Andrzej Kurkowski w Skarbnicy Sztuki

Pierwszy raz grafiki Andrzeja Kurkowskiego zobaczyłem w introligatorni. Spodobały mi się motywy z jego prac, zwłaszcza te inspirowane krajobrazem i architekturą Podtatrza.

Jeszcze w styczniu b.r., w Galerii Fundacji Skarbnica Sztuki w Warszawie będzie można obejrzeć ich więcej.

Prace Andrzeja Kurkowskiego w punkcie oprawy obrazów, fot. Paweł Wronski

Wernisaż Wystawy grafiki i rysunku Andrzeja Kurkowskiego odbędzie się 24 stycznia 2019 w Galerii Fundacji przy ul. Działdowskiej w Warszawie, a wystawę – po telefonicznym umówieniu się – będzie można oglądać do 14 lutego 2019. Będą nie tylko te, o których wspomniałem, ale również prace nawiązujące do „Skrzypka na dachu” i „Don Kichota”, wizerunki świętych oraz pejzaże, m.in. Wilna i okolic.  Z magazynów Fundacji, wyboru dzieł artysty dokonała kustosz wystawy, Agnieszka Stróżyk.

Andrzej Kurkowski – urodzony w Częstochowie w 1927 roku malarz i grafik, większość życia spędził w Warszawie, gdzie mieszkał i zmarł w 1994 roku. Był absolwentem krakowskiej ASP, na której studiował w latach 1949-1954 oraz jej warszawskiego odpowiednika, gdzie kontynuował studia w latach 1955-1958. Zajmował się malarstwem sztalugowym, rysunkiem i grafiką książkową. Zilustrował, m.in. „Opowieść o starej karaweli” Ewy Szelburg-Zarembiny, „Skazanego na Wielkość” Marceliny Grabowskiej, : „St. Ivesa, czyli Przygody francuskiego jeńca w Anglii” Roberta Louisa Stevensona, „Eugeniusza Oniegina” i „Damę Pikową” Aleksandra Puszkina oraz dzieła Bertolda Brechta.


Fundacja Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com oraz www.facebook.com

Reklamy

GRE i jubileusz „Skarbnicy Sztuki”

Pierwszą rocznicę działalności Fundacji „Skarbnica Sztuki” uświetnił wernisaż wystawy malarstwa Zbigniewa Gręziaka. Wystawa jego prac była 9. zorganizowaną w tak krótkim czasie przez Fundację Ewy i Pawła Boguta w Galerii przy Działdowskiej 8A w Warszawie.

Autor zaprezentowanych obrazów jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Opracował autorską technikę oleju drapanego. Ma na koncie stworzenie Eliptosfery – obrazu otaczającego widza ze wszystkich stron. Ten aspekt jego twórczości przypomniała obecna na wernisażu, pani Danuta Węgrowska, która w latach 90. pełniła funkcję Naczelnika Wydziału Kultury w dzielnicy Warszawa-Wola.

Artysta nie pozostaje obojętny wobec otaczającej go rzeczywistości. Ba, komentując ją, nader często odnosi się do różnych zjawisk krytycznie. Widać to wyraźnie w dziełach takich jak: „Martwa natura z granatami”, „Propaganda”, „Zamiast skóry niedźwiedzia”. Zazwyczaj jednak, pozwala widzom szerokie pole do interpretacji, określając swoje obrazy mianem „Bez tytułu”.

Na wystawie w Galerii „Skarbnicy Sztuki”, Zbigniew Gręziak pokazał prace z lat 2015-2018, po raz pierwszy publicznie. „Tą wysatwą dodaję do mojej pracy nowe tematy – jestem na służbie. Na służbie, próbując skomentować rzeczywistość. Dlaczego? Bo rzeczywistość kąsa i nie pozwala koncentrować się na abstrakcji” – czytamy w wydanym przez Fundację katalogu słowa, którymi malarz podsumowuje swój aktualny dorobek.


Fundacja „Skarbnica Sztuki” w Interneciewww.skarbnicasztuki.com oraz fanpage: www.facebook.com

 

Lassota – tam i z powrotem

Tam i z powrotem, czyli z Barbakanu przez Europę na Działdowską i znowu na Barbakan. Tak, w największym skrócie można opisać 50-letni fragment artystycznej drogi Jerzego Lassoty, warszawskiego malarza, współzałożyciela grupy „Niezależni ’69”.

