„Najpiękniejsza ziemia” Kolumba

Najpiękniejsza ziemia, jaką widziały moje oczy” – tak ponoć o Kubie powiedział Krzysztof Kolumb.

12 października 1492, statki uczestniczące w pierwszej wyprawie Kolumba przybiły do maleńkiej wyspy. Kolumb nazwał ją San Salvador. Na cześć Zbawiciela, w podzięce za pojawienie się lądu po niekończących się dniach ciszy morskiej. Dziś znana jest jako Watling, a dzień jej odkrycia przyjmuje się za datę odkrycia Ameryki przez Kolumba.

Przybysze zauważyli u tubylców złote ozdoby, więc kolejne dni poświęcili na poszukiwania „ziemi rodzącej złoto”. Tak – choć o tym Kolumb nie wiedział – poznawali kolejne wyspy archipelagu Wielkich Antyli. Aż wreszcie 28 października 1492 trafili na tak dużą, że Kolumb był pewien, iż dotarł do stałego lądu. Do wymarzonych Indii, rzecz jasna. W obecności notariusza sporządził nawet stosowne dokumenty, a oficerów i marynarzy zaprzysiągł, że potwierdzą fakt dotarcia do celu. W drodze powrotnej z obawy przed sztormem kopie dokumentu ukrył w dwóch baryłkach. Umieścił w nich także obietnicę nagrody dla tego, kto zawartość znalezionej baryłki na dwór hiszpański dostarczy. Trudno powiedzieć ile w tym prawdy, bo nikt nigdy tych baryłek nie odnalazł.

Warto zwrócić uwagę, że Kubańczycy za dzień przybycia Kolumba uznają 27 października, natomiast w Europie podaje się dzień następny, tj. 28. Skąd ta niezgodność? Zapewne z powodu różnicy czasu między kontynentami, wynoszącej aż 6 godzin.

Popłynąłem wzdłuż jej [dzisiejszej Kuby – przyp. P.W.] wybrzeża na zachód. Okazało się, że jest tak wielka, chyba bez końca, iż wydaje mi się, że nie jest to wyspa, lecz kontynent, jedna z prowincji chińskich”. Jak widać Kolumb nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że nie jest u wybrzeży azjatyckich, a wszelkie wątpliwości interpretował tak, aby utwierdzić się w przekonaniu o sukcesie wyprawy.

Przez długie lata na Kubie toczył się spór o to, gdzie konkretnie przybił do kubańskiego brzegu Kolumb. W zatoce Bariay na północno-wschodnim wybrzeżu czy na wschodnim, w Baracoa? W pierwszym wystawiono mu pomnik, w drugim wmurowano pamiątkową tablicę.

Po przeprowadzonych niedawno badaniach spór można uznać za rozstrzygnięty, bo stary krzyż w Baracoa, pochodzi zdaniem naukowców z czasów Kolumba. Ponad wszelką wątpliwość!


Film z 2013 roku z YouTube’owskiego kanału cubavideo.


Październik stał się dla Kuby miesiącem szczególnym po raz kolejny w 2016 roku. Nomen omen, znowu w październiku, gdy huragan Matthew nawiedził wschodnie wybrzeże wyspy, niszcząc niemal doszczętnie Baracoę. Skalę klęski żywiołowej pokazuje poniższy film, zatytułowany „Hurricane Matthew Destroys Baracoa Cuba”, zamieszczony w październiku 2016 na Youtube’owskim kanale MacNews.


Kuba turystycznie: www.cubatravel.cu
Kuba statystycznie (na CIA Fact Book): www.cia.gov/library/publications/

Materiał przygotowany dla portalu http://magazynswiat.pl w 2017 roku.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Kuba na TTW 2016 – wzrost w rytmie Salsy

Nie tylko kubańską muzykę i taniec, ale i zabytkowe samochody, zapierające dech w piersiach tereny do nurkowania, przepiękne pola golfowe i coraz liczniejsze parki rozrywki – reklamował podczas targów TT Warsaw radca kubańskiej ambasady.

