Tatry Mountain Resorts – siła inwestycji

Tatry Mountain Resorts – słowacka grupa kapitałowo inwestycyjna wyznacza dziś standardy organizacji wypoczynku w kluczowych ośrodkach narciarskich naszej części Europy. Podejmuje też nowe wyzwania, podnosząc wciąż atrakcyjność swojej oferty.

tmr-o-planach_2383
Projekty i inwestycje w ośrodkach zarządzanych przez Tatry Mountain Resorts podczas targów Snow Expo w Warszawie (22 października 2016), fot. Paweł Wroński

Dobiega końca budowa nowego hotelu w Jasnej. Będzie nosić nazwę „Pošta” (Poczta), nawiązując do tradycji posterunków pocztowych, na których niegdyś w CK Monarchii zatrzymywały się dyliżansy, dając czas na wytchnienie koniom oraz nocleg i posiłek podróżnym. Z czasem obiekty takie przekształcały się w stylowe pensjonaty i hotele, nierzadko ekskluzywne. Hotel TMR-u stanowi adaptację dawnego budynku pocztowego na wysokiej klasy hotel. Pierwszy w tym ośrodku typu butikowego. Czterogwiazdkowy z 24 pokojami i 14 apartamentami z nowoczesnym wyposażeniem, znakomitą restauracją z tarasem słonecznym, SPA z basenami, saunami Vital barem i gabinetami masażu. Ba, klienci będą mieć indywidualnych asystentów, dbających o bagaże, parkowanie i mycie samochodu, a nawet czyszczenie butów (www.tmrhotels.com).

tmr-o-planach_2382
Juraj Chovaňák, Marketing Director TMR a.s. i Jan Ján Bošnovič, Dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce, fot. Paweł Wroński

Kolejne przedsięwzięcie wiąże się z rozbudową infrastruktury narciarskiej na słowackich stokach Tatr, a konkretnie połączenie istniejących dziś grup wyciągów w rejonie Starego Smokovca i Tatrzańskiej Łomnicy oraz rozbudowę sieci tras u podnóża Sławkowskiego Szczytu. Ponieważ rzecz dotyczy terenów chronionych w granicach TANAP (Tatranský národný park), koncepcja jest póki co w fazie gorącej dyskusji i konsultacji. To delikatna materia – podkreślił Juraj Chovaňák, Marketing Director TMR a.s. Swojego bowiem czasu propozycja poprowadzenia kolejki łączącej Hrebienok ze Skalnatým plesom w kotle pod Łomnicą wzbudziła ostry sprzeciw. Nowy projekt jest mniej inwazyjny z ekologicznego punktu widzenia. Przewiduje połączenie między Hrebieniokiem, a stacją Start. Powinno się to przyczynić do ożywienia ruchu turystycznego zimą w rejonie Starego Smokovca, a także – z korzyścią dla środowiska naturalnego – wpłynąć na zmniejszenie ruchu samochodowego na szosie ze Starego Smokovca do Tatrzańskiej Łomnicy (dyskusję prezentuje portal www.podtatranske-noviny.sk).

Obrazu nowoczesnego działania TMR dopełnia inwestycja w system satelitarny GPS, który ułatwi operatorom ratraków optymalne utrzymanie tras, gdyż będzie informować o grubości i stanie pokrywy śnieżnej. Sprzyjając oszczędności sił i środków, umożliwi perfekcyjne przygotowanie zjazdów. Tego typu systemem szczyci się na przykład słynne tyrolskie Kitzbühel.

Za oknami Rotundy na Chopoku już prawdziwa zima, fot. Paweł Wroński
Za oknami Rotundy na Chopoku już prawdziwa zima, fot. Paweł Wroński

Flagowym obiektem TMR jest Jasná w Niżnych Tatrach z blisko 50 km tras, największa stacja narciarska Słowacji. Ponadto spółka zarządza dziś głównymi ośrodkami na stokach słowackich Tatr, Szpindlerowym Młynem w czeskich Karkonoszach oraz Ośrodkami Narciarskimi w Szczyrku i na Pilsku. W jej gestii jest szereg hoteli oraz kąpieliska termalne na Liptowie – Aquapark Tatralandia i Gino Paradise Bešeňová. Komentując postępy prac w Polsce, Juraj Chovaňák stwierdził, że po przełamaniu lodów współpraca z mieszkańcami i instytucjami w Polsce układa się dobrze. Popierają projekty, dzięki czemu w ciągu najbliższego roku, góra dwóch, TMR będzie mógł zainwestować w rozwój stacji w Szczyrku kilkadziesiąt milionów euro. W najbliższych latach będą też widoczne postępy w Korbielowie.


maly_coat_of_arms_of_slovakia-svgINFO
TMR a.s.: www.tmr.sk

 

"Zima na Słowacji jest jak z bajki" - nie przeczę, fot. Paweł Wroński
„Zima na Słowacji jest jak z bajki” – nie przeczę, fot. Paweł Wroński
Reklamy

Ploská – zwornik Wielkiej Fatry

Ploská (1532 m) jest znaczącym szczytem Wielkiej Fatry. Nie tylko dlatego, że jednym z najwyższych w tym słowackim paśmie górskim, ale dlatego, że zbiegają się na niej jego trzy główne grzbiety, tworząc charakterystyczny „Y”.

