Imbryk w ścianie, czyli wileńska starówka

Jest na wileńskiej starówce niewielki kwartał zagospodarowany przez artystów. Pośród wmurowanych tam w ściany przedmiotów znalazłem tablicę ze strofami Gałczyńskiego i stare imbryki. Dzieje tysiącletniego miasta, opowiadane fasadami publicznych gmachów, zabytkowych kamienic i świątyń, nabierają dzięki tym drobiazgom ciepła i intymności.

O Wilnie w telegraficznym skrócie
Stolica Litwy leży u ujścia Wilejki do Wilii. Miasto liczy około 540 tys. mieszkańców. Zajmuje powierzchnię 401 km2 (dla porównania, Warszawa – 517 km2, 1,75 mln mieszkańców). Pierwsza znana wzmianka o Wilnie znalazła się w liście Wielkiego Księcia Giedymina, którym w 1323 roku zapraszał mieszkańców krajów niemieckich i Żydów do osiedlania się na jego ziemiach. Miasto powstało wcześniej, zapewne już koło roku 1009.


INFO
Wilno dla turystów: www.vilnius-tourism.lt
O weekendzie w Wilnie czytaj w niniejszym archiwum w artykule pt. „700 lat w dwa dni”: https://pawelwronski.wordpress.com/

Reklamy

Joachimas Lelevelis i inni w bibliotece

Postacie zasłużone dla nauki i kultury Rzeczypospolitej Obojga Narodów uwieczniono w pogodnych freskach w bibliotece wileńskiego uniwersytetu. Są tam Adam Mickiewicz, Joachim Lelewel oraz dziesiątki innych osobistości związanych z uczelnią.

Biblioteka jest bowiem miejscem, gdzie możemy się z nimi spotkać, studiując pozostawione przez nich pisma. Współcześni natomiast profesorowie spotykają się w restauracji „Aula”, która ma od ulicy Pilies 11 wejście dla szerokiej publiczności, zaś dla członków społeczności akademickiej z drugiej strony – wprost z uczelnianego kompleksu. Grono profesorskie uczelni, honorowane jest tam niewielkimi zniżkami.


logo-uniwersytety-w-wilnieINFO

Uniwersytet Wileński (Vilniaus universitetas): www.poznajwilno.pl
Restauracja Aula (Aula Restoranas): www.aularestoranas.lt

Klasycystyczne arcydzieło w Wilnie

Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława w Wilnie, zwana potocznie Katedrą Wileńską, była świadkiem najważniejszych wydarzeń w dziejach narodów litewskiego i polskiego. Stoi na miejscu kultu pogańskich bogów i chrztu przyjętego przez Mendoga w XIII stuleciu. Dziś nosi klasycystyczny kostium.

Mendog po zaledwie kilku latach wiarę chrześcijańską porzucił i powrócił do kultu starych bogów. Dopiero gdy Jagiełło pojął za żonę Jadwigę, przyjął chrzest i zasiadł na polskim tronie, jego brat Witold powtórnie ochrzcił naród litewski, a w 1419 wybudował gotycką świątynię, w której wraz z małżonką został pochowany.

Opisując chrzest Litwy w 1387 roku, Jan Długosz wspomina, że ugaszono wieczny ogień podtrzymywany przez kapłanów, powycinano w pień święte gaje oraz zabroniono kultu wężów i żmij, pod których postacią Litwini i Żmudzini czcili swe dawne, leśne bóstwa.

Świadek litewskich dziejów
Na początku XVI wieku wzniesiono obok witoldowej świątyni strzelistą dzwonnicę. Ma 57 m wysokości i pełniła funkcje obronne. W następnym stuleciu katedrę przebudowano w stylu barokowym. W 1801 roku po raz ostatni zmieniono wygląd świątyni, nadając jej formę klasycystyczną. Autorem monumentalnego projektu był architekt litewski, Wawrzyniec Gucewicz. Ponad szczytowym frontonem pojawiły się wówczas rzeźby autorstwa Michała Szulca, przedstawiające św. Stanisława, św. Helenę i św. Kazimierza. W okresie międzywojennym odkryto w podziemiach grobowce Jagiellonów i utworzono królewskie mauzoleum.

Dziś odbywają się tutaj zwykłe i uroczyste msze święte, między innymi inaugurujące kadencje kolejnych prezydentów Litwy.