  • Jestem w Polsce, żeby zachęcać Polaków do przyjeżdżania na Kubę. Zarówno turystów, jak i inwestorów – zaznaczył podczas prezentacji w trakcie TT Warsaw David Lobaina, radca Ambasady Republiki Kuby.

Podał z satysfakcją, że w 2015 roku jego kraj odwiedziło 3,6 miliona turystów. Wśród nich coraz więcej jest Polaków. W 2012 roku polscy turyści zostali sklasyfikowani na 56. pozycji pośród nacji najczęściej odwiedzających Kubę. Teraz zajmują w tym rankingu już 16. miejsce. Wzrost liczby polskich przyjazdów między 2014 a 2015 rokiem sięgnął 45%.

Szczególnym optymizmem napawają gospodarzy badania satysfakcji klientów. Ponad 95% wyraża zadowolenie ze spędzonego na Kubie urlopu, ponad 90% chwali korzystny stosunek jakości usług do ceny, a ponad 45% deklaruje, że wróci na wyspę przy najbliższej okazji.

Kuba ma bowiem wiele do zaoferowania. Nie tylko muzykę i dynamiczny taniec, które już dawno podbiły świat, stając się symbolem wyspiarskiej kultury. – Kuba jest żywym muzeum motoryzacji – zauważył Lobaina. 50-, a nawet 60-letnie amerykańskie krążowniki szos, które wciąż dominują na kubańskich ulicach, w końcu stały się zaletą. Praktycznie już tylko na Kubie można pojeździć tego typu taksówką.

Jak opisuje Lobaina, w dwóch dziedzinach Kuba stała się w ostatnich latach potentatem: w wędkarstwie morskim i w nurkowaniu. Międzynarodowe wędkarskie zawody o trofeum Hemingwaya należą w tej dyscyplinie do najbardziej prestiżowych na świecie. Podwodni fotografowie od lat rywalizują zaś o wykonanie najlepszego ujęcia kubańskich głębin.

Na lądzie też jest co podziwiać. W aktualnym rankingu Traveler Choice, stare miasto w Hawanie znalazło się na drugiej pozycji wśród najchętniej odwiedzanych miejsc na świecie. Wysoko w międzynarodowych rankingach plasuje się też zawsze zabytkowe miasto Trynidad. Na Kubie urządzono też jedenaście 18-dołkowych pól golfowych, ale potrzebują one inwestorów, którzy wybudują infrastrukturę dla usług dodatkowych, gastronomii i noclegów. Ważną gałęzią stała się również turystyka medyczna, bo Kuba oferuje w niskiej cenie usługi specjalistów, dysponując jednocześnie dobrze wyposażonymi komercyjnymi centrami leczniczymi.

Lobaina nie krył, że przyjechał do Polski także w poszukiwaniu inwestorów, zwłaszcza z sektora turystycznego. Poza partnerami do rozwijania turystki golfowej, zapotrzebowanie jest też na nowych operatorów hoteli. Te jednak budować wolno tylko w wyznaczonych przez państwo strefach.

Na Kubę coraz łatwiej się dostać. Rejsy lotnicze obsługuje 54 międzynarodowych przewoźników, których samoloty lądują w 11 portach lotniczych. Równie dobrze na wyspę można dotrzeć szlakami wodnymi. Na pasażerów czeka 7 międzynarodowych marin i 3 terminale dla luksusowych statków.

Kubańczycy liczą też na rozwój tematycznych parków przygody i rozrywki. Wszystkie te zamierzenia ujęto w perspektywicznym planie rozwoju na lata 2016-2030. Kubańskie władze szacują, że jego realizacja przyniesie wyspie niemal 10-krotny przyrost miejsc noclegowych. W ciągu najbliższych 15 lat ponad 100 tysięcy. W planach jest także rozwój kempingów i gospodarstw agroturystycznych.

