Dieta inspirowana ‘objawieniem’

Św. Hildegarda z Bingen zasłynęła za życia jako uzdrowicielka. Być może tajemnica jej sukcesów tkwiła w objawieniach, a może po prostu w tym, że preferowała potrawy bazujące przede wszystkim na orkiszu, gotowane warzywa, zioła i wino.

Najwyżej cenionymi składnikami leków oraz przyprawami do potraw bazujących na koncepcji św. Hildegardy, są dzisiaj: bertram, galgant chiński (inaczej zwany alpina lekarska), dyptam (krzew mojżeszowy), hyzop. Ponadto pojawiają się często w mieszankach leczniczych i potrawach: rzęsa wodna, babka płesznik, piołun, cynamon, gałka muszkatołowa, obrazki plamiste, fiołek, kasztan jadalny i języcznik zwyczajny (chroniona obecnie odmiana paproci).

Wszystkie zaprezentowane poniżej potrawy, zostały przyprawione galgantem, bertramem i hyzopem, a do deseru również dodana została starta gałka muszkatołowa i cynamon.

 

Zasady leczenia sformułowane przez niemiecką mniszkę w XII wieku przystosował do wymogów współczesności salzburski lekarz Gottfried Hertzka, nazywany odtąd odkrywcą hildegardowej medycyny.

 

Osoby głęboko wierzące mają oczywiście pełne zaufanie do jej receptur, bazujących na prawdach objawionych, dzięki czemu obce jej ponoć były ograniczenia wynikające z poziomu ówczesnej wiedzy. Hildegarda miewała wizje od wczesnego dzieciństwa, a wieku 42 lat „Bóg kazał ogłosić je pismem”. Jej postać zyskała szczególne uznanie pod koniec XX wieku. Zainteresowano się wówczas nie tylko jej zaleceniami medycznymi ale również muzyką. Papież Benedykt XVI wyniósł ją na ołtarze i ogłosił doktorem Kościoła w początkach drugiej dekady naszego stulecia. O austriackim lekarzu słyszeli jedynie głębiej zainteresowani tematem. Szczególną popularnością cieszą się hildegardowe zasady leczenia w Niemczech i w Austrii, gdzie prace Hertzki są najlepiej znane, aktywnie działają świeckie i kościelne towarzystwa hildegardowe, powstają na bazie jej przepisów produkty spożywcze, suplementy, mieszanki spożywcze i przyprawy.

Jak sama relacjonowała, św. Hildegarda „Owe wizje oglądałam nie we śnie, nie tracąc zmysłów, ale nie postrzegałam ich cielesnymi oczami i uszami. Nie otrzymywałam ich w miejscach ukrytych, ale zgodnie z wolą Bożą oglądałam je jawnie, widząc wzrokiem i słysząc słuchem wewnętrznego człowieka, będąc przytomna i o zdrowych zmysłach.” (cyt. za: www.fronda.pl).

Podejrzewam, że skuteczność leczenia hildegardowymi metodami, zwłaszcza przypadków złożonych wyrażała się stosunkiem 50/50. Natomiast przy dolegliwościach pospolitych mogła uzyskiwać dobre rezultaty, już choćby dlatego, że w jej czasach gotowanie, a więc spełnienie podstawowego wymogu higieny, już samo w sobie miało prawo czynić ‘cuda’.

Chociaż pozostaję sceptyczny wobec ‘medycyny objawionej’, potrawami jakie można stworzyć korzystając z hildegardowej inspiracji, jestem szczerze zachwycony. Czy będą działać zgodnie z oczekiwaniem? Trudno powiedzieć, przecież kuracje naturalne wymagają sporo czasu. Jeśli zaś zapragniemy po prostu spróbować czegoś innego niż dotychczasowa dieta, o recepturach benedyktyńskiej mniszki lub inspirowanych głoszonymi przez nią zasadami, można powiedzieć jedno – na pewno nie zaszkodzą, więc można spróbować!

Trzeba tylko pamiętać o umiarkowaniu w jedzeniu i piciu, które św. Hildegarda – jako dobra chrześcijanka, a tym bardziej mniszka – zalecała.