Na Płaskiej, jakbyśmy powiedzieli po polsku, kończy się grzbiet południowy, z najwyższym szczytem całego pasma, jakim jest Ostredok (1592 m). Zaczynają zaś dwa inne grzbiety, rozdzielone długą na 25 km doliną Lubochnianki. Wybiegający ku północnemu wschodowi nazywany jest liptowskim. Piętrzą się w nim Čierny kameň (1479 m), Rakytov (1567 m), Smrekovica (1530 m) i Malinné (Malinô Brdo; 1209 m) nad miastem Ružomberok, gdzie kręcą się narciarskie wyciągi. Drugi grzbiet ciągnie się prościutko ku północy. Nosi nazwę turczańskiego, a jego najwybitniejszymi kulminacjami są Borišov (1510 m), Lysec (1381 m) i Kľak (1394 m). Kończy go malownicze, odmienne od reszty pasma gniazdo zbudowanych ze skał dolomitowych szczytów – rozłożysta Tlstá z dwoma wierzchołkami (1373 m i Ľubená 1414 m) oraz szpiczasta Ostrá (1247 m).

Na wierzchołku Płaskiej, którego wygląd potwierdza trafność nazwy, jest tylko punkt pomiarowy i mogiła uczestnika Słowackiego Narodowego Powstania z czasów II wojny światowej. Przemierzając partie szczytowe trudno oprzeć się wrażeniu, że Ploská nie ma końca. Natomiast trawersy – zachodni i północny są fantastyczne. Zróżnicowane i widokowe. Zachodnim, poprowadzonym przy górnej granicy lasu, biegnie szlak z przełęczy Chyžky (także Kýšky; 1340 m) między Płaską a Suchým vrchom (1550 m) na siodło oddzielające Płaską od Borišova, północny zaś z tegoż siodła na następne, między Płaską a Čiernym kameňem. Północny trawers podchodzi bardzo wysoko i biegnie powyżej górnej granicy lasu. Zimą, obydwa narażone są na lawiny.

Zachodni trawers Ploskej, fot. Paweł Wroński
Zachodni trawers Ploskej, fot. Paweł Wroński

maly_coat_of_arms_of_slovakia-svgVelká Fatra: www.velkafatra.sk
Národný park Veľká Fatra: www.slovakia.travel


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w dziale <Nasze kino>.

Liptovská Mara, morze na Wagu

Gdy w pierwszej połowie lat 70. XX wieku spiętrzono wody Wagu na Liptowie, skarby ludowej kultury z wysiedlanych wiosek przeniesiono do skansenu w Prybylinie. Tylko dzwonnica średniowiecznego kościoła, stojąc samotnie na brzegu przypomina czasy, w których Wag był nieposkromionym żywiołem.

Wieża kościoła Najświętszej Marii Panny, fot. Paweł Wroński
Wieża kościoła Najświętszej Marii Panny, fot. Paweł Wroński

Kościół najświętszej Marii Panny, po którym pozostał zarys murów i dzwonnica (veža kostola Panny Márie), należał do najstarszych świątyń na Liptowie. Wzniesiono go bowiem na przełomie XII i XIII stulecia.

Dziś, dzwonnica prezentuje się w barokowej, XVII-wiecznej szacie. Pozostała powyżej lustra wody, gdyż kościół wznosił się na skłonie wzgórza zwanego Úložisko (742 m), należącego do pasma Gór Choczańskich.

Akwen utworzono żeby zmniejszyć zagrożenie powodziami w dziedzinach, przez które przepływa rzeka.

Przy zaporze utworzono też hydroelektrownię (cztery turbiny o łącznej mocy 200 MW), zresztą jedną z kilku, które tworzą teraz Kaskadę Wagu – ważne źródło energii elektrycznej dla całej Środkowej Słowacji.

Na pustych brzegach zbiornika wystawiono pod koniec lat 70. XX wieku hotel Bobrovnik. Stoi tam nadal, na malowniczym cyplu. Roztacza się stamtąd wspaniała panorama jeziora i okolicznych gór. Ale budynek jest już tylko symbolem zmian, jakie zaszły na Liptowie w okresie socjalistycznym, bo okres jego chwały przeminął wraz z ustrojem.

