Cypr – SPA na wyspie Afrodyty

Aż się prosi, by na pytanie o SPA na Cyprze odpowiedzieć „nie udawaj Greka”. Korzenie cypryjskiej kultury tkwią przecież w antyku, kiedy to narodziła się idea leczenia wodą (Salus Per Aquam), ściślej – wodą morską.

Mit o narodzinach bogini piękna i miłości zobowiązuje dodatkowo. Nic więc dziwnego, że wszystkie 4- i 5-gwiazdkowe hotele na wyspie oferują usługi SPA & Wellness.

Video z Youtube’owskiego kanału VisitCyprus

Podstawowe znaczenie w ich luksusowej ofercie ma talasoterapia (w mitologii imię Thalassa nosiła pierwotna bogini morza), w której wykorzystuje się dobroczynne działanie morskiego klimatu, słonej wody, piasku, wyciągów z glonów i alg. Ofertę wzbogacają inne modne zabiegi, przede wszystkim proweniencji arabskiej i azjatyckiej.


Playlista „Discover the Wonders of Cyprus” z Youtube’owskiego kanału VisitCyprus


www.mydestinationcyprus.com/wellness/spa-centres
www.mydestinationcyprus.com/wellness/quick-spa

Reklamy

Karob, czyli chleb świętojański

Od najdawniejszych czasów ludzkość poszukuje eliksiru nieśmiertelności, w związku z czym przez świat przebiegają fale mody na to i owo. A że teraz gotowanie w modzie, jedna z ostatnich takich fal przyniosła karob, czyli chleb świętojański.

Strąki chleba świętojańskiego i migdały. Te akurat, pochodzą z Sycylii. Fot. Paweł Wroński

Szarańczyn strąkowy, inaczej ceratonia – drzewo, które rodzi strąkowe owoce nazywane chlebem świętojańskim, jest bardzo popularne w basenie Morza Śródziemnego. Ba, na Cyprze te owoce stały się wysoce cenionym produktem eksportowym już w czasach starożytnych, zyskując miano „cypryjskiego czarnego złota”.

Najbliższym kuzynem drzewa karobowego (Ceratonia siliqua L.) jest… bób.

Dziś chleb świętojański przeżywa swoisty renesans. Melasa i sproszkowane strąki są zalecane przez różnej maści ekspertów jako nieodzowny element zdrowej diety. Można się z tego śmiać, ale w gruncie rzeczy lepiej pić lub jeść karob niż na przykład… palić papierosy, choć właśnie w przemyśle tytoniowym karobowy proszek też znalazł zastosowanie, podobnie jak w papierniczym, kosmetycznym czy farmaceutycznym.

Twarde nasiona ukryte w karobowych strąkach mają identyczną wielkość i wagę (0,2 g), więc już w starożytności używano ich do ważenia kruszców i szlachetnych kamieni, przyczyniając się w ten sposób do powstania karata – jednostki miary czystości złota oraz wagi i wartości kamieni jubilerskich lub pereł (od nazw karobu: gr. „kerátion” i łac. „carato”).

No cóż, w przetworach spożywczych jego obecność też nie jest czymś nowym, ponieważ z karobu wytwarza się zagęstnik, zwany galaktomannozą, mączką chleba świętojańskiego lub po prostu gumą karobową (na etykietach ukryty jest pod tajemniczym symbolem E410). Nic to, egzotyczne owoce są bogate w magnez, fosfor, żelazo, wapń, sód, potas i witaminy. Są również źródłem naturalnych cukrów, ale nie zawierają koszmaru zdrowo się odżywiających – glutenu, i są przyjazne dla alergików.

Etykieta z buteleczki syropu karobowego produkcji cypryjskiej, fot. Paweł Wroński

Melasę można ponoć zajadać niczym Nutellę (tyle, że zdrowiej), używać do deserów i ciast, syropem – słodzić napoje, albo skrapiać sałatki, z proszku zaś – parzyć surogat kawy, a w wypiekach zastępować nim wymagane recepturą czekoladę lub kakao. Żeby skorzystać ze zdrowych właściwości karobowych przetworów, zwłaszcza syropu czy melasy, trzeba w nich tylko… zasmakować. A to – przynajmniej dla mnie – nie jest wcale takie proste.

Zastosowanie mączki z chleba świętojańskiego (za: https://vitalia.pl/)

  • Żywność: wyroby cukiernicze, polewy, lukier, lody, mleko modyfikowane dla niemowląt, fermentowane produkty śmietanowe i ich substytuty z żywymi kulturami bakterii, owoce i warzywa suszone, jadalne kasztany w zalewie, dżemy, galaretki, marmolady, słodzony przecier z kasztanów.

  • Farmacja: środki odchudzające, syropy.

  • Ponadto: karmy dla zwierząt, kleje i detergenty.