Poza hotelami, kontrolowanymi przez Ministerstwo Turystyki, dynamicznie rozwija się sieć kwater prywatnych, zwanych casa particulares. Zdaniem Lobainy zniesienie barier blokujących rozkwit indywidualnej przedsiębiorczości jest znakiem, że Kuba szeroko otwiera się na świat, i że turystyka jest w nowych warunkach jedną z najważniejszych dziedzin jej gospodarki.

O wypoczynku na Kubie będzie też przypominała telewizja. W grudniu w sieciach kablowych i na platformie nc+ ruszy emisja serii „Monix w podróży”, zrealizowanej przed kilkoma miesiącami przez Monikę Krawczyk we współpracy z kubańską ambasadą.


Relacja z prezentacji Kuby na TTWarsaw przygotowana dla Rzeczpospolitej, 24 listopada 2016, opublikowany w Turystyce, branżowym portalu dziennika „Rzeczpospolita”: www.turystyka.rp.pl

Dominikana – kalejdoskop możliwości

Wyspiarskie państwo z Karaibów kojarzymy przede wszystkim z nadmorskimi plażami i palmami, na których tle szczęśliwe młode pary uwieczniają swoje zaślubiny.

To nie pozbawiony uroku, ale jednak stereotyp, gdyż magiczne plaże – owszem – są na Dominikanie niezwykle piękne, ale wcale nie jest ich tak wiele jak sobie wyobrażamy, a do tego nie są jedynym urlopowym atutem karaibskiej republiki. Setki kilometrów zróżnicowanego wybrzeża i góry w interiorze, sprawiają bowiem, że na Dominikanie mamy cały kalejdoskop możliwości. Dziś, wybieramy z niego aktywności z odrobiną adrenaliny.

Sporty wodne
Nawiązując do wyobrażeń, zacznijmy od aktywności związanych z wodą. Na wybrzeżu to przede wszystkim nurkowanie oraz windsurfing, klasyczny, bądź w modnej ostatnio wersji określanej mianem kiteboardingu (kitesurfingu). Bazy nurkowe znajdziemy na północy, wschodzie i południu kraju (od zachodu Domikana graniczy – na lądzie – z Haiti, z którym dzieli wyspę). Są w tak popularnych miejscach, jak Sosua czy Kabarete na północnym wybrzeżu, albo Punta Cana na południowo-wschodnim, czy w mniej okupowanych przez turystów jak choćby zagospodarowana turystycznie niewielka wioska rybacka Bayahibe na południowym (to także jedna z bram do słynącego z oryginalnej przyrody chronionego obszaru Parque Nacional del Este). Zaś wśród nurkowych celów wymienia się jednym tchem koralowce, około 200 różnych gatunków ryb, które można podglądać, idealne do penetracji niewielkie jaskinie, podwodne tunele i kaniony oraz przynajmniej 19 miejsc, w których zalegają wraki. Wśród tych ostatnich ciekawostką jest Zingara. mały statek zatopiony w 1994 roku, specjalnie z myślą o nurkach. Ba, zabrano z niego drzwi i okna aby zwiększyć bezpieczeństwo. Z otwartego wnętrza skorzystały skwapliwie ryby, choćby barakudy, które się tam osiedliły stając dodatkową atrakcją dla tych, którzy w poszukiwaniu wrażeń zejdą na głębokość 28-36 m. Zarówno w przypadku nurków, jak i surferów, zarówno szkolenia jak i sprzęt są dostępne na miejscu.