Zupa-krem… z gruszki i pietruszki, pomysł i przygotowanie Ola Trębicka, fot. Paweł Wroński

Na początek zupa-krem o ciekawym smaku, ponieważ powstała z przecieru z gruszek i pietruszki przed podaniem została ozdobiona prażonymi płatkami migdałów oraz podlana odrobiną oliwy. Smak ciekawy! Warto przy tym pamiętać, że z tak powszechnie używanej przez nas włoszczyzny św. Hildegarda wykluczyłaby pora, którego zaliczała do ‘trucizn’.

Kuleczki mięsne z ryżem, pomysł i przygotowanie Edyta Trębicka, fot. Paweł Wroński

Mielone mięso indycze zostało pomieszane i wypanierowane płatkami jaglanymi. Ryż jaśminowy kurkumą polany został sosem z warzyw, na których gotowany był bulion, czyli na włoszczyźnie z opieczoną na ogniu cebulą zamiast pora, z niełuskanym czosnkiem i grubymi łodygami naci pietruszkowej. Ostatecznie wszystko zostało zblendowane z liśćmi naci. Frytki były upieczone, ale nie z ziemniaków tylko ze skorzonery (zwanej inaczej wężymordem lub salsefią).

Na deser jabłka pieczone z miodem, migdałami i rodzynkami cytrynowymi, przygotowanie Edyta Trębicka, fot. Paweł Wroński

Na deser jabłka pieczone (w piekarniku) z migdałami i rodzynkami cytrynowymi polane miodem. Po wyjęciu z piekarnika można dodać żurawinę albo jakąkolwiek konfiturę – w myśl hildegardowych zaleceń, najlepiej pigwową.

A do tego wszystkiego wino pietruszkowe, według ‚hildegardowego’ przepisu –  panaceum, m.in, na problemy z zaburzeniami krwioobiegu.

Warzy się wino pietruszkowe z miodem i odrobiną octu balsamicznego, receptura zanotowana w czasie pobytu z dietą św. Hildegardy w klasztorze pallotynów na kieleckiej Karczówce, fot. Paweł Wroński

Mówiąc szczerze to po prostu grzaniec, tyle że przyprawiony pietruszką, której pęczek dołożyliśmy gdy wino w garze zawrzało. Po czym gotowaliśmy dalej, na wolnym ogniu przez 5 minut. Potem po dodaniu kilku łyżeczek miodu gotowaliśmy kolejne 5 minut. Ostatnim dodatkiem była łyżka octu winnego, już bez dalszego gotowania. Zaznaczę, że użyliśmy taniego (dostępnego w Lidlu za 14,99 zł), sycylijskiego BIO-wina z popularnego na wyspie (za wyjątkiem stoków Etny), czerwonego szczepu nero d’Avola rocznik 2015.

Kto zaś w winie pietruszkowym nie zagustuje, może z powodzeniem gasić pragnienie ziołowymi naparami. Na hildegardowej liście, w czołówce utrzymują się koper włoski i macierzanka (tymianek). Niezłe są także mieszanki, zawierające w/w rośliny. Miłośnicy kawy mogą skosztować naparu orkiszowego – smacznego!

* * * * * * *

Dowodem na to, iż moda na hildegardowe praktyki zatacza coraz szersze kręgi jest pieczywo o składzie inspirowanym zasadami preferowanego przez nią sposobu odżywiania. W mojej okolicy działa Spółdzielnia Piekarniczo-Ciastkarska (SPC), która jeden ze swoich rodzajów pieczywa dedykuje sredniowiecznej uzdrowicielce, nazywając go Chlebem orkiszowym św. Hildegardy z Bingen.

Chleb orkiszowy (pszenno-żytni) św. Hildegardy z Bingen produkcji warszawskiej SPC, fot. Paweł Wroński

Jest to pieczywo pszenno-żytnie z płatkami owsianymi. Całkiem smaczne – nie powiem. Natomiast co do składu, nie chcę wyrażać żadnej opinii, ponieważ wydaje mi się to przede wszystkim kwestią nieco magiczną – czy wierzymy w ‘czarcią moc’ glutenu, czy też nie 🙂 (skład na zdjęciu obok).

 


Ciekawe potrawy zgodne z hildegardowymi zasadami, poleca na swoich stronach Polskie Towarzystwo Przyjaciół św. Hildegardy. Strona jest tym ciekawsza, że przy listach produktów polecanych przez nią bądź eliminowanych, otwierają się okna z tłumaczeniem fragmentów jej oryginalnych dzieł: www.hildegarda.edu.pl


 

 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Pierwszy (region) w Zillertal

Narciarze i deskarze, powszechnie wieadomo, że najbardziej kochacie kolor biały.