Šv. Kazimieras – Lietuvos Globėjas, czyli św. Kazimierz – patron Litwy
Spośród 11 kaplic otaczających nawę katedry, najcenniejsza ze względu na wystrój i symboliczną wymowę, jest Kaplica św. Kazimierza. Kanonizowany na początku XVII wieku przedstawiciel dynastii Jagiellonów został uznany patronem Litwy i Polski. Wzorowana na Zygmuntowskiej kaplica, jest jednak znacznie od tej z wawelskiej katedry większa. Również relikwiarz nosi cechy monumentalne, waży bowiem pół tony. Kaplica z lat 1623-1636 uchodzi za najwspanialsze dzieło architektury barokowej na Litwie. Jej wnętrze zdobią freski pędzla Michała Anioła Palloniego (polski malarz pochodzenia włoskiego), osiem posrebrzanych posągów królów z dynastii Jagiellonów i wspaniałe dekoracje stiukowe wykonane przez Giovanniego Pietro Pertiego.

Kaplica św. Kazimierza w Katedrze Wileńskiej, fot. Paweł Wroński
Kaplica św. Kazimierza w Katedrze Wileńskiej, fot. Paweł Wroński

INFO
Katedra Wileńska (Vilniaus Arkikatedros): www.katedra.lt
http://poznajwilno.pl/
www.lithuania.travel

Pożajście – owoc dewocji i pychy

Klasztor w Pożajściu ufundował w XVII wieku dla kamedułów, Krzysztof Zygmunt Pac. Aktowi przesączonej pychą magnackiej dewocji, zawdzięczają Litwini najświetniejszy barokowy zabytek w kraju.

Miejsce, w którym wzniesiono zespół, zyskało łacińską nazwę Mons Pacis. Oznacza Wzgórze Pokoju, kojarzą się także z nazwiskiem fundatora. Projekt, uderzający niezwykłą symetrią i dość rzadkim sześciokątnym planem świątyni, stworzył włoski architekt Giovanni Batista Frediani. Kościelne wnętrza zdobią marmury sprowadzone na Litwę z małopolskich kamieniołomów oraz wspaniałe stiuki i freski, stworzone także przez artystów ze słonecznej Italii – Giovanniego Merle i Michelangela Palloniego.

Przepych kompleksu stał w jawnej sprzeczności z kamedulską regułą, która nakazywała wstrzemięźliwość również w odniesieniu do świątyń i zbudowań klasztoru. Niemniej jednak Pac postawił na swoim, gdyż nade wszystko pragnął pomnika rodowej potęgi. Nie doczekał zakończenia budowy. Przeciągające się prace, rozpoczęte w 1660 roku, uwieńczono konsekracją świątyni dopiero w 1712 roku.

Pod zaborami zgromadzenie kamedułów rozwiązano, a klasztor i świątynię przekazano prawosławnym. W okresie międzywojennym kompleks trafił w ręce kazimierzanek. Siostry opiekują się nim ponownie od 1990 roku, gdyż w czasach socjalistycznych musiały opuścić zespół, wykorzystywany na potrzeby archiwum, psychiatrycznego zakładu, a ostatecznie galerii sztuki. Dziś w jednej z oficyn działa muzeum i prowadzone są warsztaty dla dzieci, a w zabudowaniach gospodarczych otwarto restaurację. Latem, w klasztornej scenerii odbywają się koncerty renomowanego Pożajskiego festiwalu muzycznego (Pažaislio muzikos festivalis).

Seserys kazimierietės, czyli Šv. Kazimiero Seserų Kongregacijos (LSSC), oryginalnie – Sisters of St. Casimir: www.ssc2601.com (kazimierzanki). Zgromadzenie założyła w USA, u progu XX wieku, Marija Kazimiera Kaupaitė (pol. Maria Kazimiera Kaupas; 1880-1940). Żyjąc na obczyźnie i obracając się w kręgach wiary, nie oderwała się od problemów ziemskich. W 1933 roku rząd litewski przyznał jej Order Wielkiego Księcia Gedymina za wysiłki na rzecz pomocy Litwinom żyjącym w Ameryce.


INFO
Zespół klasztorny w Pożajściu (Pažaislio Vienuolynas albo Pažaislio Vienuolyno Ansamblis): www.pazaislis.org
Festiwal Muzyczny w Pożajściu (Pažaislio muzikos festivalis): www.pazaislis.lt

Artis – luksusowy hotel w Wilnie

Urządzony w odrestaurowanej XIX-wiecznej kamienicy hotel Artis, ma naprawdę dobre towarzystwo. Vis a vis głównego wejścia jest mur otaczający park Pałacu Prezydenckiego. Obok zaś, w klasycystycznym gmachu mieści się litewskie Ministerstwo Wojny. Do Placu Katedralnego – przysłowiowy „rzut beretem”.

Elegancki, wygodnie urządzony i jak na czterogwiazdkowy, nie jakoś przesadnie drogi, wart jest zapamiętania. Tylko, dojeżdżając własnym samochodem, trzeba być przygotowanym na uciążliwe korki w wąskich uliczkach wileńskiej starówki.