INFO
Stosowanie substancji naturalnej E410 reguluje na terenie Unii Europejskiej Rozporządzenie Komisji (UE) nr1129/2011 z dnia 11 listopada 2011 r. www.inchem.org

Guma karobowa – stabilizuje, emulguje, zagęszcza; jest substancją pochodzenia naturalnego; uchodzi za nieszkodliwą.

Wyniki własnego testu kilku dostępnych na polskim rynku proszków karobowych przedstawiają autorzy bloga www.baranowscy.eu

Cypr wyspa miłości, i nie tylko

Wyspa mitów, wyspa marzeń, wyspa smaków – słodkiej Commandarii, apetycznej karidakii i meze nieskończonej obfitości. A do tego tak gorąca, że zdecydowanie lepiej na niej wypoczywać niż pracować. Nawet, jeśli pracowitych kusi niskimi podatkami.

Na wyspę miłości namaścili Cypr starożytni, głosząc wszem i wobec, że to właśnie tutaj, u południowych wybrzeży wyspy, wyłoniła się z morskiej piany Afrodyta. Pojawienie się bogini piękna i miłości wzbudziło taki zachwyt, że oniemiało wszelkie stworzenie.

Afrodyta i ruch lewostronny
Tam gdzie się to stało, przy ozdobionym parawanem klifów brzegu, poniżej widokowej drogi z Limassol do Pafos, sterczą do dziś osłupiałe z zachwytu skały, z największą zwaną przez miejscowych Petra tou Romiou. Zaś kamyki na brzegu, grzechocące delikatnie przy każdej fali uchodzą za niezastąpiony afrodyzjak. Zakochani układają z nich serduszka i inicjały. Najlepiej nie za blisko wody, by pozostały nietknięte. Jeśli bowiem nie zachować ostrożności, woda je zniszczy, przypominając bezlitośnie o nietrwałości uczuć. Panie zabierają też skwapliwie kamyk, a co bardziej zapobiegliwe nawet kilka, choć – mówiąc szczerze – nie jest do końca jasne jak je stosować.

Na Plażę Afrodyty trafi każdy, bo południowe wybrzeże to najczęściej odwiedzana część wyspy. Koncentrują się na nim ośrodki turystyczne od Aya Napa na wschodnim krańcu, po Pafos na zachodnim. W każdym z miast są hotelowe dzielnice nadmorskie. A w nich plaże, kluby, dyskoteki i restauracje. Tam też najczęściej trafiają korzystający z oferty biur turystycznych i tam zaczynają indywidualne podróże turyści indywidualni, bo lotnisko, na którym lądują nasze samoloty znajduje się nieopodal Larnaki. Od razu można wynająć samochód. I chociaż trzeba się włączyć do lewostronnego ruchu, nie jest to trudne. Samochody z wypożyczalni mają bowiem różowe tablice rejestracyjne. Widząc taką, miejscowi wykazują sporo cierpliwości. Choćby na rondach, gdzie w iście pawłowowskim odruchu, „naszym” zdarza się skręcać w prawo.

Miłość, zazdrość, zdrada
Na południowym wybrzeżu koncentrują się też zabytki cypryjskiej starożytności – ruiny świątyni Apollina, przepiękny grecki teatr i odkryte niegdyś przez polską misję archeologiczną mozaiki w Pafos. Jest to więc również strefa mitów i prastarych legend. A te, jak wiadomo, najczęściej dotykają uczuciowych wątków. Nierzadko drugiego oblicza miłości jaką jest zazdrość! Tę prawdę  poznajemy w micie o Scylli, ukochanej Posejdona. Jedna z boskich rywalek, z zazdrości o względy władcy mórz i oceanów zamieniła nieszczęsną Scyllę w przerażającego potwora, podobnego do psa, ale o sześciu głowach i dwunastu nogach. Ponoć do dziś widuje się owo monstrum w kurorcie Aya Napa  na przylądku Greco. Cypryjczycy chętnie opowiadają o szalejącej Scylli. Być może dlatego, że nadzieja na spotkanie z potworem jest dla wielu turystów nie mniej nęcąca niż afrodyzjaki z plaży Afrodyty. Lokalne gazety podsycają napięcie, donosząc co pewien czas, że znowu dostrzeżono wielkiego, trudnego do zidentyfikowania stwora. Swoje trzy grosze dorzucają rybacy, szepcąc o monstrum z głębin, targającym sieci. Przyznają jednak, że większych szkód jak dotąd nie poczyniło, i nazywają je Aby Filio Teras – przyjaznym potworem.

