączono ówczesną nowinkę – piwo jasne o zwiększonej zawartości alkoholu, gorzkawym smaku i jasnym kolorze.”; za: www.dzielnica.pragapld.waw.pl). Mówiąc cynicznie, Osterloffowie rozpijali społeczeństwo, choć jak można wnosić z ówczesnych doniesień prasowych – produkcją na wysokim poziomie (temat jest rozwinięty w ciekawym wpisie z 2014 roku na: www.blog.czajkus.com). Niestety, u progu 1870 roku Osterloffowie ogłosili upadłość.

‚Sosnowy las’ w Parku im. płk. Jana Szypowskiego, fot. Paweł Wroński

Potem przyszła I wojna światowa i czas zniszczeń. Optymistyczne było to, że w 1915 roku Rosjanie opuścili Warszawę. Pesymistyczne, że ich miejsce zajęli Prusacy, choć akurat efektem tej zamiany przysłowiowej siekierki na kijek było przyłączenie Grochowa do Warszawy. Dekretem generał-gubernatora Hansa Hartwiga von Beselera. Wprawdzie nie zrobił tego dla dobra miasta, tylko dla potrzeb wojennej strategii, jednak gdy wojna się skończyła w dworku zainstalowano jedną z pierwszych polskich szkół, a następnie sierociniec. 13 lipca 1916 roku inż. Aleksander Około-Kułak, członek Komitetu Obywatelskiego, odczytał proklamację o przyłączeniu Grochowa do Warszawy. I na ten fakt mogli się powoływać mieszkańcy Grochowa, gdy w 1924 roku gruchnęła wieść, że władze miejskie postanowiły pałacyk rozebrać z powodu opłakanego stanu. Mieszczące się w nim instytucje nie zagrzewały bowiem miejsca na dłużej, a eksploatowany bez remontów, a w końcu opuszczony obiekt szybko popadł w ruinę. Decyzję o wyburzeniu ostatecznie cofnięto, a zaniedbany obiekt kupił znany polityk i przedsiębiorca, Piotr Wierzbicki. Wyremontował pałacyk i rozwinął założenie parkowe, sadząc rośliny i wytyczając alejki. Ba, zapewne w tamtym czasie urządzono staw, zasypany w latach 50. podczas remontu dworu uszkodzonego w czasie II wojny światowej.

Stare drzewa w Parku na Gocławku, fot. Paweł Wroński

Potem park i pałacyk były niejednokrotnie sceną różnorodnych wydarzeń i inicjatyw. Na zbudowanej specjalnej scenie odbywały się do lat 60. XX wieku zabawy taneczne i występy estradowe. Scenę niestety zniszczył pożar (szczątkowe jej fragmenty można oglądać w rejonie placu zabaw). W latach 70. wzniesiono też pergolę, ale do jej budowy użyto m.in. macew z likwidowanego podówczas cmentarza żydowskiego na Bródnie. W 2014 roku, gdy cmentarz odrestaurowano, szczątki kamiennych tablic powróciły na kirkut.

Świadkiem przeszłości są też kamienne bloki koło miejsca, w którym wznosiła się pergola. To fragmenty rozebranego cokołu, Pomnika Lotnika, który wystawiono w latach międzywojennych na Placu Unii Lubelskiej.

Fragment cokołu przedwojennego Pomnika Lotnika z Pl. Unii Lubelskiej, fot. Paweł Wroński

Osobną kartę w dziejach Grochowa i Gocławka zapisuje zajmujące północno wschodni narożnik parku Ognisko Pracy Pozaszkolnej nr 1 Jordanek. Placówka powstała przed 70 laty i działa dynamicznie, prowadząc zajęcia artystyczne, muzyczne i ruchowe dla dzieci oraz włączając się i inicjując różnorodne wydarzenia adresowane głównie do lokalnej społeczności (www.opp1.waw.pl).

Dzieci z Jordanka podczas zabawy w plenerze, fot. Paweł Wroński

Co zaś się tyczy parku, to w latach 1990-2005 nosił on imię Piotra Wierzbickiego. Jednak w 2005 roku, na wniosek Rady Dzielnicy Praga Południe, zmieniono patrona. Od tamtej pory jest nim płk. Jan Szypowski „Leśnik”, szef uzbrojenia AK, twórca podziemnego przemysłu zbrojeniowego w czasach II wojny światowej (www.armiakrajowa.org.pl).