Jerzy Lassota porządkuje swój dorobek, zgodnie z katalogiem, fot. Paweł Wroński

Pierwsze swoje prace wystawiał na murach Barbakanu w Warszawie w latach 1963-1967. Gdy zaczął, miał 17 lat, a jego młodość przypadła na epokę, w której taka działalność była nielegalna. Formalnie, bo w praktyce artyści korzystali z tego miejsca, a sprzedaż ich dzieł rozwijała się. W naturalny sposób, wraz ze wzrostem liczby turystów, odwiedzających stolicę. Po dziś dzień zresztą, obecność malarzy i rzeźbiarzy pracujących na oczach przechodniów, cieszy gości z zagranicy oraz spacerujących po starówce warszawiaków. Nie ma w tym nic niezwykłego. Podobnie dzieje się na świecie, wszędzie tam, gdzie ruch napędzają turystyczne atrakcje.

W sierpniu 2018 roku, czyli 50 lat później, reprodukcje wybranych prac Lassoty zawisły na staromiejskich murach. Tak oto, malarz, którego obrazy widziałem po raz pierwszy niespełna rok wcześniej w Galerii Fundacji „Skarbnica Sztuki” Ewy i Pawła Boguta, powrócił na Barbakan.

Retrospektywna wystawa nie jest też jedynym wydarzeniem w dojrzałym życiu artysty, bowiem Jerzy Lassota nadal tworzy. Ba, można powiedzieć, że nabrał znów wiatru w żagle. Odkąd bowiem ma do czynienia ze „Skarbnicą Sztuki” (Fundacja ma w swych zbiorach pokaźną część dorobku artysty), zadomowił się w galerii, rozstawił sztalugi, i maluje. Czy obrazy się spodobają, czy będą nawiązaniem do dawnych poszukiwań, czy czymś nowym? Zobaczymy. Podczas kolejnych wystaw, choćby poświęconej twórczości „Niezależnych ’69”, jaka niebawem zostanie zorganizowana w wolskiej filii Muzeum Warszawy. Dlaczego właśnie tam? Ano także retrospektywnie, gdyż w 1976 roku tworzący grupę artyści w Galerii KMPiK-Wola zaprezentowali swoje prace. Po raz pierwszy – oficjalnie. Niedługo potem, bo w 1981 roku, wystawiono je także w Muzeum Woli.

Jerzy Lassota podczas pracy nad nowym obrazem (w Galerii Fundacji „Skarbnica Sztuki”; wrzesień 2018 roku), fot. Paweł Wroński

Jerzy Lassota de Kaliński (biografia): http://www.skarbnicasztuki.com/jerzy-lassota/
O wystawie artysty w Galerii Fundacji „Skarbnica Sztuki”: www.pawelwronski.blog
Muzeum Woliwww.muzeumwoli.muzeumwarszawy.pl

Lachur, mistrz znany i nieznany

Kołatały mi jeszcze w pamięci wspomnienia z chęcińskiego kirkutu, gdy w należącej do przyjaciół galerii wpadły mi w oko inspirowane żydowską kulturą obrazy Zdzisława Lachura.

Ciekawa postać, nie tylko jako artysty, był bowiem pomysłodawcą i założycielem, a przez długie lata także szefem, studia filmów rysunkowych, w którym narodzili się Bolek i Lolek, Reksio oraz cała plejada innych animowanych bohaterów kreskówek, znanych zarówno mnie, jak moim dzieciom. Kiedy się o tym dowiedziałem, poczułem pęczniejące niczym balon zaciekawienie dziełami i postacią artysty.

Natomiast, baśniowa konwencja judaiców, mimo że dotykają najciemniejszej strony dziejów – holocaustu, umowność brykającego konia – malował je chętnie bo kojarzyły mu się z beztroską i wspomnieniem młodości (ponoć oglądając jeden z obrazów z motywem konia pędzla Lachura, Pablo Picasso krzyknął: „odkrył nową formę konia!”), czy nakreślone, jakby od niechcenia, kilkoma tylko kreskami szkice węglem, choć tak różne stylistycznie, ułożyły się w mojej głowie w spójną całość. Pod solidnym, wyrazistym szyldem: Zdzisław Lachur (1920-2007).

Artysta nie tylko organizował pracę studia filmowów rysunkowych, szybko przeniesionego z Katowic do Bielska-Białej, ale także reżyserował pierwsze kreskówki i tworzył rysunki, m.in. pierwszą stworzoną po II wojnie światowej na Śląsku: „Senat z wozu, koniom lżej”. Propagandowe, dziś już zabytkowe dziełko filmowe z 1946 roku (zrekonstruowane w 2007 przez Marcina Giżyckiego, uzupełnione krótką rozmową z twórcą), zamieszczono na stronach Muzeum Sztuki Nowoczesnej (www.artmuseum.pl).

