Mr Ski Amadé przedstawia

Christoph Eisinger jest człowiekiem znanym w całej Austrii, bynajmniej nie pod własnym nazwiskiem, ale jako… Mr Ski Amadé!

Przezwisko przylgnęło do niego ponieważ reprezentuje największe narciarskie konsorcjum w Austrii, zrzeszające pięć rozległych ośrodków z Kraju Salzburskiego i jego pogranicza ze Styrią (do konsorcjum należą: Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, GasteinGroßarltalHochkönig). Ski amadé oferuje łącznie 760 km tras zjazdowych, dostępnych z tym samym karnetem (nie tak jak w DolomitiSuperski gdzie funkcjonują karnety lokalne w różnych cenach i ogólny, nieco droższy od pozostałych). Zrzeszenie jest nie tylko liderem austriackich rankingów, ale również wzorem dla innych stacji we wszystkich austriackich landach. Inwestuje każdego roku około 80 mln euro, stawia na nowości, oferując program wypoczynkowy szerszy aniżeli sama jazda na nartach lub desce.

Scenariusze na każdy dzień
Oferowanie bogatych programów stało się już normą w alpejskim świecie, a podobnym tropem podążają również stacje w Karpatach czy na Półwyspie Iberyjskim. Granica między dobrą zabawą a zamianą stacji w lunapark jest w tej działalności łatwa do przekroczenia. Ski amadé uniknęło jak dotąd tego niebezpieczeństwa. Ponadto, jako pierwsze pojawiło się na polskim rynku z promocją swoich zimowych propozycji, zaś program zaprezentowany przez Mr’a Ski Amadé rysuje się naprawdę kusząco.

Flagowym pomysłem na sezon 2017/2018 jest akcja „Ski amadé – made my day“. To propozycja programowa obejmująca całe dnie pod profesjonalną opieką (w cenie zależnej od rodzaju wybranych atrakcji i poziomu luksusu). Jest skierowana zarówno do wytrawnych narciarzy poszukujących wyzwań poza trasami, jak dla początkujących, którzy w towarzystwie instruktora-przewodnika poczują się pewniej, szybciej i komfortowo doszlifują technikę jazdy na nartach lub desce. W oferowanych programach nie brak propozycji dostosowanych do wieku i kondycji klientów, nie zapomniano także o osobach, które pragną zakosztować uroków zimy ale narciarzami lub deskarzami nie są. Są w proponowanych programach wątki kulinarne, wykraczające zdecydowanie poza niezbędne przy aktywnym trybie życia posiłki – degustacje przysmaków austriackiej kuchni oraz win, z których produkcji kraj Mozarta także słynie. Pakiety typu „Dzień atrakcji“ należą do kategorii action, cuisine/indulgence, fun, nature, recreationsport. Są także miksowane, a dzięki wyszukiwarce znajdziemy odpowiedni dla siebie w najdogodniejszym terminie i wybranym ośrodku zrzeszenia (www.skiamade.com/pl/mademyday).

W ramach akcji „Ski amadé – made my day“ gospodarze przygotowali kilkanaście scenariuszy. Można je realizować w każdym z 5 członkowskich ośrodków zrzeszenia.

Inteligentne gogle i sieć W-LAN
Przed dwoma laty, punkty Intersportu w Ski amadé zaproponowały wypożyczanie interaktywnych gogli – Smart Ski Goggles. Pojawiło się wówczas pytanie, czy będzie w nie wmontowany GPS. Wówczas nie było jeszcze takiej możliwości, ale dziś, zaledwie dwa lata później, odpowiedź brzmi: TAK! Teraz gogle są wyposażone w aplikację, dzięki której „podpowiadają trasę“, i to dostosowując ją do poziomu zadeklarowanych we wstępnym formularzu umiejętności! W ogóle, w zrzeszeniu stawia się na rozwój multimediów i wykorzystanie możliwości Internetu, bo jak mówi Mr Ski Amdé, przywiązuje się ogromną wagę do potrzeb i oczekiwań gości, by w przyjmowanych rozwiązaniach wychodzić im na przeciw.

Na stronach konsorcjum jet dostępna mapa 3D terenów narciarskich (www.skiamade.com), a w całym obszarze nie ma problemów z łącznością i dostępem do Internetu bo przy trasach zorganizowano 400 punktów Free WiFi (www.skiamade.com).

Winne Eldorado
Poza flagowym programem i typowymi dla całego systemu rozwiązaniami technicznymi, każdy z ośrodków ma własne pomysły. Thomas Wirnsperger, reprezentujący Großarltal (www.grossarltal.info), wspomniał na przykład o zabawie z winem ukrytym w śniegu. Gospodarze doliny zakopują na wybranych stokach duże butelki wina, a uczestnicy zabawy dostają oprócz karnetu łopatę. Wyruszają więc nie tylko na narty, ale także na poszukiwania szlachetnego trunku.

Na marginesie, produkcja alkoholi w dużych butelkach wywodzi się z tradycji francuskiej, z Szampanii, gdzie najsłynniejszy trunek świata rozlewa się do naczyń o różnych pojemnościach. Każda butelka ma swoją nazwę i określoną pojemność, dzięki czemu łatwo ją przyrównać do butelki tradycyjnej.
Split – 0,187 l (1/4 tradycyjnej butelki)
Pint – 0,375 l (1/2 butelki)
Quart – 0,75 l (tradycyjna butelka)
Magnum – 1,5 l (2 butelki)
Jeroboam – 3 l (4 butelki)
Rehoboam – 4,5 l (6 butelek)
Methuselah – 6 l (8 butelek)
Salamanzar – 7,5 l lub 9 l (10 lub 12 butelek)
Balthazar – 12 l (16 butelek)
Nebuchadnezzar – 15 l (20 butelek)

Wyobraźmy to sobie – co za frajda. Kilka godzin jazdy na nartach lub desce i kopanie w śniegu w podejrzanych miejscach. A jeśli szczęście dopisze, nagrodą stanie się Matuzalem białego Grüner Veltlinera, czerwonego Zweigelta, albo musującego niczym szampan Sekta.  To doskonała zabawa z cenną nagrodą, więc o mobilizację do wysiłku nie trudno.