Wspomniana kamienica, mieści tak naprawdę recepcję i hall, bo korytarze „Artis” ciągną się w głąb kwartału starej zabudowy, mieszcząc liczne pokoje i sale konferencyjne, SPA oraz udekorowaną w stylu Art Nouveau restaurację „La Traviata”.

Hotel „Artis” należy do prowadzącego kilka hoteli litewskiego konsorcjum Centrum Hotels. Ich pozostałe luksusowe obiekty, to również wileński hotel „Ratonda” oraz „Monika” w Rydze. Ostatnią nieruchomością Centrum Hotels jest zakwalifikowany do klasy economy, trzygwiazdkowy hotel „Grata”. Także w Wilnie.

Idąc z Placu Katedralnego wystarczy się trzymać muru parkowego przy Pałacu Prezydenckim. Dotrzemy prościutko do drzwi hotelu "Artis", fot. Paweł Wroński
Idąc z Placu Katedralnego wystarczy się trzymać muru parkowego przy Pałacu Prezydenckim. Dotrzemy prościutko do drzwi hotelu „Artis”, fot. Paweł Wroński

INFO
Centrum Hotels: www.centrumhotels.com
Artis” Hotel: www.artis.centrumhotels.com

Wilno jest trendy, w gastronomii

„Mykolo 4”, restauracja z wileńskiej starówki podbiła w minionym roku serca klientów i umysły litewskich specjalistów. Stylizowaną, dworsko-rustykalną aranżacją wnętrza i estetycznie podawanymi potrawami z kreatywnego menu.

Zupełnie jak w bajkach – mogę powiedzieć – i ja tam byłem, miód i wino piłem. To oczywiście licentia poetica, choć wina, owszem – do potraw nie zabrakło. Wieczorna uczta zaczęła się deską serów. Litewskich, przystrojonych owocami (na zdjęciu otwierającym, 9 euro).

Potem przyszedł czas na śledzia z jabłkami, musztardowym musem i ziemniakami w mundurkach. Moim zdaniem – pięknie podane, a co najważniejsze – smaczne danie.

Śledź z jabłkami i musztardowym musem. do tego gotowane w mundurkach ziemniaki, fot. Paweł Wroński
Śledź z jabłkami i musztardowym musem. do tego gotowane w mundurkach ziemniaki (5,50 euro), fot. Paweł Wroński

Alternatywna była nader zdrowa, gdyż szef kuchni przygotował sałatkę z warzyw o jadalnych korzeniach. Przystrojonych rukolą i pestkami słonecznika, z sosem, którego kluczowymi składnikami były masło i fasola.

Sałatka z warzyw o jadalnych korzeniach, fot. Paweł Wroński
Sałatka z ciepłych warzyw o jadalnych korzeniach (6 euro), fot. Paweł Wroński

Po serowej przystawce i sałatce, wypadało zdecydować się na danie główne. Wybór nie był prosty, bo w karcie znalazły się pieczona szynka z selerowym musem, kaczka z dwoma rodzajami purée – marchewkowym i pasternakowym, a także grzyby. Konkretnie, portobello z komosą ryżową i sosem z suszonych pomidorów, przyozdobione rozgrzanymi kawałkami koziego sera.

Szynka pieczona, fot. Paweł Wroński
Szynka pieczona z selerowym musem (13 euro) i lampką czerwonego wina, fot. Paweł Wroński
mykolo-4_3846
Kaczka ze wspomnianymi musami – pasternakowym i marchewkowym (17 euro). Do tego kieliszek białego wina, fot. Paweł Wroński
mykolo-4_3851
Portobello z quinoa w dyniowym sosie z dodatkiem koziego sera (11 euro). A do tego białe wino. Taki był mój wybór głównego dania. I, nie byłem zawiedziony! Fot. Paweł Wroński

Gdy przeglądałem menu, przypomniała mi się przysłowiowa „figa z makiem, z pasternakiem„, zdecydowałem się więc na grzyby. Portobello, czyli mega pieczarki. Są teraz na topie, a zestawienie ich z komosą ryżową czyli quinoa, uczyniło z potrawy prawdziwie awangardową wege-propozycję.

Grzyby, pozbawione jakiś czas temu obywatelstwa w królestwie roślin, goszczą na naszych stołach coraz częściej. Wprawdzie portobello, podobnie jak zwykłe (mniejsze od nich i nie tak mięsiste), pieczarki nie są grzybami leśnymi, tylko uprawowymi, ale nie zmienia to faktu, że świat obiegają teraz tysiące przepisów na to jak i z czym je przyrządzać.

Recepturze z „Mykolo 4” zarzucić niczego nie mogę. Tym bardziej, że komosa jako ziarno, a więc produkt kaszo-podobny mojego entuzjazmu z założenia nie wzbudzała. A tu masz – nie należy być niewolnikiem przyzwyczajeń – grzyby z komosą spałaszowałem z prawdziwą przyjemnością. Tym bardziej, że wspomniany sos z dyni i kawałki rozgrzanego koziego sera, dodawały potrawie ciekawych nut smakowych.