 

Studio animacji filmowej założone z inicjatywy Zdzisława Lachura nosiło początkowe nazwę Eksperymentalne Studio Filmów Rysunkowych w Katowicach. Później przemianowano ją na Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej.

 

Epopeja studia filmów rysunkowych, którą Lachur zapoczątkował nie była jedynym w jego życiu faktem o kolosalnym znaczeniu dla wychowania kilku powojennych generacji dzieci. Od 1961 roku (przeprowadził się wówczas z rodzinnego Sosnowca na stałe do Warszawy), pracował z trudną młodzieżą na Czerniakowie, korzystając ze sztuki jako medium profilaktycznego i terapeutycznego.

Jego prace znajdują się dziś w kolekcjach prestiżowych muzeów i w zbiorach prywatnych na całym świecie. Wielokrotnie go też nagradzano, doceniając talent i wagę podejmowanych tematów. Paradoksalnie jednak, choć jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli współczesnego polskiego malarstwa (a może sztuki w ogóle), jest znany głównie za granicą, bo w kraju chyba jedynie specjalistom i koneserom sztuki.

Doprawdy – pomyślałem – ten facet zasługuje na książkę, mimo, że w naszych czasach wartość słowa zdewaluowano zalewając rynek kolorowymi publikacjami o gotowaniu i nadętymi „auto”-biografiami. I tu spotkała mnie niespodzianka, potwierdzająca niestety wspomniany paradoks, bo Lachurowi książkę już poświęcono. Napisał ją i opatrzył bogatym materiałem ilustracyjnym, przyjaciel i kolekcjoner jego dzieł, Dieter Kauffmann. Publikacja ukazała się w Niemczech w 2009 roku, pt.: „Zdzisław Lachur. Sein Leben, sein Werk, seine Träume. Entwürfe, Zeichnungen und Bilder aus den Jahren 1943–2003”.


Zdzisław Lachur – o biografii i sztuce na stronach Fundacji Skarbnica Sztukiwww.skarbnicasztuki.com

Wspomnienie o Lachurze w sosnowieckim portalu (art. z 2012 r.): www.41-200.pl


Obrazy z prywatnej kolekcji nieżyjącego już Zdzisława Lachura oraz wciąż pełnego pasji i nowych pomysłów Jerzego Lassoty de Kalińskiego, wystawili właściciele galerii Fundacji Skarbnica Sztuki z okazji wizyty uczestników dorocznego spotkania GAAB Collectors Summit 2018. Galeria założona przez Fundację Skarbnica Sztuki Ewy i Pawła Boguta była pierwsza odwiedzoną przez uczestników wspomnianego spotkania w dniu 8 czerwca 2018. Z pewnością prace obu malarzy będa jeszcze wystawiane w Galerii przy ul. Działdowskiej 8a w Warszawie.

Sztalugi w „Skarbnicy Sztuki” rozstawił i pracuje na nich, Jerzy Lassota de Kaliński, którego liczne obrazy, rysunki i instalacje posiadają także w swojej kolekcji założyciele Fundacji Skarbnica Sztuki – Ewa i Paweł Boguta. Na ścianach ‚judaica’ pędzla Zdzisława Lachura. Fot. Paweł Wroński

Jerzy Lassota de Kaliński

Biografia tego malarza jest równie dobrze dowodem na to, że być artystą nie jest łatwo, jak i przeciwnie – zależnie od emocji jakie budzą jego dzieła.

Jerzy Lassota de Kaliński, już jako 17-latek zaczął wystawiać swoje prace na murach warszawskiego barbakanu. Zetknął się więc u progu kariery z najostrzejszym, a przy tym nieprzewidywalnym i kapryśnym recenzentem – z klientem. Konwencjonalną edukacją artystyczną się nie splamił. „Nigdy nie uważał, aby Akademia była mu do czegokolwiek potrzebna” – czytamy w portalu Fundacji Skarbnica Sztuki, która wystawę prac artysty w galerii przy Działdowskiej 8A zainaugurowała wernisażem w dniu 15 lutego 2018 roku.