Zwróćcie jednak uwagę jak pięknie rysują się na jego tle zielone i czerwone wieże kościołów w wioskach Zillertal. Zwyczajowo, te pierwsze strzelają w niebo na prawym brzegu potoku, i są znakiem przynależności do diecezji salzburskiej. Te z czerwonych wieżami na brzegu lewym, są tyrolskie. Oryginalny podział utrzymuje się od blisko 1200 lat! Decydując się na urlop w Zillertal wybieracie pogranicze dwóch wielkich austriackich landów oraz łączące je królestwo śniegu. W stacjach doliny czekają pieczołowicie przygotowane nartostrady oraz niemal nieograniczone tereny off-pist. Tylko na osławionym Hintertuxie szczeliny w lodowcowych jęzorach bywają tak groźne, że naprawdę nie wolno opuszczać wyznaczonych do jazdy stref.

Zillertal należy do najpotężniejszych dolin Tyrolu, a każdy z jej ośrodków zapewnia tyle doznań, że i tak nie wystarczy jednego urlopu byście go poznali. Tak jest z położonym na początku doliny Fügen-Kaltenbach. Erste Ferienregion im Zillertal obejmuje tereny aż 12 malowniczych wiosek od Strass po Aschau. W zeszłym roku, regionalnym karnetem objęto trasy Hochzillertal-Hochfügen, a w grudniu bieżącego rusza gondola z Fügen do Spieljoch. Dzięki fuzjom, łączna długość zróżnicowanych tras przekracza już 100 km, najwyżej położone punkty systemu znajdują się na wysokości 2500 m, a z urządzonymi terenami narciarskimi sąsiadują rozległe, nieratrakowane stoki.

 

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

 

Powstał w ten sposób nowoczesny, oryginalny ośrodek, w którym dobrze czują się zarówno rodziny z małymi dziećmi, jak żądni adrenaliny, młodzi i silni freeriderzy. Jeden z najrozleglejszych w Tyrolu, łączący w spójną całość centrum wypoczynkowo-usługowe i kąpielisko Erlebnistherme w Kaltenbach z klimatycznymi wioskami wokół. Rzeczywiście, „pierwszy w Zillertal”!


Rozległe tereny narciarskie – tak wygląda teren „pierwszego ośrodka w Zillertal”.


Termy w Kaltenbach w Zillertal, obchodzą w 2017 roku 10-lecie!


O szczegółach zimowej oferty Erste Ferienregion im Zillertal dowiecie się ze stron www.austria.info oraz www.best-of-zillertal.at

Możecie też obejrzeć mnóstwo krótkich filmów na youtube’owskim kanale ośrodka (www.youtube.com) – zobaczycie jak tam jest fajnie!


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Ötztal niemal szekspirowskie

Przez długie lata właściciele wyciągów w Sölden oraz w Obergurgl-Hochgurgl nie mogli się dogadać. Jak u Szekspira: dwa zwaśnione rody, nienawiść, miłość… sami wiecie.

Dopiero gdy interesy przejęło młode pokolenia, konflikty ustały. Inaczej jednak niż w słynnym dramacie, bo z happy endem. I dziś już jest… wspólny karnet! Pow(d)er Card na 256 km perfekcyjnie przygotowanych tras i niezrównane tereny off-pist.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Ötztal słynie z wyjątkowo długiej zimy, 350 km tras łącznie oraz widoków na 250 trzytysięczników z najwyższym w austriackim Tyrolu Wildspitze (3774 m wysokości). Ozdobą doliny jest Ötz – stare miasteczko z domami malowanymi tak pięknie, jak tylko w Tyrolu potrafią. Idealne na rodzinny wypoczynek jest natomiast Vent. Do wioski biegnie droga w bajecznej scenerii, a na miejscu jest kameralnie, cicho, pięknie. Konkuruje z nią także stworzony dla rodzin region Hochötz-Kühtai, z najwyżej położoną w Austrii wioską, wyrosłą w sąsiedztwie pałacyku myśliwskiego Habsburgów. Obergurgl-Hochgurgl nie mają wprawdzie lodowców, ale trasy poprowadzone tak wysoko, że zbiegają w dolinę z niemal 3 tys. metrów w dziewiczej alpejskiej scenerii. A jeszcze możecie tam zajrzeć do najwyżej na świecie położonego muzeum motocykli! Po dniu spędzonym aktywnie na śniegu, relaks znajdziecie kąpiąc się i poddając zabiegom wellness w termach Aqua-Dome w Längenfeld. Bez trudu, bo tak jak do kolejek dojeżdża się Skibusami, tak do Aquaprku kursują Aquabusy!