Portobello z wileńskiej restauracji "Mykolo 4", fot. Paweł Wroński
Portobello z wileńskiej restauracji „Mykolo 4”, fot. Paweł Wroński

Wybór tej restauracji uważam może za nieco snobistyczny, a kreatywność wydaje mi się graniczyć tam z manieryzmem. Ale smaku potrawom odmówić nie mogę. Jeśli będziecie w Wilnie, po cepelinach, chłodniku i sękaczach, czyli potrawach tradycyjnej kuchni litewskiej, zajrzyjcie również tutaj. Do „Mykolo 4”, by skosztować czegoś kreatywnego i trendy, w uniwersalnym rozumieniu tego słowa.

Smacznego! Gero apetito!

mykolo-4_3855
Mus czekoladowy z malinową polewą przyprószony kruszonymi migdałami (5 euro), fot. Paweł Wroński

Z tego wszystkiego zapomniałbym o deserze. A wybrałem mus czekoladowy poprószony kruszonymi migdałami, z malinową polewą. I też nie żałowałem. Po prostu, pycha!


INFO
Wileńska restauracja „Mykolo 4”, mieści się jak łatwo dociec, przy ulicy Św. Mikołaja, pod numerem czwartym: www.mykolo4.lt

Stylizowane wnętrze "Mykolo 4". Jak Wam się podoba? Fot. Pawel Wroński
Stylizowane wnętrze „Mykolo 4”. Jak Wam się podoba? A klikając w zdjęcie, zapoznacie się z restauracyjnym menu (po angielsku). Fot. Pawel Wroński

Ostra Brama dawniej i dziś

Z obawy przed tatarskimi najazdami, za panowania Aleksandra Jagiellończyka, otoczono Wilno nowymi murami i dodano cztery bramy do pięciu już istniejących. Jedną z nich, nazwano Miednicką, bo wiodła przez nią droga do Miednik Królewskich, a dalej do Mińska. Prowadziła przez przedmieście zwane Ostrym Końcem, przyjęło się więc ją nazywać Ostrą Bramą. To jedyna brama, która przetrwała dziejowe zawieruchy.

ostra-brama_adoracja-non-stop_4033
Ostra Brama (lit. Aušros Vartai; łac. Porta Acialis). Adoracja cudownego wizerunku trwa niemal non-stop, fot. Paweł Wroński

Z tej właśnie strony, najczęściej pojawiali się na przedpolach Wilna wrogowie. Tędy także przybywali dostojni goście, których w Ostrej Bramie witali ceremonialnie członkowie magistratu.

Zwyczaj zawieszania świętych obrazów w obiektach bramnych był rozpowszechniony w chrześcijańskich miastach, więc w I połowie XVII wieku – w czasach nader niespokojnych, udekorowano nimi także Ostrą Bramę. Z zewnątrz umieszczono wizerunek Chrystusa Salwatora (Zbawiciela), a od strony miasta – Madonny.

Gdy nieopodal karmelici wznosili dla siebie świątynię, dobudowano też drewnianą kaplicę na bramie, i w 1671 roku przeniesiono do niej uroczyście wizerunek Madonny, przystrajając jednocześnie bogatą sukienką, misternie wykonaną przez wileńskich złotników.

W 1715 roku, gdy wybuchł pożar, obraz z kaplicy wyniósł młody zakonnik, i ocalił. Wydarzenie uznano za cud, gdyż normalnie do przeniesienia malowidła w ozdobnej ramie i z ciężką sukienką, potrzeba było czterech mężczyzn.

Kult obrazu tak szybko się rozszerzał, przyciągając pielgrzymów i miejscowych wiernych, że zaczęto przed kaplicą odprawiać dziękczynne nabożeństwa Opieki Maryi. Ten obyczaj wciąż jest podtrzymywany. Wprawdzie pod zaborami karmelickie zgromadzono rozwiązano, a klasztor i kościół przekazano prawosławnym, ale oni także uznali wizerunek za cudowny, i po dziś dzień oddają hołd MB Ostrobramskiej. Świadectwem łask są dziękczynne wota (jest ich ponad 14 tysięcy), i nieustanne modły wiernych przed wizerunkiem.

ostra-brama_dawniej_4554
Ostra Brama w 1935 roku, fot. Aleksander Charłampowicz (mój dziadek)
ostra-brama_dzis_4023
Ostra Brama w 2016 roku, fot. Paweł Wroński

 

Malowidło (163 cm x 200 cm) przedstawia Madonnę z pochyloną głową, bez Dzieciątka na rękach. Nie wiadomo kto je wykonał, więc co pewien czas pojawiają się nowe teorie. Być może jest dziełem nadwornego malarza Zygmunta Augusta, może było pamiątką z pielgrzymki, a może łupem. Fenomenem pozostaje fakt, że otacza ją cześć zarówno rzymskokatolików, jak prawosławnych. Wiele osób, zwłaszcza młodszych, zatrzymuje się na chwilę zadumy, czy cichą modlitwę na ulicy, nie wchodząc nawet do kaplicy.