Więcej informacji o Ski amadé zimą: www.skiamade.com

Scenariusze „Ski amadé – made my day“ po polsku: www.skiamade.com/pl/mademyday

Österreich Werbung Warschau czyli Narodowe Biuro Promocji Austrii w Polsce: www.austria.info

Katalogi i prospekty austriackie do pobrania w formacie PDF: www.brochures.austria.info

Materiał jest relacją z prezentacji jaka odbyła się 7 września 2017, podczas pierwszej w tym roku konferencji poświęconej atrakcjom odległej zdawałoby się zimy – Austria liderem promocyjnego wyścigu.


If You like this site, your support will be welcome

$1.00


Reklamy

Kinderhotels – z dziećmi, bez wyrzeczeń

Grupa Kinderhotels Europa liczy blisko 50 obiektów, zlokalizowanych głównie w Austrii, w Karyntii, gdzie przed 30 laty skrystalizowała się oryginalna oferta rodzinnego wypoczynku. Dorośli są z dziećmi, korzystając w pełni z uroków zimy i czasu wolnego.

Radość z wyjazdu na zimowy urlop całą rodziną mącą pospolite troski – czy dzieciom się spodoba, czy warunki będą odpowiednie, jak spakujemy tę górę rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie ich pobytu na śniegu i mrozie, kąpieli, posiłków. Pojawia się też obawa, czy przeciążeni opieką, znajdziemy choć chwilę żeby samemu wypocząć. Jakże często wmawiamy sobie przy takiej okazji, że „dla dobra dzieci, trzeba się poświęcać”.

Kinderhotels obalają ten mit, bo ostatnią rzeczą jakiej dzieci oczekują jest nasze poświęcenie. Korzystając z doświadczeń i propozycji gospodarzy, szybko się przekonamy, że dzieci są naprawdę szczęśliwe tylko wtedy, gdy bawimy się z nimi i uprawiamy sporty w pełni zrelaksowani, bo czas spędzany razem powinien dawać przyjemność, a nie wynikać z poczucia obowiązku. W Kinderhotels wszystko jest tak zaaranżowane, aby dzieci i dorośli mogli cieszyć się niezależnie czasem wolnym, a jednocześnie nic nie przeszkadzało zbliżeniu. Gdy dzieci baraszkują w śniegu pod dobrą opieką, rodzice mogą śmigać po najtrudniejszych nawet trasach, a gdy po nartach pociechy uczą się pływać z żabą Fredem, dorośli w stylowo urządzonych strefach wypoczynku odnajdują równowagę i harmonię w związku, wieczorami zaś, gdy dzieci jedzą z rówieśnikami, dorośli cieszą się romantyczną kolacją przy świecach. Unikalne programy pobytu skierowane do singli, dają szansę samotnej matce lub ojcu na zawarcie nowych znajomości, na otrząśnięcie się z poczucia osamotnienia i wyobcowania.

Przed wyjazdem nie trzeba upychać kolanem dobytku w samochodzie, bo sprzęt i wszelkie akcesoria są dostępne na miejscu. Podobnie jak pomoc lekarska, w razie kontuzji lub choroby. Wyśrubowane standardy bezpieczeństwa i jakość usług mają fundamentalne znaczenie. Luksusowe hotele SPA, pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne spod szyldu Kinderhotels, są zawsze przedsiębiorstwami rodzinnymi. Bo któż lepiej rozumie potrzeby maluchów i oczekiwania rodziców, niż ten kto sam właśnie wychowuje dzieci?!

Porzekadło, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą”, obnaża bezradność opiekunów. W Kinderhotels nie ma czasu na nudę, bo przeróżne zajęcia prowadzą podnoszący stale kwalifikacje specjaliści. Są zajęcia sportowe na śniegu, a po nich – teatrzyki, kino i warsztaty rzadkich umiejętności, na przykład magii, tym ciekawsze, że często dla rodziców niedostępne. Nabytymi w sekrecie umiejętnościami uda się ich z pewnością zaskoczyć.

W zabawach i przy nauce jazdy na nartach towarzyszy dzieciom wesoła maskotka – „Smiley”. W jej towarzystwie ze śniegiem i sprzętem oswajają się nawet 2-latki. Rodzice nie muszą się przy tym kłopotać o sprzęt, bo jest na miejscu i to w szerokim wyborze. Żelazną zasadą obiektów typu all inclusive jest brak dodatkowych lub ukrytych kosztów, np. opłat za napoje do posiłków. Wszystko wkalkulowano w cenę pakietów i to z dokładkami. Budżet można precyzyjnie określić przed wyjazdem i być pewnym, że nie ulegnie zmianie.

Podczas zajęć nie ma problemów z porozumiewaniem, bo w Kinderhotels przykłada się ogromną wagę do znajomości języków gości. Nie trzeba się też martwić czy dzieci dogadają się między sobą, bo maluchy radzą sobie intuicyjnie z niewerbalną komunikacją, nawiązując bez trudu kontakty z rówieśnikami. Zadania natomiast, umacniają w nich pewność siebie i pobudzają ciekawość, co procentuje podczas nauki i w różnorodnych sytuacjach społecznych.