Za sprawą Cypru, miłosny wątek wplótł się w biografię króla Ryszarda Lwie Serce. Przed jedną ze swych krzyżowych wypraw, Ryszard wypłynął na morze na spotkanie narzeczonej, Berengarii. Tymczasem niesprzyjające wiatry zagnały flotyllę jego wybranki ku brzegom Cypru. Miejscowy władca, zamiast narzeczoną krzyżowca otoczyć opieką, uwięził ją. Ryszard zareagował tak, jak przystało rycerzowi o lwim sercu. Kipiąc gniewem, króla zdetronizował, narzeczoną uwolnił, a wyspą zawładnął. Niedługo po ślubie zagospodarował zamek Kolossi. Małżeńska idylla nie trwała jednak długo, gdyż gnany rządzą chwały Ryszard wyruszył na kolejną wyprawę. A, że potrzebował na nią pieniędzy, sprzedał Cypr templariuszom. Ci, nie najlepiej widać radzili sobie z miejscowym klimatem, bo odsprzedali ją szybko królowi Jerozolimy. Ten zaś podarował ją innemu rycerskiemu zakonowi – joannitom, którzy po klęsce zadanej krzyżowcom przez Saladyna, przenieśli się na wyspę, a w zamku Kolossi urządzili komandorię – siedzibę swego przełożonego.

Przez żołądek do serca
I tu  miłosny nurt cypryjskiej historii ustępuje innemu nie mniej słodkiemu. Wieść bowiem niesie, że antyczne wina były kwaśne i niesmaczne. Widać joannitom też nie przypadły do gustu, gdyż szybko zaczęli wyrabiać własne – ciężkie, słodkie o brązowej niemal barwie, nazwane na cześć przełożonego zakonu Commandaria. Tak narodziło się najsłynniejsze cypryjskie wino. Dziś wedle takiej samej jak w XIII wieku receptury, robią je wszyscy. Zarówno wielkie, skoncentrowane w Limassol i Pafos przemysłowe winiarnie (w ich rękach jest 80% produkcji win oraz zbliżonego do Uzo z kontynentalnej Grecji destylatu nazywanego tutaj Zivaniją), jak i mali wiejscy producenci, chociaż ci ostatni nie mają prawa tak nazywać swojego wina. Oczywiście na wyspie pełnej winnic warto spróbować nie tylko najsłynniejszej Commandarii. Do wyboru mamy trunki białe i czerwone, słodkie i wytrawne.

Będąc w klasztorze Chrysorroyiátissa koniecznie zdegustujemy znakomite wytrawne białe Áyios Andronicos i jasnoczerwone Áyios Elias. Noszą wprawdzie imiona świętych, ale są regularnymi winami, jakich nie powstydziłaby się żadna na świecie wytwórnia. Ba, w północnej części wyspy, a więc w zamieszkałej przez wyznających islam Turków też uprawiana jest winorośl. W górach Kyrenii i na półwyspie Kárpas robi się z nich nawet białe i czerwone wina Aphrodite, z tym, że nie cieszyły się one nigdy najlepszą opinią. Zapewne dlatego w restauracjach północnego Cypru podaje się przeważnie trunki importowane z Turcji, głównie z Kapadocji. Jak widać, winorośli na całej wyspie nie brakuje. W okresie winobrania, które trwa od lipca do listopada (zależnie od uprawianych szczepów), po domach nizają na niteczki migdały lub orzechy. Powstałe sznury zanurzają w zagęszczonym mąką syropie z winogron. Gdy zastygnie, powstaje gumowata, ale elastyczna „kiełbaska”, zwana karidakia. Co ciekawe, podobny przysmak preparuje się także w innych winiarskich krajach z kręgu kultury śródziemnomorskiej, na przykład w Gruzji – tam nazywają go czurczchela .

Różane Caberenet i halloumi
Jeśli zdecydujemy się opuścić słoneczne plaże i wybrać się w głąb lądu, zostaniemy nagrodzeni nie tylko pięknymi widokami ale i niebanalnymi smakami. Góry Troodos, których najwyższym szczytem jest Olimbos (inaczej Ólympos, 1952 m), pokryte skąpą roślinnością kryją stare wpisane na listę UNESCO cerkwie oraz mnóstwo niewielkich, acz ciekawych miejscowości. Te zaś oryginalnych smaków. Największą bodaj popularnością cieszy się wśród nich Omodos, w której niczym żywe muzeum zwiedza się najstarszy dom i ogląda ceramiczne kadzie zwane pitosami, w których wino fermentuje posykując i bąbelkując. Na ulicach kobiety plotą koronki, a przy głównym placu są liczne stragany z pamiątkami i restauracje. Z kolei w Koilanyi, w każdym bez mała domu produkują wina i to całkiem niezłe. Zaś zupełnie rewelacyjnym miejscem jest Agros. Pewien przedsiębiorczy garncarz, a zarazem hodowca róż, uczynił ze swych pasji nieźle prosperujący interes. Róże przerabia na wszystko co się nadaje do jedzenia lub picia i na kosmetyki. Żeby zobaczyć jak to robi, trzeba do niego zawitać w maju. W innych porach roku pozostają degustacje i zakupy. Specjalnością Christakisa (Chrisa) Tsolakisa jest także wino. Cabernet, w którego bukiecie wybija się różany aromat. Twórca klnie się honorem, że to dlatego, iż posadził rzędy róż wśród winorośli. A pszczółki między nimi latają, i z krzaczka na kwiatek pyłki przenoszą… Stąd takie specyficzne, różane Cabernet! Szukając domu różanego winiarza trzeba tylko pamiętać, że nie wystarczy zapytać gdzie znajdziemy Tsolakisa? Z takim pytaniem zwróciłem się swojego czasu do pierwszego napotkanego mężczyzny. Zafrasowany, zapewne z powodu upału niespiesznie, jął się skrobać po głowie, aż wreszcie odpowiedział – Aaaa, którego? Bo ja też jestem Tsolakis, i ten też Tsolakis – wskazał gościa szorującego za pobliskim płotem samochód, i tamten…