 

W 1927 roku, metropolita warszawski koronował słynący łaskami obraz, nadając jednocześnie wizerunkowi tytuł Matki Miłosierdzia. Wydarzenie upamiętnia tablica (na filarze między oknami), ofiarowana przez Józefa Piłsudskiego ze słowami „Dzięki Ci Matko za Wilno”. Korony zaginęły.


Ostra Brama (lit. Aušros Vartai) i cudowny wizerunek MB:
www.poznajwilno.pl
www.kresy24.pl
www.ausrosvartai.lt

Samanė – tradycyjny litewski samogon

W centrum Kowna, przy Laisves aleja, czyli Alei Wolności, w  budynku hotelu Kaunas, mieści się Restoranas 55o. Można tam skosztować nobilitowanego litewskiego samogonu, Samanė.

Samanė na metry - porcje degustacyjne, fot. Paweł Wroński
Metr Samanė- porcje degustacyjne (10 x 40 ml) z zakąską – cena 22 euro, fot. Paweł Wroński

Malowidła na ścianach opowiadają o tym jak powstaje samanė i co pociąga za sobą zapominanie o zasadzie: „wszystko jest dla ludzi, ale bez przesady!”.

Jedno z malowideł zdobiących ściany Restoranas 55' - nazwijmy je roboczo - Konsekwencje nadużycia trunku, fot. Paweł Wroński
Jedno z malowideł zdobiących ściany Restoranas 55′. Powyższa scena tytułu raczej nie potrzebuje; widać bowiem, że przedstawia „Konsekwencje nadużycia” albo „Nietęgą głowę”, fot. Paweł Wroński

Samanė należy do grupy alkoholi określanych angielskim mianem – Moonshine, nawiązującym do wytwarzania ich przy świetle księżyca, a więc w ukryciu, bo niezgodnie z prawem. Można śmiało przyznać, że to zbożowy destylat przygotowany tradycyjnym sposobem, dobrze znanym także naszym bimbrownikom. Tyle, że licencjonowany i profesjonalnie przygotowany. Z dbałością o jakość, aromat i smak. Na etykietkach butelek jest logo z diabelską główką oraz ozdobny, acz w istocie ostrzegawczy napis, iż Samanė jest tradycyjnym, mocnym napojem alkoholowym.

Znak towarowy destylatu, fot. Paweł Wroński
Znak towarowy litewskiego destylatu, fot. Paweł Wroński

Samanė wyrabia się poddając destylacji produkt fermentacji zacieru (lit. broga) z ziaren pszenżyta. Receptura wywodzi się z najdalej na południowy wschód wysuniętego regionu kraju, nazywanego Dzūkija.

Mapka przedstawia podział Litwy na 4 regiony historyczno etnograficzne
Mapka przedstawia podział Litwy na regiony historyczno-etnograficzne, fot. Paweł Wroński

Zakąską jest kawałek razowego chleba z wędliną i kiszonym ogórkiem. Popijać najlepiej wodą lub kwasem chlebowym.

Degustacja Moonshine, w Rastoranas 55, fot. & animacja GIF: Paweł Wroński
Degustacja litewskiej żytniówki, fot. & animacja GIF: Paweł Wroński

Do domowego pędzenia twardych alkoholi (bimbru), podobnie jak w Polsce, na Litwie używano ziaren zbóż, cukru, ziemniaków. Dwukrotnie destylowane, dostępne na rynku Samanė ma 50% alkoholu. Pędzone na użytek domowy mogło dochodzić nawet do 90%. Licencjonowanym producentem jest działająca od 1963 roku wytwórnia napojów alkoholowych Alita. Na zdrowieĮ sveikatą!