Pozwalając najmłodszym na samodzielność, rzeczywiście się wypoczywa, a prowadzone profesjonalnie zajęcia w Kinderhotels wspomagają wszechstronny rozwój dzieci. Efekt? Niczym w anegdocie: „Jak pani to robi, że córeczka jest taka samodzielna? Pozwalam jej!”.


Film został zamieszczony w 2014 roku na YouTube’owskim kanale tmcMedien.


Grupa Kinderhotels Europa: www.kinderhotels.com

Tekst przygotowany dla Österreich Werbung Warschau (austria.info), pod tytułem: Kinderhotels – rodzinny wypoczynek na najwyższym poziomie dla potrzeb kampanii zimowej 2017/2018.


If You like this site, your support will be welcome

$1.00


Gastro Garden – z Austrią w szklarni

Tischkultur, czyli kultura stołu jest jednym z kluczowych elementów austriackiej obyczajowości.

W potrawach i podejściu do ich przygotowania splatają się wzorce habsburskiego dworu, tradycje ludowe i współczesne wymagania rynku podsycane świadomością, że smak i aromat posiłków oraz trunków są dla turystów pierwszorzędnym magnesem.

Czy jest zatem coś lepszego niż przypomnienie o Austrii u progu lata, podczas wspólnego gotowania? Taki pomysł pomógł Austriakom zrealizować Grzegorz Łapanowski, kucharz prowadzący Food Lab Studio. Grzegorz zainicjował także przed rokiem ciekawy projekt „Gastro Garden”. Przy jego realizacji wykorzystuje potencjał i genius locci Technikum Ogrodniczego, działającego w Warszawie przy Bełskiej 1/3.


Food Lab Studio Grzegorza Łapanowskiego: www.foodlabstudio.pl

Urlaub am Bauernhof – lato w Austrii

Urlaub am Bauernhof jest zrzeszeniem gospodarstw agroturystycznych, do którego należą właściciele około 2500 obiektów rozrzuconych po wszystkich landach Austrii.

Konsekwencją przynależności jest poddanie się kategoryzacji, której wynik wyraża liczba przyznanych danemu gospodarstwu stokrotek – od 2 do 4. Na uwagę zasługuje przy tym fakt, że austriackie gospodarstwa agroturystyczne określają swoją specjalizację, dając nam do wyboru jedną z ośmiu opcji. W praktyce z 7 (merytorycznie rzecz biorąc), bo 8. kategorię stanowi przystosowanie obiektu do potrzeb osób niepełnosprawnych, a to może (nie musi), iść w parze ze specjalizacją w którejś z proponowanych kategorii.

Niezależnie od wyboru, pobyt w austriackich gospodarstwach umożliwia autentyczny kontakt z przyrodą oraz udział w wiejskim życiu, zawsze jednak w takim tylko stopniu, na jaki goście wyrażą ochotę. Można więc w pełni uczestniczyć w codziennych zajęciach gospodarzy, pomagając im przy oporządzaniu zwierząt, pracach w polu, winnicach, czy w sadzie, przygotowując z nimi posiłki, do których się wspólnie później zasiada, piekąc chleb, robiąc sery czy pędząc sznapsy, bądź jedynie wszystko to obserwować.

Tyrolczycy w strojach ludowych – XIX-wieczna rycina z hotelu Tirol w Innsbrucku, fot. Paweł Wroński

Więcej, o zrzeszeniu i jego ofercie na lato 2017 przeczytacie w broszurze zatytułowanej „Agroturystyka w Austrii” (do ściągnięcia: PDF/treść; PDF/okładka), przygotowanej we współpracy z www.austria.info.


Strony zrzeszenia Urlaub am Bauernhof: www.agroturystyka.at

Austria bez morza, a jednak na lato

Niemal 80 procent Polaków deklaruje, że latem najbardziej pragnie wypoczywać nad wodą. Nie przesądzają przy tym, że tylko morską wodę mają na myśli. A zatem – czy jeziora i rzeki mogą konkurować z morzem? Albo czy ekskluzywne spa z basenami wypełnionymi termalną wodą nie jest wystarczająco pociągającą alternatywą plaży?

Tego typu pytania zadają sobie z pewnością Austriacy. O ile bowiem ich kraj utrzymuje się w ścisłej czołówce ulubionych zimowych destynacji Polaków, o tyle latem o Austrię się jedynie ocieramy, podróżując samochodem na północne wybrzeże Adriatyku. Może więc omijamy Austrię, bo nie ma tam morza? Ale przecież jesteśmy znani z tego, że lubimy wciąż poznawać nowe miejsca, że kochamy także góry i jeziora, uwielbiamy muzykę i dobrą kuchnię. Może więc po prostu wydaje nam się, że po zimowych urlopach w Bad Kleinkirchheim, Sölden, Mayrhofen, Kaprun czy Schladming wiemy już wszystko o kraju Mozarta i dlatego jedziemy dalej. A może nie zdajemy sobie w pełni sprawy z tego, że wspaniale jest w Austrii latem!

Austria w miniaturze
Niemal wszystkie, zwłaszcza przyrodnicze atuty Austrii, skupiają się jak w soczewce w Salzkammergut, rozległym pojezierzu z pogranicza Górnej Austrii, Kraju Salzburskiego i Styrii. Tamtejsze jeziora zdecydowanie różnią się jednak od tych z polskiego niżu, bo leżą wśród gór, miejscami łagodnie falujących i niewysokich, gdzie indziej wyższych i skalistych, z wyrastającym na południu potężnym lodowcem Dachstein (2995 m).