W sąsiedztwie niezwykle słodki interes prowadzi Niki Agathokleous. Niki kandyzuje wszystko co się da: świeże włoskie orzechy (zanim skórka stwardnieje), ananasy, a nawet ogórki, młode ogórki. W kolejnym nietuzinkowym zakładzie, wytwórni Kafkalia, macerowane w winie mięso przerabiane jest na wspaniałe wędliny. – Czy zastałem właściciela, zwróciłem się do młodej dziewczyny, która otworzyła podwoje firmowego sklepu? A ta w śmiech. – Tak, „właścicielem” jest moja mama.

Przysmakiem numer jeden jest ser halloumi. Powstaje jak wszystkie sery świata. Mleko się podgrzewa, dorzuca do kotła podpuszczkę by szybciej fermentowało i gdy zaczynają się robić grudki, pieczołowicie się je wybiera i zawija w ścierki, żeby odsączyć serwatkę. Tyle, że halloumi robi się z koziego mleka, a nie jak na przykład nasz bundz, z owczego. Żeby poznać pierwszej wody specjalistkę od halloumi pojechałam do Tochni. Wieś, a raczej to co z niej zostało po wojnie domowej 1974 roku (była niegdyś zamieszkała przez Turków, więc po dziś dzień jest wyludniona), leży także w górach Troodos. Teraz rozkwitają tu zupełnie nowe interesy, a jednym z nich jest słynna na całą wyspę „Mrs. Loula’s Halloumi Farm”, co oznacza, że czołowym producentem sera jest znowu kobieta. Przedsiębiorstwo Louli związane jest z siecią Cyprus Villages. Gospodarstw agroturystycznych, w których można spędzić bardzo przyjemny urlop połączony często z jakąś formą aktywności, na przykład z jazda konną (wtedy zmieniamy noclegi), albo zadowalając się kontaktem z naturą i pysznym tradycyjnym jedzeniem serwowanym przez gospodarzy . Rodzicom z młodszymi dziećmi, lub dziadkom z wnuczętami gorąco je polecam (www.cyprusvillages.com.cy).

Meze i koty
Wracając zaś do kobiet. Głównie one tam pracują, bo dla mężczyzn jest zdecydowanie za gorąco! Pewnie z tego powodu, Cypryjczycy wpadli na pomysł jak zaprezentować wszystkie swoje przysmaki bez wysiłku. Bez szukania z mapą tych wszystkich wiosek ukrytych w górach i bez pokonywania karkołomnych zakrętów na wąskich drogach, po których na dodatek trzeba jeździć lewą stroną. Wszystkie smakołyki wkomponowali w meze. Co ciekawe zarówno cypryjscy Grecy jak i cypryjscy Turcy, bo kultura stołu mimo różnic etnicznych i powodujących konflikty – religijnych, jest u obu nacji podobna. Gdy Cypr po okresie kolonialnym odzyskał w latach 60. niepodległość bynajmniej nie o meze ale o religię i władzę wybuchła krwawa wojna domowa, kulminująca w 1974 roku. Do dziś napięcia są widoczne na Cyprze, choć wejście kraju do Unii Europejskiej, tureckie aspiracje do unijnego członkostwa oraz obecność wojsk ONZ w strefie demarkacyjnej sprawiły, że do zbrojnych starć już nie dochodzi. Jednak północny Cypr tak na prawdę wymyka się kontroli władz greckiego państwa cypryjskiego. Turcja jako jedyna na świecie uznaje nawet i wspiera jego samodzielność, a symbolem politycznej schizofrenii wyspiarzy jest przedzielona strefą demarkacyjną stolica – Nikozja, skądinąd piękne i warte odwiedzenia starożytne miasto.

Ech, popadłem w dygresje i nie odpowiedziałem na pytanie: cóż to jest meze? Nie jest to zwykłe danie, to… wyzwanie! Można się z nim zmierzyć w każdej restauracji. Ale nie kiwną palcem dla jednej osoby, bo – jako się rzekło – za gorąco. Jeśli jednak za stołem zasiądą przynajmniej dwie, to wkrótce, przed gośćmi lądują potrawy. Zaczyna się niewinnie – od humusów i sałatek z sosami (znakomitymi, przyznać trzeba), potem nadchodzi czas na kiełbaski, grillowane sery, pieczone mięsa i ryby, aż wreszcie nadciągają słodkości. Nie liczyłem, ale strzelę, że dań może być nawet 30. Uczestnicząc w pierwszym takim pojedynku ze smakami Cypru, naszym meze dla dwojga obżarła się również liczna kocia familia.