Przygoda w kanionie
Tropem wodnych atrakcji trafimy w doliny górskich rzek, na których organizowany jest rafting. Na zasadach podobnych jak w Alpach, a więc tam gdzie techniczne trudności są może niewielkie, za to sceneria – krajobraz i przyroda – zachwycające. Wysokie góry (Pico Duarte 3175 m) przeprute są malowniczymi dolinami rzek. Pełno w nich przełomów a na skalnych progach kaskad wodospadów. Na Dominikanie opada jedną z najwyższych na Karaibach, 83-metrową kaskadą, wodospad Aguas Blancas. To właśnie góry sprawiły, że Dominikanę nazywa się często Szwajcarią Karaibów. Usytuowane w jej sercu wodospady Charcos de Damajagua stanowią przyrodniczy rezerwat. Kompleks zagłębień uformowanych w wapiennym korycie potoku przez opadającą kaskadami wodę, składa się dziś z 27 takich oryginalnych pięter. Przez 11 z nich prowadzi bodaj najbardziej ekscytująca trasa turystyczna Dominikany. Pod opieką przewodnika pokonuje się na niej kolejne skalne progi. Czasem po założonych drabinkach i kładkach, czasem z pomocą liny, a najbardziej emocjonująco, spuszczając się w dół po skalnej rynnie jak zjeżdżalni. Ba, w kulminacyjnym momencie trzeba dokonać skoku, by wylądować 8 metrów niżej w wypełnionym krystalicznie czystą wodą naturalnym skalnym basenie. Ten przyrodniczy fenomen długo był niedostępny. Teraz promowany jest jako największy sekret dominikańskiej przyrody, a w organizacji kanioningowych wypraw specjalizuje się coraz więcej biur (koszt wyprawy rzędu 70 USD od osoby). Punktem wypadowym jest miejscowość Imbert w rejonie Puerto Plata na północnym zachodzie kraju.

Golf
Porcja adrenaliny, emocji nie musi wcale wiązać się ze skokami na łeb na szyję w odmęty górskiej rzeki. Dystyngowany zastrzyk emocji zapewnia przecież golf. A Dominikana ma wśród zwolenników tej dyscypliny wysoką renomę. Oferuje bowiem 18-dołkowe pola najwyższej klasy, w tym projektowane przez architektów tak znanych w świecie jak Pete Dye, który w Casa de Campo zaprojektował łącznie 5 pól, dawniej zwycięski gracz, dziś zajmujący się designem, Jack Nicklaus (jego dziełem jest Punta Espada w Cap Cana), czy Robert Trent Jones, który jest twórcą znanego pola w Playa Dorada (Playa Grande). Kluby rozrzucone są zresztą po całym kraju, głównie na wybrzeżu, gdzie spokojny wydawałoby się marsz z piłeczką, odbywa się w niesamowitej scenerii, zaś relaks po grze zapewniają luksusowo urządzone wnętrza klubowych hoteli. Na Dominikanie działa obecnie 26 pól. Ale na pierwszym miejscu jest wciąż wymieniane jedno z dzieł Pete Dye’a – Teeth of The Dog. Co ciekawe uznawane już za klasyczne pole, zostało zaprojektowane przez mistrza w 1971 roku. Teraz, w jego ślady idzie najstarszy syn i swoimi projektami (np. La Cana w Punta Cana), konkuruje z powodzeniem z ojcowskimi (więcej o golfie na Dominikanie: www.golfindr.com).


Tekst publikowany w zimowym numerze magazynu „Świat Podróże Kultura” (grudzień 2015/styczeń 2016).

 

Kuba, rumba i UNESCO

Kuba otwiera się na świat, a Kubańczycy z dumą prezentują swoją kulturę. Ba, pragną by rumba, ich narodowa muzyka i taniec, znalazły się jak najprędzej na liście UNESCO.

Latynoskie tańce królują we wszystkich niemal szkołach tańca, bo są spontaniczne i kuszące erotyzmem. Magnetyzują rytmem, pobudzając tancerzy do ruchu, wciągając ich w swoistą grę ciał i kryjących się za każdym gestem emocji. Taki właśnie taniec mają Kubańczycy we krwi. Taka jest rumba, obecna na każdym kroku, nie tylko w tanecznych lokalach, ale na ulicy, w niezliczonych miejskich zaułkach. Wszędzie tam gdzie tylko zgromadzi się kilka osób, pojawiają się natychmiast instrumenty i zaczyna płynąć muzyka. A to czy muzykom uda się porwać zebranych do tańca, jest papierkiem lakmusowym nie tylko ich wirtuozerii, ale zrozumienia ducha muzyki.