W tym właśnie regionie, w Bad Aussee, odbywa się pod koniec maja Święto Narcyzów, które zakwitając na łąkach zwiastują nadejście lata. W Boże Ciało na wody Jeziora Halsztackiego wypływają ozdobione kwiatami łodzie zwane „Fuhren”, bo góry opadają tam tak stromo do jeziora, że na lądzie brak miejsca na procesję. Tak dzieje się od niemal 400 lat. Nad Attersee, największym w regionie akwenem, bywali artyści tej miary co Klimt i Mahler. Współcześnie ściągają tam wielbiciele kryminałów, by podczas festiwalu „Mordercze Attersee” słuchać ekscytujących fragmentów książek czytanych osobiście przez zaproszonych na imprezę autorów.

Dla rodziny i ekstremalistów
Kultywowane pieczołowicie obyczaje, autentyczny folklor oraz cykliczne festiwale sprawiły, że region Hallstatt-Dachstein-Salzkammergut wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cenne przyrodniczo obszary chroni się w ograniczonym dwoma jeziorami Parku Narodowym Attersee-Traunsee, zaś cała kraina jest rozległą areną sportu i rekreacji. Głębiny Attersee cieszą się uznaniem nurków, a na brzegach jeziora działa 26 świetnie wyposażonych stacji. Po rozległej tafli Traunsee ślizgają się miłośnicy nart wodnych, wind- i kitesurfingu, wspinacze zaś podpływają wiosłowymi łodziami do niemal pionowej skalnej ściany, jaką opada wprost do wody północny filar Traunkirchnerkogela (1575 m). Żądni adrenaliny goście bez alpinistycznego doświadczenia doznają w Salzkammergut mocnych wrażeń na ekscytujących drogach ze stalowymi zabezpieczeniami, znanych nam raczej pod włoską nazwą via ferrata aniżeli niemiecką Klettersteig, bo rozpowszechniły się w XX w. w Dolomitach. Warto jednak pamiętać, że to tutaj narodziła się ich idea – pierwsze zabezpieczenia założył na skałach Dachsteinu prowadzący badania w 1843 r. Friedrich Simony. Zaś zaledwie 26 lat później poprowadzono pionierski, służący jedynie rozrywce Klettersteig na najwyższym dziś w Austrii Großglocknerze (3798 m).

Współcześnie, w styryjskim regionie Schladming-Dachstein jest wiele ubezpieczonych dróg, a najnowszą via ferrata Rosina w wąwozie Silberkarklamm. Dzięki stalowej linie umożliwiającej asekurację non-stop pokonuje się bezpiecznie pionowe ściany, podziwiając wąwóz i otaczające go góry. Przejście Rosiną można łączyć z sąsiednimi trasami Hias i Siega, docierając na wypoczynek do Silberkarhütte, schroniska malowniczo usytuowanego na wysokości 1223 m. Inną emocjonującą atrakcją regionu jest największa alpejska tyrolka Zipline Stoderzinken, na której podczas zjazdu długości 2,5 km, szybując do 120 m nad ziemią, osiąga się prędkość 115 km/h.

Z kolei w należącym do Kraju Salzburskiego rejonie Zell am See-Kaprun fragment tamy kompleksu jezior zaporowych Hochgebirgsstauseen zamieniono na ściankę wspinaczkową. W efekcie, podziwiając arcydzieło hydroinżynierii można też zasmakować emocji.

Adrenalina vs. slow
Rozmieszczone w plenerze atrakcje tego typu są w Austrii dostępne od maja do października. Nie mniejszych emocji niż podczas wspinaczki doznają również amatorzy innych sportów, na przykład odwiedzając Österreichischer Moto-Bike Ring w Styrii. Uruchomiono tam trasę-pętlę, którą pokonuje się na elektrycznych maszynach o mocy dziesięciokrotnie wyższej od standardowych e-bike’ów. Choć pozostają rowerami, przypominają crossowe motocykle i osiągają prędkość 80 km/h. Proekologiczny napęd sprawia jednak, że są bardziej przyjazne środowisku i ciche. Kogo bardziej niż uczestnika zadowala pozycja kibica, powinien odwiedzić atrakcyjnie położony Red Bull Ring w Spielbergu – tor Formuły 1 w Styrii, któremu patronuje producent dodających skrzydeł napojów energetyzujących i sponsor wielu sportowców ekstremalnych. W sezonie letnim odbywają się tam wyścigi nie tylko bolidów, ale również samochodów turystycznych i motocykli.

Emocje i slow life są w Austrii doskonale wyważone, dowodem największy w Europie zlot motocyklistów nad malowniczym Faaker See. Kilkadziesiąt tysięcy miłośników kultowych Harley-Davidsonów ściąga wówczas do Karyntii. Bez pośpiechu, dostojnie, epatując widzów sylwetkami motorów i pomrukami silników, suną drogami wśród jezior i gór. Szaleństwa bowiem muszą mieć swój czas i swoje miejsce, Austriacy wiedzą o tym doskonale i propagują ten styl. Kiedy przed kilku laty, wraz z motocyklowym boomem zwiększyła się na drogach liczba wypadków, policja wzmogła kontrole, w wielu miejscach ograniczono prędkość, a formalnym krokom towarzyszyła poruszająca kampania. Z plakatów rozmieszczonych przy drogach szybkiego ruchu i autostradach spoglądały łakomie sępy, a napis „Hallo Raser, wir warten” (Cześć ścigancie, czekamy) stał się współczesnym memento.

Wyprawy z kluczem
W gęstej sieci turystycznych szlaków w Austrii dominują spacerowe ścieżki, podobnie jest z trasami rowerowymi czy konnymi, bo oferta urlopowa skierowana jest do wszystkich bez różnicy wieku i kondycji. Z tego też powodu na poprowadzeniu szlaków gospodarze nie kończą, ale oferują opiekę przewodników i tematyczne programy, które spacer zamieniają w przygodę. Przykładem takiej propozycji jest wyprawa „Kitzsteinhorn Explorer Tour” w regionie Zell am See-Kaprun, podczas której pod opieką przewodnika poznaje się roślinne i klimatyczne piętra Alp. Trasa prowadzi bowiem od podnóży w szczytowe partie Kitzsteinhornu, do stacji Gipfelwelt 3000 oraz na platformę widokową Top of Salzburg, z której roztacza się panorama Wysokich Taurów.