Ach te koty! wyglądały jak tygrysy. Wielkie, sierść błyszcząca, oczy drapieżne… Najlżejszy szmer, wywołany przez zasiadających w lokalu gości i już są. Czekają… Każda tutejsza restauracja, każdy hotel, ma swoje koty. Nie widziałem natomiast psów. Pewnie koty je wcześniej już zjadły, żeby nie mieć konkurencji.

Cypr, scena rodzajowa z Omodos, fot. Paweł Wroński
Cypr, scena rodzajowa z Omodos, fot. Paweł Wroński

INFO DLA TURYSTY
Cypr można zwiedzać przez cały rok, a zimą nawet pozsuwać się trochę na nartach na stokach Olimpu w Górach Troodos. W sezonie letnim gorąco i wilgotno, co przy temperaturach powyżej 30 st. C bywa trudne do wytrzymania. Poza tym tłoczno lepiej więc przyjeżdżać w miesiącach kwiecień-czerwiec i wrzesień-październik, gdy turystów jest mniej. Zimy na wybrzeżu niemal się nie odczuwa, ale temperatury potrafią spaść poniżej 20 st. C. W górach Troodos jest zawsze chłodniej. Jeśli pragniemy pozwiedzać wyspę, ze względu na umiarkowane temperatury (rzędu 20-22 st. C) i stabilną pogodę, godne polecenia są miesiące marzec, kwiecień i początek maja.
Cypr jest bezpieczny, a mieszkańcy życzliwie nastawieni do turystów. W miastach bez trudu porozumiemy się po angielsku, na prowincji trzeba będzie sobie pomóc gestami. Walutą jest euro.
Kraj należy do UE więc do przekroczenia granicy wystarczy dowód osobisty. Planując jednak wycieczkę za linię demarkacyjną oddzielającą część grecką (południową) od tureckiej (północnej, teoretycznie tylko należącej do Republiki Cypru), potrzebny będzie paszport. Dokument-wizę dostaniemy od ręki, bezpłatnie.
Koszty organizowanych przez biura podróży wycieczek all inclusive (4 dni z przelotem w obie strony, realnie 3 dni na miejscu), zaczynają się od 800 zł od osoby (z oferty www.travelplanet.pl na grudzień 2016). Koszt tygodniowego pobytu we wspomnianych Cyprus Villages, dla 2 osób – zaczynają się od kwoty 1800 zł (rezerwacja przez platformę www.booking.com).

Ceny towarów i usług
lunch w średniej restauracji dla 1 osoby – około 10 euro
Trzydaniowy obiad w luksusowej restauracji dla 2 osób – od 40 euro
Cola i inne napoje w reaturacji – około 1,5 euro za butelkę
Cappucino – 2,5-2,8 euro
1 kg miejscowego sera w supermarkecie – 6-7 euro
1 kg pomarańczy w supermarkecie – 1,2 euro
butelka 1,5 l wody w supermarkecie – 075 euro
bilet komunikacji publicznej (one-way) – 1,5 euro
Taxi (normalna taryfa) – 0,9 euro za kilometr / start – 3,5 euro; postój 1h – 14 euro
bilet do kina – 8 euro
aktualne średnie ceny można sprawdzić w Internecie, np. w portalu www.numbeo.com

Pamiątki
Najlepiej rozejrzeć się za wyrobami rękodzielniczymi. Użytecznym, efektownym i stylowym upominkiem będą koronki z Omodos czy z Lekfar (tam wyrabia się także ręcznie biżuterię). Ceny od kilku do kilkuset euro – warto się potargować! Z cypryjskich smaków, prezentem bez pudła będzie wino deserowe, wspomniana w tekście Commandaria. Domowej roboty od Sokratesa z Omodos kosztowało 2 euro za butelkę, cena butelki z renomowanej wytwórni może sięgnąć kilkunastu euro. Przysmak z zagęszczonego winogronowego syropu, zwany soutzoukos, czy owocowe palouze lub kiefterka będą łatwe w transporcie i niezbyt drogie. Natomiast ser halloumi trzeba kupić tuż przed wyjazdem, by nie podróżował zbyt długo.