Restoranas 55 ma różne aneksy, dla klientów indywidualnych i grup. W nowoczesnym wystroju wykorzystano archaiczne detale oraz urządzenia do domowego pędzenia twardych alkoholi, fot. Paweł Wroński
Restoranas 55 ma różne aneksy, dla klientów indywidualnych i dla grup. W nowoczesnym wystroju wykorzystano także tworzące atmosferę archaiczne detale oraz urządzenia do domowego pędzenia twardych alkoholi, fot. Paweł Wroński

Restoranas 55 mieści się w hotelu „Kaunas”, w centrum Kowna: www.kaunashotel.lt
Grupa Alita ma siedzibę w miejscowości Alytus: www.alita.lt

W jaskini nalewek i cepelinów

Forto Dvaras nie jest jaskinią, ale tak mi się kojarzy staromiejska odsłona stylowej wileńskiej restauracji, ponieważ legendarnych litewskich cepelinów i nalewek, próbowałem w sali urządzonej w podziemiach.

kraina-nalewek_4406
W Forto Dvaras, selfie-fot. Paweł Wroński

Cepeliny (didžkukuliai lub cepelinai), znane są u nas (przede wszystkim w północno wschodniej części kraju), pod nazwą kartaczy. Te gigantyczne pyzy ziemniaczane, należą do kanonu litewskiej kuchni. Mają cygarowaty kształt i są wypełnione farszem. W zasadzie dowolnym. Pożywna, nie da się ukryć – wysoce kaloryczna potrawa. Tym bardziej, że cepeliny podaje się najczęściej z zawiesistym sosem, np. grzybowym, skwarkami, śmietaną.

Szeroki wachlarz możliwości pokazuje menu restauracji Forto Dvaras. Wybrałem cepeliny klasyczne, w karcie nazwane tradycyjnymi. Z mięsnym farszem. Ze skwarkami i śmietaną do polania.

Cepeliny przyrządza się z surowych tartych ziemniaków; w żadnym wypadku z gotowanych (to nie kopytka), i – obowiązkowo – bez mąki!

Drugim hitem restauracyjnego menu Forto Dvaras są twarde litewskie trunki (gėrimai) – nalewki (rauktinė), likiery (likeris) i wódki (vodka) z największych zakładów monopolowych w kraju, wytwórni Stambras z Kowna. Degustacyjne porcje (po 20 ml), ustawione są na desce według kryterium mocy (od 30% do 55% alkoholu). Pierwsza, środkowa i ostatnia – słodkie, a między nimi – wytrawne. Wyraziste i aromatyczne. Do cepelinów, serów, czy ziemniaczanych placków, jak znalazł. Idealne na zimę, bo rozgrzewające.

Dainava – typowa nalewka ze zmieszanych soków owocowych z jabłek, jarzębiny, żurawin, wiśni i jagód. Jej nazwa pochodzi od jednego z historycznych regionów Litwy.

Stumbro Starka – znana i u nas (jedynym legalnym producentem w Polsce jest szczeciński Polmos), wytrawna wódka zbożowa, konkretnie żytnia, sezonowana w dębowych beczkach niczym Whiskey od 5 do 50 lat (zależy od tego odcień trunku – tym jest ciemniejszy, im wódka starsza), z dodatkiem liści jabłoni lub lipy.

Malūnininkų (po polsku Młynarzówka) – nazwa tej nalewki jest ukłonem w stronę popularnego bohatera ludowych baśni. Produkowana z kwasu chlebowego, zachowuje – łatwe do wyczucia – cierpki smak i aromat żytniego chleba.

Trejos Devynerios (słynne, oryginalne Trzy Dziewiątki, 999) –  wyciąg z 27 ziół dobranych po 9 (stąd nazwa): aromatycznych, gorzkich i piekących.

Devynerios Žalios (słodkie Dziewiątki) – nalewka/likier z kwiatów, liści, owoców i korzeni wyselekcjonowanych 27 roślin. Niezastąpiona jako dodatek do koktajli i zielonej herbaty.


forto-dvaras-logoRestauracja Forto Dvaras (jedna z kilku należących do grupy Forto Dvaras, w centrum Wilna, przy Pilies 16): www.fortodvaras.lt (menu: http://fortodvaras.lt/valgiarastis/)
Przepisów na cepeliny jest w sieci mnóstwo. Recepturę tradycyjnych podaje Halina Buber w autorskim przewodniku po Wilnie (www.mojewilno.com).

medium-logoStumbras z Kowna – gorzelnia działa od 1906 roku, pochodzą z niej słynne litewskie trunki, m.in. wódka Starka i likiery Trzy Dziewiątki: www.stumbras.eu

Spacerkiem po starym Kownie

Kowno można podziwiać z jedenastu miejsc widokowych. Stare Miasto, usytuowane w widłach Wilii i Niemna, prezentuje się najlepiej z wysokiego brzegu największej litewskiej rzeki, z tarasu Szkoły Muzycznej.

Kowno (Kaunas) jest drugim pod względem wielkości i znaczenia miastem litewskim. Liczy około 300 tys. mieszkańców. Powstało na początku XV wieku. Tu mieszkał i tworzył Adam Mickiewicz (w Kownie powstały m.in. „Grażyna” i „Dziady”).  Współcześnie miasto jest ważnym ośrodkiem akademickim, kulturalnym i biznesowym, nie tylko na Litwie, ale w ogóle – w krajach nadbałtyckich.