Zgodnie z nazwą poprowadzonej w styryjskim regionie Schladming-Dachstein trasy „Dzikie wody” są na niej zarówno spokojne jeziora i źródła, w których delikatnie szemrze woda, jak huczące w wąwozach strumienie i opadające z łoskotem wodospady, między innymi Riesachfällen – największy w Styrii z kaskadami wysokości 140 m. A że nie wszyscy poszukujemy adrenaliny, wokół Dachsteinu poprowadzono okrężny szlak długości 121 km, z którego masyw i jego lodowce podziwia się ze wszystkich stron. To doskonała propozycja na dłuższą wędrówkę, bo dzięki rozlokowanym przy trasie schroniskom łatwo podzielić ją na 8 jednodniowych etapów, którym podołają nawet najmłodsi. Tego typu ofert dla przedkładających relaks i pejzaże nad emocje i wysiłek jest w całej Austrii mnóstwo. Choćby na znanym nam doskonale z zimowych wojaży Schmittenhöhe, masywie górującym nad eleganckim kurortem Zell am See, gdzie latem odbywają się spotkania „ziołowych czarownic”.

Kąpiele i smaki
Dbałość o różnorodność doznań jest typowa dla wszystkich austriackich regionów. W każdym wykorzystuje się lokalne atuty, tak jak jeziora w Karyntii. Nie tworzą wprawdzie jednej rozległej krainy jak w Salzkammergut, ale jest ich wiele i słyną ze stabilnej temperatury wody, sięgającej latem nawet 28 st. C, więc można się w nich kąpać przez cały sezon. To symptomatyczne dla landu, w którego klimacie i kulturze widoczne są wyraźnie wpływy śródziemnomorskie.

Postępując zgodnie z zasadą „próbować, smakować, odkrywać”, Herwig Ertl, właściciel usytuowanego na peryferiach Klagenfurtu sklepu-lokalu z regionalnymi delikatesami i prezes organizacji „Slow Food Convivium Alpe Adria”, tworzy okazje do poznawania Karyntii bez pośpiechu i z przyjemnością – poprzez kulinarne specjały, którym trudno się oprzeć. Uczestnicząc zaś w karynckich programach Slow Food Travel, można jeszcze podpatrywać, jak powstają sery na halach, kosztować ziół w dolinach, uczestniczyć w warzeniu piwa, miodobraniu bądź wytwarzaniu Specku.

Nie bez przyczyny Karyntię uhonorowano tytułem „Slow Food Travel Destination”, choć na klimacie miejsc i smakach budują swój wizerunek także inne landy, na przykład Styria. Od podnóży Dachsteinu przez winnice po termalne uzdrowiska i granicę ze Słowenią, wiodą przez nią przekrojowe szlaki. Pozwalają odkrywać tajemnice landu niezależnie od tego, czym się podróżuje, w ramach jednej wyprawy czy w czasie wolnym od zabiegów w którymś z ośrodków spa. Chociaż sąsiednia Styria słynie przede wszystkim z lasów, przez co nazywa się ją nawet „zielonymi płucami Austrii”, nie brak tam również wody. W regionie Schladming-Dachstein jest ponad 300 górskich jezior, woda tryska z tysiąca źródeł i huczą kaskady ponad setki wodospadów. Region jest więc jednym z najbardziej zasobnych w wodę w Austrii, a właśnie tam, jakby Styryjczykom było jej wciąż mało, przy górnej stacji kolejki Riesneralm, na wysokości 1820 m otwarto oryginalny basen „Gipfelbad anno dazumal“. Wyłożono go drzewem i otoczono szklanymi ścianami, które chronią przed podmuchami wiatru nie przesłaniając panoramy Niskich Taurów, a że woda jest podgrzewana, można się kąpać bez względu na temperaturę powietrza.

* * * * *

Przykłady można mnożyć. Niezależnie jednak, na co zwrócimy uwagę, możemy być pewni, że usługi będą na najwyższym poziomie. Nie bez znaczenia jest tu czystość środowiska, o które w Austrii dba się niemal obsesyjnie. Dlatego z kranów leci czysta i smaczna woda, we wsiach i miasteczkach czy na górskich szlakach nie walają się śmieci, a w zróżnicowanych co do profilu gospodarstwach agroturystycznych zrzeszonych w organizacji Urlaub am Bauernhof kontakt z przyrodą jest autentyczny. W takich warunkach potrawy i wino smakują lepiej, oddycha się swobodniej i rzeczywiście wypoczywa. Gospodarstwa agroturystyczne to zresztą temat na osobną opowieść – rozrzucone po całym kraju kuszą propozycjami dla każdego – na rodziny z nawet maleńkimi dziećmi czekają miejsca specjalnie dla nich przystosowane, zestresowani odnajdą ukojenie w drewnianym spa i kąpieli w sianie, miłośnicy winnego trunku wypoczną wśród winorośli… Można też na wyłączność wynająć chatę na hali i spędzić wakacje na alpejskiej hali w kompletnym odosobnieniu, ale za to z jakimi widokami… Po prostu czas na oddech.


Materiał publikowany w internetowym wydaniu Polityki 29 maja 2017 w dziale „Czas na oddech” (www.polityka.pl), powstał przy współpracy z www.austria.info.