Fundatorzy, Ewa i Paweł Boguta posiadają największą kolekcję dzieł Lassoty. A trzeba pamiętać, że jest on artystą płodnym, i do tego wciąż czynnym, pełnym pomysłów. Namalował – jak dotąd – kilkaset obrazów, z których bije fascynacji różnorodnością konwencji. O swojej stylistyce malarz mówi, że „czuje się rozdarty między realizmem, a abstrakcją”. W 1988 roku otrzymał stypendium twórcze MKiS.

„Poeta i Żołnierz” pędzla Jerzego Lassoty de Kalińskiego, fot. Paweł Wroński

Podobne rozdarcie wyziera z jego biografii, bo chociaż urodził się w 1946 roku w okolicach Torunia, a od 4 roku życia mieszka w stolicy, to Warszawską Grupę Malarzy „Niezależni’69”, założył w… Świnoujściu (w 1969 roku z Mirosławem Długoszem „Mironem” i Romualdem Dąbrowskim „Naldkiem”). Grupa wciąż istnieje, a jej członkowie wielokrotnie wystawiali swoje prace wspólnie, w kraju i za granicą.

Artysta podczas wernisażu, nieco spięty z powodu zrozumiałych emocji, fot. Paweł Wroński

A że ze sztuką jest podobnie jak z jedzeniem – trudno zdecydować czy smakuje, dopóty, dopóki się potraw nie skosztuje – obrazy pędzla Jerzego Lassoty de Kalińskiego z kolekcji Ewy i Pawła Boguta można oglądać do 10 marca 2018 roku w galerii Fundacji Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com (po wcześniejszym umówieniu; tel. +48 516 034 650).


Fundacja Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com
Fanpage Fundacji Skarbnica Sztuki: www.facebook.com
Jerzy Lassota na stronach Skarbnicy Sztuki: www.skarbnicasztuki.com/jerzy-lassota
Fundacja Skarbnica Sztuki w portalu www.artinfo.pl
Jerzy Lassota w portalu www.artinfo.pl/artysta/de-kalinski-jerzy-lassota
O artyście w innych portalach: www.desa.plwww.agraart.pl


Wystawy artysty w kraju i za granicą
1963-1967 – wystawy na murach Barbakanu w Warszawie
1967 – Ciechanów, Dom Kultury, pierwsza samodzielna wystawa
1972 – Malmӧ, Galeria Gideon Gustafsson (G.G)
1973 – Malmӧ, Galeria Backarna, Galeria Vaster
1973 – Pisa, Galeria L’Arcadia
1974 – Beaucaire (Prowansja), Mas de Bronzet
1974 – Münster-Stadttheater
1974 – Darmstadt, Galeria Keller Schloss
1975 – Malmӧ, Galeria G.G
1976 – Warszawa, Galeria KMPiK-Wola
1976 – Kopenhaga, Galeria Den Frie
1977 – Warszawa, Galeria KMPiK-Bródno
1978 – Nässjӧ, Kulturhuset
1980 – Helsinki, Galeria Picasso
1981 – Warszawa, Muzeum Woli
1983 – Essen, Essener Forum Bildener Künstler
1983 – Sztokholm, Galeria M
1984 – Darmstad, Stadttheater
1985 – Malmӧ, Galeria Bernce
1988 – Mülheim, Stadtmuseum
1989 – Duisburg, Galeria Cubus
1989 – Bonn, Parlamentarische Gesellschaft Haus
1989 – Warszawa, Galeria Promocyjna
1989 – Elbląg, Galeria El
1990 – Kaliningrad (Królewiec), Państwowa Galeria Sztuki
1995 – Freiburg, Goethe Institut
1997 – Kassel, Documenta X-Stadtprogram
1997 – Warszawa, Galeria Forma & Colour
2000 – Londyn, Galeria POSK
1997-2013 – Warszawa, Artbarbakan
2010 – Saerbeck, Rathaus, Haus Buck
2014 – Warszawa, Galeria N’69,45 lat Warszawskiej Grupy Malarzy Niezależni’69
2018 – Warszawa, Galeria Fundacji Skarbnica Sztuki (zamieszczone zdjęcia pochodzą z wernisażu, który odbył się 15 lutego)

Wojciech Otto Fleck – wystawa

Prace wybitnego XX-wiecznego kolorysty polskiego, malarza i grafika Wojciecha Ottona Flecka wystawione w Wolskim Centrum Kultury w Warszawie pochodzą z kolekcji obejmującej 37 prac artysty (pokazano 30 z nich; właściciele: Ewa i Paweł Boguta).

