Leki na wakacje

Apteczka to taka część bagażu, która wymaga szczególnie rozsądnego wyważenia pomiędzy tym co może się przydać, a tym co będziemy mogli zastosować bez obaw o skutki. Znajdą się więc w niej głównie leki z puli OTC, a więc preparatów nie wymagających recepty. Lista pospolitych dolegliwości pozwoli skompletować przyzwoitą, niezbyt kosztowną apteczkę (ceny wymienionych leków nie przekraczają z reguły 5-10 zł za opakowanie). Oczywiście jej skład wymaga odpowiedniego poszerzenia w przypadku przewlekłych schorzeń, na które cierpi ktoś z rodziny.

Choroba lokomocyjna – bolączka wielu podróżujących, objawiająca się dusznościami i wymiotami. Skuteczne preparaty to Aviomarin – działa przeciwwymiotnie choć niestety trochę otępia, a u dzieci powoduje senność oraz spreparowany z imbiru, a więc specyficzny w smaku Avioplant.

Skaleczenia, otarcia i wszelkie drobne rany, czyli takie, którym nie towarzyszy trudny do zatamowania krwotok. Są na porządku dziennym. Do wydezynfekowania najlepsza jest woda utleniona. Spirytus salicylowy też jest skuteczny, ale przy rozleglejszych urazach szczypie niemiłosiernie. Rozleglejsze rany lepiej przemyć rivanolem – działa przeciwbakteryjnie. Zaklejanie plastrem z opatrunkiem budzi kontrowersje, podobnie jak w przypadku rozleglejszych ran, na przykład otarć sterylny gazik (nasączony ewentualnie rivanolem) przytrzymany bandażem, bowiem odkryta ranka szybciej się goi. Z drugiej strony, zwłaszcza dzieci czują się bardziej komfortowo gdy ranę się zasłoni. Trzeba więc uważać, aby nie założyć za wcześnie opatrunku, bo przyschnie do ranki i trudno go będzie zdjąć. Potem jak najszybciej opatrunek trzeba usunąć i utrzymywać rankę w czystości. Tak czy siak, gotowe zestawy plasterków, najlepiej kolorowych, są niezastąpione.

Osoby o podatnej na odciski skórze mogą zaopatrzyć się w plasterki Compeed.

Oparzenia. Spowodowane najczęściej nieuwagą przy ognisku czy przy pichceniu na kuchence turystycznej. Miejsce oparzone najlepiej chłodzić zimną wodą aż do ustania bólu. Ulgę przynosi Termcool – chłodzący żel z etanolem i mentolem. Jeśli gojenie przedłuża się, dobrze jest użyć maści Alantan.

Jeśli chodzi o słońce, to najlepiej stosować krem z filtrem – profilaktycznie, a na głowie nosić czapeczkę. Jeśli mimo to dojdzie do poparzeń, najskuteczniejsze są preparaty kosmetyczne do nawilżania skóry – kremy „po opalaniu”.

Wszelkie rozleglejsze poparzenia, zwłaszcza z pęcherzami wymagają lekarskiej pomocy.

Stłuczenia. Są równie popularne jak otarcia, a często idą z nimi w parze. Okład z Altacetu, schładza i zapobiega obrzękom. Mięśnie i stawy można nacierać żelem Fastum. Powolniejsze działanie, ale za to sprzyjające wchłanianiu krwiaków ma maść z arniki – Arcalen.

Na stłuczenia, skaleczenia i do leczenia oparzeń dobry jest też stary lek, uważany przez niektórych za cudowne antidotum, zwany Balsamem Szostakowskiego (Avilin).