Austria – z nart wprost na rower

Na zasłanych śniegiem alpejskich stokach kręcą się jeszcze wyciągi, a w doliny zagląda już wiosna. Jesienią liście drzew w dolinach barwią się złotem i czerwienią, a niebo nad górami zasnuwają ciężkie śniegowe chmury. Sezony zimowy i letni zazębiają się w Austrii dowodząc, że Stwórca chciał, byśmy nie gnuśnieli i z nart przesiadali się wprost na rowery.

Szlaki rowerowe w Austrii tworzą imponującą, zróżnicowaną pod względem trudności, długości i charakteru sieć. Prowadzą przez dzielnice miast, do klasztorów, winnic i nad jeziora, serpentynami górskich dróg, dolinami rzek. Niektóre mają znaczenie lokalne, inne są etapami szlaków transkontynentalnych. Równie dobrze można na nich odbywać rodzinne przejażdżki, jak i bić rekordy deniwelacji, dystansu czy czasu, w jakim się je pokonało. Kultura rowerowa ma długie tradycje i jest tak zaawansowana, że turystyczne szlaki rowerowe poprowadzone są nie tylko ciekawie, ale przede wszystkim z ogromną troską o bezpieczeństwo.

 

Znakiem kultury rowerowej (Radkultur) jest Radler – „piwo dla rowerzystów”, czyli zmieszany z lemoniadą chmielowy napitek. Receptura pochodzi z siostrzanej Bawarii i powstała na przełomie XIX i XX wieku, kiedy jazda bicyklem zaczęła być popularną rozrywką, a rowerzyści desperacko poszukiwali orzeźwienia. Dziś Radlera pije cała niemieckojęzyczna Europa, a liczne browary rozlewają gotowy już napój. Austriackim obyczajem jest natomiast mieszanie piwa z beczki (vom Fass) z Almdudlerem – ziołową lemoniadą krajowej produkcji.

 

Austria na rowerze, fot. Paweł Wroński

Radtouren in Österreich
Współczesne turystyczne szlaki rowerowe w Austrii nie są jedynie ciągami oznaczeń. Rozwijane od lat, stanowią tak naprawdę precyzyjnie dopracowaną, komfortową ofertę aktywnego wypoczynku. Są przy nich rozlokowane punkty serwisowe oraz hotele, pensjonaty i restauracje specjalizujące się w obsłudze rowerzystów, wyróżnione logo „Bett & Bike”. Ba, nie trzeba dysponować własnym rowerem, bo bez trudu go wypożyczymy na początku trasy, i równie łatwo zwrócimy – w miejscu docelowym. Do dyspozycji klientów są także rowery z elektrycznym silnikiem, dzięki czemu osoby o słabszej kondycji zażyją bez przeszkód przyjemności jazdy jednośladem. Tak szeroko pojmowane „trasy rowerowe” zrzeszone są pod sztandarem Radtouren in Österreich. Organizacja zajmuje się przede wszystkim promocją i kolportowaniem informacji. Na responsywnych stronach znajdziemy wszelkie informacje, interaktywne mapy i koordynaty GPS. Ponadto, tak jak kupujemy wczasy od dowolnego touroperatora, tak możemy wybrać trasę rowerową, którą zapragniemy przemierzyć – w pakiecie z noclegami, wyżywieniem, transportem i gwarancją dostarczania bagażu do określonej godziny do kolejnych kwater, czynną non-stop infolinią i rowerową assistance. Na życzenie Zrzeszenie rozsyła przewodniki i mapy, niezbędne do planowania rowerowych eskapad, w wersji elektronicznej lub drukowanej.

Każdego roku Radtouren in Österreich skupia uwagę publiczności na kilku wybranych szlakach. W bieżącym roku na flagowej dla Austrii trasie doliną Dunaju – Donauradweg, uważanej za jedną z najpiękniejszych w Alpach trasie nad Murą, pokonywanej przez stulecia przez kupieckie karawany Murradweg oraz na Tauernradweg, wiodącej łagodnie przez Wysokie Taury z biegiem Salzach, Saalach i Innu. Na każdej są piękne krajobrazy, atrakcyjne obiekty zabytkowe, nie brak kulinarnych specjałów. Nad Dunajem można się przerzucać z brzegu na brzeg korzystając z promów, a warianty tras pozwalają zwiedzać miejsca związane z panowaniem Habsburgów albo z podbojem Germanii przez Rzymian. Fakt, że wykupiliśmy wycieczkę rowerową nie oznacza, że bez względu na okoliczności i chęci całe dnie spędzimy na rowerze. Malownicze odcinki Dunaju podziwia się z pokładów statków białej floty, nad Murą są stanowiska do podglądania ptaków, a w Wysokich Taurach warto zapuścić się pieszo w czeluści Liechtensteinklamm, jednego z najsłynniejszych alpejskich wąwozów. Ewentualnym załamaniem pogody też nie trzeba się przejmować, bo czas można wypełnić degustacjami wina czy termalnymi kąpielami.

Więcej informacji o najpiękniejszych trasach rowerowych w Austriiwww.austria.info

Austria na rowerze, fot. Paweł Wroński

Po słonecznej stronie Taurów
Przyzwyczajeni do narciarskich urlopów, odruchowo stawiamy znak równości między Austrią i Alpami. To prawda, że piętrzące się tam góry wyrastają ponad 3 tysiące metrów, ale kraje związkowe mają zdecydowanie odmienny charakter, zróżnicowany klimat i krajobrazy. Najbardziej bodaj słoneczna jest Karyntia, kraj związkowy rozciągający się na południowym skłonie najwyższych w Austrii gór, Wysokich Taurów, oddzielony od Włoch i Słowenii nurtem Drawy. Z racji położenia w klimacie i kuchni Karyntii odczuwa się śródziemnomorskie wpływy. Krajobrazowo jest to kraina otoczonych górami jezior, w których ze względu na temperaturę wody można się kąpać od wiosny do jesieni. Siłą rzeczy za wizytówkę landu można uznać trasy z akwenami w nazwie. Flagową trasą jest jednak Drauradweg, ma 366 km długości i biegnie wzdłuż Drawy. Ma charakter międzynarodowy, bo zaczyna się we Włoszech w Dobbiaco, a kończy w słoweńskim Mariborze. Jest łatwa, bo nie pokonuje się na niej żadnych wzniesień.