Rumba nie pojawiła się nagle. Wyewoluowała z tańców autochtonicznej ludności pod wpływem kultury konkwistadorów i rytmów jakim hołdowali przywożeni na Kubę czarni niewolnicy. Ponoć dawniej tancerze byli od siebie oddaleni. Wpływ moralnych zasad przywiezionych wraz z chrześcijaństwem przez Hiszpanów oraz dworska etykieta usztywniały ich, nakazując utrzymywanie dystansu. To było jednak sprzeczne z duchem i temperamentem kształtującego się po konkwiście kubańskiego narodu. Przełamano więc opory. Najpierw wśród prostego ludu, wkrótce potem na salonach, i już pod koniec XIX wieku tańczono inaczej. Nie unikając erotyzmu, dotyku i narastającej w tańcu bliskości partnerów.

Współczesna rumba jest więc pełną radości taneczną zabawą, ma w sobie coś z zalotów, pogoni za partnerką i poszukiwaniem jej przyzwolenia na bliższy kontakt. Są kroki, ale nie ma schematu. Im tancerze lepsi i bardziej spontaniczni, tym potrafią zaprezentować ciekawszy i bardziej złożony, zaskakujący nierzadko spektakl. Często, zwłaszcza młodzi mężczyźni, eksponują w tańcu fizyczną sprawność. Taki styl przyjęło się określac mianem columbia. W równie popularnym stylu yambú, partnerzy odgrywają raczej starszych, doświadczonych życiem ludzi. Zaś najpopularniejsza, rumba guaguancó jest pantomimą poświęconą zawsze miłości i wynikającym z niej perypetiom. Oczywiście te trzy style, nie wyczerpują szerokiej gamy odcieni rumby. Zjawiska w kubańskiej kulturze.

Rzecz przy tym ciekawa, że słowo rumba zna dziś cały świat i kojarzy bez żadnych wątpliwości z dynamiczną muzyką i tańcem. Jednak nawet Kubańczycy nie mają pewności skąd się to określenie wzięło. Może od hiszpańskiego rumbo czyli zamieszania, bo takie było jedno z dawnych znaczeń tego słowa. A może z narzeczy zachodnioafrykańskich, podobnie jak bliskie brzmieniowo tumba albo macumba. Nie wnikając więc w etymologię, rumba to specyficzne dla Kuby i muzyka, i taniec. I już! A bodaj jedyne co warto zapamiętać to, że jej uliczna, spontaniczna wersja określana jest mianem rumbón. I do takiego właśnie tańca zaproszą nas niechybnie Kubańczycy. Bo otwarci na przybyszów, chętnie nawiązują kontakty. A tam gdzie brakuje słów i język jest przeszkodą, muzyka i mowa ciała najlepiej służą porozumieniu.

* * * * *

Fantastyczny wykład o genezie kubańskiej muzyki, ilustrowany filmami: www.worldmusic.net
O promocji Rumba Route na łamach cubaheadlines.com: www.cubaheadlines.com
Więcej wieści z Kuby: www.cibercuba.com


Rumba w wersji estradowej 🙂

Rumbón czyli spontaniczna rumba uliczna

Zamiast podsumowania, film „Lucumi, the Rumbero of Cuba”


Materiał publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” w numerze sierpień-wrzesień 2015.

Dominikana – skarby wyspiarzy

Długie wybrzeże z jęzorami półwyspów, tropikalne lasy i góry sięgające trzech tysięcy metrów. Plantacje trzciny, tytoniu i kawy. Oto obraz Dominikany, którego dopełniają bogata flora i fauna oraz drzemiące w ziemi cenne surowce, przede wszystkim nikiel, rudy metali szlachetnych i występujący tylko tutaj, błękitny kamień ozdobny – larimar.