AquaDome w Längenfeld – wymarzone miejsce po nartach, fot. Paweł Wroński

Zimą w Ötztal odbywają się wyjątkowe imprezy. Sezon zaczyna się hucznym otwarciem Narciarskiego Pucharu Świata. Po górach niesie się echem muzyka podczas Festiwalu Electric Mountain, a na zakończenie sezonu, na lodowcu Rettenbach tańczą w światłach reflektorów ratraki, opowiadając historię przemarszu przez Alpy wojsk i słoni Hannibala.


O szczegółach zimowej oferty Ötztal dowiecie się ze stron www.austria.info


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Bond wraca… do Sölden

Kiedy James Bond zawitał do Austrii, do tyrolskiego Sölden, świat zamarł w oczekiwaniu na jego zjazd na nartach z któregoś z osławionych miejscowych lodowców.

Niestety, producenci „Spectre” tak się obawiali choćby najdrobniejszej kontuzji u Daniela Craiga, że zabronili mu narciarstwa kontraktem, nie bacząc nawet na to, że gdzie jak gdzie, ale w Austrii, w Tyrolu, nartostrady są przygotowane tak perfekcyjnie, że zjeżdża się bezpiecznie. Nic to, nienagannie ubrany James odwiedził klinikę Hofflera – w rzeczywistości futurystyczną restaurację „Ice Q” na trzytysięczniku Gaislachkogl, a potem z właściwą mu fantazją zamienił awionetkę w bobslej, i było niemniej emocjonująco. Dziwicie się? Przecież Austria, Tyrol, a zwłaszcza Ötztal i Sölden, to królestwo śniegu, więc sporty zimowe rządzą!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Na najbliższy sezon gospodarze przygotowali okryty póki co tajemnicą come back Bonda do Sölden. Wiadomo tylko, że emocjonującą interaktywną instalację filmową pod nazwą „007 Elements”, przygotowuje ceniony architekt tyrolski Johann Obermoser. Jak to będzie wyglądać, dowiecie się zaraz na początku zimowego sezonu. Na razie zdradzimy tylko tyle, że ekscytującego obiektu szukać trzeba obok „Ice-Q”, którą także projektował Obermoser, i, że aby się tam dostać, trzeba będzie przejść wyjątkowym tunelem.

Jakby tego było mało, obok lodowca Rettenbach otworzy podwoje inna, zmodernizowana restauracja – konsekwentnie – także z atrakcją w iście bondowskim stylu: z barem lodowym z ruchomym dachem!

Hitem sezonu będzie ponadto – po raz pierwszy w historii! – wspólny karnet Pow(d)er Card na tereny narciarskie Sölden oraz przepiękne trasy Obergurgl-Hochgurgl, terenu położonego w zamknięciu Ötztal. To niesłychane przedsięwzięcie, ale opowiemy o nim innym razem.


O szczegółach zimowej oferty Ötztal dowiecie się ze stron www.austria.info


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Weinviertel – Austria biesiadna

Weinviertel to jeden z regionów Dolnej Austrii, którego największym skarbem są wina.

Jeszcze 15 lat temu nie widywano turystów w naszym regionie” – mói Ulli Hagan, dyrektor zarządzająca Regional Wine Committee Weinviertel. Dopiero gdy strategia „Dining in the vineyards” stała się przebojem, do pagórkowatego zakątka u zbiegu granic Austrii z Czechami i Słowacją przyjeżdża ich coraz więcej. Gospodarze rozstawiają dla gości stoły wśród winnic, a ci delektują się przysmakami regionalnej kuchni i popiją miejscowe wina, krótko mówiąc – relaksują się, ciesząc oczy zielono złotym, łagodnie falującym krajobrazem.