Przy podzielonej na 5 dziennych etapów 168-kilometrowej trasie Via Carinzia wznosi się średniowieczne opactwo benedyktyńskie św. Pawła, nad jeziorem Klopeiner See ciszę przerywają jedynie pokrzykiwania gniazdujących w szuwarach ptaków, piętrzą się urwiska wapiennych Karawanków, koją nerwy widoki łagodnych wzgórz w dolinie Lavant.

Podróż 95-kilometrową Gailtal-Radweg urozmaica kąpiel w wodach jeziora Pressegger See, a z pętli Glockner-Radweg, na której pokonanie wystarczy zaledwie jeden dzień, podziwia się wysokogórską przyrodę.

Więcej informacji o trasach rowerowych w Karyntiiwww.austria.info

 

Fani kolarstwa powinni wypróbować trasy MTB w Nassfeld i nad Weißensee.

 


Na rowerowy urlop w Austrii można wybrać dogodny termin w okresie od końca kwietnia do końca października. Oferty prezentują: zrzeszenie Radtouren in Österreich (www.radtouren.at) i serwisy landowe, tak jak w Karyntii, której trasy rowerowe zestawiono na www.kaernten.at oraz www.karyntia.pl. Ceny 8-dniowych pakietów zaczynają się od 500 euro od osoby, rosnąc wraz ze standardem kwater.

Więcej informacji na temat rowerowego urlopu w Austrii: www.austria.info


Tekst był publikowany 13 kwietnia w elektronicznym wydaniu polityki: www.polityka.pl
Materiał powstał przy współpracy z austria.info

Citybreak w Austrii – 3 propozycje

Żyjemy w epoce citybreaków. Lubimy korzystać z okazji tanich przewoźników czy przedłużonych weekendów, by poznawać nowe zakątki Europy. Wypoczywamy może i krócej, ale za to częściej i intensywniej.

Trend ten dostrzegają europejskie miasta – bliższe i dalsze – które walczą o sympatie nas wszystkich, konsumentów. Wystarczy wziąć do ręki pierwszy lepszy magazyn, by dowiedzieć się, jakie 12 rzeczy koniecznie musisz zrobić w Lizbonie, że najpiękniejsze miasto w Niemczech to Hamburg, a romantyczne Cambridge to nie tylko uniwersytet, ale interesujące miejsce na weekendowy wypad. Ta modna fala wynosi też na szczyty popularności miasta… w Austrii! Nagle okazuje się, że Austria to nie tylko cesarski i dobrze znany Wiedeń, ale cała gama miast i miasteczek, które warto, a dziś wręcz wypada odwiedzić, choćby na krótko. Nic dziwnego, bo przeszłość efektownie splata się w nich ze współczesnością, oferta kulturalna ma naprawdę wysoki poziom, a jednocześnie nie przytłaczają skalą, zachwycają otoczeniem i nie są zbyt odległe.


Salzburg – klasyka gatunku
Byłem kiedyś świadkiem parady Salzburskiego Zrzeszenia Szefów Kuchni. Ubawiło mnie motto, które wtedy usłyszałem: „Jesteśmy solą w zupie”, ale przyznaję, że do Salzburga, którego prosperity opierało się przez stulecia na wydobyciu soli, pasuje ono jak ulał. Stare Miasto, rozkwitłe na miejscu rzymskiego obozu, tuli się do rzeki Saalzach i skał góry Mönchberg. Ponad dachy domów wyrastają wieże kościołów, a na wzgórzu piętrzy się twierdza Hohensalzburg. Przy wąskich uliczkach i na placach mnóstwo jest kawiarni, restauracji i sklepów. Gwarny tłum płynie wąską Getreidegasse, bo wskazują ją jako „must see”, zresztą słusznie, wszystkie przewodniki. Elewacje kamienic zdobią niezliczone szyldy kowalskiej roboty, a pod numerem 9 znajduje się dom, w którym urodził się Mozart. Jego postać wciąż ściąga do Salzburga melomanów z całego świata i inspiruje wydarzenia artystyczne, w tym największy w Europie festiwal muzyki i teatru, Salzburger Festspiele (21.07 – 30.08.2017).

Za rzeką miasto ogranicza wzgórze z klasztorem kapucynów. Ze sklepów i znakomitych lokali słynie Linzergasse, a ozdobą kwartału jest otoczony ogrodami pałac Mirabell. Wzniósł go dla ukochanej jeden z arcybiskupów władających Salzburgiem. Kolejny, grzmiąc na niemoralność poprzednika, wybudował pałac Hellbrunn, i otoczył go wspaniałym ogrodem, pełnym wodnych pułapek i fantazyjnych fontann. Błogosławione winy, bo to m.in. dla tych wyjątkowych zabytków zachwycający klimatem i muzyką Salzburg wpisano w 1997 r. na listę UNESCO.

Podczas krótkiego nawet pobytu staram się zawsze odwiedzić „Hangar-7”. W designerskim pawilonie ze stali i szkła przy salzburskim lotnisku właściciel Red Bulla, Dietrich Mateschitz, umieścił kolekcję samolotów, bolidów Formuły 1 i innych urządzeń z sylwetką szarżującego byka. Odbywają się tam koncerty i prezentacje, a menu restauracji „Ikarus” układa co miesiąc inny, sławny szef kuchni.