Wystawa w WCK (Warszawa, ul. Grzybowska 15): 8 maja-7 czerwca 2017

Zdjęcia wykonałem na wernisażu wystawy 8 maja 2017.
Jako podkład muzyczny wykorzystałem „Sonatinę” kompozycji i w wykonaniu Kevina MacLeoda.

Dla tych, którzy preferują Slow Life – nieco dłuższa wersja pokazu z kompozycją „Bird in Hand” w wykonaniu Jasona Shawa.

Malarstwo Wojciecha Ottona Flecka

Wolskie Centrum Kultury zaprezentowało kolekcję prac malarza i grafika Wojciecha Ottona Flecka, zgromadzoną przez Ewę i Pawła Boguta.

Uznany za wybitnego polskiego kolorystę XX stulecia Wojciech Otto Fleck (1903-1972) jest postacią raczej słabo znaną szerokiej publiczności. Chociaż niemal przez połowę życia mieszkał i tworzył w Zakopanem, nie wspominają o nim zbyt często związane z fenomenem Tatr periodyki ani literatura. Może dlatego, że był ceprem? A może dlatego, że tworząc w ciszy pracowni usytuowanej na tyłach sali wystawowej Miejskiej Galerii Sztuki (późniejszego Centralnego Biura Wystaw Artystycznych, którym kierował przez 20 lat), nie angażował się w to czym Zakopane żyje najpełniej – w działalność górską.

Za Sztukę! Fot. i animacja GIF: Paweł Wroński

Wojciech Fleck był – jak to się mówi – płodnym artystą. Jego prace posiadają w zbiorach oddziały Muzeum Narodowego w Warszawie i w Krakowie oraz Katolicki Uniwersytet Lubelski, któremu swoją kolekcję przekazali Olga i Tadeusz Litawińscy. Obrazy i grafiki Flecka znajdują się także w rękach innych prywatnych kolekcjonerów krajowych i zagranicznych, z Austrii, Kanady, Niemiec i Włoch. Bywają na aukcjach dzieł sztuki.

Wernisaż wystawy dzieł Wojciecha Ottona Flecka w Wolskim Centrum Kultury, fot. Paweł Wroński

Kolekcja Ewy i Pawła Boguta należy dziś do największych zbiorów prywatnych Flecka w Polsce. Obejmuje 37 prac artysty: kwiecistych martwych natur i monotypicznych grafik. Znamienne jest jednak to, że żadne ze zgromadzonych przez nich dzieł nie nawiązuje do – tak inspirującego nierzadko również wielkich artystów – kolorytu Tatr i Zakopanego.

Wernisaż wystawy prac Wojciecha Ottona Flecka – na zdjęciu właściciele kolekcji i szefowa WCK, fot. i animacja GIF: Paweł Wroński
Krokusy w Tatrach – olej pędzla Wojciecha Flecka (reprodukcja znaleziona w sieci w serwisie aukcyjnym) – obraz nie należy do prezentowanej kolekcji.

Poszukując odpowiedzi na pytanie czy Fleck malował też Tatry, znalazłem w katalogu pewnego domu aukcyjnego obraz olejny, zatytułowany „Krokusy w Tatrach” (obokwww.gpu.com.pl). A więc jednak! Nie były mu obojętne kolory gór, z którymi obcował niemal przez pół życia. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby nadmiernie epatował publiczność tematyką tatrzańską, o nie! Moje znalezisko nie zmienia również faktu, że postać Flecka nie doczekała się jak dotąd monografii, a jedynie paru artykułów: Tomasza Bohuna w „Mówią Wieki” oraz Doroty Seweryn-Puchalskiej, zamieszczonego w katalogu wystawy pod red. Blanki Wyszyńskiej-Walczak.

Było na wernisażu gości wielu…, fot. Paweł Wroński

Wojciech Otto Fleck, kolorysta i grafik
„Mówią Wieki” (1967 i 3/2016): www.mowiawieki.pl
Materiał o kolekcji E. i P. Boguta: www.mnkd.pl
Notka biograficzna w portalu www.z-ne.pl
Zdjęcia dzieł Flecka bywają w archiwach portali aukcyjnych, takich jak: www.artinfo.pl; www.desa.art.pl, etc.

Wernisaż wystawy dzieł Wojciecha Ottona Flecka w Wolskim Centrum Kultury, fot. Paweł Wroński

Wystawa w Wolskim Centrum Kultury: 8 maja-7 czerwca 2017

Martwa natura pędzla Wojciecha Ottona Flecka, fot. Paweł Wroński