 

Podczas degustacji komentowanej przez Ulli Hagan, mogliśmy spróbować win z całego regionu. Od tak prominentnych producentów jak R&A Pfaffl ze Stetten (Reserve Hommage 2016, czyli wino z winogron odmiany grüner veltliner, zbieranych ze starych krzewów z różnych winnic, należących do rodziny), czy eksperymentujących, jak Michael Gindl z Hohenruppersdorf (przedstawił także grüner veltlinera – organiczne, biodynamiczne Buteo 2015 z wdzięczną pustułką na etykiecie).

W uprawach w Weinviertel, podobnie zresztą jak w całej winiarskiej Austrii, grüner veltliner króluje niepodzielnie. Ba, znany jako veltlinske zelene, szczep ten jest uprawiany także u sąsiadów – Czechów i Słowaków. Winiarze z Weinviertel szczycą się jednak, że ich grüner veltlinerów nie sposób pomylić z innymi.

Degustacja odbyła się w Warszawie w „Winosferze” przy Chłodnej 31, fot. Paweł Wroński

Na degustacyjnym stole pojawiły się także inne wina, m.in. z dość rzadkiego szczepu jakim jest biały (!) roter veltliner. Zaprezentowane wino Roter Veltliner Ried Kreimelberg 2016 z Weingut Setzer z miejscowości Hohenwarth, wykonane zostało z winogron zbieranych w jednej z najwyżej położonych w regionie plantacji – z upraw na stokach wzgórza Manhartsberg (532 m), rozsiadłego na pograniczu z Kamptal i Wagram. Ciekawostką było wino pomarańczowe z winiarni Uibel ze wsi Ziersdorf. Było wprawdzie wykonane jak większość z grüner veltlinera, ale jego mętna faktura zdradzała od razu, że to trunek powstały w winiku całkowicie naturalnego, spontanicznego procesu – Grüner Veltliner Apertus 2015 (zapamiętajcie tę nazwę i producenta!).

Przegląd uzupełniły wina czerwone ze szczepów: pinot noir, popularnej bodaj w Austrii najbardziej winorośli zweigelt oraz cuvée z cabernet sauvignon (51%) i merlot (49%). Uwieńczeniem degustacji było białe Reserve MX Alte Reben 2009 z winiarni Taubenschuss ze wsi Poysdorf.


Zum Wohl! Degustację zorganizowało krakowskie Collegium Vini (www.collegiumvini.pl), w Winosferze przy Chłodnej 31 w Warszawie (www.winosfera.pl).


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

„Latający Holender” i Wysokie Taury

Choć nie jest Austriakiem, ale Holendrem, Ron Kapteyn zna Wysokie Taury od dziecka. Był bowiem rok 1962 gdy jego rodzice spędzili swój pierwszy urlop pd Groβglocknerem.

Ron Kaptein – ranger z Parku Narodowego Wysokie Taury, czyli Holender… Latający Holender w Austrii, fot. Paweł Wroński

Ojciec zafascynowany górami i przyrodą w ogóle, wprowadzał Rona w tajniki życia zwierząt, mountaineeringu, wspinaczki. Miłość do gór, którą mu zaszczepił przetrwala dekady. W efekcie, od 12 już lat Ron pracuje w Parku Narodowym Wysokich Taurów (Nationalpark Hohe Tauern) jako ranger – strażnik. Obserwuje oczywiście przyrodę, ale prowadzi też zajęcia edukacyjne, odkrywa przed turystami piękno i tajemnice gór, tworzących koronę Austrii.

Ron Kapteyn z psem na szlaku: fot. z bannera: Paweł Wroński

Nationalpark Hohe Tauern liczy około 1.856 km2 powierzchni i należy do najrozleglejszych kompleksów przyrody, chronionych w Europie. W łańcuchu Wysokich Taurów, w masywie najwyższego ich szczytu Groβglocknera (3798 m), znajduje się zwornik trzech krajów związkowych Austrii: Karyntii, Kraju Salzburskiego i Tyrolu (ściśle mowiąc Wschodniego Tyrolu – aus. Osttirol).