Salzburg, Hangar-7, fot. Paweł Wroński
Koncert w twierdzy Hohensalzburg, fot. Paweł Wroński
Kopuła salzburskiej katedry, fot. Paweł Wroński

Więcej informacji na temat Salzburga: www.austria.info/lato


Linz – miasto kreatywne i nowoczesne
Na Linz lubię patrzeć z Nibelungenbrücke. W rejonie tego mostu, łączącego Stare Miasto z zieloną dzielnicą Auberg, Dunaj załamuje swój bieg, a w jego wodach przeglądają się najsłynniejsze współczesne obiekty stolicy Górnej Austrii. Fasada Muzeum Sztuki „Lentos” (to po celtycku po prostu „Linz”) mieni się po zmroku tysiącem barw, gdyż pod szklanymi panelami umieszczono wyrafinowaną instalację świetlną. Nieco dalej wznosi się wśród zieleni nowoczesna scena muzyczna – Brucknerhaus, która jesienią rozbrzmiewa dźwiękami festiwalu dedykowanego Antoniemu Brucknerowi. Za nią, nieco odsunięta od brzegu, dawna Fabryka Wyrobów Tytoniowych mieści innowacyjny ośrodek edukacji technicznej, a za zakrętem rzeki znajduje się w porcie plenerowa galeria graffiti „Mural Harbor Legal Wall”.

Ozdobą drugiego brzegu Dunaju jest „muzeum przyszłości” – Ars Electronica Center, gdzie eksperymenty w salach-laboratoriach pozwalają zgłębiać świat nauki i współczesnej technologii. Każdego roku we wrześniu Centrum patronuje festiwalowi Ars Electronica, podczas którego naukowcy i artyści dzielą się z publicznością futurystycznymi wizjami. Dzięki takim inicjatywom w 2014 r. UNESCO włączyło Linz – Miasto Sztuki Medialnej – do światowej Sieci Miast Kreatywnych.

Odmienne oblicze miasta tworzy Starówka z cichymi zaułkami i Landstrasse, popularną aleją zakupów. Na największym z austriackich rynków wznosi się ku niebu strzelista barokowa kolumna morowa, a w większości lokali można skosztować Linzertorte – orzechowej tarty z owocową marmoladą, na którą aż 4 przepisy przytoczono w książce kucharskiej już w 1653 r.

W centrum Linzu, fot. Paweł Wroński
W centrum Linzu, fot. Paweł Wroński

Więcej informacji na temat Linzu: www.austria.info/lato


Klagenfurt – smok i sport
Nazwa miasta wywodzi się ponoć od słów Furt (bród) i klagen (narzekać). W legendarnych bowiem czasach ludzie użalali się na potwora, porywającego u brodu na Drawie podróżnych. Wreszcie książę wybudował wieżę i obsadził załogą. Na łańcuchu z hakiem przymocowano na przynętę byka. Smok się złakomił, hak połknął i gdy zawisł bezbronny, został posiekan. Lindwurm, jak był nazywany, stał się herbem miasta i uwieczniono go w postaci solidnego pomnika na Nowym Rynku.

Dbałość o przeszłość przynosi uznanie i sprawia, że Starówka Klagenfurtu ma wyjątkowy urok. Kusi sklepami przy Kramergasse oraz smakołykami, nie tylko z Karyntii, ale także z Włoch i Słowenii, na targowisku Benediktinermarkt. Kalejdoskop wpływów jest symptomatyczny dla przesyconej słowiańskimi i adriatyckimi wpływami kuchni i śpiewnego dialektu mieszkańców.

Niewątpliwym atutem i znakiem rozpoznawczym Klagenfurtu jest też jego położenie na wschodnim krańcu Wörthersee, największego z karynckich jezior. Przed laty Gustaw Mahler szukał nad nim ukojenia po utracie córki i komponował w drewnianym domku w Maiernigg. Dziś nad jezioro ściągają miłośnicy natury i wakacji nad wodą. Dookoła jeziora biegnie m.in. szlak rowerowy, który bez trudności można pokonać w towarzystwie nawet młodszych dzieci. Krystaliczne wody Wörthersee zdecydowanie zachęcają do zanurzeń. Temperatura wody sięga tu latem 27 stopni, więc można śmiało kąpać się, pływać i pluskać przy brzegu. Dookoła jeziora mieści się wiele atrakcji, które warto obejrzeć np. park miniaturowych budowli Minimundus, wieża widokowa Pyramidenkogel czy elegancki kurort Velden z mariną, położony na przeciwległym brzegu jeziora.

Na wybudowanym z okazji Euro 2008 stadionie dziś odbywają się koncerty i zawody sportowe, w tym słynny Ironman Austria – międzynarodowy turniej w triathlonie.

Klagenfurt, gotyckie wnętrza, fot. Paweł Wroński
Klagenfurt, pomnik cesarzowej Marii Teresy, fot. Paweł Wroński
Klagenfurt, cotygodniowy targ, nosi popularną nazwę Benediktinermarkt w związku z lokalizacją przy Placu Benedyktyńskim, fot. Paweł Wronski

Więcej informacji na temat Klagenfurtu: www.austria.info/lato

Na citybreaki do Austrii można wybierać się wielokrotnie, zawsze odkrywać coś nowego i nigdy się nie znudzić. Tym bardziej, że w Republice jest jeszcze 6 stolic pozostałych krajów związkowych, a mniejsze miasta i kurorty także mają sporo do zaoferowania.


Materiał przygotowany do e-wydania „Polityki” (publikacja 29 marca 2017), powstał przy współpracy z austria.info.