Znakiem nowej epoki jest wyrosła również w Bobrovniku, w malowniczej zatoce, Marina Liptov. Elegancka, z designersko urządzoną restauracją oraz grupą ekskluzywnych domków do wykupienia lub na wynajem. Znaków naszych czasów jest w okolicy więcej, a wśród nich dwa słynne kąpieliska termalne: Tatralandia i Thermal Park Bešeňová.

Liptowskie Morze cenią wędkarze. Na turystów czekają szlaki Gór Choczańskich, a na rowerzystów sieć dróg oznaczonych kolorowymi literkami „C” – od słowackiego określenia cykltorasy. Niedaleko stąd w Zachodnie Tatry, Niżne Tatry, w Wielką i Małą Fatrę. Zimą zaś zaledwie rzut przysłowiowym kamieniem do największej stacji narciarskiej w naszej części Europy – do Jasnej, z 50 km tras zjazdowych na stokach Chopoka (2024 m).

Liptovská Mara jest największym zbiornikiem zaporowym Słowacji. Przy maksymalnym poziomie wody jej lustro liczy 27 km² powierzchni. Głębokość sięga 45 m, a potężna zapora ma w koronie 1350 m długości.


maly_coat_of_arms_of_slovakia-svg Liptów: www.visitliptov.sk / Liptovská Mara: www.slovakia.travel
Marina Liptov – rekreačné a športové stredisko: www.marinaliptov.sk
Aquapark Tatralandia: www.tatralandia.sk / www.tatralandia.com.pl
Gino Paradise Bešeňová: www.ginoparadise.sk / www.besenova.com.pl
Muzeum Wsi Liptowskiej w Przybylinie (Múzeum Liptovskej dediny): www.pribylina.sk


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl jesienią 2016.

Červené piesky w Prosieckiej dolinie

15-metrowy wodospad uchodzi za jeden z najpiękniejszych na Słowacji. Znajduje się w zamknięciu niewielkiej, górnej odnogi Prosieckiej doliny w Górach Choczańskich.

W zależności od stanu wody w potoku zasilającym wodospad, zmienia się intensywność kaskady. Największe wrażenie opadająca z pionowej ściany woda robi po obfitych opadach deszczu bądź w okresie topnienia śniegów.

Červené piesky, fot. Paweł Wroński
Červené piesky, fot. Paweł Wroński

maly_coat_of_arms_of_slovakia-svgDolinami Prosiecką i Kwaczańską (Prosiecka a Kvačianska): www.hiking.sk
Materiał publikowany w magazynie http://magazynswiat.pl/ dział <Nasze kino>.

Słowacja / Horehronie – „Polianka”

Gdy dotarliśmy do Krpáčova, zbliżała się 22. W połowie październiku to środek nocy. Hoteli i pensjonatów tam wprawdzie bez liku, jednak – o tej porze roku – z reguły nieczynnych.

Po dniu spędzonym w szczytowych partiach Niżnych Tatr. Po oglądaniu przewalających się przez grzbiet chmur, i przekopywaniu się przez grubą pokrywę pierwszego śniegu, zeszliśmy z Maćkiem i psem w dolinę. Okazało się jednak, że chaty przy prowadzącym na południowa stronę gór szlaku należą do Zarządu Lasów Państwowych Słowackiej Republiki, który to Zarząd, a może nawet cała Republika, nie życzą sobie żadnych gości. Noc zapowiadała się deszczowo, a Krpáčovo było „po drodze”, więc bez większego entuzjazmu, ale tam właśnie skierowaliśmy kroki.

Długo nic się nie działo i marsz szosą przez las nużył. Ni stąd ni zowąd, za kolejnym wyasfaltowanym zakrętem, rozbłysło światło. Rozjarzonej niczym supernowa… reklamy! Reklamy piwa na ścianie baru! Hostinec, czyli gospoda o wdzięcznej nazwie Kukučka był wprawdzie już dawno zamknięty, ale światło to światło, tym bardziej, że w okolicy błyskało ich więcej. W pierwszym odruchu zignorowaliśmy więc tablicę z reklamą hotelu o sielskiej nazwie Polianka, ponieważ wysyłała nas w ciemność, kolejny kilometr po szosie. Niestety te bliższe światła należały do przybytków hotelowych i prywatnych dacz zamkniętych na głucho. W sumie wyszły więc dwa kilometry, ale i tak przeprosiliśmy się z tablicą do Polianki. Tym bardziej, że dzięki mediom dostępnym w smartfonach niemal zawsze i wszędzie, ustaliliśmy, że hotel działa i oferuje nocleg.