Przedstawiciele fauny Nationalpark Hohe Tauern i urlopowy slogan reklamowy Karyntii: „Ciesz się życiem” („Lust am Leben”), fot. Paweł Wroński

Programy turystyczne oferowane przez Nationalpark Hohe Tauern (Park Narodowy Wysokich Taurów), otwierają szerokie możliwości poznania gór i podpatrywania fauny bez zakłócania naturalnego rytmu przyrody. Latem i zimą – pod opieką rangersów takich jak Ron – obejrzymy rozgwieżdżone niebo nad górami, ucząc się kształtów i nazw gwiazdozbiorów, wytropimy zwierzęta, poznając obyczaje naszych dzikich pobratymców – wilków, jeleni, zajęcy bielaków i ptaków z królem alpejskich przestworzy, orłosępem (niem. Bartgeier), padlinożercą o skrzydłach ponad dwumetrowej rozpiętości. W Wysokich Taurach doliczono się 24 osobników tego gatunku.

(…) kolos ów wzbił się i minął mnie, owiewając wdzięcznym podmuchem wiatru. Skrzydlata trąba powietrzna sunąc, płynnie skryła się za skalą, pochylając się na jedno skrzydło, jak narciarz składający się w ostrym zakręcie. Zrozumiałem: coś takiego może strącić w przepaść i sarnę, i kozła, i człowieka”. Takie było spotkanie z orłosępem współczesnego rosyjskiego pisarza Nikolaia Sladkova (w Azji łatwiej niż w Europie o takie spotkanie).

Hitem wśród tegorocznych karynckich propozycji na zimę jest Nockberge Trail. Najkrócej mówiąc jest to luksusowy trekking skitourowy – pięciodniowa eskapada, podczas której, owszem używa się nart, ale wędruje bez bagażu, bo organizatorzy przewożą go na kolejny nocleg, w każdej niemal chwili można wycofać się z etapu ratrakowanym terenem, a nie off-pist, zaś trudy podejść da się na ogół zminimalizować dzięki licznym kolejkom górskim. Na trasie poznaje się też oryginalną kuchnię Karyntii, w której splatają się smaki wschodnioalpejskie z adriatyckimi, zaś na koniec każego dnia relaksuje w hotelowych strefach Wellness i SPA, zażywając sauny, kąpieli, masażu – wedle pragnień oczywiście, jedynie ze świadomością, iż od rodzaju i liczby zabiegów, podobnie jak od wybranego standardu zakwaterowania, zależy ostateczna cena pakietu. Jak widać nie jest to oferta skierowana jedynie do wytrawnych narciarzy, a tym bardziej skialpinistów, ale pod każdym względem wyważona, stanowi idealną propozycję dla zwykłych amatorów aktywnego zimowego wypoczynku (www.nockberge-trail.com).

Na osoby o większych aspiracjach i adekwatnych do oczekiwań umiejętnościach skialpinistycznych, czeka w Wysokich Taurach szereg fantastycznych tras skitourowych, prowadzących na najwyższe szczyty z Groβglocknerem na czele. Z myślą o miłośnikach skialpinizmu, po krótkiej przerwie, koniecznej po oficjalnym zakończeniu sezonu zimowego, a więc w najwcześniej w połowie marca, otwierają podwoje schroniska górskie (lista obiektów z adresami i datami otwarcia w witrynie Alpenverein, i to po polsku: www.alpenverein.at; należy w wyszukiwarce określić region).

Ponadto, gdy góry toną w śniegu, we wszystkich zamkniętych schroniskach alpejskich, gospodarze zostawiają otwarty Winterraum (pokój zimowy). Turysta znajdzie w nim niezbędne przedmioty,by zapalić w piecu ogień, czy zasłane prycze. Korzystanie z takich pomieszczeń jest bezpłatne, choć bywa, że jest zainstalowana puszka na dobrowolne datki. Opuszczając lokum należy zostawić nienaganny porządek, a jeśli się da, również rzeczy przydatne następnym gościom, np. zapałki, świece czy konserwę.

*   *   *

Oferta zimowego wypoczynku w Karyntii jest oczywiście znacznie szersza, obejmuje bowiem 24 urządzone tereny narciarskie, wśród których jest lodowiec – Mölltaler Gletscher, liczne centra Wellnes i SPA, tory saneczkowe, a także naturalne lodowiska na zamarzniętych taflach jezior, z których liczby Karyntia słynie. W tym ostatnim przypadku nie trzeba się obawiać, ponieważ grubość lodu jest starannie monitorowana, i codziennie podawane są komunikaty czy na taflę można wchodzić!