Bogactwo przyrody jest magnesem dla turystów, bogactwa naturalne – dla kompanii wydobywczych. Odmienne, a jednak równie ważne dla krajowej gospodarki interesy doprowadziły do batalii o położone w interiorze, w prowincji La Vega, pasmo górskie Loma Miranda. Uważa się je za przyrodniczy raj, sanktuarium wielu endemicznych, występujących na Karaibach tylko tam, a często zagrożonych wyginięciem, gatunków roślin i zwierząt, zwłaszcza ptaków. Ale w tym samym rejonie znajdują się także obfite złoża niklu, eksploatowane przez kanadyjski koncern Glencore Xstrata Nickel Falcondo. W sierpniu 2014 roku Kongres Narodowy Dominikany nadał terenom Loma Miranda status parku narodowego. Prezydent nie podpisał jednak ustawy, zwracając uwagę, że konstytucyjna zasada poszanowania własności prywatnej, wymaga zrekompensowania strat właścicielom gruntów i firmom prowadzącym działalność na terenie parku.

Film: „Loma Miranda Documental„, zamieszczony na Youtube przez Vega Real

Parki narodowe Republiki Dominikany są nie tylko sanktuariami przyrody. Chroni się w nich również źródła czystej wody oraz prowadzi badania naukowe i programy restytucji zagrożonych wyginięciem gatunków roślin i zwierząt, zwłaszcza ptaków, z których liczby i różnorodności słynie karaibska republika. Położony w okolicach Rio Limpio park narodowy Nalga de Maco cieszy się na przykład renomą wśród Birdwatcherów na całym świecie, ponieważ najłatwiej tam o spotkanie z rzadkim gatunkiem kukułki, nazywanej w miejscowym dialekcie cua. W dorzeczu wypływającej stamtąd rzeki Artibonite żyje ponad 2,5 mln mieszkańców kraju. Miłośnikom ptaków spodoba się z pewnością najdalej na południe wysunięte pasmo górskie Dominikany, objęte granicami parku Sierra de Bahoruco. Można tam obserwować inną z miejscowych kukułek oraz spokrewnione z naszymi drozdami, czy czyżykami lokalne gatunki, noszące zazwyczaj w nazwach przymiotnik hispaniolae, podkreślający ich endemiczny charakter. Z drugiej strony, obszar, w którym powołano park znany jest z zasobnych pokładów boksytu, eksploatowanych przez górniczą kompanię Alcoa, operującą w 30 krajach świata. Efektem ich działalności na terenie parku są utwardzane drogi, którymi najłatwiej dostać się w głąb jego terytorium od strony południowej (www.caribbeanbirdingtrail.org). Park narodowy Loma Guaconejo w prowincji Maria Trinidad Sanchez i Duarte zawdzięcza nazwę drzewom z gatunku Stevensia ebracteata, w miejscowym dialekcie – guaconejo. W granicach parku znalazły się najlepiej zachowane deszczowe lasy Dominikany. Wielką atrakcją stanowią tamtejsze wodospady Valentín i Tren. Park El Choco położony nieopodal słynnych plaż Cabarete i kurortu Peurto Plata obejmuje laguny na wybrzeżu, schodzącą na oceaniczny brzeg dżunglę oraz największy w kraju kompleks grot i jaskiń z efektowną szatą naciekową. Los Haitises położony nad zatoką Samana jest zapewne najczęściej odwiedzanym obszarem chronionym na Dominikanie. Gości kusi zróżnicowanym krajobrazem, ciągnących się wzdłuż wybrzeża wysepek, gąszczami mangrowców u ujść rzek. Stamtąd wynosi się wspomnienie cayo de los Pájaros – kluczy ptaków, bo nisko nad ziemią krążą niemal bez przerwy fregaty i pelikany (www.gosamana-dominicanrepublic.com). Równie bliskie położenie w stosunku do popularnych centrów turystycznych z rejonu La Romana – Bayahibe ma Parque Nacional del Este. Najpopularniejszym celem wycieczek jest położona w jego granicach wyspa Saona, a osobliwością jest rafa koralowa tworząca osiem wyraźnych tarasów. We florze tego obszaru wyróżnia się ponad 500 gatunków roślin, z czego ponad 10% stanowią gatunki endemiczne. 112 gatunków ptaków, 250 gatunków owadów i pajęczaków oraz około 120 gatunków ryb. Do ciekawostek faunistycznych można zaliczyć delfiny butlonose (Tursiops truncatus), które dość często zaglądają w ten rejon. Zaś w części lądowej almiki kubańskie (Solenodon cubanus), spokrewnione z ryjówkami energiczne zwierzątka o długich pyszczkach i małych świdrujących oczkach. Atrakcyjny krajobrazowo fragment wybrzeża z rybackimi osadami znajdziemy na wschód od miasta Los Naranjos, w parku La Gran Laguna. Nieopodal granicy z Haiti, na wyspie oblanej wodami największego jeziora Karaibów – Lago Enriquillo, utworzono park narodowy Isla Cabritos. Żegludze po jeziorze emocji przyczynia obecność krokodyli. Na długiej na 12 km wyspie żyją iguany, a u brzegów brodzą w wodzie flamingi i czaple. Nieco bliżej morskiego wybrzeża, na południe od jeziora Enriquillo leży park Jaragua. W jego nazwie upamiętniono legendarnego wodza autochtonicznych Indian z plemienia Tainów. To najbardziej rozległy park narodowy na Karaibach, z tym, że niemal 3/4 jego powierzchni przypada na wody morskie. W lądowej części znajduje się malownicze Lago Oviedo, w morskiej – szereg spektakularnych krajobrazowo wysepek. Ostatnim z funkcjonujących już parków narodowych jest położony na pograniczu z Haiti, Monte Cristi. Obejmuje fragment wybrzeża Morza Karaibskiego z lagunami i plażami porośniętymi oryginalną sucholubną roślinnością określaną zbiorczym mianem sabia montecristini.