Ukąszenia owadów. Jest wiele preparatów, które mają odganiać uciążliwe owady, np. OFF. Ich skuteczność budzi jednak sporo wątpliwości. Wieść niesie, że meszki nie znoszą zapachu wanilii. Ich wysyp przypada szczęśliwie na czerwiec. Potem ustępują miejsca komarom. W miarę skutecznie zniechęcają komary preparaty zalecane do użytku w tropikach, takie jak Mugga. Skutki ugryzień łagodzi w pewnym stopniu żel Fenistil. Skutecznym lekiem antyświądowym jest Dimetinden (dobry też na pokrzywki i podrażnioną słońcem skórę). Miejsca po ukąszeniach czy te, z których wydobyło się kleszcza (koniecznie w całości, z główką) należy wydezynfekować tak jak każdą rankę. Co do kleszczy to najskuteczniejsze są profilaktyczne szczepienia, ale jeśli się na nie zdecydowaliśmy z wyprzedzeniem, to jest już za późno i pozostaje wystrzegać się wysokiej trawy, zarośli łęgowych, gęstych krzewów, leszczyn. Po zabawie w takich miejscach najlepiej dokładnie obejrzeć ciała dzieci i zwierząt. Po wyciągnięciu żądła pszczoły najlepiej zrobić okład z sody – uchroni przed obrzękiem.

Nie ma leków na ukąszenia żmii, jedynego jadowitego węża w naszym kraju. Ewentualne (na szczęście rzadkie) przypadki ukąszeń wymagają interwencji lekarza.

Alergie. Skłonności alergiczne są nader powszechne. Oprócz kurzu i kwitnących roślin reakcje alergiczne mogą powodować także ukąszenia owadów oraz niektóre owoce leśne, choćby jagody. Prostym i w miarę skutecznym środkiem odczulającym jest wapno.

Przeziębienia. Jako cudowne antidota na przypadłości z tego zakresu reklamowane są Gripex, Awatar, Herbitussin. Preparaty te rzeczywiście tłumią objawy, wspomagając prawidłowe działanie dróg oddechowych. Ale nie zwalczają potencjalnej choroby. Ich stosowanie dobre jest więc gdy potrzebujemy kilku godzin zwłoki w pracy. Na wakacjach również organizmowi zróbmy urlop. Lepiej używać środków homeopatycznych i ziół, np. herbatki z podbiału na kaszel czy z lipy na gorączkę. Dobrze jest też wzmocnić organizm witaminą C lub Rutinoscorbinem.

Ból. W przypadku poważniejszych urazów, stępienie go ułatwi transport osoby poszkodowanej albo oczekiwanie na pomoc. Popularne środki to Apap i Ibuprom. Osoby cierpiące na bóle reumatyczne mogą korzystać z zawierającego naproxen preparatu Naxii. Na ból zębów dobry jest wywar z goździków, choć wizyty u dentysty nie da się zapewne uniknąć.

Dolegliwości żołądkowe. Zaburzenia trawienia zajmują miejsce pierwsze na negatywnej liście wakacyjnych dolegliwości. Są najczęściej skutkiem łakomstwa, ale mogą być również reakcją organizmu na zmianę klimatu i diety. Regulująco działa wówczas Smecta – zawiesina ze szczepami niezbędnej dla naszego systemu trawiennego flory bakteryjnej. Skuteczna jest też ziołowa Xenna, która pomaga zwalczać zaparcia. Biegunkę powstrzyma dość skutecznie Stoperan. Alternatywą dla tych leków są tradycyjny węgiel i kropelki miętowe albo bazujący również na mięcie Verdin – w kapsułkach lub kropelkach.

Wszystko to wraz z nożyczkami, gazowymi kompresami, kilkoma różnej szerokości bandażami, pincetą (przyda się do wyciągania drzazg i kleszczy), termometrem paczką mokrych chusteczek „do higieny intymnej” oraz folią NRC, najlepiej spakować do pudełka. Nic się nie pogniecie, ani nie wypadnie, a apteczka będzie zawsze pod ręką.

Na koniec ważna zasada: używajmy zawsze preparatów nowych. Sprawdzajmy termin przydatności, zwłaszcza jeśli kupujemy leki w innych punktach niż apteki. Biorąc coś z domu, zwróćmy uwagę, że na przykład biały osad wokół zakrętki buteleczki z wodą utlenioną jest znakiem, że nadaje się ona już tylko do kosza.

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Polska wita” w 2011 roku.

Reklamy