Wszystko o Karyntii: www.karyntia.pl
Nationalpark Hohe Tauern: www.hohetauern.at
W tajniki przyrody wprowadza także ciekawa ekspozycja zatytułowana: „Was ist Leben” („Czym jest życie”) w BIOS w Mallnitz – jednej z bram Parku (National Park Center Mallnitz). Zimą niedostępna; czynna jest od kwietnia do października w godz.: 10:00-18:00: www.hohetauern.at/bios


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Wiedeński korowód modernizmu

Niecodzienną prezentacją dorobku czterech artystów tworzących na przełomie XIX i XX w: Gustava Klimta, Egona Schielego, Ottona Wagnera i Kolomana Mosera, dr Stefan Kutzenberger z Leopold Museum zachęca do odwiedzenia Wiednia.

Dzieła artystów tej miary, co Gustav Klimt (1862-1918), Egon Schiele (1890-1918), Otto Wagner (1841-1918) i Koloman Moser (1868-1918), są w życiu austriackiej stolicy wciąż obecne – w designie i architekturze.

Egon Schiele – fragment ilustracji „Millennial Modernists” z wydawnictwa „Beauty and the Abyss”, fot. Paweł Wroński

W tej czwórce jest dwóch wielkich malarzy – Klimt oraz o generację od niego młodszy Schiele. Ich rewolucjonizujące kulturę XX wieku prace osiagają dziś na światowych aukcjach zawrotne ceny. Wiedeń natomiast szczyci się największymi kolekcjami ich dzieł, zgromadzonymi w Belwederze i Leopold Museum (MQ).

Mniej może znany szerokiej polskiej publiczności Moser był grafikiem. Współprowadząc od 1903 roku warsztaty artystyczne stał się prekursorem designu. Chociaż termin „logo” nie istniał za jego życia, projektował bowiem ex librisy i specyficzne okładki.

Koloman (Kolo) Moser – fragment ilustracji „Millennial Modernists” z wydawnictwa „Beauty and the Abyss”, fot. Paweł Wroński

Wagner reprezentował bodaj najbardziej ponadczasową, a zarazem, z natury rzeczy użytkową sztukę; był architektem. Trzymał się konsekwentnie zasady, że sztuka powinna służyć codziennemu życiu, a nie jedynie zaspokajać pożądanie elit. Jego liczne budowle, w tym najsłynniejsze: Majolikahaus i gmach Pocztowej Kasy Oszczędnościowej, wytrzymały próbę czasu, zdobiąc tak jak przed laty, ulice austriackiej stolicy.

Otto Wagner, Gustaw Klimt i Koloman (Kolo) Moser należą do czołowych przedstawicieli wiedeńskiej secesji. A przecież na przełomie XIX i XX wieku, w Wiedniu działo się znacznie więcej. Nowatorskie podejście do sztuki lansowane przez prekursorów modernizmu dotknęło wkrótce wszystkich dziedzin życia, w tym również mody. Projektem „Piękno i otchłań” (Beauty and the Abyss. Klimt. Schiele. Wagner. Moser.), Wiedeń przypomina o dokonaniach wybitnych artystów i wpływie na życie współczesnych, a zarazem czci przypadającą na 2018 rok, setną rocznicę ich śmierci.

Dr Stefan Kutzenberger prezentuje wybrane dzieła wiedeńskich prekursorów modernizmu, fot. Paweł Wroński

Beauty and the Abyss. Klimt. Schiele. Wagner. Moser.www.wien.info
Wiedeński modernizm: www.wien.info
Gustaw Klimt: www.austria.info
Egon Schiele: www.austria.info
Otto Wagner: www.austria.info
Koloman (Kolo) Moser: www.austria.info
Wiedeń (Kultura, historia, turystyka): www.wien.gv.at
Leopold Museum (jeden z obiektów kompleksu MQ): www.leopoldmuseum.org
dr Stefan Kutzenberger: www.complit.univie.ac.at

Wiedeń, fasada Majolikahaus z lat 1898-1899, budynek znany bywalcom Naschmarktu został zaprojektowany przez Otto Wagnera i należy do najsłynniejszych dzieł architekta, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00