Batalia o Loma Miranda, 11 już park narodowy na Dominikanie (jednocześnie kolejny, bodaj 119 obszar o specjalnym statusie w kraju), wykracza poza sferę ochrony przyrody, dotykając głównie kwestii ekonomicznych oraz stosunków z silniejszymi politycznymi partnerami. Przyrodnicze atrakcje sprzyjają dynamicznemu rozwojowi ekoturystyki, a turystyka i związane z nią usługi przynoszą Dominikanie ponad połowę PKB. Rolnictwo i przemysł stanowią drugi filar gospodarki, są jednak mocno uzależnione od obcego kapitału, zwłaszcza z USA i Kanady.

Parki Narodowe (Parque nacional) na Dominikanie
Parki Narodowe (Parque nacional) Republiki Dominikany

W 2001 roku parki narodowe Jaragua i del Este zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa ludzkości. Pozostałych 12 dominikańskich obiektów w wykazie UNESCO stanowią zabytki historii i kultury. Osobliwości dominikańskiej przyrody chroni się także w innych formach niż parki narodowe, istnieje łącznie 118 obiektów i obszarów o specjalnym statusie. Oto kilka przykładów. Lagunas Redonda y Limón Reserva Científica to 40 mil kwadratowych mangrowcowych gąszczy rozciągających się na południowo wschodnim wybrzeżu Zatoki Samana (najłatwiejszy dostęp z miasteczka Miches). Bahía Maimón czyli plaże Maimón w prowincji Puerto Plata, gdzie  przyroda fragmentu oceanicznego wybrzeża i zabytki kultury tworzą niepowtarzalną całość. Podobny charakter ma wiele stanowisk archeologicznych, które objęto na Dominikanie ochroną wraz z ich naturalnym współczesnym toczeniem. Villa Elisa w Guayubín, w prowincji Monte Cristi, która słynie z ponad  130 gatunków orchidei; aż 28 spośród nich zalicza się do endemitów. Uwijają się wśród nich ptaki liczne ptaki, między innymi barwne papugi, dzięcioły i kukułki cua. Banco de la Plata – sanktuarium wielorybów obejmuje Półwysep Samana z rozległą strefą wód oceanicznych, w których pojawiają się humbaki.