W sieci
www.cyprinfo.pl – po polsku
www.wirtualnycypr.pl – porady dla turystów po polsku
www.visitcyprus.com – oficjalny informator turystyczny po angielsku, przygotowany przez Cypryjską Organizację Turystyczną (CTO)


Tekst przygotowany jako M.W. do wrześniowego numeru pisemka sieci marketów „Biedronka”

Cypr, Tochni – halloumi od Louli

Jednym z głównych cypryjskich przysmaków jest ser halloumi. A za najlepszy uchodzi ten, który robi Loula.

male_haloumi

Loula z Tochni. W zasadzie jak okiem sięgnąć to z domostwa Louli nie widać nic poza skąposzczetami na których pasą się jej kozy. Niegdyś owszem, rozciągała się tutaj wieś, ale zamieszkałe głównie przez Turków osiedla zrównano z ziemią w 1974 roku. Teraz rozkwitają tu zupełnie nowe interesy, a jednym z nich jest słynna na cały Cypr „Mrs. Loula’s Halloumi Farm”. Loula robi halloumi tak jak się robi podobne sery na wszystkich pastwiskach świata… Podgrzewa mleko. Wrzuca do kotła podpuszczkę i mleko zaczyna fermentować. Robią się grudki, które pieczołowicie wybiera i zawija w ścierkę, żeby odsączyć serwatkę. A potem pod prasę, znaczy polny (w tym wypadku górski) kamień i po jakimś czasie ser jest gotowy. Tyle, że halloumi jest z koziego mleka, a nie jak bundz od naszych górali z owczego, czy słynne alpejskie sery – zazwyczaj z krowiego. Loula jest rzeczywiście mistrzynią, więc każdy kto ceni najwyższej jakości produkty, spożywcze po halloumi jedzie do niej. Przy okazji poznaje nie tylko odwieczną technikę wyrobu sera, ale również cypryjską gościnność. Nie zauważyłem nawet kiedy i do dziś nie rozumiem jak, bo przecież i Loula i jej córka Maria były zajęte przygotowaniem sera, na stole pojawił się poczęstunek. Kawa, warzywa, owoce, chleb, i oczywiście ser. Halloumi od Louli – rarytas.

INFO
Gospodarstwo Louli związane jest z agroturystyczną siecią domów wakacyjnych Cyprus Villages: www.cyprusvillages.com.cy

Cypr / Góry Troodos, Omodos – z czego żyje Socrates?

Jeśli wierzyć legendom Diogenes dowodził swych idei, żyjąc w beczce. Sokrates wolał dysputy. Imiennik tego drugiego, z cypryjskiej wioski Omodos, czerpie z dorobku obu.

Kierując się do Omodos krętą górską drogą, oczekiwałem zagubionej wioski. W gruncie rzeczy nie wiem dlaczego. Przecież zgodnym chórem przewodniki głoszą, że jest najbardziej malownicza w interiorze, a z Limassol jedzie się do niej co najwyżej pół godziny. Rzeczywiście to miejsce z klimatem, nic więc dziwnego, że pomimo upalnego dnia (innych zresztą, z Cypru nie pamiętam), turystów kręciło się sporo. Zwłaszcza po głównym placu zastawionym kramami z pamiątkami, otoczonym wieńcem kafejek i restauracji. W zacienionych, ciasnych uliczkach było spokojniej. Na przybyszów czyhają tam jedynie starsze kobiety. Siedzą przed domami i zawzięcie szydełkują, przerywając pracę by czytelnymi nawet dla Chińczyka gestami zachęcać do zakupu rękodzieła. Taka właśnie uliczka prowadzi do domu Socratesa. Najstarszy w okolicy, wyróżnia się spośród innych tabliczkami. Mają rozwiewać wątpliwości, informując, że to właśnie ten, że jest 500-letni, i że mieści muzeum. Niepodważalnym natomiast dowodem autentyczności i archaiczności jest gliniana polepa, którą gospodarz pokazuje z dumą, podkreślając, jednocześnie, że jego rodzina mieszka tu od pokoleń. Oprowadzając skwapliwie po zakamarkach nie pobiera opłaty. Jak zatem żyje z turystów? Muszę przyznać, że z wdziękiem. Na koniec tury pozostawia piwniczkę z pitosami. Panuje w niej półmrok, w którym zacierają się kształty wielkich glinianych naczyń. Słychać jednak wyraźny syk fermentującego w nich wina. Słodkiej commandarii, najsłynniejsze cypryjskiego trunku. Socratesowe nie ma wprawdzie żadnych oznaczeń D.O.C., jest jednak całkiem przyjemne. A że gospodarz oferuje butelkę w umiarkowanej cenie, nikt mu nie odmawia.