Nawiązując do działalności Piotra Wierzbickiego na polu ekonomicznym, Konfederacja Pracodawców Lewiatan, przyznaje co roku nagrody jego imienia osobom nadającym styl polskiej przedsiębiorczości, które nie tylko tworzą dobrą, sprawnie zarządzaną firmę, ale uczestniczą w działaniach na rzecz rozwoju przedsiębiorczości i odpowiedzialnego biznesu oraz wspierają inicjatywy gospodarcze i społeczne (www.konfederacjalewiatan.pl).

O Osterloffach rzadko kto pamięta (www.dzielnica.pragapld.waw.pl).

Park im. płk. Jana Szypowskiego „Leśnika”, fot. Paweł Wroński

 

Park rozciąga się na Gocławku, między ulicami: Osowską, Kwatery Głównej, Grochowską i Trembowelską.

 


Świąteczne kreacje

Byłem świadkiem powstawania tych iście zegarmistrzowskich arcydziełek – modeli zaśnieżonych wiosek zimowych.

Skojarzyły mi się z odległą Syberią, chyba za sprawą stylistyki podkreślonej tłem, na którym fotografowałem gotowe modele. Zastanowił też powielany w tych kreacjach archetyp: kościół, rzeczka, mostek, niewielkie domki – i choinki dookoła, a że Święta Bożego Narodzenia za pasem, to i ozdób choinkowych (z maleńkich koralików sic!), nie brakowało. Krótko mówiąc – sielsko, anielsko – jak przystało na bajkową, bynajmniej nie komputerową rzeczywistość.

Filmik „Wioski świąteczne” – relacja z zajęć rękodzieła, na których te modele powstawały będzie dostępny na YouTube (kanał OPP1 Jordanek).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Powitrula, Bachan i inne stwory

Projekt „Strachy na Lachy” rozwija się dynamicznie. Dziś o już niemal gotowych postaciach, jakie na zajęciach plastycznych z Małgorzatą Bockenheim wykonują dzieci w Jordanku.

Tak jak Małgosia – ty też możesz pogadać z Powitrulą, fot. i animacja GIF: Paweł Wroński

Inspiracją dla wszystkich postaci są wprawdzie demony dawnych Słowian, opisane w „Bestiariuszu Słowiańskim”, ale wyobraźnia dzieci jest nieograniczona, więc powstają niepowtarzalne dzieła plastyczne, wobec których nie da się przejść obojętnie.

Marta (pierwsza z prawej) stworzyła Powitrulę, ale w wykańczaniu kukły uczestniczyły chętnie inne dziewczynki z grupy, fot. Paweł Wroński

Zacznijmy od wykreowanego przez Martę zwiewnego demona. Nasi słowiańscy przodkowie kojarzyli Powitrulę z wiatrem. Spotykali ją najczęściej pasterze na górskich halach, pachniała owczą wełną, trawą i kwiatami. Miała włosy w nieładzie i postrzępioną podmuchami wiatru szatę. Marta, najmłodsza jak dotąd autorka postaci z bestiariusza (jest uczennicą III klasy szkoły podstawowej), zaraziła pasją koleżanki uczestniczące w zajęciach. Najpierw pomogły udrapować – oczywiście wietrznie – włosy i suknię Powitruli, potem zajęły się wertowaniem książek w poszukiwaniu inspiracji dla własnych kreacji.

Marta (autorka kukły) zabiera wystrojoną przy pomocy koleżanek Powitrulę, fot. Paweł Wroński

Drugim bohaterem jest Bachan. Pogańskie bóstwo zapewniające dobrobyt, bynajmniej nie altruistycznie. Zielonoskóry demon o skrzących się oczach, odwzajemniał się przynosząc szczęście tylko tym, którzy o niego dbali. W przeciwnym razie zachowywał się podle – bywał złośliwy, nawet mściwy. Posłuchajcie jak o swojej kreacji opowiada Ignacy (uczeń VI klasy szkoły muzycznej, specjalista od instrumentów perkusyjnych).


Marta zajmie się zapewne wkrótce kolejną postacią, a Ignacy – być może – zagra demonom do tańca. Poza tym wiele jeszcze kukieł – choćby Kaduk, czy Biali ludzie, czeka na dokończenie i opowieści  młodych twórców.

Nie znam imienia, ale to też ciekawa postać inspirowana tajemnicami natury, fot. Paweł Wroński

OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl
Fanpage Jordanka: www.facebook.com/opp1jordanek
Kanał filmowy placówki: www.youtube.com


Materiał podsumowuje kolejny etap jordankowego projektu „Strachy na Lachy”, który zakończy się w maju 2018 roku wystawą w Muzeum Pragi.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00