Film: „La Mine de Larimar de Bahorucco”, zamieszczony na Youtube przez Blue Stone International (BlueStoneBijoux).

INFO
Wszystko o kraju i jego osobliwościach: www.godominicanrepublic.com
Listy gatunków zwierząt i roślin oraz osobliwości przyrody i obszarów chronionych (w zakładkach: Dominican Republic):
www.nationalparks-worldwide.info
www.birdlist.org
www.nature-worldwide.info
www.mammals-worldwide.info

Poszerzony tekst artykułu opublikowanego na łamach „Świat Podróże Kultura” w numerze sierpień-wrzesień 2015 pt. „Skarby Dominikany”. Ta wersja została przygotowana dla portalu http://magazynswiat.pl.

Tyrannosaurus rex – 25 lat inspirującego odkrycia

12 sierpnia 2015 to szczególny jubileusz. Mija właśnie 25 lat od dnia, w którym poszukiwaczka skamieniałości Susan Hendrickson dokonała szczególnego odkrycia. W pobliżu Faith w Południowej Dakocie natrafiła na ogromne kości. Jak się wkrótce okazało fragment szkieletu najgroźniejszego z dinozaurów. Od tamtej pory naukowcy natrafili jeszcze ponad 20 razy na podobny fenomen, ale nigdy na tak wielkiego osobnika. I nigdy na tak dobrze zachowany – uszczerbek w jego strukturze oszacowano zaledwie na 10%.

Jak żaden inny ze znajdowanych na świecie dinozaurów, Tyrannosaurus rex z Faith miał ogromny wpływ na masową kulturę. Inspirował filmowców, uruchomił wyobraźnię twórców komiksów i producentów zabawek. Jak grzyby po deszczu, na całym niemal globie zaczęły powstawać parki jurajskie, w których scenariusze przygód i scenografie inspirowane były nieistniejącym już światem dinozaurów. Znalezisko przyspieszyło też badania poświęcone stworzeniom, panującym na Ziemi 65 mln lat temu, przyczyniając się do lepszego poznania przeszłości naszej planety.

Sue, źródło: zasoby Wikipedii

Szkielet „Sue” (imię nadano T. rexowi na cześć odkrywczyni) można dziś oglądać w Muzeum Historii Naturalnej (The Field Museum of Natural History) w Chicago. Okaz ma 12,8 m długości oraz 4 m wysokości. Jak dotąd nie udało się jednak ustalić płci Sue.


Jako przykład inspiracji artystycznych – krótka, dostępna na Youtube animacja Tara Arts Entertainment, prezentująca kroczącego T. rexa. Niezależnie od tego jak bliska rzeczywistości, robi wrażenie.

Uznany za jednego z największych drapieżników wszech czasów, dojrzały Tyrannosaurus rex mierzył około 13 m długości i 4 m wysokości (od ziemi do stawów biodrowych). Ważył około 6 ton, co określono na podstawie różnorodnych znalezisk, włącznie z zachowanymi miękkimi tkankami.


Materiał opublikowany w dniu 12 sierpnia 2015 w portalu http://magazynswiat.pl.

Perfect Day

„Perfect Day” – zawsze się przyda, nie tylko na Jamajce. Utwór wykonuje nawiązujący do stylistyki mento – tradycji muzycznych swojej wyspy zespół „The Jolly Boys” (www.jollyboysmusic.com).

A tutaj, większa porcja jamajskiej muzyki mento 🙂 znalezionej na www.youtube.com, udostępnionej przez Traditional Music Channel.