INFO
www.omodos.org
www.thevillagexpress.com

Tekst publikowany w portalu www.smakizycia.pl

Cypr – wyspa gorących marzeń

Cypr pachnie wiatrem znad morza i słońcem. Smakuje słodką Commandarią i przystawkami mezedes. Zachwyca krajobrazem, starożytnymi pamiątkami oraz wyrobami rękodzielniczymi. Poza tym zawsze jest tam tak ciepło, że czas zdaje się płynąć wolniej, sprzyjając wypoczynkowi i marzeniom.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Marzenie o miłości
Symbolem pożądanej przez wszystkich miłości, a zarazem Cypru, jest Skała Afrodyty. W zasadzie to szereg skał, zdobiących ten szczególny odcinek wybrzeża, przy którym wedle greckich mitów wyłoniła się z morskiej piany bogini piękna. Ponoć na lądzie czekały już na nią trzy Gracje: Eufrosyne, Aglaja i Talia, które odtąd zawsze jej towarzyszyły i służyły, uosabiając związane z wielką urodą cechy: wdzięk, swobodę zachowania i radość życia. Podczas podróży na Cypr trzeba tu koniecznie zawitać, by oddać hołd bogini i otrzymać w darze obietnicę spełnionych uczuć. Malowniczy odcinek wybrzeża jest łatwo dostępny z drogi łączącej Limassol z Pafos. Z klifu rozpościerają się wspaniałe widoki na morze, a ciągnące się u podnóża plaże zaściełają barwne, gładkie kamyki. Jeśli tylko Posejdon się nie gniewa, fale pieszczą delikatnie brzeg, a ich ruchom towarzyszy leciutki, kojący emocje grzechot. Z kamyków zakochani układają chętnie serduszka i inicjały. Najlepiej nie za blisko wody, by pozostały nietknięte. Jeśli bowiem nie zachowają ostrożności, woda zniszczy wzory, przypominając bezlitośnie o nietrwałości uczuć. Kamyki uchodzą też za skuteczne afrodyzjaki, więc niemal każdy przybysz zabiera kilka z nich z plaży jako rękojmię szczęścia. Kto w kamyki nie wierzy, zawiesza karteczkę na „krzaczku życzeń”. Natomiast najbardziej wytrwali opływają skały o zachodzie słońca. Która z recept na miłość jest najlepsza, trudno powiedzieć. Jedno jest pewne – najbardziej romantycznie jest tutaj o zachodzie słońca

Marzenie o sławie
Na krawędzi nadmorskich klifów, na zachód od Limassol, wznoszą się ruiny antycznego Kourionu. Wizytówką odnalezionego przez archeologów starożytnego miasta jest amfiteatr. Wytyczoną na kształt koła scenę otaczają półkoliście wznoszące się kamienne siedziska. Z każdego miejsca doskonale widać scenę. A jeśli podniesiemy oczy, sięgniemy wzrokiem po horyzont – tam, gdzie lazurowa toń morza spotyka się z błękitem nieba. Po dziś dzień w teatrze odbywają się przedstawienia, taneczne pokazy, koncerty. Jednak na co dzień to miejsce emanuje spokojem. Od II w., kiedy teatr powstał, przez scenę przewinęły się tysiące postaci – tancerzy, śpiewaków i aktorów, wcielających się w bohaterów tragedii, dramatów, komedii. Wzruszali bądź bawili do łez, schodząc w chwale wśród oklasków i wiwatów bądź w niesławie – wygwizdani i obrzuceni wyzwiskami. Tylko kamienie były świadkiem wszystkich spektakli, które tutaj odegrano. Ale kamienie milczą, pozwalając i nam marzyć o wiecznej sławie. Teatr w Kourion jest jednym z najlepiej zachowanych na wyspie antycznych zabytków. Nieopodal znajdują się pozostałości stadionu, akweduktu i łaźni. Działaniu czasu i natury oparły się rozrzucone wśród ruin mozaiki. Najpiękniejsze przedstawiają zmagania gladiatorów oraz spotkanie Odyseusza z Achillesem.

Marzenie o przygodzie
Cape Greco rozciąga się pomiędzy znanymi kurortami Ayia Napa i Protaras. Zdobi go kolejny na Cyprze fragment klifowego wybrzeża, ze względu na walory przyrody objęty ochroną. Z krawędzi urwisk rozciągają się wspaniałe widoki na morze, a klimat miejsca podkreśla wzniesiony tutaj niewielki kościół o białych ścianach z prowadzącymi do wnętrza niebieskimi drzwiami. I chociaż nieopodal są tłumnie odwiedzane, popularne plaże, tutaj ciszę zakłóca jedynie czasem ptasi krzyk. Ludzie przybywający na przylądek marzą o spotkaniu Potwora Morskiego z Aya Napa. Chęć poszukiwań, atmosferę tajemniczości i grozy podsycają co pewien czas lokalne gazety, donosząc o pojawieniu się gigantycznych trudnych do zidentyfikowania stworów. Swoje trzy grosze dorzucają rybacy, szepcąc o monstrum z głębin, targającym czasem ich sieci. Sami jednak przyznają, że większych szkód jak dotąd nie poczyniło, i nazywają je Aby Filio Teras – przyjaznym potworem. Te legendy mają historię tak długą jak sam Cypr. Monstrum z Aya Napa utożsamia się bowiem z mityczną Scyllą, którą napotkał podczas tułaczki dzielny Odyseusz. Scylla, córka Hekate i ukochana Posejdona, była niegdyś piękną kobietą, którą jedna z boskich rywalek, zazdrosna o władcę mórz i oceanów, zamieniła w przerażającego potwora, podobnego do psa o sześciu głowach i dwunastu nogach. Tak oto cypryjski kalejdoskop marzeń znowu ociera się o miłosny wątek. Jednak losy Scylli każą pamiętać, że tak pożądane uczucie wiąże się zarówno z rozkoszą, jak i z niebezpieczeństwem.