Widok na Stare Miasto w Kownie z tarasu Szkoły Muzycznej, fot. Paweł Wroński
Widok na Stare Miasto w Kownie z tarasu Szkoły Muzycznej, fot. Paweł Wroński

Na Starówce piętrzy się baszta zamku, pamiętającego czasy Księcia Witolda i większość zabytkowych, otaczających rynek kościołów. Jest wśród nich barokowa jezuicka kolegiata, której wieże sąsiadują z ratuszową. Nieopodal wznosi się katedra, największa świątynia gotycka na Litwie, a nad rzeką również gotycka, najstarsza w mieście świątynia, kościół Wniebowzięcia NMP, zwany potocznie kościołem Witolda, gdyż Wielki Książę ufundował go dla Franciszkanów jako wotum po zwycięskiej bitwie nad Worsklą.

Kowieńska wieża ratuszowa liczy 53 m wysokości. A jest tak smukła, że do budynku przylgnęło określenie białego łabędzia.

Na skraju staromiejskiej strefy wyrosła w międzywojennym dwudziestoleciu XX wieku modernistyczna dzielnica. Najciekawsze tamtejsze gmachy pełnią dziś funkcje muzealne. Kowno ma też pałac prezydencki gdyż pełniło rolę stolicy w latach 1920-1940. W otaczających Stare Miasto kwartałach są pamiątki innych istotnych dla dziejów miasta okresów, zona przemysłowa oraz postsocjalistyczne osiedla z wielkiej płyty.


Kowno (Kaunas): www.visit.kaunas.lt

„Jodła” z bursztynową komnatą

Eglės sanatorija to kompleksy leczniczo wypoczynkowe na Litwie. Znajdziemy je w Birsztanach i w Druskiennikach. Miałem okazję poznać bliżej „Jodłę” z Birsztan. Imponujące wrażenie, ale przyznam szczerze, że nie chciałbym tam trafić z powodu kłopotów ze zdrowiem. 

Jak wszystkie urządzenia zdrojowe w Birsztanach, Sanatorium „Jodłowe” korzysta z fenomenu wód mineralnych, tryskających obficie w jednym z wielkich zakoli Niemna. Otoczone sosnowym lasem, usytuowane niemal nad samą rzeką, zaprasza zarówno gości z lekarskimi skierowaniami, jak i tych, którzy pragną korzystać z zabiegów zdrowotnych komercyjnie.

egle-z-birsztan_3501
Bursztynowe SPA w Eglės sanatorija w Birsztanach, fot. Paweł Wroński

Wśród licznych gabinetów zabiegowych, w których można się poddawać różnorodnym formom terapii, masażom i mineralnym kąpielom, jest także wysublimowane jantarowe SPA. Bursztyn działa bowiem podobnie do wielu modnych współcześnie stosowanych w niekonwencjonalnej medycynie środków. Jest też wskazanym ingredientem zdrowych diet. Podobnie jak choćby sproszkowany, dodany do pitnej wody koralowiec, znakomicie oczyszcza organizm z toksyn. Bursztyn ma jednak tę nad nim przewagę, że jest lokalnym skarbem i nie trzeba go sprowadzać z dalekiego świata.

Jego właściwości zdrowotne są szerokie, podobnie jak wachlarz zastosowań. Toteż w „Jodle” można się poddawać masażom na stole wyłożonym bursztynem, zabiegom litoterapii z użyciem większych okazów, czy pić przyprawioną bursztynową sieczką miejscową wodę mineralną. Nie dość, że zdrowo, to jeszcze przyjemnie. Podświetlone bursztynowe wykładziny tworzą bowiem ciepły, sprzyjający relaksowi klimat we wnętrzach zabiegowych gabinetów.

Eglės sanatorija, fot. Paweł Wroński
Eglės sanatorija w Birsztanach, fot. Paweł Wroński

Zastygła żywica sprzed milionów lat ma nie tylko piękną barwę. Zawiera szereg pożytecznych mikroelementów, takich jak krzem, magnez, żelazo, wapń, potas, czy kwasy żywiczne. A ponieważ gromadzą się one głównie na powierzchni bursztynu, najkorzystniej jest używać okazów nieoszlifowanych. W reakcji z wodą i innymi substancjami działają one bakteriobójczo, obniżają ciśnienie tętnicze krwi, uspokajają, podnoszą odporność organizmu i przyspieszają regenerację tkanek.