Rano mieliśmy przyjemny widok z okna. Na łąki z niewielkim jeziorem i zalesione pagóry wokół. Nad wodą stał drewniany budynek stylizowanego na ranczo pensjonatu, a na łące pasły się konie. Rozczarowanie sprawił jedynie sąsiadujący z Polianką hotel Junior. Wypatrzyliśmy tę nazwę poprzedniego dnia na mapie, i mówiąc szczerze, wybraliśmy Krpáčovo, licząc w nim na nocleg. Płonne nadzieje, bo Junior jest echem minionej przed ćwierćwieczem epoki. Opuszczonym żelbetowym gmachem, z rudymi od rdzy balustradami balkonów.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Polianka zyskała w naszych oczach kolejną gwiazdkę. A że jest przyjemnie urządzona, obsługę ma sympatyczną, i śniadanie zaserwowano niczego sobie, dobrze mi się będzie kojarzyć. Z czystym więc sumieniem polecam ją uwadze osób szukających sensownego lokum w niewygórowanej cenie po południowej stronie Niżnych Tatr. Zaledwie 13 km od południowej bramy Chopoka. Największej stacji narciarskiej Słowacji, jaką jest Jasná. Na miejscu zresztą też można sobie pojeździć, zwłaszcza jeśli ambicje narciarskie ma ktoś umiarkowane. Działa bowiem wyciąg, a kolejne kręcą się w pobliskim Tále, gdzie jest również pole golfowe. W Krpáčovie można też zażyć jazdy konnej, nie mówiąc o tym, że po każdym rodzaju aktywności zrelaksujemy się na miejscu, w hotelowym centrum wellness.


maly_coat_of_arms_of_slovakia-svgKrpáčovo: www.nizketatry.sk
Hotel Polianka:
 www.polianka.sk

Salaš pod Suchým vrchom

Określenie „schronisko bez gospodarza” jest mylące, bo Salaš pod Suchým vrchom w Wielkiej Fatrze ma gospodarza. I to mocno dbałego o tę fantastycznie usytuowaną na głównym grzbiecie pasma chatę. Członków turistickej úderky „Štyri nity”.

Rudo Krajča, Ľuboš Drdaj, Ján Duchaj i Peter Šlacký założyli przed kilku laty klub „Štyri nity”, który na początku bieżącej dekady wyremontował nieużywany już szałas pasterski. Używają go sami w każdej wolnej chwili, ale pozostawili otworem dla innych turystów. Nocleg w szałasie pod Suchym to fantastyczne przeżycie. Ale zaufanie gospodarzy zobowiązuje. Do pozostawienia chaty w takim samym stanie, jak się ją zastało!

Útulňa to po słowacku otwarta dla wszystkich chata, w której można nocować przez cały rok. Wyposażona przez gospodarzy w to co niezbędne, z miejscem do spania i piecem. Salaš pod Suchým vrchom ma drewutnię i wolnostojące WC. Ujęcie wody znajduje się około 250 m od chaty. Dojście ścieżką trawersującą zachodnie stoki Suchego vrchu (1550 m). Chata znajduje się na wysokości około 1400 m, nieopodal czerwonego szlaku, prowadzącego grzbietem Wielkiej Fatry z Ploskej (1532 m) na Ostredok (1592 m).


img_1935maly_coat_of_arms_of_slovakia-svgSalaš pod Suchým vrchom na www.facebook.com
O klubie Štyri nity i szałasie na łamach magazynu Život.sk, w artykule z października 2013 roku zatytułowanym Nápad za milión

Jesień, zima i… jesień, na Słowacji

To co się działo w połowie października w górach Słowacji, nasunęło mi skojarzenia z poetycko filozoficznym obrazem Ki-duk Kima z 2003 roku, z porami roku w tytule.

W złożonym z pamiątkowych zdjęć obrazie nie ma nawet cienia ambicji konkurowania z koreańskim mistrzem. Nie jest to przypowieść ani tym bardziej nie ma tu przesłania o losie czy wierze. No może trochę trąca to rozważaniami o chęci przetrwania. Ale tak na prawdę chodzi jedynie o góry otaczające Liptów. Na przełomie jesieni i zimy prezentują się po prostu bajecznie.


Na trawersie Ploskej w Wielkiej Fatrze, fot. Paweł Wroński
Na trawersie Ploskej w Wielkiej Fatrze, fot. Paweł Wroński
Na grzbiecie Niżnych Tatr - Dereše (2004 m), fot. Paweł Wroński
Na grzbiecie Niżnych Tatr – Dereše (2004 m), fot. Paweł Wroński
Góry Choczańskie - w dolinie Prosieckiej, fot. Paweł Wroński
Góry Choczańskie – w dolinie Prosieckiej, fot. Paweł Wroński

maly_coat_of_arms_of_slovakia-svg Zdjęcia z października 2016 z Wielkiej Fatry, Niżnych Tatr i Gór Choczańskich.
Horská záchranná služba (odpowiednik naszego TOPR/GOPR): www.hzs.sk