INFO
www.visitcyprus.com

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże, Kultura” (wrzesień, 2011)

English Translation

Cyprus – An Island of Hot Dreams

Cyprus smells of the sun and the wind from the sea. It tastes like a sweet Commandaria and mezedes appetizers. Its landscape, ancient mementos and handicrafts delight all. Moreover, it is always so warm there that time seems to flow slower, making it more congenial to relax and dream.

DREAM ABOUT LOVE
The symbol of love that we all desire, and also that of Cyprus, is the Aphrodite’s Rock. Actually, it is several rocks, decorating this special part of the coast, where according to Greek mythology a beautiful goddess emerged from the sea foam. Apparently on land there awaited for her three Graces: Euphrosyne, Aglaja and Thalia, who from then on always accompanied her and served her, embodying the features associated with great beauty: grace, pleasure and joy. During a trip to Cyprus one definitely has to come here to pay respects to the goddess and receive as a gift the promise of fulfilled love. The picturesque part of the coast is easily accessible from the road joining Limassol and Paphos. Fantastic views of the sea spread from the cliff and the beaches stretching at the foot of the cliff are covered with colourful and smooth pebbles. If only Poseidon is not angry waves delicately caress the beach and their movement is accompanied by a light rattle soothing the emotions. Lovers readily compose hearts and initials out of the pebbles. It’s best done not too close to the edge so that they will remain untouched. But if they’re not careful, the water will destroy the patterns, a merciless reminder about the instability of feelings. The pebbles are also considered to be aphrodisiacs, so nearly every visitor takes a few from the beach as a guarantee of happiness. Who doesn’t believe in the pebbles, hangs a piece of paper on a “wish bush”. But the most persistent ones swim around the rock at sunset. It is hard to say which recipe for love is best. One thing is certain, it is the most romantic place at sunset.

DREAM ABOUT FAME
At the edge of the coastal cliffs, west of Limassol there are the ruins of ancient Kourion. The amphitheatre is a showpiece of the ancient city discovered by archeologists. The round shaped stage is surrounded by stone seating arranged in semicircular form. There is a great view of the stage from every seat. And if we look up, we will see the horizon, where the azure depths of the sea meet with the blue of the sky. Performances, dance shows and concerts are held in the theatre to this day. However, peace emanates here on most days. From when the theatre was built in the 2nd century, thousands of characters have been through the place, including dancers, singers and actors, playing the role of heroes in tragedies, drama and comedies. They were either moved, or enjoyed themselves thoroughly, going down in glory among applause and cheers, or in disgrace with insults thrown at them. Only the rocks witnessed all the shows, which took place here. But the stones are silent, also letting us dream of everlasting fame. The theatre in Kourion is one of the best preserved ancient monuments on the island. Nearby there are remains of a stadium, an aqueduct and baths. With the passing of time and with nature’s help only some mosaics scattered among the ruins have remained. The most beautiful represent the tribulations of gladiators and a meeting of Odysseus with Achilles.

DREAM ABOUT ADVENTURE
Cape Greco lies between the well known Ayia Napa and Protaras resorts. It is decorated with another fragment of the cliffy coast in Cyprus, that is protected due to its nature attributes. There are beautiful views of the sea on the edge of the cliffs, and the climate of the place is emphasised by a small church with white walls leading to the interior through blue doors. And even though the popular beaches nearby are crowded with tourists, here the only noise that breaks the silence is a bird’s cry. People coming here dream of meeting the Sea Monster from Aya Napa. The desire to look for and the atmosphere of mystery and terror are fanned from time to time by the local papers about the appearance of gigantic and difficult to identify creatures. The fishermen add their two bits worth, whispering about a monster from the depths sometimes pulling on their nets. They do admit that they haven’t encountered much damage so far and they call it Aby Filio Teras, the friendly monster. These legends have a history as long a Cyprus itself. The monster from Aya Napa is identified with the mythical Scylla, which the brave Odysseus encountered during his wonderings. Scylla, the daughter of Hekate and Poseidon’s beloved, at one time was a beautiful woman, who was turned into a terrifying monster resembling a dog with six heads and twelve legs by one of her rivals jealous of the ruler of the seas and oceans. And that is how the Cyprian kaleidoscope of dreams again touches on a love note. However, the fate of Scylla teaches us that such desirable feelings are associated with pleasure as well as with danger.