Znany z propagowania ziołolecznictwa zakonnik, ojciec Czesław Klimuszko polecał bursztynową nalewkę. Do picia jesienią i zimą – dla wzmocnienia organizmu gdy szaleje grypa, w stanach zapalnych dróg moczowych i nerek, przy dolegliwościach wywołanych wrzodami żołądka i dwunastnicy. Do nacierania pleców i klatki piersiowej przy zapaleniach płuc, czy oskrzeli, gorączce i przeziębieniach. Jego zdaniem wmasowanie w skronie kilku kropel przynosi ulgę cierpiącym na migreny, a nacieranie stawów łagodzi bóle reumatyczne. Można wreszcie nalewką rozcieńczoną wodą płukać bolące gardło, przyspieszać leczenie stłuczeń i żylaków.

Propagując bursztyn jako remedium, „Jodłowe” sanatoria prowadzą sprzedaż bursztynowych okruchów (po 10 euro za paczuszkę i większych okazów – po 35 euro).

Wśród otaczających sanatorium sosen zbudowano niewielką tężnię. Jest otwarta dla szerokiej publiczności. Fot. Paweł Wroński
Wśród otaczających sanatorium sosen zbudowano niewielką tężnię. Jest otwarta dla szerokiej publiczności. Fot. Paweł Wroński

Pobyty są tu tańsze niż w regularnych SPA, a w cenę wliczony jest nadzór lekarza nad przebiegiem każdej terapii. Jednak, korzystając z gościny w sanatorium trzeba się liczyć z tym, że za sąsiadów będziemy mieć osoby autentycznie chore, powracające do zdrowia po poważnych operacjach i urazach. Sanatoryjna stołówka też nie jest restauracją spod znaku Michellin’a. Przeznaczona dla kilkuset osób serwuje potrawy – owszem – przygotowane pod nadzorem dietetyków, ale w formie szwedzkiego stołu. A na przykład panierowana ryba, gdy poleży na najnowocześniejszym nawet podgrzewaczu jakiś czas, traci wiele ze swoich walorów. I choćby ją przygotował mistrz nad mistrzami nie będzie smakować najlepiej.


Jodłowe sanatoria na Litwie (Eglės sanatorija)

tab_birstonas_activeBirsztany (Birštonas) www.birstonas.sanatorija.lt

tab_druskininkai_activeDruskienniki (Druskininkai) www.druskininkai.sanatorija.lt

Tężnia w parku koło sanatorium Egles w Birsztanach, fot, Paweł Wroński
Tężnia w parku koło sanatorium Egles w Birsztanach, fot, Paweł Wroński

Oferta Birsztan jest szeroka. Czytaj więcej o uzdrowisku:
Birsztany – kurort nad Niemnem”: https://pawelwronski.wordpress.com
Vytautas mineral SPA w Birsztanach”: https://pawelwronski.wordpress.com

Podobnie Druskienniki. Więcej o kurorcie i jego nowym obliczu:
Druskienniki stare, nowe, nowoczesne”: https://pawelwronski.wordpress.com
W Druskiennikach dla zdrowia”: https://pawelwronski.wordpress.com
W Druskiennikach dla relaksu”: https://pawelwronski.wordpress.com

W Druskiennikach dla relaksu

Kurort Druskienniki rozsiadł się na prawym brzegu Niemna w XIX wieku. W XXI powstał tu jeden z największych Aquaparków w Europie, a na lewym brzegu wyrosła nowoczesna hala ze sztucznym narciarskim stokiem. W 2015 roku, oba brzegi połączyła kolej linowa.

Młodzież z centralnej i północno wschodniej Polski zwróciła uwagę na litewski kurort zaraz po otwarciu Snow Areny. To najbliższy tych części Polski stok ze sztucznym śniegiem. Koszty pobytu i dojazd w Warszawy kształtują się na podobnym poziomie jak weekendu w Białce. Dla mieszkańców Trójmiasta czy Białegostoku to bez porównania bliżej. Sztuczny śnieg pozwala wybrać się na deskę poza sezonem zimowym. Wypad jest tym ciekawszy, że po zejściu ze stoku, można się zanurzyć w basenach Aquaparku lub poszaleć na naprawdę dużych zjeżdżalniach, potem zaś odwiedzić którąś z miejscowych knajpek, pograć w kręgle, a wreszcie zabawić się w nocnym klubie. Nie mówiąc o przejażdżce gondolową kolejką. Taką jak w górach, ale z widokiem na dolinę Niemna.

Na świecie jest około 50 ośrodków sportów zimowych pod dachem, z czego 30 zainstalowano jak dotąd w Europie. Druskiennicką Snow Arenę, ze względu na wielkość i rozwiązania techniczne zalicza się do pięciu najlepszych.

 


top_logo_resized_pl-plDruskienniki: www.info.druskininkai.lt oraz www.facebook.com
Snow Arena: www.snowarena.lt
Aquapark: www.akvapark.lt
Kolej linowa w Druskiennikach: www.lynukelias.lt